wtorek, 17 marca 2015

Podróż przez Ogródki Hermesa: od początku po wiosenną nowość 2015 - Le Jardin de Monsieur Li


Ogródki Hermesa - wszyscy wiedzą, o co chodzi, a jednak... jakże magicznie to brzmi.


Zawsze, kiedy myślę o tej serii, moja wyobraźnia podsuwa mi obraz półnagiego młodzieńca w kapelutku ze skrzydełkami wykonującego bliżej niesprecyzowane prace ogrodowe. Nieszczególnie opieram się tej wizji, bo przecież wiadomo, że Hermes uroczy jest i oprzeć mu się nie sposób. :)



Un Jardin En Mediterranee


Pierwszy Ogródek Hermesa pojawił się na rynku dwanaście lat temu, gdy jeszcze zwyczaj testowania perfum nie w moim typie był mi obcy. Przelotny kontakt pozostawił wrażenie czegoś "zielonego i cytrusowego". Kompletnie nie dla mnie.

Dziś myślę, że moja ocena, choć zasadniczo trafna, zdecydowanie nie oddaje sprawiedliwości kompozycji Elleny. Cytrusowo - zielone otwarcie to tylko szczyt pięknej olfaktorycznej konstrukcji z piękne wygraną nutą figi, szlachetnymi aromatami cyprysu i jałowca złożonymi w ożywczy, eteryczny akord, z subtelnym akcentem owocowej słodyczy i delikatnym, kwiatowym tłem.

Śródziemnomorskim Ogródku Hermesa rzeczywiście znajdziemy cytrusy i zieleninę, jednak przede wszystkim znajdziemy w nim mnóstwo radości: poranne słonko, świeże liście figowca, kulki młodych iglaków i jagody jałowca pachnące jak jagody jałowca.


Data powstania: 2003
Twórca: Jean-Claude Ellena

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: mandarynka, bergamota, cytryna
Nuty serca: kwiat pomarańczy, biały oleander
Nuty bazy: cyprys, liść figi, piżmo, czerwony cedr, jałowiec, pistacja



Un Jardin Sur Le Nil


Druga ogrodowa praca Hermesa skusiła mnie kadzidłem. Rzuciłam się testować i, jak poprzednio, poczułam zielone cytrusy. Nieco słodsze i cieplejsze, ale wciąż dalekie od moich kadzidlanych fantazji - znałam juz wówczas kadzidła Comme des Garcons i to one były moim wzorcem. Poprzestałam na teście bloterowym. I znów - po latach, jako wąchacz mniej ortodoksyjny, odbieram Nilowy Ogródek tak samo, a jednak zupełnie inaczej.

Ani śladu banału. Pod kwiatowo - owocowym akordem otwarcia czai się mnóstwo dobra. W swoim ogródku nad otoczonym gąszczem tataraku Nilem Hermes hoduje pomidorki i marchewki. Soczyste, pyszne i nawet dość niszowe.
Kadzidła faktycznie jest tu jak na lekarstwo, ale to przecież oczywiste, że kadzidło i pomidorki nie idą w parze. Gdyby ludzie wciąż kadzili Hermesowi, bóg nie parałby się uprawą warzyw.


Data powstania: 2005
Twórca: Jean-Claude Ellena

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: marchew, grejpfrut, pomidor, zielone mango
Nuty serca: pomarańcza, piwonia, sitowie, hiacynt, lotos
nuty bazy: labdanum, irys, cynamon, piżmo, kadzidło



Un Jardin Apres la Mousson


Trzeci Ogródek urządził Hermes w iście niszowym stylu. Zapach z założenia przyprawowy mnie od razu skojarzył się z zapachem starej pomadki do ust. Towarzysząca mi podczas testów przyjaciółka stała na stanowisku, że to raczej woń zjełczałego podkładu. Zgodziłyśmy się, że Monsunowy Ogródek pośmierduje przeterminowanymi kosmetykami i niestety, nie jestem w stanie wycofać się z tego twierdzenia. Na chwilę obecną czuję w Un Jardin Apres la Mousson także nieco mydła, o którego świeżości nie podejmuję się wyrokować.

Pod irytującą nutą kosmetyczną czai się zapach właściwy - to, czym Monsunowy Ogródek być powinien: pikantna świeżość imbiru, akord przyprawowe złagodzony przyjemną nutą owocową. Niestety, po wierzchu pływa szminka nieżywa. Hermesie drogi, pozwól, że udzielę Ci rady:
- Wyrzuć te szpargały, sprzedaj pomidory znad Nilu i kup sobie nowy podkład i nową szminkę.


Data powstania: 2008
Twórca: Jean-Claude Ellena

Nuty zapachowe:
imbir, pieprz, kardamon, kolendra



Un Jardin Sur Le Toit


Ogródek na Dachu nawiązuje do luksusowego ogrodu mieszczącego się na dachu siedziby Hermes w Paryżu. To najbardziej cywilizowany z ogródków - nuty zielone są tu równo przycięte i eleganckie. Słodycz dojrzałych jabłek i gruszek daje kompozycji przyjazną łagodność, nuty kwiatowe klasyczną urodę. To pierwszy z Ogródków, który (choć oficjalnie oznaczony jako unisex - tak, jak pozostałe zapachy serii) wyraźnie kłania się paniom.

Nie mam zastrzeżeń do jego urody. Tylko charakteru mi tu trochę brakuje.


Data powstania: 2011
Twórca: Jean-Claude Ellena

Nuty zapachowe:
trawa, czerwone jabłko, gruszka, róża, magnolia, rozmaryn



Le Jardin de Monsieur Li


I wreszcie perfumy, które stały się pretekstem dla tego ogrodniczego wpisu - Ogródek Pana Li.

Kim jest Pan Li? Nikim. To symbol wschodu - tegoroczny Ogródek Hermesa opowiada nam bowiem o skrytych za murami chińskich ogrodach z misternie budowanymi skalniakami, urokliwymi oczkami wodnymi i kępami bladego kwiecia. Dużymi kępami kwiecia.

Wspólnym mianownikiem łączącym Ogródek Pana Li z wcześniejszymi zapachami serii jest świeżość i uroda kompozycji. Do pierwszych Ogródków nawiązuje nuta cytrusowa w otwarciu; do ogrodu na dachu 24 Rue Faubourg Saint-Honore w Paryżu wyraźne nuty owocowe i kwiatowe. Przed banałem ratuje kompozycję Elleny ożywcza, eteryczna mięta. Sucha jak mróz.


Złożeniem słodkiego kumkwatu z łagodnym jaśminem i chłodnym powiewem mięty maluje Elena ogród u stóp gór. Kwiaty pachną, owoce smakują, a powietrze jest rześkie i czyste. Sielanka. Tylko wiejący od gór wiatr nieco swawoli - muska chłodnymi ustami blade policzki spacerowiczek, zimnymi dłońmi rozwiązuje apaszki i rozplata warkocze. Na szczęście (albo i na nieszczęście) opowieść o Ogródku Pana Li zaczyna się rankiem. W miarę rozwoju zapachu miętowa nuta przygasa, wietrzny psotnik cywilizuje się i rozleniwia. A wraz z nim kompozycja.


Pisząc o Un Jardin Sur Le Toit wspominałam, że to pierwszy z damskich ogródków. Le Jardin de Monsieur Li jest drugi. Stylistycznie przypomina kobiece Jour d'Hermes Absolu; co jest o tyle ciekawe, że pierwszy zapach z serii Jour - Jour d'Hermes - wydaje się bratem pierwszego z ogródków - Un Jardin En Mediterranee. Dla mnie wniosek jest jeden - Pan Li jest kobietą. :)


Data powstania: 2015
Twórca: Jean-Claude Ellena

Nuty zapachowe:
kumkwat, jaśmin, mięta

25 komentarzy:

  1. Ogródki testowałam tylko pobieżnie, ale miałam z nimi zasadniczy problem: podświadomie szukałam świeżości, a dostawałam... no, ogródek... z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli mokrą glebą również. Sur Le Toit wydał mi się najbardziej "do noszenia", zajrzę zatem i do ogródka pana Li. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby na mnie ujawniało się to dobrodziejstwo inwentarza z glebą - pokochałabym. U mnie są tylko nadziemne części ogródków. ;)

      Usuń
    2. Ja będę wąchała Ciebie, a Ty mnie. :)

      Usuń
  2. A mnie "Un Jardin sur Le Nil" przypomina Aqua Allegorię Herba Fresca - przynajmniej na początku ;) Oba lubię na lato a ostatnio nawet zakupiłam ten pierwszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję zacnej flaszki. Lubię Nilowy. :)

      Usuń
  3. Jak zwykle, po bajecznym wpisie Sabbath, połknęłam przynętę :) Do tej pory zetknęłam się tylko z Ogrodami Nilu, do których mam wybitnie ambiwalentny stosunek, ale teraz mam ochotę na więcej ogrodowych akordów. Szczególnie kusząco jawią się ogrody Pana Li. Dziękuję za poranną inspirację i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogródek Pana/Pani Li jest uroczy, ale nie mdły. Ta mięta i cytrusy dają mu charakter. Fajny pomysł na zapach.

      Usuń
    2. Coraz bardziej mnie ten zapach nęci :) szczególnie, że "czuję miętę" do chińskich klimatów ;)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podpisuję się rękami i nogami pod Twoimi wrażeniami Sabb. Ogródki to nie są zapachy z serii "trzeba mieć", ale można i nie ma obciachu, bo są po prostu bardzo ładne. Właśnie dlatego mam je wszystkie ;) Oprócz ostatniego, na który ostrzę sobie zęby, zwłaszcza, skoro piszesz, że podobne klimatem do Jour Absolu - dla mnie to zachęta do zakupu w ciemno :)
    Zgadzam się również, że Apres la Mousson potrafi być dziwny - na szczęście czuję w nim raczej melony i pieprz, ewentualnie tartą marchewkę, aniżeli przeterminowane mazidła. No i na męskiej skórze pachną prima sort, wszystkie zresztą, ale Monsun szczególnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oczywiście! "Bardzo ładne" perfumy to dokładnie to, co mieć należy. Jakkolwiek nie pojmujemy pojęcia "ładne". :D
      Jour Absolu jest prześliczny. Taki leniwy i pogodny...

      Usuń
  6. Wstyd się przyznać ale nie testowałem jeszcze ani jednego ale oczywiście obiecuję nadrobić bo nie od dziś planuję ale wiesz jak to jest.... ;) Jour d'Hermes Absolu jest bardzo piękne i niewinne, marzy mi się poczuć go na którejś uroczej piękności, najlepiej swojej przyszłej ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wstyd. nie da się poznać wszystkiego.
      Ogródki Hermesa to nie jest zapachowa rewolucja. To są po prostu bardzo ładne, pogodne, świeże zapachy. :)

      Usuń
    2. Szukam czegoś takiego na ciepłe, nacechowane energią dni, dlatego teraz już szybciej się skuszę więc nie zapomnę :)

      Usuń
  7. Moja wyczekana premiera! Próbki dopiero w piątek, ale już kocham tego mixa moich ulubionych zapachów. Widok pełnowymiarowej flaszki powoduje u mnie ślinotok, stać mnie będzie pewnie tylko na 15 ml, ale i tak będę szczęśliwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko napiszę, ze to nie jest jakiś totalnie łagodny zapach. Ma więcej charakteru, niż ogródek na dachu. Dla mnie ta mięta jest dość trudna. Kiedy pisałam, że jest sucha jak mróz, przemyślałam to określenie. Pod wpływem tej, relatywnie subtelnej przecież, miętowej nuty czuję w nosie taką suchość, jak wtedy, gdy wdychasz mroźne powietrze przez nos i zamarza Ci śluzówka. Bardzo ciekawe wrażenie. Szczególnie w zestawianiu z miękkością pozostałych nut.

      Usuń
  8. Nie mogę się doczekać :-) Co ja kupię, jeśli mi się nie spodoba ?:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przyszły te próbki. Nie jest źle. Jest pięknie, tylko znam już to wszystko. Fajna mieszanka, ale jestem ogromnie zawiedziona. Wymieszane ogródki :-(

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam tylko pierwsze trzy. I nilowy uwielbiam :) na lato, do pracy. Wszędzie tam, gdzie ma być delikatnie. Kadzidło układa zapachy na mojej skórze niesamowicie miękko. Nil jest trochę jjak kępka zielonej waty albo zielony obłoczek. Do tego, co dziwne wśród cytrusowych nut, jest... ciepły.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sabb wiesz już że uwielbiam Nil i Śródziemnomorski, właściwie używam ich nałogowo :) muszę mieć flachę w zapasie, zwłaszcza Nilu. Lubię je, ze względu na dyskretną przyjemność jaką mi dają, na codzień :) Ostatnio zastanawiam się czy są jakieś podobne zapachy, które wciągną mnie równie mocno, zwykła chęć odmiany - bez odmiany haha... Sabb masz jakieś typy ? Na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. I jeszcze - muszę poznać Pana Li koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam Ogródek Nilowy. Lubię w lecie w najgorsze upały, bo daje taki nieuchwytny powiew świeżości :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam i już.
    Mam trzy ogródki, wszystkie trzy kocham i wiesz, że Li chyba jest najbadziej mój?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...