czwartek, 24 września 2015

Dziś sobie poużywamy! - Espresso Royale Sebastiane


W komentarzach pod recenzją J'ose obiecałam Poli recenzję kolejnych perfum z nutą kawy. Perfum, których próbkę dostałam od jednej z najpogodniejszych, najbardziej ujmujących osobowości perfumeryjnego światka - od Murszafki, znanej Wam jako Pani Archeolog robiąca piękne zdjęcia z moich warsztatów.
Dziś spełniam obietnicę i oto proszę, kawka dla Poli. Smacznego. Kłaniam się. :)


Słodka gorycz
Świetlista czerń


Espresso Royale to perfumeryjna pułapka. Lista nut wygląda jak uroczy bilecik z zaproszeniem na kawusię z ciasteczkami w saloniku na pięterku. Orzeszki, karmel i kieliszeczek rumu dla rozwiązania języków. Tymczasem prawda wygląda tak:

Wchodzimy do starej kamienicy. Nie, żeby od razu upiornej czy zaniedbanej - po prostu starej. Klamka pokryta jest ciepłą, szorstką rdzą. Ciężkie drzwi skrzypią, jak gdyby zasypano zawiasy piaskiem. Z krętych schodów ktoś zajumał dywan.

W pozbawionym pluszowych zasłon i ogołoconym z bibelotów saloniku na pięterku zamiast karmelowych ciasteczek czeka na nas dzbanek mocnej kawy, kubek gorącego, wytrawnego grogu i rozmowy o polityce.


Espresso Royale to kompozycja zaskakująco wytrawna. Po wszystkich tych słodkich, milusich kawkach - czarna, ledwie słodyczą muśnięta kawa jest zaskoczeniem i radością jednako.

Wyraźna, cierpka nuta rumowa perfekcyjnie podbija akord kawowy. Twórca kompozycji - Robert Elder zamiast zaprosić nas na podwieczorek przy nakrytym białym obrusem stoliczku, i zaserwować nam podaną w fikuśnych filiżaneczkach kawusię ze śmietanką, zamaszystym gestem stawia na gołym, drewnianym blacie dwa parujące kubki. Kubek mocnej, czarnej kawy i kubek najprostszego grogu: ciemny rum z gorącą wodą.

I to jest najlepsza część zapachu.


Gdybyż gospodarz nie starał się tak bardzo... Gdybyż nie wpadł na pomysł przyprawienia trunków... Gdybyż przyprawił je mniej szczodrze.

W sercu Espresso Royale to kompozycja korzenna bardziej, niż kawowa. Wyraziste, szorstkie, eteryczne nuty kardamonu (dużo!), cynamonu (mniej dużo), anyżu i goździków (tylko eugenol) złożone z egzotyczną nutą rumową równoważą kawową goryczkę i przechylają balans kompozycji w kierunku przyprawy do piernika bez piernika. :)

Gdyby kawusia była bardziej karmelkowa, ciężka, lepka - mocny akord przyprawowy byłby przeciwwagą idealną. Tu nie do końca jest co przeciwważyć.

Choć... Wiele zależy od aplikacji.


Aplikowane globalnie i obficie Espresso Royale to nie jest kawa dla miłośników słodyczy. Pijana dla kawy, nie dla śmietanki. Espresso Royale to kawa pikantna, uderzająca do głowy.
Niestety, jest to zarazem kawa pijana nie dla relaksu. Pijana na gorąco, na szybko, w przeciągu dla rozgrzewki lub nieuważnie - w ogniu dysputy. A "przeciąguje" i "dysputuje" kardamon. Kardamon, który wyraźnie zaznacza swoją obecność i przyprawia człowieka o bezsenność bardziej, niż kofeina.

Te same perfumy zaaplikowane ostrożniej, z umiarem lub nadgarstkowo są mniej kolczaste, łagodniej układają się na skórze, czasem (nieczęsto i wstydliwie) ukazując miękki i ciepły, karmelowy brzuszek.

Obie metody warte są testów. Warte czasu. Nie rezygnujcie po jednym spotkaniu. Mnie Espresso Royale zauroczyło dopiero "od brzuszka".


Data powstania: 2012
Twórca: Robert Elder
Trwałość: przeciętna

Nuty zapachowe:
Nuta głowy: rum
Nuty serca: kawa, orzech laskowy, karmel
Nuty bazy: bób Tonka (fasola Tonka)
  • Na zdjęciach wiadomo kto. Nie wierzę, by ktoś nie poznał. :P)

19 komentarzy:

  1. Po nutach faktycznie powiedziałabym, że mógłby być mój, bo lubię takie jadalne aromaty, ale słowa kardamon i anyż - brr! Niby nie boję się trudnych zapachów, ale muszę brać pod uwagę fakt, że pracuję z pacjentami i im z kolei mój zapach może uprzykrzać wizytę. A już kobietom w ciąży szczególnie. Dlatego ostatnio stronię od bardziej nasyconych perfum i stawiam na lżejsze i nienarzucające się...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Jacka kocham miłością szczerą i głęboką <3

      Usuń
    2. Po nutach powiedziałabym, że będzie dla mnie za słodki. Tymczasem po testach okazuje się dla mnie za... ostry.
      Troska o ludzi to piękna cecha. Często miłośnicy perfum o niej zapominają.
      Ja sama "do ludzi" używam perfum oszczędnie. Przed podróżą pociągiem czy samochodem, gdzie ludzie spędzają obok mnie wiele godzin po prostu nie używam perfum. Czasem kropla na nadgarstek jako intymna przyjemność tylko dla mnie.
      Szaleję na imprezach, na otwartych przestrzeniach, w miejscach, gdzie zapachowy kokon jest wyrazistym uzupełnieniem mojego zadziornego, rockowego stylu.
      Z nieprzyjemną, ostrą krytyką moich perfum spotkałam się tylko raz w życiu.
      Podwoziłam znajomą. Dosiadła się do mojego samochodu, którym miałam jechać sama, więc pozwoliłam sobie na użycie Cedre Lutensa. Skrytykowała zapach bardzo niegrzecznie. Z wycieczką personalną dotyczącą tego, jak głupimi kobietami są kobiety pachnące wanilią. Czyli ja niby.
      Więcej jej nie podwoziłam.

      Usuń
  2. Uwielbiam kardamon i często go NADużywam ;) przyprawiając różne rzeczy w tym kawę ;) J'ose znam od bardzo dawna, okres bliższego zapoznania przypada kiedy byłam "perfumeryjnym szczylem" ;) że tak się wyrażę. Potem od czasu do czasu wracałam i to jedyna rzecz, za którą cenię firmę bo pseudo pielęgnacja średnio do mnie przemawia ;) Mimo wszystko nie potrafiłam przekonać się do zakupu flaszki i tak już zostało.

    Genialnie oprawiłaś wpis zdjęciami Pana JN :))
    Patrząc jeszcze na same nuty a potem wracając do recenzji wiem, że będę chciała namierzyć i...skosztować TEJ kawy. Z reguły pijam w dużym kubku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz kawę z kardamonem - testuj koniecznie. Ja nie lubię i mnie akord przyprawowy troszkę tu przerósł. Ale doceniam.

      Z zdjęcia pana J od lat proszą się o wykorzystanie. :D

      Usuń
  3. Ja już nie wiem czym szukam jeszcze kawy w perfumach. Chyba troszkę dlatego że nie znalazłem dotychczas takiej która była by przekonująca i w pełni satysfakcjonująca. Z drugiej zaś strony najlepiej pasuje mi ona w wersji klasycznej, wąchanej w trakcie ceremonii przyrządzania jak i jej konsumowania. Czyżbym sobie sam odpowiedział ? :)
    Patrząc jeszcze inaczej, może i czysta kawa była by zbyt nudna i nie 'przystająca' ale taka doprawiona jak tutaj...hmm, warto sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawa w perfumach to parszywie niewdzięczna nuta. Trudno ją "zagrać" tak, by przerosła zapach czystej, świeżo palonej kawy znany nam z "realu".
      Ja szukać będę. Ale nadziei wielkich nie mam.

      Usuń
  4. Kawa, kawka, kawusia ♥ Oj chyba zakocham się w tej wersji, mimo iż prywatnie pijam bardziej mleko kawowe niż kawę z mlekiem :P
    Za toza taką ciemną, przyprawioną kawę z prądem dam się pokroić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pijam mleko z kawą. Kawa ma być gorąca, słaba, blada i duuuuża. :)

      Usuń
  5. Hmm chociaz uwielbiam kawe, to nie wiem czy okiełznałabym ten dsc nietypowy zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie okiełznałam. Pomimo dużej ilości kawy - nie nosiło mi się go dobrze. :(

      Usuń
  6. Oho, sztachnęłabym się! Bardzo chętnie bym się sztachnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie są (jeszcze) dostępne w Polsce, a moja próbka (pomimo sporego rozmiaru) wysączona przez eksperymentowanie z aplikacją i temperaturą. Bardzo chciałam polubić te perfumy.

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy wpis. Zapach kawy uwielbiam, lecz takiej świeżo zmielonej najbardziej. Ciężko takowy gdziekolwiek uświadczyć. Czytająć, w pierwszej chwili pomyślałam :"jeżeli dla Sabbath za mocne, to dla mnie tym bardziej". Ale,ale! Przecież ja już bardzo zmieniłam się, przez ostatnie czasy testów intensywnych wszelakiej maści. Ha! Wiem, ze tyle sie zmieniło w tym , jak odbieram zapachy. Kiedyś Cię czytałam z przyjemnością , ale i świadomością, że to co Ciebie zachwyca , dla mnie będzie zbyt mocne. Ale teraz kawusię potestuję, gdy tylko się gdzieś na horyzoncie pojawi. I kardamon z anyżem kocham! Boję się tylko, że mało słodkie będą. Ale w sumie mam pod ręką Dolce Aqua :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie ja nie lubię kardamonu, ani anyżu,. Kawy z kardamonem nie znoszę - kardamon psuje mi zapach kawy zupełnie. Cynamon w kawie lubię, choć bez przesady, a kardamon zupełnie nie. I tu mi przeszkadza.
      Ciekawa jestem, czy Ci się Espresso Royale spodoba...

      Usuń
  8. Nie wiem czy żałowac, że ta kawa ni uderzyła mi do głowy ;) Na pewno dziękowac za próbkę!! Cudownie, że mam ją po takiej pięknej recenzji :) Dla mnie Espresso jest przyjazne, miękkie i ciepłe jak nasączony rumem tort. Może cos z tego będzie.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie każdy test musi się kończyć flaszką. Ale cieszę się, że Ci się fajnie testowało. :)

      Usuń
  9. Dziękuję za dedykowaną recenzję! Patrząc na datę wiem dlaczego tego nie przeczytałam działo się o działo w tamtym czasie...
    jednak co się odwlecze ... to nie uciecze :) Zastanawiając się nad kupnem znalazłam twoją reckę i wiem że chcę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi! Cieszę się, że pomogłam. ja w sumie sama nie wiem, czy też nie chcę...

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...