poniedziałek, 5 października 2015

Jesienny spis ambr - najlepsze perfumy z nutą ambry


Zgodnie z obietnicą zapraszam na subiektywny spis perfum z wiodącą nutą ambry.
Po lekturze artykułu o ambrze wiecie już, że w większości przypadków jest to akord ambrowy uzyskany za pomocą esencji ambrą nie będących. Nie wpływa to jednak ani na urodę, ani na siłę oddziaływania tych sugestywnych, otulających kompozycji.


Na wstępie powiem Wam, czego nie będzie. Nie będzie spisu wszystkich znanych mi perfum z nutą ambry. To mission impossible. Ostatnie moje tego typu przedsięwzięcie - spis oudów wymagał dwóch artykułów długich jak arktyczna zima, choć przecież dla europejskiego perfumiarstwa oud odkryty został dopiero 12 lat temu. Ambra w perfumach to temat - rzeka. Wybrałam więc głównie perfumy z ambrą w tytule - kompozycje dedykowane tej nucie i tę właśnie nutę celebrujące. To, co nazwałam AMBRAMI, nie ambrelytkami. Zapachy warte poznania i warte zapamiętania.

Chciałabym móc zaprosić Was do lektury pełnych, wyczerpujących temat recenzji wszystkich przedstawionych dziś zapachów - niestety, nawet pisząc przez wiele lat nie sposób zrecenzować wszystkiego. Dlatego przy nazwach perfum, których nie udało mi się dotychczas opisać, znajdziecie mini-recenzyjki przybliżające zapach. zachęcam jednak przede wszystkim do zapoznania się z recenzjami pełnymi. Zapachy, które mnie urzekają staram się opisywać.

Dla Waszej wygody: linki na lilowo, nazwy pod którymi nie kryje się link na kremowo. Miłej lektury. :)


Zacznijmy od, wspomnianych w stanowiącym wstęp do spisu ambr artykule o ambrze, perfumach oficjalnie reklamowanych jako zawierających ambrę naturalną.

Są to L'Eau d'Ambre i L'Eau d'Ambre Extreme l'Artisan Parfumeur oraz Ambre Topkapi Parfums MDCI.

O ile w przypadku ambr l'Artisan Parfumeur faktycznie możemy mówić o perfum,ach ambrowych - pięknie i z miłością eksponujących jeden, wiodący składnik, o tyle Ambre Topkapi jest kompozycją zbyt złożoną, by uznać ją za perfumy stricte ambrowe. Mimo zawartości naturalnej ambry. Przyprawowo - lawendowa kompozycja z zagranym z wyczuciem akordem zwierzęcym pachnącym bardziej skóra i piżmem, niż ambrą. Eleganckie, nienachalnie męskie perfumy dla eleganckich, nienachalnych ludzi.


Colonia Ambra Acqua di Parma - najnowszy zapach z serii Ingredient Collection, którą przedstawiałam jakiś czas temu na Instagramie. Moim zdaniem (dotychczas) najlepszym zapachem serii jest Leather. Ambra Acqua di Parma jest relatywnie lekka - cytrusowa w otwarciu, piżmowa w sercu, paczulowo ziemista dopiero w bazie.

Ambre Gris Alyssa Ashley - dobra, niskobudżetowa ambra z zagraną z wyczuciem nutą labdanum i miękkim, łagodnie kwiatowym podbiciem dającym kompozycji krągłość, lecz nie pozbawiającym jej charakteru. Czy jeśli napiszę, że twórca Ambre Gris popełnił w tym samym roku także drugą dobrą kompozycję pod tym samym tytułem - tym razem dla Perris Monte Carlo, to zachęcę Was do testów? :)

Miyako Annayake

Ambre Fetiche Annick Goutal

Kalemant Amber Arabian Oud - Kalemat to obecnie cała seria zapachów powstała na bazie niezwykle udanej kompozycji z 2010 roku: Kalemat. Arabian Oud ma w swojej ofercie Kalemat Wood, Floral, Black, Musk i, oczywiście, Amber.
Kalemat Amber to piękna, miękka ambra pachnąca jak Ambre Nuit Diora bez nuty różanej. Polecam szczerze całą serię.

Ambre Orient Armani Privé - ambra bardzo w stylu Armani. Złocista, zmiękczona wanilią, zbytkowna. A jednak różna od, wspominanej niżej, Ambre Soie. Ambre Orient jest bardziej kadzidlana, ziołowa, mniej pulchna, mniej obieca. Bardzo przyjemna, "ludziowa" ambra.


Ambre Nue Atelier Cologne - czemu ja nie zrecenzowałam tej pomarańczowej, słonecznej ambry - pojęcia nie mam. Prześliczny zapach. W sam raz uśmiechnięty i w sam raz serio. Miły, lecz nie głupawy. Leniwy, lecz nie gnuśny. Opowiadający historię słonecznego dnia, w którym wszystko można, niczego nie trzeba.


Ambre d'Or Ava Luxe - wyznam bez bicia: testowałam, ale nie pamiętam, o czym był ten zapach. O ambrze na pewno, ale historia mi totalnie wypadła z pamięci. I chyba nie tylko mnie, bo w internetach mało o nim piszą.
Nota bene Ambre Antique też bym zapomniała, gdyby nie recenzja...


Ambre Elixir Precieux z kolekcji Les Elixirs Precieux Christian Dior - wedle opisu producenta są to perfumy zawierające ambrę pochodzenia zwierzęcego. Gdyby okazało się to prawdą, mielibyśmy trzecią markę używającą naturalnej ambry. Co prawda w jednych tylko perfumach, ale jednak...

Ambre Nuit Christian Dior - pięknie, z wyczuciem złożona kompozycja nut kwiatowych i ambry. Słodka, aksamitna, doskonale układająca się na skórze. Nuty przyprawowe, wanilia, błysk roślinnego piżma, czerwone nuty drzewne i ślad, dosłownie ślad wytrawnych, słonecznych cytrusów służą tu wyłącznie podkreślaniu walorów róży i ambry podanych pod słodką, pudrową pierzynką. Ekskluzywna piękność.


Ambre Esteban Parfums
- Esteban Parfums to marka słynąca z zapachów, których największą zaletą jest to, że są ładnie i niekontrowersyjne, a największą wadą jest to, że są... ładne i niekontrowersyjne. Ambre to słodka, miękka, waniliowa ambra z wyczuciem ocieniona paczulą i nutami drzewnymi. Ślad nut kwiatowych i odrobina pieprzu w sercu zaokrąglają zapach, ale nie zmieniają go w perfumy pachnące wszystkim, czyli niczym. Kompozycja przyjemna i naprawdę więcej, niż przyzwoita.

Ambre Etro
- ambra więcej, niż poprawna. Przyjemna, łatwa, ładna - lecz zarazem jest to naprawdę kompozycja ambrowa; nie utuczona wanilią, nie upstrzona kwiatkami. Co ja tu będę pisała - wszyscy znają.

Ryder Ex Idolo - miałam okazję niuchnąć przelotnie i nie udało mi się wysępić próbki. To znaczy... nawet nie miałam śmiałości sępić, bo potencjalnie obsępiana osoba sama dysponowała jedynie próbką 0,7 ml tej fantastycznej nowości od Ex Idolo. Żywiczna ambra - okrągła i szorstka jak motek wełny. Trwałość świetna. Na pewno na tym jednym, przelotnym teście moja przygoda z Ryderem się nie skończy.




Marka Hermes na w swojej ofercie jeszcze dwie inne kompozycja z ambrą w tytule: Ambre Narguille i Eau de Mandarine Ambrée. Obie ładne, ale żadna z nich nie jest stricte ambrowa.




AmBrosius I Hate Perfume - testowałam raz, dokładnie sześć lat temu i do teraz pamiętam piękne, żywiczne labdanum stanowiące główną nutę tej kompozycji. Ani śladu nut zwierzęcych - żywice i przyprawy. Żadnych kwiatków, żadnej wanilii, żadnego miodku czy cukru. A jednak zapach, choć surowy, jest kompletny.
Testowałam roztwór wodny. Miałam zamówić olejowy ekstrakt... Sześć lat temu...

Ambre d'Or Il Profvmo - miodowa, słodka ambra z subtelnym, kwiatowym podbiciem wypełniającym akord, lecz nie przejmującym go. Trudno z resztą byłoby przebić tę górę miodu. Górę miodu, która na swój sposób ładnie koresponduje z miękką, miodową ambrą. Niepokojący w kompozycji Silvany Casoli jest ostry akcent wychodzący spod miodu jak gwóźdź z buta. W absolutnie sprzeczny z logiką sposób Ambre d'Or jest jednocześnie lepka i kłująca. Dla mnie jest to zapach nienoszalny, ale nie zniechęcam do testów - może to kwestia chemii mojej skóry.

L’Ambre de Carthage Isabey - i tu od razu się przyznaję, iż haniebnym jest niezrecenzowanie dotychczas tych perfum. Przepięknie złożona kompozycja - dokładnie w połowie drogi między naturalizmem, a elegancją. Zbytkowna, zwierzęca ambra podbita starą skórą i zmysłowym, ciepłym jaśminem.

Gaultier 2 Jean Paul Gaultier - idealny balans między łagodnością, a zmysłowością. Perfumy znane, uwielbiane i noszone zarówno przez mężczyzn, jak i przez kobiety. Waniliowa ambra. A może raczej ambrowa wanilia? Subtelnie dymna, miękka, przyjemna.

Ambar Jesus del Pozo - mało ambrowe, ale przyjemne.

Ambre Premiere Jovoy Paris - cenię i nawet mam rozgrzebaną recenzję gdzieś. To dobre perfumy dobrej marki. Mocno ambrowe, matowe, cieniste, paczulowo - waniliowe z tchnieniem cytrusów tak lekkim, ze nie wpływającym na cienistość i matowość kompozycji, a jednak dającym jej przyjemną, swobodną lekkość. Pisałam już, że to dobre perfumy? Pisałam. Ale napiszę jeszcze raz: dobre, bardzo dobre.

Warto wspomnieć o ambrach Jo Malone. Marka ma w swojej stajni cztery zapachy z ambrą w tytule:
Amber and Lavender
Dark Amber and Ginger Lily
Tudor Rose and Amber
oraz Amber and Patchouli z serii Cologne Intense.
Na pierwszy plan ambra wybija się tylko w ostatniej z wymienionych kompozycji. Co nie zmienia faktu, ze do testów zachęcam. szczególnie w przypadku Dark Amber and Ginger Lily. Fajnie im wyszło to złożenie.





Ambre L`Occitane en Provence - zapach typowy dla L'Ocitanne. naturalny, nieskomplikowany, urokliwy. Przypominający nastroję Ambrę od Etro. Niestety, wedle mojej wiedzy, pożegnał się z rynkiem. Podobnie jak nieodżałowane Eau d'Iparie.






Ambre Dore Maitre Parfumeur et Gantier - drzewna ambra, której złocistość ładnie podbija nuta szafranowa, a głębię podkreśla tłusta nuta oud. Całość elegancko okrojona ze zwierzęcych części spektrum zapachowego.Testowałam trzy lata temu, podobała mi się, ale nie wzięłam próbki. Nie pamiętam, dlaczego.

Ambre Precieux i Ambre Precieux Ultime Maitre Parfumeur et Gantier - przyjemne, zachowawcze, nieco lawendowe ambry przypominające Ambre 114 Histoires de Parfums. Choć raczej powinnam napisać, że Ambre 114 przypomina Ambre Precieux. Obie kompozycje różnią się nasyceniem barw - klasyczna kompozycja jest bledsza, lecz zarazem mniej wietrzna. Obie udane, ale... Przyznaję, że gdyby nie wyszukiwanie po ambrze w nazwie, pewnie bym o nich zapomniała.

Patchouli Micallef - dziki lokator na tej liście, bo ambry nijakiej w nim nie ma. Ale jak powąchacie... To będziecie wiedzieli, czemu się tu znalazł.

Sexy Amber Michael Kors - zapach powinien nazywać się raczej Nice Feminine Amber. Za kwiatkowy. Dla mnie kwiatkowa wanilia nie jest sexy. Nawet jeśli w bazie przypomina nieco bardzo udane (i, oczywiście wycofane) Voile d"Ambre Yves Rocher.


Ambre - Les Nombres d’Or Mona di Orio - typowa kompozycja Mony di Orio. Zmysłowa i zbytkowna. Roślinny akord ambrowy - sam w sobie gęsty i bogaty - przybrany został dodatkowo półkwiatową wanilią i kremowym zapachem ylang - ylang. Doceniam. :/


Ambra Omnia Profumo



Ambre Cashmere Intense Parfums de Nicolai - tegoroczna premiera, której jeszcze nie udało mi się poznać. Nuty wskazują na to, że warto.


Ambre Gris Perris Monte Carlo

Ambra Aurea ProFumum Roma

Fiore d'Ambra ProFumum Roma

Amber Oudh Rasasi

Amber Vanilla Regina Harris

Amber Aoud Roja Dove

Rausch JF Schwarzlose - nie do końca ambra, ale wilgotna, cielesna ambrowa baza zasługuje na miejsce w tym rankingu



Ambre Sultan Serge Lutens - dawno, dawno temu, kiedy poznałam ten zapach napisałam o nim na forum, że to Chory Waleń. Apteczne otwarcie i mnóstwo wal... to znaczy ambry w każdym kolejnym etapie rozwoju zapachu. Do opisu dodam jeszcze, że to bardzo atrakcyjny waleń.




L'Air du Desert Marocain Tauer Parfums - to swoisty paradoks, że ambra tek świetnie sprawdza się w perfumach z pustynią w tytule. może to dlatego, że tauerowa ambra "zrobiona" jest w znacznej mierze z rosnącego w pustynnych nieomal warunkach labdanum.
L'Air du Desert Marocain to zapach wyrazisty, bogaty, gorący. Na skórze ostry, dominujący, skupiający uwagę. Wszystkie nuty grafą w nim fortissimo: przyprawy, drewno, kwiaty, żywiczny akord ambrowy. nie wiem, czy Pustynia Tauera naprawdę zasługuje na miano perfum jednoznacznie ambrowych, ale faktem jest, że nie zrecenzowałam jej nigdy i bardzo żałuję.

Amber Oud The Body Shop - recenzowałabym. Powiadam Wam: recenzowałabym jak Reksio szynkę, bo kompozycja jest śliczna i nawet mam flakon. Niestety, nie bardzo miałoby to sens, bo Amber Oud pojawił się w ofercie TBS jak piękny, złocisty meteoryt i niemal natychmiast został z niej wycofany. Teraz proszę sobie wyobrazić kilka wyrażanych przeze mnie niepochlebnych i negatywnie emocjonalnie zabarwionych opinii pod adresem tego kogoś, kto podjął  decyzję o zakończeniu produkcji.

Amber Absolute Tom Ford - perfumy, jak na nie grzeszącego perfumeryjnym ekstremizmem Forda, naprawdę bezkompromisowe. Dedykowane jednak nucie i nutę tę bezwstydnie wręcz eksponujące.
Amber Absolute to ambra zbytkowna, ale też zmysłowo, szorstko surowa. Subtelnie dymna, z wyraźnie brzmiącą nutą labdanum. Jeden z najlepszych zapachów marki. niestety, zniknął ostatnio z oferty zastąpiony przez:

Rive D’Ambre Tom Ford - ambra bez sensu. Czemu bez sensu? Bo pachnie koniakiem z cytryną. Pijanie koniaku z cytryną to barbarzyństwo. Zastąpienie Amber Absolute tym czymś to... chyba pogoń za zyskiem. Takie czasy, że bogaci pijają koniak z cytryną i lubią cytrusowe zapaszki. Może to i smaczne, ale konesera wkurzy.



Dwie ambry Yves Rocher:
Voille d'Ambre z serii Secrets d’Essences - żywiczna, ciepła, wyrazista; subtelnie, z wyczuciem  zmiękczona wanilią. Niebanalne i niedrogie perfumy z charakterem. Od lat krążą pogłoski tym, ze znikają z rynku. Oby się to nie stało, bo nie umywa się do nich druga, nowsza ambra YR:
Ambre Noir - syntetyczne popłuczyny będące w istocie plastikową atrapą perfum. Proponowano mi recenzowanie tego. Próbowano zapłacić. Nie ma mowy, żebym napisała na ten temat choć jedno dobre słowo.

L'Homme Parfum Intense Yves Saint Laurent - ambrowa klasyka mainstreamu. Aż trudno uwierzyć, że kompozycja Dominique Ropiona pojawiła się na rynku ledwie 9 lat temu. Zapach popularny i podobno lubiany przez dziewczęta. Być może dzięki nienatrętnej, lecz wyraźnej słodyczy. Kiedyś totalny hit w miejscach publicznych. Aktualnie wypierany przez 1 Million Paco Rabanne. Niedobrze...

***

A jakie są Wasze ulubione ambrowe perfumy?


26 komentarzy:

  1. Uff - świetny spis:) A moje ulubione - mam fazę na ambry i szukam tych "najmojszych" - Ambre Sultan - walenia nie stwierdzam:); Annayke Miyako - mam jeden jedyny zarzut, że jak na mój gust zbyt bliskoskórna - ale piękna niebywale; Ambre Orient Armani Prive - cudo prawdziwe.

    W planach testy - Ambre Russe, Opus VI i Akkad.

    Ambra Aurea, ku mojej rozpaczy, nieładnie się na mnie układa:( Z nadgarstka pięknie, ale już globalnie coś drażni...

    I na koniec - Mitzah z serii butikowej Diora, marzenie na razie niespełnione - ale będę polować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Mitzah myślałam. Po namyśle i lekturze nut odrzuciłam.
      Podobnie było z Opusem. Miałam go nawet w poprzedniej wersji wpisu o ambrze, który był uzupełnioną o moje informacje relacją z warsztatów w Quality, i który zastąpiłam tym ostatnim - pełniejszym. Opus jest ambrowy i jest piękny, ale nie jest tak totalnie ambrowy, by się tu znaleźć bez ambry w tytule.
      Waleń nie jest negatywnym określeniem. Waleń to ambra. Kiedyś miałam tendencje do złośliwie dowcipnych komentarzy. Teraz się miarkuję. Przynajmniej na piśmie. :)
      Ambra Aurea gdzie dorwałaś?

      Usuń
    2. Klaudio, a znasz Mitzah? Nie wiem, co Ci nuty powiedziały, ale to coś pomiędzy Ambre Orient a Miyako - odrobinę dymny, przyprawowy, acz mniej niż Miyako - ale zdecydowanie ambrowy, zdziwiło mnie, że go nie ma, a jest Ambre Nuit - niby ambra, ale podana na słodko i dla tych, co się ambry boją. Z tych dwóch to Mitzah moim zdaniem zasługuje na miejsce w rankingu, a Ambre Nuit bym pominęła.

      Ambra Aurea - planowałam tutaj:
      http://www.shopping-premiereavenue.com/ambra-aurea-profumum-roma.1660.1.product.fr.html
      ostatecznie została kupione przez koleżanką w jakimś niemieckim sklepie, wysyłającym tylko do Niemiec.

      Usuń
    3. Nie znam Mitzah. Opinie ma niezłe, więc pewnie w końcu poznam. W rankingu może by był na ślepo nawet, gdyby miał ambrę w nazwie. :)

      Usuń
  2. Ja muszę na nowo podejść do Ambre Sultan bo zazwyczaj omijałem otwarcie i coś mniie zawsze uwierało a to przecież wyjątkowa kompozycja. Natomiast smak wzrósł totalnie na Ambre Noire, Rausch oraz Ambra Aurea... kilka by się jeszcze znalazło, czyli wszystko prawidłowo. Odlewka drugiej w naj-kolejności Amber Absolute niebezpiecznie mi się kończy :( Tekst dobrze wchodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka piękna recenzja: tekst dobrze wchodzi. Dziękuję. Zapewniłeś mi duży uśmiech. :)

      Usuń
  3. Czuję, że poświęcę więcej czasu na Twój wpis, który pięknie przygotowałaś i po raz kolejny mogę cieszyć oczy Twoimi zdjęciami, to tak jakby patrzeć na nie Twoimi oczami <3
    Najlepiej znam Ambre Sultan, to był chyba mój pierwszy poznany "lutek" jak dobrze pamiętam. Długo o nim marzyłam i przez ten cały czas nie mogłam się zdecydować na pełen flakon. Jakoś dziwnie "gra" na mojej skórze, za dużo apteki chyba wychodzi i zostaje. Nad czym mocno ubolewam.... W najlepszym wydaniu zapamiętałam go podczas typowo mroźnych zim w Polsce, wtedy czułam się z nim przytulnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie z Ambre Sultan. Robi na mnie wrażenie, ale jakoś nie do końca dobre. pewnie dlatego jeszcze nie "ugryzłam" go recenzyjnie. :(
      A zdjęcia faktycznie moje. Tobie zawdzięczam frajdę z ich robienia. <3

      Usuń
  4. Hej, dopiero zaczynam moją przygodę z perfumiarstwem, ale już zaczynam mieć problem z zamykaniem mojej "odlewkowej szuflady". :D Jestem pod wrażeniem Twojego bloga, prawdziwa zapachowa kopalnia wiedzy, a Twoje lekkie pióro sprawia, że czuję, jakby opisywanie przez Ciebie zapachy dolatywały do mnie z ekranu komputera.:DD
    Nie miałam jeszcze większej styczności z ambrą, ale że od jakiegoś czasu jestem montalowskim freakiem, to chyba w najbliższym czasie zapoluję na Blue Amber. :) No i koniecznie muszę poznać Ambre Sultan, bo jest tak często przyrównywany do Mitzah, na której(którego?) punkcie ostatnio zwariowałam.

    Zagłębiam się dalej w tą kopalnię wiedzy,
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za komentarz. I odwiedziny.
      Cieszę się, że czytanie SoS sprawia Ci przyjemność. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej. :)

      Usuń
  5. Iście ambrowy zawrót głowy.... Dwudziestu zyć by chyba człowiekowi nie starczyło, by przetestować wszystkie zapachy, które by chciał poznać. Ze znanych mi ambr moim zdecydowanym numerem jeden jest Ambre Fetiche - marzę o własnym flakonie, może kiedyś marzenie się spełni...
    Uwielbiam też Amber Kalemata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to w sumie super, że by nie starczyło. Człowiek może testować, testować i testować... I ciągle zostanie mu coś do poznania. :)

      Usuń
  6. Ożeż Ty... ale wpis :) Aż musiałem niuchnąć kawałek naturalnej ambry z szuflady, prezent z innego świata, przywieziony z Malezji. Piękny zapach, oj piękny. Chyba sobie psiknę jakiegoś ambrowca zaraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! To jest właśnie efekt, o który chodzi. Jeśli po czytaniu masz ochotę na wąchanie, to jestem spełnionym człowiekiem. :)

      Usuń
    2. Po czytaniu Twoich recenzji ZAWSZE mam ochotę na wąchanie, co ochoczo czynię za każdym razem :)

      Usuń
  7. Wydaje mi się że nie znam żadnego z tych zapachów. Chociaż nie jestem pewna Gaultiera...
    Sama nie nosiłam ambry kawał czasu, choć kiedyś bardzo lubiłam tę nutę. Moja ostatnia ambra to był chyba Amber Elixir od Oriflame. W Twoich oczach to pewnie profanacja ambry ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czegoś takiego, jak profanacja perfum. Poza podróbami. A Amber Elixir sama mam. Resztówkę we flakoniku, ale mam. Nie są ambrowe, ale to ładne perfumy.

      Usuń
  8. Amber Absolute TF oficjalnie powróciły do oferty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widziałam. Forevermore już to pisał na moim FB. :)
      Podobno jest wykastrowany i nie bardzo do siebie podobny. Amber Absolute - nie Forevermore. :)

      Usuń
  9. Przyznam szczerze, że nie mogę sobie z pewną kwestią poradzić i proszę o pomoc! Czym jest amber - bursztyn- jako składnik perfumeryjny? Czym w zapachu różni się od ambry? I jak odróżnić jedno od drugiego? Wg Fragrantiki np. Ambre Sultan zawiera amber, czyli "żywicę bursztynową", nie ambrę.. to samo L'ambre des Merveilles... Jak to z tym właściwie jest?
    No i drugie pytanie, bo mówisz, że Voile d'Ambre YR zniknęło z oferty, a ja na stronie widzę, że jest? To to jest coś innego czy to samo? Bo nie wiem czy kupować:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości przypadków "amber" jest nieporozumieniem. W opisach często ambra pojawia się jako amber albo ambre, a nie ambregris. I to jest błąd, choć tak powszechny, ze nikt na niego już nie wzraca uwagi.
      Czasem amber w opisie oacznacza bursztyn - jak w przypadku ambrowej serii Jacques Battini.

      Żeby było jeszcze trudniej - w polskich tłumaczeniach czasem ambre jako ambrę tłumaczy się na bursztyn, a czasem bursztyn na ambrę. Totalny misz masz.

      Co do składników i zapachów - ambra w perfumach występuje rzadko i zwykle ambregris też nie jest ambrą, tylko ambroksanem, piżmianem, labdanum albo czymś innym. Polecam wpis o ambrze.
      Sam bursztyn ma zapach - topiony bursztyn pachnie żywicznie i w perfumach też się zdarza. Na przykład w DKNY Gold.

      Usuń
  10. Od paru dni udaję,że tego wpisu nie ma. Nie ma ,bo gdy będzie to ruszę jak dzika wąchać. A sama wiesz ,czym to grozi. Kolejną fascynacją. Tym bardziej ,że niektóre znam i chciałabym poużywać sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenie ściętej głowy... ja flakonów, które mam używam tylko na wyjazdach., W domu ciągle testuję. To nie jest normalne...

      Usuń
  11. Artisanowe Ambre Extreme mam, ale jeszcze nie otwaram :) Za to pięknie mi się nosi Akkad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akkad oficjalnie zazdroszczę. Kiedyś będzie mój. Jest cudowny.

      Usuń
  12. Wspaniały tekst, a moja lista zapachów do przetestowania robi się coraz dłuższa i dłuższa... Czy oprócz oudów i ambry robiłaś kiedyś podobny wpis? Przeczytałabym z wielką chęcią i entuzjazmem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...