poniedziałek, 30 listopada 2015

Chodźmy się bzić! - Voulez-vous coucher avec moi by Kilian


Tym razem zacznę od imponderabiliów.

Nazwa

Zwrot Voulez vous coucher avec moi najczęściej tłumaczony jest jako Czy chcesz pójść ze mną do łózka. Choć w istocie nie o łóżko chodzi i raczej także nie o sen. Chodzi o wspólne przyjęcie pozycji horyzontalnej. W celu... wiadomym.

Nie mam nic przeciw erotycznym konotacjom w perfumach (i czytając SoS nietrudno zauważyć, że nie mam). W sztuce cenię jednak niedomówienia, podteksty, aluzje i wszystkie te szlachetne gry, które w erotyczną interakcję angażują także nasz umysł. Myślę, że tu... Bardziej aluzyjna nazwa byłaby na miejscu. Szczególnie, że to przecież ekskluzywny panicz Kilian 'pięć warstw lakieru' Hennessy.

 Zdjęcie promujące perfumy Czy chcesz pójść ze mną do łóżka.


Gdy zobaczyłam powyższą fotografię opadło mi... Napięcie.

Gdyby ogłoszono konkurs, jak sfotografować piękną kobietę o pięknym ciele tak żeby nie wywoływało ono erotycznych skojarzeń, promo Voulez-vous coucher avec moi miałoby spore szanse na zwycięstwo.
Zaznaczam, że piszę o żywej kobiecie, nie o zwłokach.

Dziwnie upozowane ciało, z nienaturalnie wypchniętymi do przodu ramionami dającymi wrażenie zapadniętej klatki piersiowej i absurdalnie skróconej szyi; tułów ułożony tak, jak gdyby biodro zaczynało się tuż pod biustem (a długość rąk wskazuje na to, że to wysoka, smukła kobieta); jedna dziwnie wygięta dłoń zakrywająca rozpłaszczone w tej pozycji piersi, druga zakrywająca pępek pudełkiem - kopertówką. Do tego bardzo, bardzo mocny makijaż zarówno oczu, jak i ust oraz włosy jak kask. I wszystko to na drewnianym krześle.
Zdjęcie promocyjne wygląda, jak gdyby fotograf został skorumpowany przez konkurencję.


Dość jednak narzekania. Przejdźmy do zmysłowych, prowokujących, balansujących na granicy wulgarności perfum o seksie.

czwartek, 12 listopada 2015

Ale jazda! Army of Lovers LM Parfums


Armia Kochanków chodzi za mną od roku z okładem. Dziś w końcu doszła. I poznacie ich po tym, jak kończą. :)


We are all mad hehe!

Etap pierwszy: gra wstępna.
Nie występuje.


Rozpylając Army of Lovers na skórę człowiek rzuca się w króliczą norę. Z impetem ląduje na dworze Królowej Kier - i to w czasie balu. Olfaktoryczny zgiełk, feeria woni, przepych aromatów... Blotki gnące się w ukłonach, orkiestra grająca Rakowego Kadryla, jeże czepiające się trenów sukien i flamingi w roli świeczników wyjadające z półmisków czerwony kawior i trufle...

wtorek, 10 listopada 2015

Siedem grzechów przyjemnych - Malefic Tattoo LM Parfums


Dziś będzie mrocznie, występnie i namiętnie.

Czasem przydarzają nam się zapachy wywołujące w mózgu natychmiastowy, niepowstrzymany impuls. Obraz, skojarzenie, czasem opowieść. Zdarzają się też takie, które niczego nie wywołują i o tych raczej na SoS nie poczytacie. :)

Z dzisiejszym moim bohaterem mam problem zgoła odmienny. Opowieść pojawiła się natychmiast. Obraz, emocje, wrażenie jak kamień spadające z głowy do brzucha. I niżej. Rozumiecie?
Tylko jak to grzecznie opisać?


Pycha
Chciwość
 
Nieczystość



Pieprz
Labdanum
Ambra
Otwarcie Malefic Tattoo jest dotkliwe jak paznokcie wbite w plecy. Tak. Wtedy.


Jeśli taki jest początek, zapytacie, to co stanie się później? :)

niedziela, 8 listopada 2015

Zgrzyt pasa cnoty czyli żelazna nudziara - La Vierge de Fer Serge Lutens


La Vierge de Fer. Żelazna Dziewica. Iron Maiden!

Zaprawdę powiadam Wam, wielkie były moje nadzieje.

Pierwszą, spontaniczną myśl, że oto powstanie zapach porywający jak muzyka Iron Maiden i technicznie wysublimowany jak gitarowe pasaże Dave'a, Janicka i Adriana porzuciłam właściwie od razu. Gdyby za zapachem nie stał neurotyczny, zmanierowany Serge, może łudziłabym się dłużej.

Drugi pomysł, jaki kołatał mi się w głowie wydawał się równie kuszący: bezlitosny mariaż nut krwistych i dymnych; piękne, metaliczne monstrum na miarę Bitter Rose Broken Spear... Na taki zapach porwać mógłby się (w ostateczności) będący autorem wcześniejszych kompozycji matki Christopher Sheldrake, lecz skłonny do rozwodnionej nostalgii Serge Lutens... Niekoniecznie.

Pozostało mi więc ostatnie z oczywistych uzasadnień nazwy: dosłowne odwołanie do dziewictwa. Wiecznego - bo wszak dziewica ma być żelazna; ideologiczna.


Modliłam się do wszystkich perfumiarskich bóstw, by La Vierge de Fer nie okazały się perfumeryjnym hymnem ku czci hymenu.

No cóż... W tym kontekście modlitwa nie okazała się najlepszym pomysłem.

piątek, 6 listopada 2015

Wyprawa na kraniec siebie - Akowa M.Micallef


Akowa to zapach, który ma być rewolucją.

Mający dar odnajdywania unikalnych składników perfumeryjnych Geoffrey Nejman (więcej na ten temat w pierwszej części najnowszego mojego wywiadu z Twórcą) tym razem zaprasza do Afryki. Tajemniczy, egzotyczny składnik, który marka M.Micallef wprowadziła po raz pierwszy jako nutę towarzyszącą w Mon Parfum Gold, tym razem stanowi trzon zapachu. Wedle informacji Geoffreya - 80% esencji zapachowej Akowy.


Kto nie dotknął ziemi ni razu...*


W Akowę wchodzi się jak w poranną mgłę: już rozświetloną, lecz jeszcze nie ogrzaną słońcem. Pociętą promieniami na plastry chłodu. Wpełzającą pod ubranie, spływającą za kołnierz kroplami zimnego światła.

Kwiat pomarańczy z wyciągniętą do przodu, przerysowaną, wręcz cierpką częścią zapachowego spektrum; skórzasta bergamota; koloński akord ziołowy wystudzony lawendą; ozonowy wetiwer - otwarcie ostre, męskie, przejmujące.

czwartek, 5 listopada 2015

Wywiad z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - część 3


Trzecia, ostatnia część rozmowy z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem to emocjonalna podróż w przeszłość.
Poprzednie części wywiadu znajdziecie na SoS:

***

Polskie korzenie

Klaudia Heintze: Wspominałeś o swoim polskim pochodzeniu. Opowiedz nam proszę, czym jest dla Ciebie Polska; z czym Ci się kojarzy, jakie wspomnienia wywołuje. Jak dobrze pamiętasz swojego ojca?


Geoffrey Nejman: Jeśli mam być zupełnie szczery, najważniejszym dziedzictwem po moim ojcu nie jest to, że był z pochodzenia Polakiem, lecz to, że był z pochodzenia Żydem. Urodził się w żydowskiej wiosce, która nazywała się Zduńska Wola. W dwudziestoleciu międzywojennym cała rodzina ojca przeprowadziła się do Niemiec. Mój ojciec zdobywał wykształcenie w niemieckich szkołach w Hamburgu.
Około sześćdziesięciu członków mojej rodziny udało się do Niemiec wraz z moim ojcem i jego rodzicami i żyli tam bardzo wygodnie dopóki nie nastał sławny Hitler.

Klaudia: Niesławny Hitler.

Geoffrey: Tak. Mój ojciec niewiele opowiadał o tamtym okresie swojego życia. Myślę, że wiele wycierpiał i nie chciał bym i ja cierpiał. Chciał jednak, żebym wiedział. To ważne, żeby każde kolejne pokolenie przynajmniej wiedziało, co się wydarzyło. To jeden z powodów, dla których zamierzam napisać tę książkę. Żeby nie przedłużać historii - mój ojciec miał nosa. Nie perfumeryjnego, tylko takiego życiowego. Miał przeczucie, że należy uciekać z Niemiec. Zwołał więc na szybko zebranie rodzinne i powiedział swoim krewnym:
- Musimy uciekać. Teraz. Dziś w nocy.
Nikt mu nie uwierzył. Nikt, poza jego rodzicami i bratem. Niestety, wszyscy pozostali zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego i zginęli w komorach gazowych. On zdołał tego uniknąć przeprawiając się łodzią rybacką z Hamburga do Anglii. Zapłacili rybakowi, który ich przewiózł.

wtorek, 3 listopada 2015

Wywiad z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - część 2


Zapraszam Was dziś do lektury drugiej części wywiadu z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - twórcami M.Micallef Parfums.

Pierwsza część wywiadu do przeczytania TUTAJ.
Kolejna wkrótce.

***

Rzeźbienie zapachu


Klaudia Heintze: Kreatywność charakteryzuje Was nie tylko przy tworzeniu zapachów. Wymyśliliście nowy kształt kryształów Swarovskiego. Normalny człowiek nie myśli w ten sposób. Normalny człowiek bierze to, co jest. I tu przechodzimy do drugiej sztuki. Martine, Geoffrey - opowiedzcie mi proszę o związku zapachu z flakonem. Opowiadając o Akowie wspomniałaś, że choć zapach należy do konkretnej serii, flakon nie może być taki, jak inne, bo taki nie pasuje do zapachu.

Martine Micallef: Połączenie zapachu i flakonu nie wymaga długiego namysłu. To się dzieje spontanicznie. To impuls.
Kiedy odwiedziliśmy plemię Akowa, nie rozumieliśmy ich języka. Komunikowaliśmy się wzrokiem, gestem, mową ciała. I czuliśmy piękno ich życia, czuliśmy, że to są piękni ludzie. Potrafili być tak szczęśliwi mając tak niewiele. Nie posiadali rzeczy, bogactw. Mieli miłość i ona dawała im szczęście. To na swój sposób niepokojące.

Geoffrey Nejman: Takie doświadczenia są dla Europejczyka szokiem. Zmuszają do zrewidowania celów, do zastanowienia się, dokąd tak pędzisz. Po co?

Martine: Co jest naprawdę ważne.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Wywiad z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem - część 1


Zapraszam Was dziś do lektury pierwszej części wywiadu z Martine Micallef i Geoffreyem Nejmanem, który miałam przyjemność przeprowadzić 27 października 2015 podczas ich wizyty w Domu perfumeryjnym Quality Missala w Warszawie.

Poprzedni mój wywiad z założycielami M.Micallef Parfums znajdziecie tutaj:

Tym razem także, ze względu na dużą objętość (prawie sześć tysięcy słów) wywiad podzielony został na trzy części.


Nagranie jest kontynuacją konwersacji zaczętej wcześniej, wobec powyższego brak mu oficjalnego powitania, nie będę jednak niczego zmieniała. Mam przekonanie, że dzięki temu lepiej poczujecie atmosferę tego niezwykłego spotkania.

Miłej lektury.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...