poniedziałek, 21 marca 2016

Czy perfumy są sztuką - felieton z okazji Międzynarodowego Dnia Perfum


Czy wiecie, że 21 marca wypada Międzynarodowy Dzień Perfum - International Fragrance Day?


Zapytano mnie dziś, czy uważam, że takie święto jest potrzebne? Czy ma sens? Ja zaś odpowiedziałam niegrzecznie - pytaniem na pytanie:
- A czy, przypadający także 21 marca, Międzynarodowy Dzień Poezji ma sens?
- Czy ma sens obchodzony przed miesiącem Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego?
- Czy jest nam potrzebny Światowy Dzień Książki (już za miesiąc - 23 kwietnia)?

Nie - nie znam uniwersalnej odpowiedzi na te pytania. Wiem jednak, że są to okazje do świętowania pasji i wspomnienia o rzeczach pięknych. Że nikomu nie przynoszą szkody. Wręcz przeciwnie - ich obchody bywają źródłem radości. I także przyczyniają się do popularyzacji sztuki, do dzielenia się pięknem. Dla mnie to ma sens. A dla Was?


Sztuka stawania się sztuką

Sztuka perfumeryjna wciąż toruje sobie drogę na artystyczny Olimp. Próżno szukać jej patronki wśród dziewięciu (już) muz. Ja jednak nie mam wątpliwości, że zapach to nie tylko misterna chemia. Pewność tę daje mi nie wiedza: nie znajomość nut, esencji i metod ich pozyskiwania i nie dziesiątki książek o perfumach, które przeczytałam. Mówią mi to moje emocje.


W dzisiejszym felietonie stawiam więc tezę:
Kompozycja zapachowa, która przywołuje opowieść, porusza, wybucha w głowie feerią barw i emocji - jest sztuką. Bez względu na to, czy utkano ją w oparciu o zapach bzu, czy prochu strzelniczego - jeśli działa na nasze zmysły i emocje, jest sztuką.

Według słownika Języka Polskiego PWN sztuka to "dziedzina działalności artystycznej wyróżniana ze względu na reprezentowane przez nią wartości estetyczne; też: wytwór lub wytwory takiej działalności".
Czy tworzenie perfum jest działalnością artystyczną? Wymaga wiedzy chemicznej i doświadczenia - to prawda - lecz czyż większość sztuk także nie wymaga warsztatu?


O tworzeniu

Można, oczywiście, wymyślić prostą piosenkę bez znajomości zasad zapisu nutowego i zaśpiewać ją nieszkolonym głosem bez umiejętności grania na żadnym instrumencie. I być może będzie piękna, i może nawet to będzie sztuka, ale któż ją pozna? Kiedy jednak zagramy tę melodię - nawet z użyciem najprostszego instrumentarium - można nią poruszyć ludzi. Spójrzmy na The Doors - poza Rayem Manzarkiem nikt tam nie umiał grać - jednakże czy ktoś miałby śmiałość polemizować z faktem, że surowa, emocjonalna muzyka tego zespołu miała moc poruszania serc i wpływania na wyobraźnię? Na podobnej zasadzie można stworzyć perfumy bazujące na kilkunastu składnikach i podbić świat.

Można także napisać symfonię, która wymaga znajomości reguł kompozycji, a jej odtworzenie współpracy kilkudziesięciu wysokiej klasy muzyków. A jednak tak samo, jak nie każda prosta melodia pozostawia nas obojętnymi, tak nie każda symfonia budzi zachwyt; nie każda porywa słuchacza. Można tworzyć kompozycje perfumeryjne bazujące na najdroższych esencjach i najbardziej skomplikowanych recepturach i... nie poruszyć nikogo.

Na tym polega sztuka - kluczowym elementem nie jest technika twórcy (choć dobrze ją mieć), lecz nieuchwytny element, który niektórzy nazywają natchnieniem, inni dotknięciem muzy, jeszcze inni talentem, a ci, którzy nie zadają pytań po prostu pięknem. Można więc być średnim muzykiem i wielkim artystą, lecz także być wirtuozem bez daru tworzenia.
Czyż nie na tym polega kapryśność sztuki?



Realizm kontra abstrakcja

Idźmy dalej. Już w starożytności Platon, a za nim Arystoteles stawiali tezę, że jedną z podstawowych funkcji sztuki, jest twórcze naśladowanie natury. W miarę rozwoju sztuk nowoczesnych nastąpiło odejście od tej zasady i współcześnie realizm i abstrakcja zajmują równorzędne pozycje w sztuce. W perfumiarstwie także. Zapachy opowiadające konkretną historię (jak choćby recenzowane wczoraj 1805 Tonnerre BeauFort London) powstają równolegle do kompozycji abstrakcyjnych, skupionych na budowaniu nastroju i pobudzaniu zmysłów. Jedne chwytają naszą wyobraźnię silnym chwytem i prowadzą za rękę, inne pozwalają czytać się na dowolne sposoby. Wszystkie one mają jednak wspólną cechę - budzą emocje, odwołują się do naszych wspomnień, czasem przywołują przeżycia i uczucia dawno, zdawałoby się, zapomniane. Czasem jest to zachwyt, czasem tylko przyjemność; czasem zdziwienie, tkliwość lub tęsknota; czasem niechęć, nawet odraza.



Dotyk zapachu


I tu dochodzimy do drugiej funkcji sztuki, o której pisał Arystoteles w "Poetyce" - katharsis. Pierwotnie pojęcie dotyczyło tragedii (formy dramatu) i obejmowało uczucia litości i trwogi, jednak w miarę rozwoju psychologii i badań nad sztuką pojęcie to poszerzyło swoje znaczenie. Obecnie obejmuje się nim wszelkie osobiste przeżywanie sztuki, jej wpływ na emocje i stosunek do świata. Czyż jest sztuka bliżej nas dotykająca, niż perfumy? Intymny kontakt z zapachem wtulonym w nagą skórę? 

Odbiór zapachów przez człowieka jest bezpośrednio związany z emocjami. Funkcjonalne obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego wykazuje, że bodźce zapachowe pobudzają bezpośrednio części ludzkiej kory przedczołowej związane z odczuwaniem emocji nazywanych hedonicznymi. Oznacza to mniej więcej tyle, że zapach działa na nasz mózg z wyłączeniem świadomości - bardziej bezpośrednio, niż bodźce wzrokowe czy słuchowe. Dowiedziono również powiązań zapachów ze wspomnieniami - przyporządkowywanie zapachów do emocji i wydarzeń, którym towarzyszyły. Mówiąc wprost - zapachy przywołują wspomnienia. Nie tylko pamięć wydarzeń, lecz także towarzyszące im emocje. Dlatego tak porusza nas aromat ciasta z rabarbarem, które piekła nasza babcia i dlatego taką melancholię budzi zapach perfum używanych przez naszą mamę kiedy byliśmy dziećmi. Dlatego tak często nie potrafimy nosić perfum, które kojarzą się z trudnymi chwilami naszego życia.


Ryczący kicz

Czy kompozycja perfumeryjna jest dziełem sztuki?

Sięgnijmy po analogie z innych dziedzin:
- Czy każdy obraz jest dziełem sztuki?
- Czy sztuką jest każdy utwór muzyczny?
- Czy porusza nas każdy film, każda rzeźba, każda przeczytana książka?

Oczywiście, to pytania retoryczne. Przysłowiowe jelenie na rykowisku, utwory muzyczne w typie "Majteczek w kropeczki" i proza pani Stephenie Meyer mają grono zagorzałych wielbicieli i pewnie budzą u owych wielbicieli emocje, jednak pojęcia "sztuka" używałabym tu bardzo ostrożnie. Znamy wszak coś takiego jak rzemiosło artystyczne. I znamy także grafomanię, kakofonię, bohomazy i kicz - ale tak daleko się tu, na oficjalnej stronie SoS nie posunę.
Bez względu na nasz osobisty stosunek do jeleni, disco polo i połyskliwych wampirów trudno jest polemizować z wolnym rynkiem. A wolny rynek daje nam wyraźnie do zrozumienia, że popyt na błyszczące wampiry jest. I nie inaczej jest w perfumiarstwie.


Wszechwładza wolnego rynku

Czy wiecie, jak powstały perfumy J'Adore domu mody Dior? Powstały dokładnie tak, jak proces powstawania popularnych zapachów opisał Kilian Hennessy w udzielonym mi w lipcu 2014 wywiadzie - przeprowadzono badania rynku, które wskazały firmie, czego oczekują klienci. Od składu perfum, przez kształt flakonu, po kampanię marketingową. I na podstawie tych badań stworzono perfumeryjny bestseller - perfumy, które podobają się milionom. Oczywiście realizacja projektu jest znacznie bardziej profesjonalna, niż proza pani Meyer, ale już porównanie do ekranizacji owej prozy wydaje się trafne. Jedno i drugie sprzedaje się jak świeże bułeczki, ale czy jest to Sztuka?


Człowiek jest miarą wszechrzeczy

Dowiedzenie tezy, że perfumy są sztuką nie jest trudne. Warto jednak pamiętać, że sztuka perfumeryjna ma podobnie ograniczenia, jak każda inna dziedzina sztuki. Tak, jak w muzyce, malarstwie, literaturze czy kinematografii - zdarzają się dzieła wybitne, mniej wybitne i... całkiem niewybitne. Nasza osobista wrażliwość, typ osobowości i gust sprawiają, że nawet te najwybitniejsze niekoniecznie nas poruszą.

Nie wstydźmy się więc, że nie lubimy Chopina czy Chanel No.5. Nie wstydźmy się niczego. Przeżywajmy i czerpmy radość z tych przeżyć. A rozważania o sztuce i niesztuce traktujmy tak, jak na to zasługują - wyłącznie jako ciekawostkę. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.


Miłego Święta Perfum, kochani!

  • "Jeleń na rykowisku" użyty w tekście to obraz Georga Majewicza opisywany przez dom aukcyjny w następujący sposób: Bardzo dobra praca malarska. Obraz odznacza się dobrą perspektywą oraz wysmakowaną grą barw palety kolorystycznej. Jego obrazy cechują dobrą technikę malarską. Struktura farby wyraźnie wyczuwalna pod palcami. Malarz zdobył sobie już dosyć duże uznanie wśród koneserów na rynku malarstwa, chętnie oferowany jest przez renomowane domy aukcyjne na całym Świecie. Prace Majewicza można było oglądać na licznych wystawach w kraju jak i za granicą. Malarz notowany w prestiżowych pismach malarskich, posiada notowania w Artprice, Artnet...

20 komentarzy:

  1. Podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami (którymi potrafię). ;) Emocje są dla mnie w perfumach najważniejsze; obrazy i wrażenia, które wywołują. Nie każda kompozycja, która budzi podziw, budzi też zachwyt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Znam kompozycje, które szanuję, podziwiam i doceniam, ale nie lubię. :)

      Usuń
  2. Hmmm... no tak, ja niestety nie przepadam za muzyką Chopina, jak i za Chanel no 5... ;) Podniosłaś mnie na duchu. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zapach to emocje - dla mnie każde z moich ulubionych perfum to jakaś wizja, jakieś wspomnienie, obraz osoby w głowie. Perfumy mają moc i jak dla mnie spokojnie zasługują na swoje własne święto - bo czemu nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Chopina lubiłam jako dziecko. Potem mi przeszło na wiele, wiele lat - skupiłam się na baroku, na innych emocjach muzycznych. I teraz wracam, znowu słucham coraz częściej.
      A wizje, wspomnienia, obrazy... przecież o tym piszę. O tym, o czym warto. :)

      Usuń
  3. Oczytalam jednym tchem :o łał felieton i łaaaał zdjecia

    OdpowiedzUsuń
  4. Rany kota przepraszam za wyrazenie i za ogolny poziom wypowiedzi, ale nie wiem co czytalam przed chwila, bo mnie zachwycily zdjecia! <3 Wroce tu jeszcze i przeczytam, ale zdjecia mnie tak urzekly, ze masz teraz belkot zamiast sensownej wypowiedzi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Marto, cieszę się, zę Ci się podobały zdjęcia, choć nie wiem, czy się cieszę, że uniemożliwiły czytanie.
      Nie mam natomiast żadnych wątpliwości co do tego, że Twój komentarz jest absolutnie uroczy. :)

      Usuń
  5. Świetny tekst. Swego czasu pisałam artykuły do magazynu kulturalnego wydawanego w moim mieście - recenzje, reportaże itp. Później wpadłam na pomysł cyklu tekstów o perfumach - o powiązaniach pomiędzy perfumami a poezją, literaturą, historią (np. historia Mitsouko, Shalimara itp.). Miło było się dowiadywać, że niektórzy czytelnicy zaczynają lekturę magazynu właśnie od tych tekstów o perfumach. Niestety - przyszedł nowy dyrektor kulturalny (pismo było wydawane przez pewną instytucję) i pierwsze co zrobił to wyrzucił mój cykl:/ (a po miesiącu zlikwidował całe pismo;/). Według niego perfumy nie są sztuką (a może to moja wina, że nie umiałam go przekonać...). Jestem ciekawa, czy doczekamy tych czasów, kiedy przynajmniej niektóre perfumy (tak jak np. obrazy Picassa) zostaną uznane za arcydzieła przez ogół(póki co, łatwiej jest chyba ludziom uznać za sztukę reklamy niż perfumy - a szkoda...). Perfumy ciągle są spychane do kategorii "Kosmetyki" i dlatego często lekceważone.
    Teraz, kiedy wiem, że dziś jest Dzień Perfum to kusi mnie, żeby go uczcić stosownym zakupem;) Zgadzam się z koleżanką powyżej, że zdjęcia piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym mieć prostą odpowiedź na twoje pytanie. Ale nie mam jej.
      Z jednej strony żyjemy w czasach, gdy coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć to, że perfumy to sztuka. Z drugiej strony ostatnio w ramach wystawy pedagogów ASP w Łodzi zaprezentowano instalację pod tytułem "Inwentaryzacja kosmetyków" składającej się zarówno z flakonów po perfumach, jak i z butelek po podkładzie czy słoików po kremach. To przygnębiające, ze ludzie, którzy mają uczyć młodych twórców wrażliwości nie widzą różnicy między kremem przeciwzmarszczkowym, a kompozycją perfumeryjną.
      Cóż z tego, ze my - pasjonaci wykonujemy tytaniczną pracę na rzecz zmiany postrzegania perfum, jeśli autorytety forsują stanowisko przeciwne?

      Usuń
    2. Klaudio!
      Podpisując się całym swoim uznaniem pod artykułem, będę jednak bronić wykładowców ASP. Zdaje sobie sprawę , że chodziło o coś zupełnie innego. Zważywszy , że większość ludzi w swoich łazienkowych szafeczkach, czy szufladach posiada perfumy między kremem pod oczy , a balsamem do stóp. Pasjonaci traktują to inaczej tworząc osobliwe kolekcje i miejsca, w których układają misternie zbierane okazy. Pasjonaci to jednak mniejszość i na tym polu zawsze będą kontrowersje.
      Zapewne w wystswie na ASP chodziło o formę, kolor, strukturę. Znam myślenie tej uczelni.
      Ponadto ta instalacja była to wypowiedź artystyczna, a nie celowe szeregiwsnie przrdmiotów. Przecież sztuka zarówno perfumiarska , jak i inna artystyczna ma wolność wypowiedzi i swobodę budzenia uczuć. Sądzę, że się z tym zgodzisz. Zatem raz jeszcze stanę po stronie wykładowców ASP w Łodzi , tym bardziej, że stanowisko sztuki ma prawo być subiektywne i studenci ASP to doskonale czują.

      Usuń
    3. Piszę po raz pierwszy wiec przypadkiem się nie podpisałam.
      Zatem : Barbara W- Wiktorowicz

      Usuń
    4. Barbaro, zgadzam się oczywiście. Zarówno w przypadku sztuki perfumeryjnej, jak i instalacji.
      A jednak... sztuka kształtuje świadomość.
      Można złożyć instalację tapet papierowych, winylowych oraz obrazów i nazwać ją: "Inwentaryzacja tapet". Cóż z tego, że obraz, choć wiesza się go na ścianie, nie jest tapetą? Moim zdaniem perfumy nie są kosmetykiem. Nawet jeśli bywają tak używane, podobnie jak obrazy bywają wieszane na ścianach wyłącznie dlatego, że pasują do kanapy.
      W przypadku malarstwa czy grafiki szkoda jest mniejsza, bo są to dziedziny sztuki uznane już. A perfumiarstwo jest trochę murzynem (celowo nie użyłam poprawnego określenia: czarnoskórym czy afroamerykaninem, bo chodzi mi o wydźwięk emocjonalny określenia) sztuk. I o ile postawienie białego na "Wystawie małp" byłoby odebrane metaforycznie, o tyle postawienie tam czarnego byłoby niewłaściwe - ze względu na historię.
      Sama instalacja jest ładna. Ale jej walor estetyczny nie wpływa ani na moje przekonanie o niewłaściwości stawiania perfum na równi z podkładem czy kremem, ani nie zmienia mojego przekonania, że jej tytuł nie jest żadną grą z widzem. Twórcy tej instalacji naprawdę nie zauważyli istnienia dziedziny sztuki, jaką jest perfumiarstwo.
      I mnie to smuci.

      Usuń
  6. Właśnie tak to jest. Co za zbieżność poglądów! Ty dla mnie jesteś prawdziwą artystką!

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem tak... jedni zadowalają się Pumą, inni złotą sztabką Paco Rabbane, a jeszcze inni gardzą najnowszymi hitami Diora... Ostatnio już zaczęłam porządnie się zastanawiać, czy czasami nie przesadzam z perfumami, czy nie sięgam zbyt wysoko i ambitnie. Skoro usłyszałam bardzo przykre i nawet wulgarne komentarze, bo niektórym zapach wetywerii kojarzy się z dymem palonych strąków ziemniaczanych, zaś oud jest wstrętny dla niektórych? Że nie powinnam jako młoda, 23-letnia kobieta postarzać się starym, pięknym Opium, które mogłam kupić, ale "koleżanki" mnie odwiodły, bo uznały je za nieseksowne. Żałuję do dziś. Moja definicja piękna i erotyzmu to dym, kadzidło, zepsuty i nieczysty oud, a nie neroli, bergamotki i jabłuszko. :)

    A jednak. Kolejny raz udowodniłaś, że warto szukać sztuki tam, gdzie niektórzy jej nie widzą, rozwijać zmysły i wrażliwości, na które wielu ludzi nie zwraca uwagi... Perfumami można zwracać uwagę otoczenia, bulwersować, zaskakiwać, a nawet zawrócić w głowie.

    Perfumy to sztuka, bez wątpienia. Tutaj nie zgodzę się z Oscarem Wilde'm, który stwierdził, że sztuka nie może być użyteczna.
    Przepraszam za tak długi i emocjonalny post, ale musiałam to wyrzucić z siebie, jestem po dość długiej kłótni z ciotkami, które uznały, że postarzam się o 30 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem mam wrażenie, ze poza kwestiami osobniczymi takimi jak wrażliwoć na drugiego człowieka czy zdolność akceptowania poglądów odmiennych niż nasze, światem rządzi zasada, ze im mniej się kto zna, tym łatwiej mu ferować wyroki.
      Przechodziłam podobne rozmowy - tyle, ze ja się zupełnie, ale to zupełnie nie przejmuję takimi opiniami. I, jeśli w ogóle mogę Ci dać jakąś radę w tej materii, radzę Ci nie przejmować się także. nie wszyscy musimy mieć gust jak od sztancy, nie wszyscy musimy słuchać Britney Spears i Beyonce. Nie znaczy to, że Bjons czy jabłuszka są lepsze od Pink Floyd i kadzideł. Ale z całą pewnością nie znaczy też, że są lepsze. Są inne.
      Związek gustu/wrażliwości artystycznej z wiekiem może i jakiś jest, ale na pewno nie polega na tym, ze przed trzydziestką pachniesz jabłuszkami i kwiatkami, a wraz z pierwszą zmarszczką zyskujesz upodobanie do kartoflanych kłąków.
      Śmiej się z tego i baw się tym. Tak, to najlepsza rada. Zawsze dobrze jest się śmieć. :)

      Usuń
  8. To co jest Sztuką wcale nie walczy o to czy zostanie dostrzeżone i nazwane. Nie musi się bronić choć samoistnie tak robi (paradoks). Przemawia do nas czymś nieopisanym i tak autentycznym że przestajemy rozbrajać to poczucie na czynniki pierwsze co upośledziło by istotę rzeczy.

    Chopina uwielbiam od lat i nawet ostatnio często gram, realizując kolejne jego kompozycję... To cudowne uczucia, emocje i wyjście poza nie. Ten stan zawieszenia w Tu i Teraz. Spokój i wewnetrza cisza.

    Mam ambiwalenty stosunek do jakichkolwiek świąt bo przecież z każdego dnia można je czynić a nie tylko na zawołanie z góry kiedys ustalone przez kogoś tam.
    Kiedy nanoszę perfumyna skóre już mam swięto, nawet ostatnio często- Dhana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację... A może warto walczyć jednak. nie o dostrzeżenie, lecz o status sztuki dla kompozycji perfumeryjnych.
      Choć... "Walczyć" to takie brzydkie słowo. nikt tu nie zamierza wytaczać dział ani generować sporów. po prostu... Róbmy to, co nam serce dyktuje. Mnie dyktuje, ze warto powtarzać, że perfumy to sztuka. I warto rozmawiać z ludźmi, którzy o tym nie pomyśleli wcześniej, bo często jest tak, że po rozmowie pomyślą. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...