poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Naga prawda o Nagości - Accord Chic Yves Rocher


Od lat przy każdej możliwej okazji powtarzam, że kupno dobrych perfum w dobrej cenie jest możliwe i naprawdę nie warto tracić pieniędzy i godności na podróbki i odpowiedniki, czyli... też podróbki. Dziś dowiodę, że w dobrej cenie można kupić perfumy nie tylko dobre, lecz także oryginalne - o nutach, które skusiłyby miłośnika najbardziej wyrafinowanej niszy.


Oto nadszedł dzień, w którym na łamach SoS po raz pierwszy gości marka Yves Rocher - firma o stuletniej tradycji, zatrudniająca najlepszych perfumiarzy i jednocześnie oferująca swoje produkty w naprawdę przystępnych cenach.

Na facebookowym fanpage anonsowałam letnie premiery marki: Rose Oud i Cuir Vetiver. Na blogu opowiem o pierwszej jesiennej premierze... Choć lato wciąż trwa i tuszę, iż podaruje nam jeszcze kilka upalnych dni.




Czymże jest nazwa?*


Otwarcie Accord Chic to podróż w czasie. Kalejdoskop wspomnień. Bezdech olśnienia. Bo otwarcie Accord Chic to lustrzane odbicie wielkiego klasyka. Oto powraca wielki nieobecny - NU YSL - zapach niezapomniany i nieodżałowany. Do dziś jedno z najpiękniejszych kadzideł poza niszą.

Łagodna, zadumana nagość. Gładka, blada skóra otulona woalem dymu. Obraz namalowany łagodnym półcieniem. Zmysłowy i niewinny zarazem.


Po chwilach kilku, w miarę jak odżywają wspomnienia, zaczynamy dostrzegać różnice. Tym razem twórcy łagodniej sypnęli pieprzem. Wytrawny akord bergamotkowy, o którym ponad osiem lat temu recenzując NU pisałam, że podbity został żywicą, w Accord Chic zastąpiła nuta żywiczna podbita cytrusami - elemi.

Wyraźny akord kwiatowy brzmi nieomal dokładnie tak, jak w NU. Wówczas miała to być orchidea; tym razem nuty zapowiadają irysa, ale... to nie jest irys. To jest dokładnie to, co w NU - jonon alfa.


Potem pojawia się kadzidło. Żywiczne, blade, chłodne jak jedwab. Tajemnicze i obiecujące jak mgła o świcie. Dokładnie takie, jak w NU.

Towarzyszy mu subtelna, stłumiona nuta marchewkowego irysa - ledwo dostrzegalne zmatowienie gładkiej powierzchni zapachu. Tej nuty w NU nie było, lecz nie oznacza to wcale, że czyni ona zapach mniej godnym uwagi. Ten przyczajony na granicy olfaktorycznej percepcji irys przewrotnie łamie idealną, lecz przewidywalną harmonię nut i przechyla kompozycję duetu Cresp - Salamagne w stronę niszy. Kompozycja nadal jest ładna i bardzo noszalna, lecz w dostrzegalny sposób bardziej nowoczesna, niż NU. I nie należy się temu dziwić - minęło wszak 20 lat...


Baza Accord Chic jest krągła i przyjemna - choć nie tak charakterystyczna, jak akord otwarcia. Za subtelnie dymny, drzewny aromat przypominający drewno czerwonego sandałowca odpowiada (między innymi) triada timbersilk + sandalore + javanol złożona z ładnie zbalansowanym akordem żywicznym.

Czy duży wpływ syntetycznych molekuł na zapach jest tu wadą? Absolutnie nie. Syntetyki od ponad wielu obecne są w perfumach najbardziej ekskluzywnych marek. W tym przypadku to dzięki nim możemy otrzymać tak oryginalną, złożoną kompozycję w tak przystępnej cenie.


Pytanie krytyczne jest więc inne. Czy Accord Chic to perfumy broniące się bezwzględnie - bez przeprowadzania porównania jakości do ceny?

Z przyjemnością napiszę, że tak.
Pomimo drobnego załamania zapachu na granicy między sercem i bazą. I pomimo, iż sama baza nie zapiera tchu w piersi.
Bo niewiele zapachów zapiera dech od otwarcia do bazy. NU też nie było bez wad.


Data powstania: 2016
Twórcy: Olivier Cresp i Marie Salamagne
Projekcja: dobra, choć bez rozrzutności
Trwałość: 5-6 godzin

Nuty zapachowe:
różowy pieprz, elemi, irys, benzoes, olibanum


* Tak. To JEST aluzja do Szekspira i wszyscy wiemy, jak to idzie dalej. :)

36 komentarzy:

  1. Z pewnością wpadnę do YR bo akurat ich perfumy niektóre lubię. Zapomniane Nature Milleniare ukochane prawie odnalazłam. A kolejne kadzidło przetestuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to najlepszy z nowych zapachów YR. Oud z różą mnie nie urzekł. Cuir Vetiver otwarcie ma świetne, ale "kiepsko kończy" - przynajmniej tak mi się wydaje po pobieżnej aplikacji w sklepie (wiec w sumie moja opinia jest niezobowiązująca, bo testy sklepowe w typie psik na łokieć są do niczego).
      Za Nature Milleneire i Neonaturą Cocon też tęsknię. :(

      Usuń
  2. Och ja czekam z niecierpliwoscią czy one sa już dostepne w PL?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Dziś zerknę i skwapliwie doniosę, co w sklepie piszczy.

      Usuń
    2. Ja o zgrozo nie mam czasu zahaczyć o sklep :D

      Usuń
    3. Polu, w YR w Borku (tam jest do powąchania) ostatnio usłyszałam, że od września tj. lada dzień Accord Chic będzie już normalnie w sprzedaży.

      Usuń
  3. Odnoszę wrażenie, że YR jest u nas nie doceniane. Żal mi tych starszych zapachów, które bezpowrotnie zniknęły z rynku, a niektóre w Polsce nie zdążyły się pojawić. Tę nowość muszę przetestować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotychczas pomstowałam, że dobre kompozycje zastępują nijakimi. Wiosenny Oud z różą i Wetiwer ze skórą też nie do końca mnie urzekły. A Accord Chic owszem. Ciekawa jestem, na ile jest to wynikiem skojarzenia z NU?

      Usuń
    2. No właśnie, sama jestem ciekawa, czy mnie też się tak skojarzy.

      Usuń
  4. Klaudio, uwielbiam Twojego bloga! Czytam chyba każdą notkę i za każdym razem jestem pod wrażeniem Twojego geniuszu i umiejętności w tej zapachowej dziedzinie. To chyba jedyne tak piękne miejsce w sieci poświęcone zapachom!
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Jest mi niesamowicie miło.
      Pozdrawiam wzajemnie. <3

      Usuń
  5. Miałam na nie chrapkę, a po takiej recenzji to już na pewno zamówię je w ciemno! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem naprawdę warto. Nie twierdzę, ze wszystkim się spodobają i w każdy gust trafią. Nie stawiam tu tezy, że trzeba mieć (nigdy takiej nie stawiam - szanuję gusta swoich Czytelników, nawet jeśli różnią się od moich), ale moim zdaniem poznać warto.

      Usuń
    2. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o YR, jedyna możliwość porządnego poznania perfum to zakup flaszki w ciemno (co nie kosztuje wiele - szczególnie, gdy i tak kupuję od nich kosmetyki i korzystam z promocji w sklepie internetowym) Próbki w postaci chusteczek są niewygodne, a testowanie w sklepie mi nie wystarcza.
      A Rose Oud bardzo mi się spodobał! Moim zdaniem firma idzie w dobrym kierunku, co prawda wycofanie Neonatury Cocoon, Rose Absolue i Iris Noir to były strzały w stopę i w kolana, ale zaczynają się znów pojawiać ciekawe zapachy. Bardzo mnie to cieszy!

      Usuń
  6. Są dostępne do testów, w sprzedaży od września. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że mnie te perfumy nie urzekły, zupełnie nie widzę w nich tego, co opisałaś - dla mnie są nijakie do bólu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Zdarza się, że podobają nam się różne rzeczy. :)
      Ja pisałam wyżej, ze ciekawa jestem, jak odebrałabym je bez skojarzeń z NU. Bo że skojarzenia mają tu znaczenie - jestem pewna!

      Usuń
  7. Ta marka niestety nadmiernie z chemii korzysta i często efekt wcale zadowalający nie jest, tym bardziej że firma chwali się swoją naturalnością. Wiele kompozycji powierzchownie miło pachnie ale po chwili wyskakują różne farfocle i niedoróbki. Niby nic bezczelnie nie razi ale i niczym nie uwodzi, trochę jak Avon i Oriflame. Opisywana kompozycja niesie jednak pozytywne oczekiwania, chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie marki korzystają z chemii. Bez tego nie sposób zrobić dobrych perfum o TAKICH nutach w dobrej cenie. jak sobie wyobrażasz naturalne masło irysowe w tak budżetowej propozycji? No nie da się...

      Usuń
    2. Wiem o czym mówisz, niemniej jednak w tym wypadku ewidentnie nie przemawia do mnie taki sposób działania, obliczony na mały portfel. Miałem na myśli chemię zastępującą naturalne składniki. Firmę taką jak Yves Rocher stać zapewne na to by zakupić naturalne olejki i zrobić coś rzetelnego przy zachowaniu przyzwoitej ceny ale wiadomo jak to wszystko działa... Jeśli coś jest dobre to takie jest, jeśli udaje to od razu czuć. Pewnie nawąchałem się cudów i teraz tak piszę :)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  8. Prawda. To moj absolutny faworyt w tym roku, po wielu klapach mainstreamowych czy tez niszowych. Rose Oud byl dobry, ale Accord Chic " odstaje " pozytywnie od wszystkich nowosci w tym roku.
    Na mnie uklada sie jedwabiscie i satynowo dzieki nietalkowej pudrowosci irysa, ale ten codowny pieprz, i te zywice, ach, kadzidla!!!!
    Po prostu cudowny, i testowany we wscieklym upale okazal sie milym i nienachalnym a zarazem niebanalnym przytulakiem.
    Kojarzy mi sie z moum przytulasnym kocurem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie także zauroczył. Do tego stopnia, ze mam pierwszą od lat nowość YR w swoim pachnącym skarbcu. :)

      Mnie podoba się także Cuir Vetiver, choć raczej w otwarciu i sercu, niż w bazie. Powinnam przetestować na spokojnie kiedyś, bo testy w sklepie są bez sensu.

      Usuń
  9. Kupiłam w ciemno jak tylko wszedł do sprzedaży i...absolutnie nie żałuję. Trochę się tylko bałam, że będzie zbyt balsamiczny jak dla mnie, ale nie! Od samego początku przypominał mi znaną melodię ;) i nie mogłam zlokalizować zapachu ;) Skupiłam się na samplach, nie na flakonach ;)) Nosiłam z jednocześnie z NU i faktycznie, to jest udany klon! Słabszy, mniej nasycony ale zawsze. Mnie to cieszy, bo niestety Rose Oud zawiodło.
    Od lat kupuję perfumy z YR i niestety nie mogę wybaczyć marce, że wycofała naprawdę genialne kompozycje w zmian nie dając nic specjalnego. Takie perełki jak Accord Chic pojawiają się stanowczo zbyt rzadko.


    Dorzucę, że moimi hitami stał się Cuir Vetiver dołączając tym samym do Hoggar <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Pisałam wyżej o Cuir Vetiver ze dwa razy. Albo trzy.
      Zgadzam się, że kompozycja wyszła lepiej, niż Rose Oud.
      Co do faworytów marki - ja wciąż żałuję (obu) Nature Milleneire i pięknego, czekoladowo - paczulowego Cocona. Komu on przeszkadzał? No komu??

      Usuń
  10. Rose oud są genialne. ..jedna z piękniejszych rozy !verivet kupiłam synowi -a kuzyn17

    OdpowiedzUsuń
  11. Rose oud są genialne. ..jedna z piękniejszych rozy !verivet kupiłam synowi -a kuzyn17

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobne wrażenia, choć na mnie z początku pieprzu jest sporo, a w elemi mało cytrusowości czuję (co mnie cieszy). Baza jest trochę antyklimaktyczna, ale i tak przyjemna. Cieszę się, że YR idzie w takim interesującym, niebanalnym kierunku ze swoimi perfumami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Noszę SC do dziś i sprawia mi sporo radości. Co prawda systematycznie rozczęstowuję flakon, ale czyż jest większa przyjamność, niż dzielenie się?

      Usuń
  13. Powącham przy okazji, bo nie znam tego zapachu. Sama czaję się na Rose Oud.

    OdpowiedzUsuń
  14. nie znam, ale chętnie poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Nie możemy wszyscy mieć takiego samego gustu. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...