sobota, 9 września 2017

Olibere Parfums: Il Mio Segreto i Balinesque



Mam dziś przyjemność przedstawić Wam markę, dotychczas na SoS nieobecną: Olibere Parfums.  W krótkim cyklu recenzji zaprezentuję wszystkie perfumy firmowane nazwiskiem Marjorie Olibere. A na końcu, będę miała dla Was niespodziankę, która pewnie nikogo nie zaskoczy, ale za to będzie miła i na temat.

Zapraszam.


Olibere Parfums na rynku perfumeryjnym zadebiutowała w roku 2014. Kompozycji Il Mio Segreto towarzyszył krótki, nastrojowy film.

Zabieg ten powtarzano przy każdej kolejnej premierze. Bo, jak powiada założycielka marki - Marjorie Olibere: zapachy mają moc natychmiastowego kreowania emocji i uczuć, tak samo jak filmy.



Il Mio Segreto





Znając film stanowiący wprowadzenie do zapachu nie spodziewamy się kompozycji rewolucyjnej. I rewolucyjnej kompozycji nie dostajemy.

Lekki, owocowy, subtelnie słodki szczyt kompozycji bazujący na pięknie rozświetlonej nutami cytrusowymi brzoskwini bardzo zgrabnie splata się z wysoko w piramidzie nut brzmiącym akordem kwiatowym utkanym wokół ylang-ylang i dihydrojaśminatu metylowego, zgrabnie podkręconym aldehydami (od C-12 MNA począwszy,  na wanilinie i cytronelalu skończywszy).

Pod tymi ładnymi, krągłymi lecz nie zwalistymi akordami - przyczajona brzuchem przy ziemi tkwi żywiczna baza. Zamaszyście zmatowiona nutami przyprawowymi i również ładna. I w równym stopniu ekscytująca.

Czyli wcale.


I co? I właściwie nic. 

Kobieta przybrana w ten zapach na randkę z pewnością zakłada ładną bieliznę, a pantofle na smukłych, choć niewyzywających obcasach wsuwa na upudrowane stopy. Jeśli ukłonimy się artystycznej etiudzie stanowiącej wizualną wizytówkę kompozycji - może sobie mieszkać w Rzymie przy Piazza Navona i dostawać od kochanków perfumy Olibere. Ale nie może tego robić w czerni i bieli. Nawet jeśli wykażemy dobrą wolę i uznamy, że baza kompozycji Amelie Bourgeois kłania się sztuce perfumiarskiej lat 90 ubiegłego wieku - to i tak nie może, bo kłania się tylko troszkę i - uczciwie mówiąc - średnio zgrabnie.

Il Mio Segreto to zapach brzoskwiniowy, okrągły, pokryty puchatą skórką. Żadnej tajemnicy w nim nie ma. O mroku nie wspominając

 

Czy ładny?
Bardzo ładny.


Data powstania: 2014
Twórca: Amelie Bourgeois
Trwałość: bardzo niespecjalna, niestety.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, grejpfrut, osmantus
Nuty serca: jaśmin, brzoskwinia, ylang-ylang, kardamon
Nuty bazy: irys, benzoes



 Balinesque


Zwykle piramida nut daje nam pewne (nie zawsze zgodne z rzeczywistością) wyobrażenie o zapachu. Tu piramida nic mi nie mówi. Jest w niej szwarc, mydło i powidło: nuty od Sasa (bambusa) do lasa (żywice), a pomiędzy Sasem a lasem kwietna łąka, na której koegzystują kwiatki wszelakie podlane morską wodą.

Za to film o pani fotograf odkrywającej, że na Bali najbardziej interesuje ją nieogolony pan jest tym razem dość akuratny. Z resztą, co ja Wam będę opowiadała, zobaczcie sami. 


 

Balinesque otwiera nuta bambusa. To znaczy... tak uczciwie to hexenol 3 Cis i salicylat heksylu ale złego słowa na to otwarcie nie powiem, bo lubię butną zieloność generowaną przez te molekuły.

Świeży ten, soczysty, lekko rozczochrany bambus ułożony został na miękkim, śmietankowym akordzie kwiatowym. Rozbełtanym w wodzie. Wyzłoconym nutami przyprawowymi i wysrebrzonym mydlanym piżmem.

I wszystko to razem tworzy harmonię lekką i ładną. 


Balinesque to feeria barw schwytana w zieloną sieć. Zapach pozornie prosty i pozornie banalny. I pozornie statyczny. Tymczasem w bambusowej sieci nuty pływają jak karpiki koi w zbyt ciasnym stawie.
Niespiesznie.
Aczkolwiek w stresie.

Stres karpików ujawnia się w bazie. Tak, jak Il Mio Segreto brzmią dość banalnie, lecz do końca ładnie, tak Balinesque zaczynają nieźle i brzydną z czasem. Kolońska, podejrzanie męska baza jest... nieprzytulna. Kanciasta. Nieogolona. Nie wierzę, że to piszę, bo u sterów przecież mistrz nad mistrze. A jednak.


 
Data powstania: 2015
Twórca: Bertrand Duchaufour
Trwałość: bardzo przeciętna. A jeśli weźmiemy pod uwagę to, jak ostre otwarcie ma zapache, to nieprzeciętna. Ale nie na plus.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bambus, imbir, kardamon, kmin rzymski, cynamon
Nuty serca: woda morska, jaśmin Sambak, orchidea, róża, geranium
Nuty bazy: heliotrop, piżmo, mirra, sandałowiec, wetiwer

14 komentarzy:

  1. Uwielbiam Twoje opisy :-D ten rozczochrany bambus i zestresowane karpiki! Balsam na me schorowane członki :-D :-* ajlofju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leny, cieszą mnie Twoje odwiedziny, ale nie cieszą schorowane członki. Dbaj o siebie. Tulę mocno.

      Usuń
    2. Teraz trudniej, bo Miś potrzebuje wyjść i zjeść, na moje potrzeby już sił nie starcza...

      Usuń
    3. Sam żeś se wybrał takie utrapienie. ;) Miś się odwzajemni miłością. Psia miłość czasem lepiej człowiekowi robi, niż cokolwiek innego.
      Trzymaj się.
      Bardzo chętnie pomogłabym z prowadzaniem Misia (bo pieseły kocham, ale mam dziecko z alergią na nie), ale mam cholernie daleko.

      Usuń
    4. Ale wiesz, zawsze można odwiedzić, niby że na herbatę, a tak naprawdę miziać Miśka :-D

      Usuń
    5. Muszę się ogarnąć w tym temacie.

      Usuń
  2. wspanialy opis, zreszta jak zawsze .Odkrywasz przede mna tajemniczy i pelen piekna zapachow świat , ktory w Twoich opisach brzmi jak baśn ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Bardzo dziękuję, bo staram się, żeby to właśnie były nie tylko recenzje, ale i opowieści. <3

      Usuń
  3. Moja intuicja podpowiada mi, że żaden z tych zapachów nie byłby w stanie mnie zauroczyć, ale cieszę się, że dzięki Twojemu wpisowi poznałam nową markę i dzięki temu już sprawdziłam inne jej kompozycje - myślę, że Escapade a Byzance oraz L`Etoile Noire mogłyby wstrzelić się w moje preferencje:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Te dwa zapachy rzeczywiście są niezwykłe. I opowieści już czekają...

      Usuń
  4. W moim odczuciu wieje nudą, oczywiście z zapachów, bo opisy jak zawsze... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta marka rzeczywiście startowała ostrożnie. Ale obiecuję Ci Narde, że dalej będzie lepiej. Słowo!

      Usuń
  5. Miałam tę markę na oku od pewnego czasu, dzięki za obrazowe recenzje. Szkoda tylko, że Cię nie urzekły..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj mi jeszcze chwil kilka i zobaczysz, że jednak!
      Nowe Olibere są ciekawsze. Może mniej "ładne", ale ciekawsze. A ja to lubię ponad wszystko.
      Wygląda na to, że Marjorie nabiera odwagi. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...