sobota, 23 grudnia 2017

Podróbka w moim domu czyli myślmy, ale miejmy też serce



Odwiedziła mnie ostatnio znajoma. Fajna, mądra, ogarnięta babeczka.

W pewnym momencie spojrzała na mnie z miną wielce zafrasowaną i, wskazując na jeden z leżących na toaletce kosmetyków, powiedziała słowa dwa: TO PODRÓBA.



Możecie sobie wyobrazić moją konfuzję?
I oto okazało się, że rzeczywiście używam podróbki. Konkretnie podróbki różu.

Podróbka różu znalazła się w moim posiadaniu w sposób dość przypadkowy - na jednej z domówek miła gospodyni przyniosła do salonu pudełko pełne kosmetyków. Nietrafionych zakupów, nietrafionych prezentów i rzeczy, które po prostu jej się znudziły. Z mojej perspektywy pudełko pełne było cudów: pomadek w kolorach, które nie przyszłyby mi do głowy, palet cieni, których nie potrafiłabym użyć oraz - przede wszystkim - rzeczy, o których przeznaczeniu pojęcia nie miałam. Totalnie zauroczyły mnie słoiczki pełne pyłu mieniącego się jak najpiękniejsze mgławice.

Wśród tych cudów znalazłam czarne pudełeczko z czymś, co wzięłam za ładną, delikatną pomadkę, a okazało się różem w kremie. Do nakładania palcami. Pomyślałam, że z nakładaniem palcami poradzi sobie nawet osoba tak nieogarnięta makijażowo jak ja i przygarnęłam pudełeczko wraz z zawartością.

To właśnie mój corpus delicti. 
Produkt imitujący kosmetyk cieszącej się uznaniem górnopółkowej marki, której nazwy nie znam i nie zapamiętałam, bo nie robią perfum. Z resztą nazwa jest nieistotna - pomysł został zerżnięty niewątpliwie i bezczelnie. Kształt i kolor opakowania, czcionka nazwy i sam produkt także. Okazuje się, że uczyniła tę rzecz firma specjalizująca się w kradzieży pomysłów i designu konkretnej, renomowanej, górnopółkowej marki. Nazywa te swoje podróby podobnie do oryginałów i sprzedaje jak własne. Brzmi znajomo?


Pewnie zastanawiacie się, dlaczego o tym piszę. I dlaczego teraz.

Tak się składa, że czas przesilenia zimowego jest w naszej kulturze jednocześnie okresem, kiedy ludzie chcieliby być dla siebie wzajemnie wyjątkowo mili, ale jakoś wyjątkowo im to nie wychodzi. Bo stres, bo zakupy, bo sprzątanie, bo różnetakierzeczy. Tymczasem żadne prezenty i żadna ilość jedzenia nie zastąpi nam bycia dobrym dla innych ludzi. Dlatego dziś, wracając do tematu podróbek, chcę zwrócić uwagę na aspekt sprawy, o którym zazwyczaj nie pamiętamy. Na to, że kupując perfumy Fenzi czy BiEs ludzie często po prostu nie wiedzą, że to podróbka. Że klienci kupujący "odpowiedniki" FM czy inny numerowany badziew niekoniecznie sa cwaniakami współpracującymi z firmami kradnącymi cudze pomysły i kreacje. Że zostali zwyczajnie oszukani.

Pamiętajmy, że nie każdy człowiek ma wiedzę, która pozwala mu rozpoznać podróbkę znanych perfum - można nie znać oryginalnej nazwy, nie rozpoznać flakonu, nie skojarzyć po prostu. Pamiętajmy, że marketing firm produkujących podróby zwane odpowiednikami lub perfumami alternatywnymi to marketing ściemy, półprawd i fałszywych mądrości. Pełen frazesów o "tych samych dostawcach", "większym zaperfumowaniu" i oczywiście "nie płaceniu korporacjom" - który to argument odwołuje się do podświadomej niechęci do wielkich biznesów i pasożytuje na błędnym pojmowaniu idei sprawiedliwości społecznej. Tak, by klient nie skojarzył, że "nie płacenie" za cudzą pracę to w istocie kradzież.


Zanim wytoczymy wielkie działa, zanim ocenimy człowieka używającego podróbki, spróbujmy najpierw zadać sobie odrobinę trudu i sprawdzić, czy on w ogóle wie, że to podróbka. Wyjaśnijmy. Opowiedzmy o tym, czym jest sztuka perfumeryjna. Życzliwie i z szacunkiem podzielmy się swoją wiedzą. I pasją.
Bo miłość do perfum, nie zastąpi nam miłości do ludzi.


Z okazji minionego właśnie przesilenia zimowego, w czasie kiedy dni stają się dłuższe i świat zwrócił się w stronę lata życzę Wam, żeby światło Waszej pasji nigdy nie zgasło i żeby dzielenie się nim dawało Wam tyle radości, co mnie.

Szczodrych Godów!

Więcej o podróbkach i tym, czemu nie wypada ich używać w artykule o cwaniactwie: KLIK

13 komentarzy:

  1. Jak zawsze jesteś urocza i taktowna. Sama wiesz, że mam jedną podróbkę perfum, mówiłam Ci o niej, dostałam, nie kupiłam. Patrząc na ten flakon nie myślę o tym, że to 'świntuch', a myślę o osobie, która mi go sprezentowała, a lubię ją bardzo mocno. Zapachu nie kocham, ale owa pannicę już tak :). Szczodrych! BTW mam dla Cię coś :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie czasem nawet proste rzeczy nie chcą być proste. Na szczęście poza logiką mamy też uczucia.
      Uściski. <3

      Usuń
  2. Piękny post, piękna Ty ♥
    *a ja wciąż myślę o tym, jak pachnie indiański bóbr...* :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy mają próbki tego indiańskiego bobra :-P
      no zrobili mi dzień :-D

      Usuń
    2. Nie znam tekstu źródłowego, tylko Twoją reakcję. :)

      Usuń
  4. Pełno jest tego naokoło. Widziałam nawet na pewnym vlogu, jak polecano pod choinkę podobne "odpowiedniki". Nie dało się przetłumaczyć, więcej tam nie wchodzę :) Miłych Świąt życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam posty vlogerki perfumeryjnej na grupach perfumeryjnych polecające perfumy marki robiącej podróby. Admini pousuwali, ale... no cóż. Taki świat.

      Usuń
  5. Cieszę się, że dostrzegasz takie rzeczy i chciałabym, aby takich osób było więcej. Boli, gdy ludzie oceniają drugich bez zastanowienia i mieszają z błotem... Życzę Ci wszystkiego dobrego i dziękuję za to miejsce w sieci, które daje tyle radości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za wszystkie te wspólne lata. <3

      Usuń
  6. Bardzo dobry wpis. Rok temu trafiłem na bardzo sprytnie podrobioną butelkę Diora, sprzedawca po dość stanowczej sugesti oddał pieniądze. Sam nie był świadomy, że towar nie jest oryginalny, dlatego zgadzam się z tym, aby nie oceniać człowieka zbyt wcześnie.
    Dostałem dziś dwa nowe zapachy - miałaś w tym swój udział, droga autorko. :) Zafascynowałaś mnie swoim światem, dlatego dziś pomyślałem o Tobie, gdy otworzyłem prezenty.
    Życzę spokojnych Świąt oraz samych sukcesów w Nowym Roku! ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie i życzę spokojnego wypoczynku. Przyznasz się Mateuszu, jakie perfumy dostałeś?

      Usuń
    2. Dziękuję, przyznam się ;).

      Zamawiałem sukcesywnie po kilka próbek - część z opisywanych przez Ciebie, a inne na podstawie własnego wyobrażenia. Podchodził mi Dsquared2 Wood i Dunhill Custom, osoba obdarowująca mnie skusiła się na Dunhill, a drugi zapach to Trussardi My Land (będę musiał się pogodzić z tym, że co jakiś czas poczuję go na kimś innym ). Dzięki Twojej recenzji, następny w kolejce będzie Man in Black :).

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...