poniedziałek, 4 czerwca 2018

Nie musi być trudno - Quasicielo Maison Gabriella Chieffo


Perfumeria Quality jest, bez wątpienia, perfumerią luksusową. Tak luksusową, że bardziej się nie da. Ma w swojej ofercie najdroższe marki świata - z tą oferująca "najdroższe perfumy na świecie" włącznie.


Maison Gabriella Chieffo to także marka luksusowa. Powiedzmy to wprost. Rzecz w tym, że (wbrew temu, co można przeczytać na niektórych forach czy grupach) w niszy luksus wcale nie jest tożsamy ze snobizmem. Istnieją, oczywiście, marki oferujące perfumy, których głównym wyróżnikiem jest to, że są wysokiej jakości i pakowane w wysokiej jakości flakony. Istnieją marki, które oferują perfumy po prostu drogie. Rzecz w tym, że w najbardziej nawet luksusowych perfumeriach niszowych na półkach obok najdroższych perfum świata stały będą perfumy, których luksusowość polega na unikalności kompozycji, odwadze wizji kreatora, na kierowaniu oferty do klienteli nie tyle bogatej, co po prostu wymagającej. I ta klientela czasem wymaga rzeczy niezwykłych.

I to jest, moi mili, największy luksus.

Wyniki losowania Gri Gri Parfums z Perfumerią Greta


Dziękuję wszystkim za komentarze, opowieści, ciepłe słowa i udział w konkursie. Zgłoszeń było mnóstwo, nagród mamy pięć, ale obiecuję, że to nie ostatni konkurs na SoS i nie ostatni z Perfumerią Greta mającą w swoim asortymencie wiele ciekawych marek, nie tylko Gri Gri Parfums.

Przedmiotem rozdania jest pięć zestawów próbek perfum marki Gri Gri.
 

piątek, 1 czerwca 2018

Niszowy motyl - Moth Zoologist Perfumes


Ćma to taki motyl - niemotyl. Czarna owca motylego świata.

Symbolizuje wszystko to, czym motyle nie są, nie chcą i nie powinny być. Ludzie kochają kolorowe, dzienne motyle, ale ciem się brzydzą. Bo ćmy są szare i brzydkie. I jakieś takie nerwowe.

Annette Marie Townsend

Najsłynniejszą chyba ćmą jest zmierzchnica trupia główka - ćma, która ponoć zwiastowała śmierć Karola I Stuarta.

Charakterystyczny rysunek w górnej części tułowia zmierzchnicy w wielu kulturach wywoływał skojarzenia ze śmiercią. Lękano się jak w Afryce i w Europie. W Anglii jeszcze w XIX wieku wierzono, że zmierzchnica trupia główka towarzyszy wiedźmom i szepcze im do ucha imiona ludzi, którzy wkrótce umrą.

poniedziałek, 28 maja 2018

Rewolucja zapachowa - wzmacniacz perfum


Jestem stuknięta. Umiarkowanie.

Od innych wariatów różni mnie to, że zdaję sobie sprawę z własnego szaleństwa; choć - jak widać wyżej - nieco racjonalizuję. Ale powiedzmy uczciwie - niepospolitą odmianą obłędu byłoby twierdzenie, że jest się trochę Napoleonem.

Na perfumy potrafię wydać dużo. Więcej, niż na kosmetyki do makijażu, którego prawie nie stosuję; więcej, niż na torebki, których nie noszę i więcej, niż na fryzjera, do którego nie chodzę. Nie wiem, czy więcej, niż na książki, bo książki czytam. Nałogowo.

www.disturbia.co.uk


Ile wart jest zapach?

Skoro już uzgodniliśmy, na moim przykładzie, że miłośnik perfum jest w stanie wiele wydać na wymarzony falkon, rozważmy, ile jest w stanie wydać na to, by jego ulubiony zapach pachniał intensywniej i/lub utrzymywał się dłużej na skórze.

260 dolarów?
175 dolarów?

sobota, 26 maja 2018

Freak Show - Sideshow Gri Gri parfums


Lubię dziwne perfumy. Tak, jak zachwycają mnie dziwolągi Luki Maffei, tak bezkompromisowe, dosadne opowieści Anais Bigiune przemawiają do mojej wyobraźni i ani myślę się tego wstydzić. Nawet gdyby cały świat orzekł, że są brzydkie - dla mnie są wspaniałe i basta.

Sideshow to kolejna mocna, wyraźna opowieść. Adekwatna, sugestywna, zachwycająca!


W XIX wieku cyrk był sztuką okrutną. Nie tylko ze względu na trudne warunki bytowania obwoźnych artystów, nie tylko ze względu na nierówności społeczne i dosłownie feudalne relacje wewnątrz poszczególnych trup, lecz także dlatego, że budzącymi okrutne zainteresowanie "eksponatami" w kolorowych namiotach udręki byli często ludzie niepełnosprawni, dotknięci różnorodnymi fizycznymi deformacjami lub zaburzeniami. Od kobiet z brodą począwszy, przez karłów, garbusów, po ludzi całkowicie niezdolnych do samodzielnej egzystencji, traktowanych jak przynoszące zysk przedmioty. Jedną z pożądanych, budzących zaciekawienie atrakcji Freak Shows byli malowani ludzie czyli osoby, których ciało zdobiły tatuaże. Tatuaż był w Europie sztuką mało znaną i egzotyczną, co wynikało wprost z semickich korzeni dominującej na tym terenie w XIX wieku kultury. W pierwszym artykule cyklu wyjaśniałam przyczyny.

Dziś w cyrkach nie pokazuje się już osób dotkniętych kalectwem, a tatuaże przestały być niezdrową sensacją.

czwartek, 24 maja 2018

Hedonizm po japońsku - Ukiyo-E Gri Gri Parfums



Ukiyo to radość życia. Słowo, które bezpośrednio tłumaczy się jako Ulotny Świat, niegdyś wyrażało smutek i przemijanie, jednak w okresie Edo zyskało nowy homonim i nowe znaczenie. Od początku XVII wieku ukiyo oznacza zachwyt przemijającym światem.

Sztuka ukiyo jest więc sztuką hedonistyczną. Jest to jednak hedonizm w niepowtarzalnym stylu. Frywolne haiku, drzeworyty i, przede wszystkim, rysunki tuszem sławiące piękno przyrody, kobiet, teatru i tańca wykonywane w stylu ukiyo e od lat zachwycają nie tylko mieszkańców Japonii.


Wraz z narodzinami stylu ukiyo rodziła się tradycja tworzenia obrazów na żywej skórze. Estetyka wielobarwnych tatuaży horimono do dziś pozostaje pod wpływem drzeworytów z epoki Edo zachowując ich charakterystyczną kolorystykę, sposób przedstawiania postaci i łączenia planów.

Horimono to żywa tradycja. Żywa dosłownie.

poniedziałek, 21 maja 2018

Szatańskie wersety - Tara Mantra Gri Gri Parfums


Tara Mantra to podróż w głąb buddyzmu. Zapach, który ma być zaproszeniem do medytacji. Metaforą świętych tekstów utrwalonych na żywej skórze.


Buddyzm zazwyczaj kojarzy się z łagodnością, dystansem i spokojem. Z ciszą. I takiego też zapachu spodziewamy się po perfumach mających być olfaktoryczną metaforą medytacji. Tymczasem rozpylona na skórze Tara Mantra uderza w nas intensywnym aromatem diablego łajna. Cóż za nazwa dla aromatycznej rośliny! Cóż za niezwykły koncept, by zastosować ją w perfumach!

czwartek, 17 maja 2018

Perfumy do tatuowanej skóry - Moko Maori Gri Gri Parfums


Tatuaż jako forma modyfikacji ciała znana jest od tysiącleci. W wielu kulturach tatuaże stanowiły część rytuałów i pełniły rolę informacyjną - odpowiedni tatuaż stanowił dowód przynależności do elity, zapewniał przychylność duchów lub sławił dokonania nosiciela.


W Europie tatuowali się Brytowie, Trakowie czy Wikingowie.
Dopiero z czasem tatuaże stały się synonimem rebelii i hańby. Zawdzięczamy to po części wpływom kultury rzymskiej, po części wpływom semickim, które rozprzestrzeniły się na świecie wraz z Chrześcijaństwem. Księga Kapłańska Biblii zakazuje bowiem tatuowania ciała i w ten sposób wprowadza tatuaż w sferę pojęcia grzechu.

poniedziałek, 14 maja 2018

Sen nocy letniej - Gucci Guilty Absolute pour Femme


Docieram wreszcie do finału krótkiej serii szpiegowskiej. Dziś perfumy, które bestsellerem nie są. Mimo to, a może właśnie dlatego, zasługują na miejsce na blogu o perfumach niezwykłych. Bo to tak trochę jest niestety, że ogromna popularność odziera trochę z niezwykłości. Jeśli coś podoba się wszystkim, to siłą rzeczy przestaje być wyjątkowe i unikatowe. Choć, oczywiście, nie staje się przez to mniej dobre czy mniej ładne. 

Asiu, Ago, Szymonie - na Wasze życzenie. :)


A to pustkowie leśne nie jest puste*


Gucci Guilty Absolute otwiera się zapachem jeżyn. Ciemnych, dojrzałych, sodko cierpkich, z tą charakterystyczną, unikalną nutką jesiennego listka charakterystyczną tylko dla tych owoców.
Nuta jeżynowa ułożona jest na jasnozielonym, lśniącym aromacie cyprysa. I przysypana pieprzem. Bladym, drobno zmielonym, wyczuwalnym przy głębszym wdechu gdzieś pod oczami i w tyle języka.

Na drugim planie pojawia się róża. Róża aksamitna, matowa, jędrna, lecz brzmiąca zaskakująco swojsko. Jak piękny, pyszny kwiat, który nie wyrósł w ogrodzie, lecz na skraju lasu pełnego kolczastych jeżyn i kolczastych jeży.

I kiedy już, już wydaje nam się, że ta plama różanej czerwieni na tle ściany lasu jest najdziwniejszą rzeczą, jaka nas dziś spotka... Las zaczyna żyć.

czwartek, 10 maja 2018

Najbardziej kontrowersyjne perfumy 2018 czyli szpiegowania w perfumeriach część druga


Dziś druga część mojego romansu z hitami z selektywnych perfumerii. Tym razem bohaterem nie będzie hit sprzedażowy, lecz perfumy wzbudzające zainteresowanie i kontrowersje. I przy okazji przyzwoicie się sprzedające.


Najbardziej chyba wyczekiwaną selektywną premierą 2017 była Aura Muglera. Perfumy wielkiej marki we flakonie, który zachwyca.

wtorek, 8 maja 2018

Najpopularniejsze perfumy początku roku czyli szpiegowanie w Sephorze. ;)


Dziś będzie wpis POP.

Chodzi głównie o repertuar, nie formę. Choć oczywiście mam nadzieję, że będzie lekki, łatwy i przyjemny. :)


Chadzam sobie od czasu do czasu do Sephory. Na zakupy. Jednak nie potrafię się zwykle oprzeć także miłej pogawędce z paniami i panami (głównie paniami) konsultantami. Bo to zazwyczaj mili ludzie są, a tematyka sama się pcha na usta. PERFUMY.

niedziela, 6 maja 2018

Co łączy papieża i mgłę - NEBBIA


Filippo Sorcinelli znany jest głównie jako twórca szat papieskich. Projektowane przez Sorcinellego i wykonane w założonej przez niego pracowni Lavs szaty liturgiczne nosił papież Benedykt XVI i nosi aktualny papież - Franciszek.




Lavs to także nazwa pierwszych perfum wypuszczonych na rynek przez stworzoną przez ekscentrycznego Włocha markę perfumeryjną Unum. Gotyckie kompozycje Unum od dawna już czekają na swój czas na Sabbath of Senses. Tym razem postanowiłam jednak pójść inną drogą i perfumeryjny dorobek Filippo Sorcinellego przedstawić Wam od strony niezwykłej. Tak więc nie Gotyckie Unum i nie esencjonalne zapachy SAUF, lecz najmłodsza z trzech założonych przez "krawca papieży" marek perfumeryjnych będzie tematem dzisiejszego artykułu.


czwartek, 3 maja 2018

Kokaina czy Tytoń? Wybierz swoją używkę - Franck Boclet Cocaine i Tobacco


Z narkotykami tak to już bywa, że łatwo wpaść w ciąg. Ja też wpadam - tym razem w kokainowy. Oczywiście jest to ciąg perfumeryjny.

Pisałam ostatnio o Chemical Love stworzonych przez niesamowicie utalentowanego Lukę Maffei dla marki Olibere Parfums. Chemical Love opowiada historię kokainowego haju. Podobną opowieść znajdziemy w repertuarze Francka Bocketa.

Franck Boclet starannie pielęgnuje swój wizerunek buntownika. Bardzo gustowny i fajny wizerunek. W ramach tego wizerunku prezentuje światu perfumy o nazwach prowokujących i działających na wyobraźnię: Rebel, Crime, Erotic czy Ashes.


Dziś przedstawię Wam dwie olfaktoryczne opowieści z używkami w tytule. Pierwszą, jak się zapewne domyśliliście, jest Kokaina. Drugą Tytoń.

wtorek, 1 maja 2018

Stężony erotyzm - Nudiflorum Nasomatto


Nasomatto to marka kultowa. Nie "kultowa" w asekuracyjnym cudzysłowie lecz kultowa i już. Gualtieri to jest Ktoś. Stworzył nie tylko świetnie prosperującą markę, której popularność dorównuje sprzedaży. Stworzył styl. Mniejsza o to, czy jest to styl ładny czy nieładny, dobry czy niedobry, wysoki, niski, elitarny, popularny, rewolucyjny czy wręcz przeciwnie. Jest JAKIŚ.


Perfumy Gualtieriego są rozpoznawalne i charakterystyczne. Nie tylko te tworzone dla Nasomatto, lecz także część kompozycji dla Maria Lux i Orto Parisi (która to marka od lat czeka na swoje miejsce na SoS i pewnie by się wkrótce doczekała, gdyby nie to, że genialne zapachy Olympic Orchids czekają bardziej) mają wspólny element porównywalny chyba tylko do słynnej lutensowskiej bazy - olfaktorycznego podpisu mistrza Sheldrake'a obecnego w większości perfum marki Serge Lutens powstałych w pierwszej dekadzie jej istnienia.

Kiedy na rynek wchodzą perfumy Nasomatto wszyscy spodziewamy się znaleźć w nich to COŚ, ten podpis mistrza. I czasem Mistrz pokazuje nam figę. Do kwadratu, bo w Nudiflorum nie tylko nie ma COSIA, ale też nie ma nagich kwiatów. Są kwiaty, ale nagość jest gdzie indziej.


niedziela, 29 kwietnia 2018

Miłość, Niebezpieczeństwo i Zauroczenie - trzy nowe ekstrakty Olibere Parfums


Olibere Parfums to marka znana już czytelnikom Sabbath of Senses - w roku ubiegłym recenzowałam pierwsze siedem firmowanych nazwiskiem Marjorie Olibere kompozycji i zapowiadałam kolejne trzy. Zapachy i recenzje. Tymczasem na targach w Mediolanie zadebiutowały nie trzy, lecz aż siedem nowych "Oliberów".


Do kolekcji Les Mythiques doszły trzy ekstrakty autorstwa Luki Maffei (i te zapowiadałam). Pojawiła się także zupełnie nowa seria perfum, o opinii bardziej przystępnych: Les Insoumises Collection. W jej skład wchodzą cztery "ogródki": Le Jardin De Madame Chan (ylangowy), Le Jardin De Marie-Antoinette (oczywiście piżmowy), Le Jardin De Mistinguet (mimozowy) i Le Jardin D’Amelie (rabarbarowy, mój ulubiony).

Mogłabym zadać Wam pytanie o to, której serii przyznałam pierwszeństwo recenzyjne, ale w sumie... po co?

Zapraszam do lektury opowieści o trzech miłościach: niebezpiecznej, zgubnej i fatalnej.

piątek, 27 kwietnia 2018

Orient pełnym pyskiem - Camel Zoologist Perfumes


Pana Wielbłąda poznać chciałam bardzo. Bardziej, niż wypada przyznać damie.

Zrozumcie jednak: "perfumeryjna okolica", z której pochodzi ma mnóstwo zalet. Niebanalni mieszkańcy w niebanalnych sztafażach. I - co najważniejsze - niebanalne o nich opowieści, które snuły mi się po wyobraźni od chwili, w której pachnące ZOO pojawiło się na pachnącej mapie świata.


Pragnęłam romansu. Najpierw liczyłam na Pana Nietoperza. Ba! Pewna byłam zauroczenia; jeśli nie wręcz miłości. Niestety, Pan Nietoperz okazał się miłym chłopcem, a miłych chłopców, to ja lubię w życiu, nie w perfumach.
Pewne nadzieje budził Nosorożec. Choć niewielkie, bo to jednak gruboskórny gość. Ostatecznie jednak gruboskórność wybaczyłabym mu łacniej, niźli chłód.
Zaliczyłam kilka schadzek z bardzo miłym Makakiem, jednak najbliższa mojemu sercu okazała się Cyweta. Zrozumcie jednak - nie sposób pokazać się publicznie z babą w futrze.

Padło więc na Wielbłąda. Bo jak nie Wielbłąd, to kto?

czwartek, 26 kwietnia 2018

Mleko z krwią czyli wspomnienia mistrza Lutensa - Dent de Lait Serge Lutens


Dent de Lait to perfumy, które powinno się wąchać bez znajomości prasowego dossier stworzonego przez ekscentrycznego Serge'a Lutensa, bez znajomości nut, nawet bez znajomości nazwy. A przynajmniej bez jej zrozumienia.

Wąchane bezprogramowo Dent de Lait to zapach zupełnie inny, niż Dent de Lait oprotezowane opowieścią o Zębowej Wróżce, końcu dzieciństwa i mieszaniu mleka z krwią.



Przejdźmy do rzeczy.
Po pierwsze Dent de Lait to pierwsza premiera marki Serge Lutens, która debiutowała w nowej - bardzo ładnej - szacie graficznej i w nowej pojemności 100 ml.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Wyniki rozdania, zapowiedź wykładu otwartego i inne aktualności


Kochani, przepraszam za milczenie. Źle ze mną ostatnio było, ale chyba się pozbierałam. I, poza recenzjami, będę dla Was miała pachnącą relację z jednego z najpiękniejszych miast Europy.
Tylko musicie dać znać, czy chcecie serię podróżniczo - perfumeryjną, czy tylko perfumeryjną. Ograniczenie będzie trudne, bo (tradycyjnie już) śledziłam pachnące atrakcje także w nieperfumeryjnych miejscach i udało mi się znaleźć rzeczy niezwykłe.



Z opóźnieniem rozstrzygam dziś rozdanie z marką Tabacora Parfums i - przy okazji - zapowiadam krótki wykład w Katowicach.


czwartek, 1 marca 2018

Rozdanie na przywołanie wiosny - flakon T MEN Tabacora Parfums



Pierwszy dzień pierwszego wiosennego miesiąca - to trzeba uczcić!

Dla wszystkich tych, którzy czekają na wiosnę i tęsknią za słonecznymi dniami mam prezent od Tabacora Parfums - flakon najnowszych perfum marki: lawendowych T MEN.


poniedziałek, 26 lutego 2018

Na mur - beton Was zaskoczy - Concrete Comme des Garcons




Kiedy Marka Comme des Garcons zapowiedziała premierę perfum o zapachu betonu w flakoniku wyglądającym, jak gdyby odlano go z betonu pomyślałam: tak! Wracają do korzeni! Będzie niszowo, dziwacznie, kontrowersyjnie. Tak, jak lubię.

środa, 21 lutego 2018

Świat podzielony - perfumy męskie i żeńskie to tylko część systemu


Białko dla kobiet, proteiny dla mężczyzn


Kadr z reklamy whisky William Lawson's

W mediach społecznościowych jak meteoryt powraca temat profilowania produktów. Temat kontrowersyjny i zupełnie niekontrowersyjny - w zależności od tego, jaki produkt "sprofilujemy". O ile odzież męska i kobieca realnie różni się krojem i ogólnie niewielki widzę popyt na męskie biustonosze, o tyle już różniące się głównie kolorystyką i ceną maszynki do golenia dla pań i panów, szampony o tym samym składzie i różnych cenach czy pianki do golenia zarostu kobiecego i męskiego skłaniają do zastanowienia nad sensownością profilowania wszystkiego jak leci.

Hitem ostatnich miesięcy stały się jogurty znanej firmy w wersji da pań i panów. Na opakowaniu wersji dla kobiet podana jest informacja, że jogurt charakteryzuje się wysoką zawartością białka; natomiast wersja dla mężczyzn charakteryzuje się wysoką zawartością protein - czyli białka.

czwartek, 8 lutego 2018

czwartek, 1 lutego 2018

Barbarzyńca z PRLu - Viking Creed


Tej recenzji miało nie być.

Creed to marka z tradycjami. Symbol elegancji i klasycznego sznytu. Biblioteka perfum ponadczasowych i dość akuratnych. I to nie jest zarzut. Chyba, że perfumy nazywają się Viking. Bo, powiedzmy to uczciwie, Creed i Wiking to nie jest skojarzenie oczywiste. A jednak... kiedy doczytałam, że będzie to Wiking pachnący różami - musiałam go poznać!


wtorek, 30 stycznia 2018

Elektryczny fiołek - Vio-Volta DS & Durga


Te perfumy musiały się pojawić na Sabbath of Senses i powód ku temu jest jeden - ale jest to najważniejszy z powodów do napisania recenzji. Są to perfumy niezwykłe. I już. Więcej wstępu nie będzie.


piątek, 26 stycznia 2018

Zapachowy ambient - Behind the Rain, Cirebon i Tears of Eros Paul Schütze



Chcę dziś przedstawić Wam markę, która w Polsce - konkretnie w warszawskim Mood Scent Barze - dostępna jest od dawna, ale pozostaje niezauważona. Nie pisze się o niej na grupach ani na forach, nikt nie chwali się testami, a na polskiej Fragrantice recenzji ma zero.


Paul Schütze jest muzykiem. Tworzy ambitny ambient - łączy plamy muzyczne ze złożonymi strukturami rytmicznymi. Co ciekawe - wedle Wikipedii, ostatni album nagrał Schütze w roku 2000. Po kilku latach przerwy zaistniał jako twórca fotografii i grafik. W 2012 roku, podobno pod wpływem recenzji określającej jego muzykę jako "pachnące dźwięki", zadebiutował jako twórca kompozycji - tym razem zapachowych.

czwartek, 18 stycznia 2018

Wywiad w Gazecie Krakowskiej




Kochani, w jutrzejszym (piątkowym) dodatku Gazety Krakowskiej znajdziecie obszerny wywiad ze mną.

Wywiad przeprowadziła Julia Kalęba.

Zapraszam do lektury!

czwartek, 11 stycznia 2018

Malowany PRL - T MEN Cologne '76 Tabacora Parfums


Tabacora Parfums to marka specjalizująca się dotychczas w ekskluzywnych orientach. Wydawało się, że fantastyczne attary z serii Charriots of Love i spirytusowy Salim Bagh 1619 wydawał
wyznaczą drogę rozwoju firmy na zawsze. A jednak w końcówce 2017 roku Tabacora zaskoczyła wszystkich wypuszczając na rynek perfumy z zupełnie innej bajki: europejskie, chłodne i hmmm... męskie.



Materiały prasowe marki informują, że T MEN Cologne '76 to kompozycja stylizowana na "Polskie perfumy z lat 70" ubiegłego wieku. To optymistyczna deklaracja, bo uczciwie rzecz ujmując, w latach 70 ubiegłego wieku w świadomości statystycznego obywatela PRLu coś takiego jak perfumy dla mężczyzn nie istniało wcale, a panowie skazani byli na wody kolońskie i basta. A właściwie nie basta, bo towar był deficytyowy i żeby wejść w posiadanie Brutala czy Warsa trza było się często zdrowo nakombinować - jak w przypadku niemal każdego innego towaru z kiełbasą i papierem toaletowym włącznie.

piątek, 5 stycznia 2018

Najlepsze perfumy roku 2017



Robię to po raz dziesiąty. Podsumowuję rok.

Pewne rzeczy się nie zmieniają - jak co roku zastrzegam, że wpis ten jest subiektywny, niezobowiązujący i służy rozrywce.

Inne rzeczy się zmieniają - w tym roku pierwszy raz piszę bez stresu. Bez obawy, że zapomnę o którejś z premier, że pominę ważny zapach, że umknie mi coś, o czym napisać wypada, powinno się, należy.



No ok, być może o czymś zapomnę. Być może coś mi umknie. Podsumowań roku pewnie będzie w sieci na pęczki. Ja mam nadzieję, że ten wpis będzie Wam się po prostu przyjemnie czytało. A jeśli przychodzą Wam do głowy perfumy, które nie znalazły się w zestawieniu, a uważacie je za godne uwagi, wzmianki, testu lub flakonu - bardzo proszę o komentarze. Na tym polega przewaga bloga nad czasopismem - że blog ma czytelników. Ten ma najlepszych na świecie. :-)

czwartek, 4 stycznia 2018

Miłostka bez miłości - Une Amourette Etat Libre d'Orange


Etat Libre d'Orange to mistrzowie prowokujących nazw. Poza, ikonicznymi już dziś Wspaniałymi Wydzielinami, przedstawili nam Pałacową Dziwkę, Grubego Elektryka i Koniec Świata. A także perfumy pod wieloznacznym tytułem: Nie Zrozum Mnie Źle Kochanie - Nie Połykam, których kontynuacją jest: Nie Zrozum Mnie Źle Kochanie - Tak, Robię To. No ok; tylko krowa nie zmienia poglądów.

ELd'O romansowało już z osobowościami świata mody, filmu czy muzyki. Marka wypuściła perfumy dla domu towarowego Henriego Bendela, perfumy Tildy Swinton czy punkowego Sex Pistols. Perfumy z nazwiskiem Rolanda Moureta w tytule nie są więc niespodzianką.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...