czwartek, 1 marca 2018

Rozdanie na przywołanie wiosny - flakon T MEN Tabacora Parfums



Pierwszy dzień pierwszego wiosennego miesiąca - to trzeba uczcić!

Dla wszystkich tych, którzy czekają na wiosnę i tęsknią za słonecznymi dniami mam prezent od Tabacora Parfums - flakon najnowszych perfum marki: lawendowych T MEN.



Co trzeba zrobić, by wziąć w udział w losowaniu nagrody?

Trzeba skomentować ten post. Lecz nie zwyczajnie.

Ponieważ wiosna to czas radości i nowego życia - pamiętajmy o tym, by codziennie czynić świat lepszym i piękniejszym. W komentarzu opiszcie krótko, co miłego zrobiliście ostatnio bezinteresownie dla innych. To nie jest konkurs - nie trzeba ratować świata przed zagładą. Wystarczy drobiazg - to drobiazgi składają się na codzienne szczęścia.


Spośród komentujących wylosuję osobę, która wygra flakon perfum - dokładnie taki jak na zdjęciu powyżej
.
Dla pozostałych mam aż dziesięć nagród pocieszenia w postaci oryginalnych próbek T MENa.

***

Zabawa trwa do niedzieli 11 marca włącznie.

Rychłej i ciepłej wiosny życzę Wam ja i Tabacora Parfums. :)



62 komentarze:

  1. Z małych rzeczy to czapkę dla Przyjaciółki, żeby miała pod kolor elementu torebki (-: i mam nadzieję, że sprawi jej radość, bo ma teraz wściekle trudny czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli sprawiła jej taką radość, jak mnie mój kaptur, to sukces murowany.

      Usuń
  2. Cieszę się z każdego przebudzonego dnia Tę dobrą energię staram się przekazać innym.Dzień dobry (z uśmiechem od ucha do ucha) czyni cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.
      Często uśmiecham się do ludzi. Tak po prostu - kiedy napotkam czyjś wzrok. Zwykle są zaskoczeni, ale odwzajemniają uśmiech.
      Za mało się uśmiechamy.

      Usuń
  3. Sabb ostatnio to nic spektakularnego. Smaczne drobiazgi kulinarne dla przyjaciół. Dziś piekę tort urodzinowy a osoba, którą obdaruję nie podziewa się tego.
    Przy okazji dzięki za przyjęcie do grupy na fb.
    Zabrałaś mnie w wielką pasjonującą podróż.
    Dziękuję Paput Bonifac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem osobą, która nie lubi gotować, ale lubi jeść. Jedzenie przygotowane przez kogoś specjalnie dla mnie mnie wzrusza.

      Usuń
  4. Zgłosiłam próbę wyłudzenia hasła do firmowego konta do naszego działu IT, żeby ostrzegł innych pracowników mojej organizacji przed tym sposobem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm coś bezinteresownego?? Pozwoliłam koleżance aby przyszłą do pracy później bo przecież i tak się nic nie dzieje, a nikt się o tym z góry nie dowie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to byłaby jedna z najpiękniejszych uprzejmości.

      Usuń
  6. Mam niepisaną umowę ze świętym Antonim i znajduję różne zagubione rzeczy. Wczoraj w sklepie pod ladą znalazłam prawo jazdy i inne dokumenty. Panie ze sklepu wytłumaczyły, gdzie mieszka właściciel (no tuż za rogiem mojej pracy niemal;)), więc poszłam i oddałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaniosłam Sąsiadce torbę pełną jabłek, które przywiozłam z domu rodzinnego. Wiem że lubi a jej się "nie przelewa".

    Nic, bo to tylko torba pełna jabłek a ile radości :)
    Runa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam jabłka. Jem codzienne. Jabłka z domu rodzinnego totalnie podbiłyby moje serce.
      Piękny gest.

      Usuń
  8. Zaprosiłam kolegę syna na tor kartingowy. Chłopcy się świetnie bawili :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sobotę pomagałam łapać wolnożyjące koty, żeby je przebadać i wysterylizować. To w sumie trochę "moje" koty, mieszkają dość daleko ode mnie, ale przywożę im regularnie jedzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądre postępowanie. Szanuję i popieram.

      Usuń
  10. Kupiłam bilet dla koleżanki i poszłyśmy do kina na zabawną komedię.Potem humor dopisywał nam przez cały dzień.

    OdpowiedzUsuń

  11. Zaniosłam starszej pani gazety i makaron na jajeczkach przepiórczych,który ona bardzo lubi a nie ma okazji kupować. Bardzo mi się nie chciało, bo pani marudna,radiomaryjna.Na szczęście nie musiałam się długo przekonywać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno była mniej marudna po makaronie. :)

      Usuń
  12. Cześć. Chyba już gdzieś widziałam to pytanie. No pewnie... na grupie. Cóż mogę rzec? Nie mam pojęcia. Nigdy się nad tym nie zastanawiam, nie liczę rzeczy zrobionych, nie dorzucam do puli. Po prostu wstaję i wyciągam dłoń. Tak po prostu. Pomaganie jest dla mnie czymś na wzór oddychania. Ale jeśli mam już się na czymś zawiesić to oddałam telewizor ojczymowi choremu na schizofrenię, bo swój spalił po tym, jak skończyły mu się leki, a on znów nie był sobą. Spakowałam zbyt małe rzeczy po przychówku i zawlekłam wór do kościoła, mimo że wchodzenie w zimne mury wzbudza we mnie odruch, który nazywa się - UCIEKAJ!
    Powodzenia dla wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba o to właśnie chodzi. Żeby nie zastanawiać się, tylko robić dobre rzeczy.

      Usuń
  13. Ostatnio pewnej pani brakowało pieniędzy aby kupić bilet, dołożyłam tę końcówkę.
    Mieczysława Kapusta

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyprowadzanie bezdomnych psów ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Hmm... w te okropne mrozy dokarmiam ptaszki i koty leniuchy, które ciągle "wpadają" do mnie na szamkę jak nie chce im się upolować ...
    Pozdrawiam, EvaEv

    OdpowiedzUsuń
  16. Uśmiecham się do ludzi na ulicy jak tylko mam siłę. Im bardziej się krzywią, tym bardziej potrzebują uśmiechu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam już wyżej, że robię podobnie. Ludzie się zdecydowanie za mało uśmiechają.

      Usuń
  17. Dzisiaj w pracy wypisałam za koleżankę terminowe zaświadczenia. Dla mnie to chwila dłużej, a ona musiałaby specjalnie jutro przyjeżdżać do biura, żeby tylko to zrobić. Bardzo się ucieszyła, gdy zadzwoniła i usłyszała, że już są gotowe :) Ale dzień się jeszcze nie skończył, to może uda mi się jeszcze komuś sprawić drobną radość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca z życzliwym człowiekiem serio czyni życie lepszym.

      Usuń
  18. A co rozumiemy przez "bezinteresowność"? Widzę sieć powiązań w tym, że uśmiechnę się do kogoś na ulicy, że wysłucham osoby, która ma problem. Zwiększanie ogólnej ilości zadowolenia i szczęścia działa na nas wszystkich - i wraca <3

    Ale jakbym miała być mniej górnolotna, to mieliłam ryż na mąkę żeby koleżanka z celiakią mogła zjeść z nami pankejki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezinteresowność oznacza, ze nie oczekujesz niczego w zamian. Ani kasy, ani przysługi, ani korzyści towarzyskich.

      Usuń
  19. Do recepcji przychodni weterynaryjnej zadzwoniła kobieta ze świnkiem mającym problemy stomatologiczne, przez które nie mógł jeść. Taki stan jest dla świnek groźny nawet w ciągu kilkunastu godzin. Miałem kiedyś świnkę, która miała hece z zębami przez kilka lat, dlatego mieliśmy z lekarzami dużo czasu, żeby nauczyć się leczenia takiej świnki i opiekowania się nią. Nie było już miejsc na ten dzień, dlatego podyktowałem pani, jak przygotować karmę i ew. jak podać zwierzakowi: tak by się nie zestresował, żeby nie zrobić mu krzywdy, nie zakrztusił itd. Dzięki temu będzie mogła utrzymać pacjenta w dobrej kondycji do wizyty. Owa pani zadzwoniła ponownie kilka minut później. Pochwaliła się (i świnkę), że zaczęła współpracować, znaczy pałaszuje przygotowaną papkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty i Twoje ratowanie świnek zawsze poprawiacie mi humor. :)

      Usuń
  20. Ostatnio...
    Pomogłam mojej babci (mama taty - jest już po 75-tych urodzinach) z nowym telefonem komórkowym (ustawienia, wpisanie kontaktów etc.). Jej uśmiech, gdy się końcu udało - najlepsze podziękowanie na świecie =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda.
      Swoją drogą, dla starszej osoby taka pomoc to naprawdę może być wielka rzecz. Oswajanie współczesnej technologii, odnajdywanie się w nowoczesnym świecie. Dobrze jeśli starsi ludzie czują się w nim na miejscu.

      Usuń
  21. Zakupiłam 35 kg karmy dla piesków ze schroniska w Busku-Zdroju :) Na więcej niestety budżet nie pozwalał.

    OdpowiedzUsuń
  22. Codziennie staram się być miła i mega koleżeńska dla innych. Uśmiech i dobre słowo sprawiają, że współpracownicy wokół zmieniają często nastawienie i podejście do siebie czy innych, czy nawet całego dnia. W myśl zasady, że dobro powraca - i widać to gołym okiem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy powraca. Na pewno daje radość - bez względu na to, czy wraca do nas, czy nie. :)

      Usuń
  23. Mięciutki,o nawet elegancki,wylegiwacz dla kocurka uszyłam. Teraz może prowadzić obserwacje parapetowe;)

    OdpowiedzUsuń
  24. jaki fajny pomysł na te pozytywne komentarze :) aż się miło robi od samego czytania. z drobiazgów, to ostatnio kupiłam naszemu listonoszowi ochraniacze na kostki, bo narzekał, że go pies sąsiada bez przerwy podgryza! nie wiem, czy bardziej go to rozśmieszyło, czy ucieszyło...ale nosi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Genialne!
      Muszę coś kupić mojemu listonoszowi.
      Na razie tylko pożyczam mu książki. :)

      Usuń
  25. Przyszło mi do głowy, że kiedy czekam aż ugotuje mi się woda na herbatę mogę zmywać. Mieszkanie studenckie, więc brudne naczynia mają różnych właścicieli, ale zmywam jak leci. I mam wrażenie, że ten wysiłek to nie tyle wywołuje szczęście, ile szok i zdziwienie :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Zwykle nie zapamiętuję takich rzeczy - one się dzieją, tak po prostu. Ale dosłownie przed chwilą przepuściłam starszą panią w kolejce w spożywczaku. Mnie to różnicy nie robi, a dla niej może oznaczać mniej bólu i jeszcze cały szereg innych konsekwencji, o których mogę jeszcze długo nie mieć pojęcia. Ucieszyła się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. też nie pamiętam, nie zwracam uwagi, często to się samo dzieje. :)

      Usuń
  27. Dzisiaj idąc do pracy pomogłam okradzionej, zmarzniętej dziewczynie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Oddałam swoje rzeczy: ubrania, pościel, ręczniki do fundacji pomagającej osobom niepełnosprawnym, pomagając im funkcjonować w codziennym życiu.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zebraliśmy worek ubrań dla organizacji charytatywnej. I wspomagam małą kwotą organizację szkoląca psy dla niewidomych- 'mój' piesek ma już rok i mam nadzieję, że za jakiś czs odmieni życie kogoś, kto niestety nie jest w stanie sam sobie poradzić ze względu na zanik wzroku.

    OdpowiedzUsuń
  30. Znalazłam w sklepie pod ladą prawo jazdy i inne dokumenty. Taką mam umowę ze świętym Antonim, że znajduję rzeczy zgubione ;) Jak się okazało, właściciel mieszkał całkiem niedaleko, więc ryzykując jedynie drobne spóźnienie do pracy, wzięłam i zaniosłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dla innych?
    Prawda, że też dla innych istot, innych mieszkańców Ziemi, a nie tylko ludzi?
    Mam na utrzymaniu gromadę leśnych ptaków i innych stworzonek. Sójek, dzwońców, sikorek, kosów, jerów, dzięciołów oraz .. rodzinę myszy mieszkającą pod wiatą z drewnem kominkowym i wiewiórki. Mój drobny gest, to pomoc w przetrwaniu zimy, czyli 60kg słonecznika, który te maluchy wciągają od jesieni do wiosny. Mam nadzieję, że dzięki temu jest im chociaż odrobinę łatwiej....
    Za to wiosną drą dzioby jak żadne inne :-)

    A drobne gesty w stosunku do ludzi? To zwykła, uśmiechnięta codzienność i zdarzenia, których nawet nie pamiętam. Ot, codzienne życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że istoty, które nie są ludźmi też się liczą. <3

      Usuń
  32. Wiedząc, że mój mąż przepada za kiwi, przyniosłam mu wieczorem ze sklepu małą niespodziankę - cały koszyczek tych owocków :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kupiłam mojemu mężczyźnie jego ulubioną kawę-a nie było to łatwe, bo uwielbia tę pochodzącą z Kenii. Jednak było warto z dwóch powodów-jego uśmiechu i intensywnego, kawowego zapachu rozchodzącego się po domu ;)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiech kochanej osoby i zapach kawy? Toż to wymarzone nagrody za dobry uczynek.

      Usuń
  34. Jestem strasznie ciekawa, co uważasz o Aurze Muglera :>

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...