niedziela, 29 kwietnia 2018

Miłość, Niebezpieczeństwo i Zauroczenie - trzy nowe ekstrakty Olibere Parfums


Olibere Parfums to marka znana już czytelnikom Sabbath of Senses - w roku ubiegłym recenzowałam pierwsze siedem firmowanych nazwiskiem Marjorie Olibere kompozycji i zapowiadałam kolejne trzy. Zapachy i recenzje. Tymczasem na targach w Mediolanie zadebiutowały nie trzy, lecz aż siedem nowych "Oliberów".


Do kolekcji Les Mythiques doszły trzy ekstrakty autorstwa Luki Maffei (i te zapowiadałam). Pojawiła się także zupełnie nowa seria perfum, o opinii bardziej przystępnych: Les Insoumises Collection. W jej skład wchodzą cztery "ogródki": Le Jardin De Madame Chan (ylangowy), Le Jardin De Marie-Antoinette (oczywiście piżmowy), Le Jardin De Mistinguet (mimozowy) i Le Jardin D’Amelie (rabarbarowy, mój ulubiony).

Mogłabym zadać Wam pytanie o to, której serii przyznałam pierwszeństwo recenzyjne, ale w sumie... po co?

Zapraszam do lektury opowieści o trzech miłościach: niebezpiecznej, zgubnej i fatalnej.


Niebezpieczna Miłość 
Chemical Love



Chemiczna Miłość ma moc. Zaaplikowana w niewielkiej ilości otwiera się laktonowo metaliczną goryczką i przedziwną w tym kontekście żywiczną mieszanką elemi i białych kwiatów. I brzmi to ciekawie.

Zaaplikowane nazbyt obficie kokainowe perfumy utalentowanego Luki nabierają struktury papieru ściernego, w którym rolę drobin ścierających pełni... cukier. Słodko - gorzka, niepokojąca, niewygodna mieszanina buzuje pod czaszką jak szum na ekranie telewizora. I też brzmi ciekawie.

drugabuse.com

A potem chemia wchodzi. Mateforyczna chemia metaforycznie wchodzi. Tyle, że to NIE JEST KOKAINA.
Z ostrego otwarcia powinniśmy wskoczyć na totalny haj, tymczasem zapach Maffei wpada w otępienie. Robi się ciężki, matowy, okrągły.

Kremowy, słodki i blady kwiat pomarańczy zatopiony w kremowym, słodkim i nieco tylko mniej bladym likierze Bailey's. Po niepokojącej i intrygująco dziwnej szorstkości otwarcia zostaje ledwie wspomnienie.


Żywiczna, drzewno kaszmirowa baza jest. I właściwie do tego ogranicza sie jej rola.

Sama kompozycja ma trzy fazy: interesującą ale niezbyt ładną, przyciężką oraz trzecią - ładną ale niezbyt interesującą.


Data premiery: 2018
Kompozytor: Luka Maffei
Projekcja: potężna
Trwałość: świetna

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: akord kokainy, gorzka pomarańcza, piołun, elemi
Nuty serca: ylang - ylang, kwiat pomarańczy, likier Bailey’s
Nuty bazy: paczula, sandałowiec, labdanium, wanilia, piżmo



Zgubna Namiętność
 Dangerous Rose


O ile Chemical Love po lekturze nut brzmi jak niewiadoma, o tyle w Dangerous Rose wszystko wiadomo od razu. Róża z oudem - obowiązkowy punkt programu każdej perfumeryjnej marki, która choć trochę trzyma rękę na pulsie... na trendach.

Róża z oudem to w tej chwili trochę już ziew, ale róża z oudem poskładana przez Lukę? To nie mogą być zwyczajne perfumy. I nie są.

trendy-tattoos.com

Pierwszy akord jest pikantny. Pikantny bardziej, niż spodziewalibyśmy się czytając skład i dużo bardziej, niż zapowiada banalne zdjęcie promujące zapach.

Pieprz, pięknie wygrana gałka muszkatołowa, kardamon, cynamon. Pod nimi żywice i mech. Róża z oudem splecione w archetypiczny akord tkwią we wnętrzu zapachu otoczone nutami przyprawowymi i żywicznymi jak Saturn pierścieniami - strumieniami asteroid, które tylko z daleka wyglądają jak wstążki.


Gdzieś zza kadru przyświeca owocowe słońce. Niepotrzebne, lecz u Luki spodziewane. Nie mógł przecież wypuścić w świat normalnego przyprawowego oudu z różą. Nawet pikantnego.



Na skórze Dangerous Rose zachowuje się przewidywalnie. Pogłębia, wygrzewa, trochę matowieje, trochę łagodnieje. Nie za bardzo, tak w sam raz.


Data premiery: 2018
Kompozytor: Luka Maffei
Projekcja: potężna
Trwałość: fantastyczna

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, marakuja, gałka muszkatołowa, różowy pieprz, kardamon, cynamon
Nuty serca: róża, styraks, oud (agar)
Nuty bazy: paczula, labdanum, mech dębowy, cybet, piżmo



Fatalne Zauroczenie
Leather Attraction


Otwarcie rzuciło mnie na kolana.

Wyobraźcie sobie stary dom w angielskim stylu. Wolnostojący. Bardzo wolno, bo wokół tylko pola, las i wysadzane starymi topolami aleje.
Wyobraźcie sobie tonący w półmroku gabinet pana domu. Ciężkie kotary, skórzane fotele, kominek i barek pełen starych, szkockich single maltów.
A teraz wyobraźcie sobie, że w fotelu przy rozpalonym kominku siedzi... woźnica w ubłoconych, wysokich butach. Siedzi i popija najlepszą whisky swojego pana.

Na tym nie koniec. Bo po chwili wraca pan.

Woźnica w pośpiechu wylewa resztkę szlachetnego trunku wprost w ogień kominka i zrywa się rozsunąć zasłony i wpuścić do gabinetu światło lawendowego zmierzchu. Że niby właśnie po to przyszedł.

maltwhisky100.com

Pan domu jest automobilistą. Pachnie nowoczesnością z początków XX wieku - nagarem z silnika, smarem, terpentyną. Siada w tym samym fotelu. Aromaty ziemi zastępują zapachy techniczne, eteryczne, zwodniczo słodkie. W połączeniu z postarzoną irysem skórą i najlepszym piżmem, jakie znam tworzą bukiet dekadencki, zbytkowny i surowy zarazem.

Chcę tam zamieszkać. W tym domu. Chcę brudzić dywany ziemią i wypijać whisky gospodarza. Natychmiast!


Data premiery: 2018
Kompozytor: Luka Maffei
Projekcja:
Trwałość:

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, lawenda, arcydzięgiel, nasiona marchwi
Nuty serca: skóra, irys, oud (agar)
Nuty bazy: paczula, Haitański wetiwer, kaszmeran, ambroksan, piżmo



Nowe kompozycje Luki Maffei nie rozczarowują. Są niezwykłe - i tego oczekiwałam. Na uwagę, wzmiankę i ukłony zasługują także parametry ekstraktów Olibere. Moc mają one pioruńską, trwałość świetną i dla kogoś oczekującego, że będą zachowywały się na skórze jak coraz bardziej rozwadniany mainstream ich tytaniczna projekcja będzie zaskoczeniem.

Cóż mogę rzec więcej? Zachęcam do testów, a przy testach przypominam o umiarze. Serio. To są EKSTRAKTY. W ilości kilkunastu psików zabijają. Jest to rozkoszna śmierć, ale śmierć. ;)

7 komentarzy:

  1. no tak, podzielam Twą miłość do ostatniego ;-) też bym chętnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. I mnie też ostatni zachwycił, będę musiała przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę miała flaszkę, więc pewnie na jakiś zlot zabiorę. Może się uda spotkać. :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda że tak mało o oudzie i róży.
    Czyżby oni tacy zwykli, pzejedzeni i nudni. Czy to owocowe tchnienie wypełnia pustke na tyle by była szansa na jakiś romans?

    Ostatnia kompozycja faktycznie brzmi potężnie... :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...