Follow and better hurry – Follow Kerosene

 
Te momenty, kiedy zapach pozostaje na skórze dłużej niż oczekiwaliśmy.
Ciepłe, jasne poranki, senne miasto budzi się do życia. Przypadkowe spojrzenia przechodniów, którzy zauważają coś innego, niechwytnego w powietrzu.
Głęboki wdech: zapach ciemno palonej kawy, wanilii i ambry. Ich zwykła droga i plany przestają mieć znaczenie. Bo teraz podążą za tobą…

<brief Johna Pegga>

Follow rozlewa się na skórze ciemną, aromatyczną plamą. Płyn w kolorze czarnej kawy i aromat czarnej kawy. Napar mocno palonych ziaren. Stymulujący, gorzki, subtelnie szorstki, lecz nie cierpki.

Otwarcie to praktycznie czysty aromat esencji arabiki uzyskanej metodą ekstrakcji dwutlenkiem węgla. Olfaktoryczna barwa, dekadencka uroda, erupcja mocy w otwarciu i… dokładnie to, co dzieje się z większością kaw w perfumach.

Kawa to bardzo trudna nuta. Esencja zapachowa, która wchodzi na skórę zamaszyście i z przytupem, po czym zachwyca i… opada. Jest coś w tej kombinacji molekuł, co sprawia, że nie chcą one trwać na skórze i po olśniewającym otwarciu zwykle zaczyna się walka perfumiarza o czas.

John Peg na pomoc gasnącej kawie rzucił techniczny nieco benzoes i aromat palonego cukru utkany tak, by pozbawić go nadmiernej, uciążliwej słodyczy często przesuwającej „zwyczajne” kawowe perfumy w strefę ulepków.

Pod tym niepokornym, energetycznym otwarciem czai się sekcja nut jasnych i kremowych. Kwiatowa wanilia – pięknie odsunięta od skojarzeń z wanilinowymi słodyczami, nutki kadzidlane, które na użytek malowanego obrazka nazwę popielistymi i głęboko, nisko w piramidzie – akcent animalny, słodko gorzki, pachnący miękkim futrem.

Rzecz w tym, że niewiele z tych niuansów dociera do nosa oddalonego od skóry. Kawa – póki trwa – zjada całe spektrum zapachowe tych perfum i pachnie tak, jak pachniała esencja kawowa, którą Douglas kiedyś próbował zastąpić ziarna kawy „dla klientów”. I to nie jest zarzut, ta esencja była super – osobiście usiłowałam kupić słoik do domu, ale nie była na sprzedaż.

Otwarcie Follow jest potężne, zamaszyste i połyka przestrzeń.

Po niespełna godzinie zaczyna się umieranie.
Kiedy kawa zgaśnie, na skórze zostaje popielisto – waniliowy, generycznie miły ślad po kawowych perfumach. Jak kompozycja z wygryzioną dziurą po najlepszym składniku.
Nie nieprzyjemna. Przyjemna! Po prostu mało ekscytująca.

Data premiery: 2016
Kompozytor: John Pegg
Trwałość: serio nie wiem, co tu napisać

Nuty zapachowe:
ziarna kawy, wanilia, benzoes, fasola tonka, sok klonowy, ambra
 

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

7 komentarzy o “Follow and better hurry – Follow Kerosene”

    1. Klaudia Heintze

      Wanilia nie jest tu uciążliwa. Fajna jest, nie brzmi sztucznie i nie zjada kompozycji. Po prostu Pegg nie okiełznał kawy, ale to jest norma, bo kawy chyba nie da się tak do końca okiełznać.

  1. Ja tylko tu zaznaczę, że kawa od Kerosene jest piękna 🙂 I na mnie na szczęście zostaje dłużej niż godzinę. Jednak za bardzo dosłownie jest kawowa, żeby kupić aż całą flaszkę 100 ml, bo tylko takie są. Pozdrawiam

  2. I dobrze. Bo wanilia fujś, a kawa będzie rano z ceramicznego dripa dokładnie taka, jaką lubię – po heretycku (moja koleżanka po kursie baristów nie chciała patrzeć na to, co robię ;-)).

    1. Klaudia Heintze

      Może bredzę, bo nie jestem baristą, ale dla mnie kawa z filtra przelewowego ma delikatniejszy smak, niż z ekspresu ciśnieniowego. I taką lubię najbardziej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Mauboussin Histoire d’Eau

. Coś się ze mną dzieje. Zaczynają mnie fascynować zapachy ładne. Takie, których nie chciałabym używać globalnie, którymi nie chciałabym pachnieć „do ludzi”, zawierające kwiatki,

Czytaj więcej »

Bukiet Kwietniowych Aromatów

Kolejne kompozycje Tanji Bochnig z April Aromatics (Rosenlust, Liquid Dreams, Unter den Linden, Rose L’Orange i Nectar of Love) opiszę z mniejszą nieco afektacją, niż

Czytaj więcej »