Ideał sięgnął ziemi – Battaniye Pekji

Last but not least… Kocyk.
Battaniye znaczy „koc” w języku ojczystym Omera Ipekci. Czyli tureckim, jeśli ktoś nie śledził cyklu. Według opisu producenta (i perfumerii Lulua mającej tę markę w swojej ofercie) Battaniye reprezentuje intymność, znajomość i wygodę. Oferuje wytchnienie od żywiołów i chwilę na przywołanie wspomnień. I o ile przemawia do mnie metafora zapachu otulającego jak koc, o tyle dla mnie Battaniye są czymś więcej.

Pierwszy akord jest fenomenalny. Właściwie… pierwszy akord jest duetem akordów. U szczytu eteryczna chmura szorstkich ziół; w dole spektrum, tuż przy skórze pełza żywiczna ziemistość.

Obie te niszowe, nieklasyczne wonie utkane zostały tak, by brzmiały komplementarnie:
Eteryczna ziołowość jest sucha, wyprana z zieleni i szeleści kiedy jej dotykamy.
Ziemista baza perfum lepi się do skóry. Wymaga przełknięcia kiedy dostaje się do gardła.

I można spokojnie analizować tę kompozycję, bo nie jest to rzecz, która pozbawia zmysłów z zachwytu.

Można wziąć w dłonie wspaniale piwniczną paczulę – doskonale eteryczną i doskonale błotnistą.
Można dotknąć palcami absolutu labdanum o barwie i konsystencji roztopionej czekolady.
Można wyczuć chłodną, gładką fakturę bladych, wetiwerowych kłączy zawstydzonych światłem.

Można cedzić przez palce jasny, lekko gryzący akord dymny i można dosłownie wyczuć na skórze bezpieczną szorstkość wełny.
Można smakować niejednoznaczną, maltolową słodycz czającą się pod dymną pierzyną.
Można. Ale nie należy.

Wybieram otulenie się zapachem. Odrzucam wszystko, co wiem o nutach i po prostu trwam w tej siermiężnej wspaniałości, jaką daje Battaniye Omera Ipekci.

Perfumy szorstkie i zwyczajne jak najczystsza, najżywsza wełna. Jak kora starego drzewa. Jak natura. Najzwyczajniejsza rzecz na świecie. Najwspanialszy luksus, jaki istnieje.

Battaniye to noc na leśnej polanie. Twarz przy zasłanej kawałkami kory ziemi. Drobiny piasku na policzku. Dym szczypiący w oczy. Gwiazdy nad głową. I wszystkie te wspaniałe szelesty przypominające nam, że nie jesteśmy sami na tym pięknym i trudnym świecie.  

Data premiery: 2018
Kompozytor: Ömer Ipekçi
Projekcja: rozsądna, bez szaleństw, Battaniye nie krzyczy
Trwałość: bardzo dobra

Nuty zapachowe:
ambra, wiciokrzew, jawajski wetiwer, labdanum, piżmo, paczula, ziemia, sadza, wełna

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

12 komentarzy o “Ideał sięgnął ziemi – Battaniye Pekji”

  1. Wow, pierwsze zdjęcie ma wspaniały klimat, tak samo jak opis… Wygląda na to, że te perfumy są bardzo "moje".

    1. Klaudia Heintze

      Są też bardzo moje. I to mnie trochę martwi, bo chyba wskakują na listę marzeń. I to mnie trochę cieszy, bo chyba wskakują na listę marzeń, a dobrze jest mieć marzenia. 🙂

  2. " I wszystkie te wspaniałe szelesty przypominające nam, że nie jesteśmy sami na tym pięknym i trudnym świecie. " – jaki wspaniały pretekst, żeby wrócić we wspomnieniach do wędrówek po leśnych ostępach… Tak sobie czytam recenzje z tej serii i czuję, że jak nic będę zamawiać próbki. Ostatnio mój nos jakby zwinął się w trąbkę i nawet nie tęskni za nowymi doznaniami, więc mam nadzieję, że zainspirowany, Twoimi recenzjami i nowymi próbkami, obudzi się z letargu 😉

    1. Klaudia Heintze

      Asiu, to jest dobra marka. Słowo Ci daję. Nie wiem, czy nos obudzi się z letargu, bo w sumie mój ma podobnie. Wącham, ale (jak pisałam wyżej) nie wiem, czy chcę. I nawet w przypadku Battaniye nie jestem pewna, czy o nich marzę. Choć powinnam w sumie, bo są wspaniałe.
      Ale może to u mnie kwestia poczucia, że do śmierci nie zużyję swoich perfum… Ostatnio sobie to bardzo wyraźnie uświadomiłam.
      W każdym razie poznać warto.
      Szkoda, ze nie mieszkasz w Katowicach…

    2. Ale byłoby fajnie 🙂 Ostatnio moje miasto mnie "uwiera", choć ciągle ma wielu miłośników. A ja jakoś straciłam do niego serce. Może za sprawą ostatnich kilkunastu miesięcy… Nie bez powodu tak znaczące wydają mi się Twoje słowa o trudnym świecie. A wracając do wąchania i uśpionego nosa to chyba jednak zamówię sobie próbki. Może któraś kompozycja sprawi, że będę chciała ją mieć, bo ostatnio nawet zapachowe pragnienia przygasły… Miałam sobie kupić zapach, który wyjątkowo mi się podoba (może powinnam raczej napisać – podobał) a potem zastanowiłam się czy naprawdę chcę go mieć, czy jest mi w ogóle potrzebny… Nigdy wcześniej nic podobnego się nie zdarzyło 😉 więc jak najbardziej nos i cała ja potrzebujemy jakiegoś impulsu, żeby się obudzić. Cieszę się, że piszesz 🙂

    3. Klaudia Heintze

      Ostatnie miesiące i dla mnie były bardzo trudne. Posypało mi się dużo rzeczy i próbuję zbierać. Resztki.
      Jeśli chodzi o zakup… poczekaj. Nie spinaj się tym. Czasem po prostu niczego nie chcemy, nie pragniemy. Ja nie pachniałam, nie pisałam ostatnio i trudno. Taki czas. Ja tu zawsze będę. A w razie czego, zawsze możesz się odezwać do mnie prywatnie na Klaudia Heintze i pogadać nie tylko o perfumach.
      Tulę Cię cieplutko i trzymam kciuki. Żeby świat stał się łatwiejszy.

    4. Dziękuję za Twoją obecność i tyle ciepłych słów. Zbyt wiele smutku dotknęło moich bliskich, ja zbyt długo tkwiłam na postojowym a poza wszystkim nie przestaje mnie zasmucać ogrom ludzkich tragedii, który widzę obok siebie. Świat naprawdę stał się trudny i chwilami przestaję go rozumiem. Ludziom brakuje wzajemnej uwagi, empatii i zwyczajnej życzliwości. Nie poddaję się, choć niekiedy jest to sporym wyzwaniem… Wierzę jednak w ludzi i w to, że "jutro" będzie lepsze 😊
      Przesyłam Ci moc serdeczności.

    5. Klaudia Heintze

      Ja też. Nie mam wyjścia. Brak wiary w ludzi mnie zabija. Musze wierzyć w to, że sa dobrzy, życzliwi… inaczej po prostu się zapadam i przestaje być sobą. Wolę życ i cierpieć, niż nie żyć wcale.

      Serdeczne uściski. Dasz radę. Obie damy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Emir G. Nejman/M.Micallef

 . Emir Geofreya Nejmana jest zapachem łatwej urody. Pisałam już: człowiek wącha i czuje, że ładne. I wbrew obiegowym opiniom, to jest zaleta. Przynajmniej moim

Czytaj więcej »

Dhanal Oudh Nashwah Rasasi

Na pierwszy ogień po recenzenckim urlopie pójdzie zapach, który towarzyszy mi niemal codziennie od paru tygodni: Dhanal Oudh Nashwah Rasasi. Dla miłośników orientu charakterem –

Czytaj więcej »