Jak wkurzyć miłośnika perfum - koncert życzeń


Antyporadnika "Jak wkurzyć perfumocholika" ciąg dalszy.
Po części pierwszej poważnej i ze spiną, bo pisanej bez rozgrzewki i częsci drugiej na większym luzie, dziś oddaję pałeczkę Wam - moim niezawodnym Czytelni(cz)kom i Towarzysz(k)om w pasji i bziku. No nie bójmy się przyznać, że tacy całkiem normalni to my tu nie jesteśmy. 😉

I wcale się tego nie wstydzimy, bo każdy człowiek nienormalny jest człowiekiem niezwykłym. I odwrotnie też. :😜

A wyliczankę, co wkurza nas najbardziej zaczęła moja barwna Siostra - Iwona. Zaczęła zanim jeszcze zapytałam.
 

Dyskontynuacja


Najbardziej wulgarne słowo w języku perfumoholika. No, może drugie najbardziej wulgarne po "Podróba".
Zdecydowanie wkurza nas, kiedy z rynku znikają nasze ulubione perfumy. Zastrzyk energii, zbroja na przeciwności losu, towarzysz dni pięknych i trudnych.
Perfumy, które można było po prostu kupić - może niekoniecznie tanio, ale można było kupić - nagle stają się dostępne tylko w drugim obiegu i niebotycznie drogie.
Wiecie, że setka tester Black Cashmere Donny Karan kosztowała kiedyś na Allegro 92 zł? O cenach aktualnych lepiej nie mówić...

Ale!
Zdarza się, że o tfu tfu... dyskontynuacji ani słychu: kupujemy flakon dobrze nam znanych perfum, a one... dum dum dum... pachną inaczej. I tu dochodzimy do kolejnego paskudnego słowa:

Reformulacja


 

Reformulacja czyli zmiana składu perfum bez zmiany nazwy. Czasem zbiega się z modyfikacją flakonu - wtedy łatwiej polować na egzemplarze przedreformulacyjne, a czasem nie zbiega się z niczym i wszyscy zdziwieni.

Grupy perfumeryjne to jedne z nielicznych miejsc na świecie, gdzie kiedy ktoś pisze, że flakon jest stary, to zazwyczaj jest to zaleta. 😢

Typy reformulacji: KLIK


Słów więcej, niż kilka poświęcić należy temu, co bezdyskusyjnie wkurza nas najbardziej. Najwulgarniejsze słowo w języku perfumomaniaka.

PODRÓBA

Agata:
- Jeszcze nie czytałam ale z rozpędu powiem co mnie wkurza. Gdy upierają się, że podróbki są tak tak samo dobre lub lepsze, bo tańsze od oryginałów.

Gorzej być nie może. Ludzie, którzy używają podróbek, bo ich oszukano; bo myśleli, że kupują oryginał; bo... no nawet zaliczyli chwilę słabości. Wszystko zrozumiem, ale kupowanie podrobionego towaru połączone z tym odpornym na argumenty samozadowoleniem cwaniaka, który "nie dał zarobić"...


Pisałam kiedyś o tym, że kupowanie podróbek nie wynika z braku kasy, lecz z braku klasy. Serio zachęcam do przeczytania, jak to uzasadniam: KLIK
Ale pisałam też, że nie można oceniać wszystkich tak samo, bo są ludzie, którzy się po prostu nie znają i czasem po prostu nie zdają sobie sprawy, że kupują podróbkę. Dotyczy to nie tylko perfum: KLIK


Hype


Eenax wspomniała o rankingach, nad którymi pastwiłam się w pierwszym odcinku, ale dodała jeszcze jedną, częściowo tylko powiązaną z rankingami rzecz:
- Hype na jakiś zapach. I gdzie się nie pójdzie wszędzie wokoło ten sam zapach (mnie to mega męczy zwłaszcza jak to są hity wg rankingów).

Jednakowość, brak fantazji, podążanie za modami. To irytuje wiele kreatywnych osób.

Ja ze swojej strony dodam, że nic chyba tak nie obrzydza perfum, jak wszędobylskie podróbki. Mam wrażenie, że (piękne przecież) Light Blue czy Euphoria obrzydły ludziom nie dlatego, że wszyscy je nosili, tylko dlatego, że tyle osób nosiło pachnące podobnie podróby z rozlewni, zwane dla niepoznaki perfumami inspirowanymi albo alternatywnymi.


Nieumiarkowanie w zlewaniu


Diana:
- I nie mniej wkurza mnie poszukiwanie ogoniastych perfum! Czyli... byle jakie, byle był ogon!? To przepraszam ale dla kogo są perfumy? Dla mnie czy dla ludzi wokół?

Ola:
- "Polećcie perfumy, które wszystkich dookoła zabiją, z mega projekcją, mega ogonem, które obudzą dinozaury" Nie wchodzę w dyskusję i nie pouczam, że żyją na świecie też inni ludzie 😉 ale nic bardziej mnie nie wkurza jak takie właśnie posty.

Wspominałam o tym już nie raz, choć nie wiem, czy miałam odwagę tak dosłownie. Ale tym razem bez owijania w bawełnę: wkurza mnie, kiedy ktoś wybiera perfumy tylko dla ich mocy, mając w nosie czym właściwie będzie pachniał/a. Byle mocno.
Jeśli wystarczy, że mocno, to natrzyj się człowieku benzyną, octem albo zlej tetrahydrotiofenem używanym do nawonniania gazu. Gwarantuję, że nie wywietrzysz go, nie zmyjesz, nie spierzesz.  

Ja rozumiem, że ludzie nie chcą zastanawiać się, czy pachną czy nie. Ale - już abstrahując od zlewania się czymś, co niekoniecznie nam się podoba - mordowanie ludzi wokół najpiękniejszym nawet aromatem jest dowodem braku kultury i braku empatii.

O perfumeryjnym sovoir vivre poczytacie tu: KLIK

Bohatera dzisiejszych gifów przedstawiać nie trzeba,
ale dla porządku: Oto Johnny Depp w serii "Piraci z Karaibów"


I na koniec pointa nad pointami. Konkluzja czysta jak puryzm językowy:

Magdalena:
- Perfum mnie wkurza.😖

Ten perfum, ta perfuma czyli para alergenów wywołujących mimowolne skurcze, wysypkę i szczękościsk u znacznej części osób w temacie siedzących.

Jedyna prawidłowa forma to TE PERFUMY
Jak te spodnie, te nożyczki, te drzwi, te majtki.
Gdyby ktoś przyszedł i zaczął (werbalnie) wymachiwać drzwiem albo majtem, zapewne zostałby uznany za dziwaka. I o ile jeszcze "perfuma" miewa posmak uroczego archaizmu, o tyle majtanie majtem perfumem wkurza prawie wszystkich.

O majtaniu majtem słów więcej, niż kilka: KLIK


Komentarze

  1. Oj tak, trafiłaś w dziesiątkę! A jak już widzę na ulubionym blogu perfumy inspirowane, uciekam jak najdalej! Nie wybieram perfum ze względu na ranking, nie chcę się wtapiać w tłum.

    OdpowiedzUsuń
  2. Perfumy inspirowane -tak, to piękna nazwa do brzydkiej sytuacji. Ostatnio Baccaracik w każdym możliwym wykonaniu oraz wersji bardzo mnie męczy i przestał mi się podobać ten pierwszy, od Francisa.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty