piątek, 17 lutego 2012

B Blood Concept



Dziś bez wstępów. Ten zapach obroni się sam.


Skarby zza morza

 

Pierwsze wrażenie, to czarna, bardzo mocno fermentowana herbata w skrzyni ze starego, spękanego drewna. 
Po chwili kadr się poszerza i dostrzegamy już, że skrzynia ustawiona została w ładowni herbacianego klipra: ciemnej, wilgotnej i zamkniętej. Obok skrzyń z czystą, czarną herbatą upakowano skrzynie z herbatą aromatyzowaną wiórkami suchych jabłek i płatkami kwiatów wiśni.
Osobną część pomieszczenia zajmują okute żelazem skrzynie z korzennymi przyprawami: nie do końca wysuszone ziarna pieprzu, zwinięta w rulony i powiązana w pęki kora cynamonowca, nasiona muszkatu. W głębi ładowni zapodziało się kilka worków wypełnionych ziarnami kakaowca i anyżem. Gdzieś daleko w kącie najprawdopodobniej znaleźlibyśmy, nadpęknięty słoik z kamforą.


Morze jest niespokojne, statek przechyla się nurkując między fale, rzemienie przytrzymujące towar rozluźniły się pod wpływem wilgoci i ładunek jest dość niestabilny. Skrzynie przesuwają się po gładkiej podłodze, uderzają o siebie nawzajem, aromatyczny pył wzbija się w powietrze tworząc jedyną w swym rodzaju mieszaninę woni bogatych i pięknych z zapachami zgrzebnymi i trudnymi.


Wyobrażacie sobie tę mieszaninę cudowności?
Stare, wilgotne drewno, ekspansywny aromat czarnej herbaty, wytrawne, kompletnie niepiernikowe aromaty korzenne i paczula. Mnóstwo paczuli.

Gdzieś pod powierzchnią wytrawnego, gorzkiego wręcz akordu głównego czai się wiśnia. Głęboko utajona, wyczuwalna nieomal pozazmysłowo słodycz. Uchwycić udaje się ją dopiero na najgłębszym wdechu, w szczytach płuc, ale ona tam jest. I zmienia odbiór kompozycji, daje jej pewną przytulność. Jak wspomnienie domu. A może ramion kochanki?

***

Kiedy już sądziłam, że lepiej nie będzie, że B po prostu całe "jest bazą" zapach zaczął przesychać: sztorm się skończył, promienie słońca ogrzały burty statku, świat zamarł w znużonym bezruchu.

Po wyrazistej, fascynującej, ale i trudnej zarazem fazie "podróżnej" transport niespodziewanie dociera do celu. Skrzynie przeniesione zostają do suchego magazynu zbudowanego z jasnego, świeżego drewna. Stare, naddarte worki zastąpione zostają nowymi. Słoik z kamforą gdzieś się zapodział, ale za to w magazynie znalazł się niepodziewanie słoik wiśniowych konfitur. Nieszczelny.

Na tym etapie, zanim zupełnie przeschnie i przygaśnie, B przypominać zaczyna pozbawione balsamiczno - waniliowej części spektrum Patchouli Micallef. Zapach jest bardziej szorstki i pikantny, lecz podobieństwo jest uderzające. Nawet paczula pachnie podobnie orzechowo. 


Jak się ten miks korzenno - herbaciano - paczulowy ma do antygenu B, pojęcia nie mam. Ludzie z grupą krwi B mają podobno być potomkami ludów koczowniczych. Czyli mięsożerców i mlekopijów.
Motyw podróży niby pasuje do koncepcji - przecież to nie musiał być kliper. W kompozycji nie ma śladu nut morskich - statek był mi potrzebny tylko dla zobrazowania efektu zamkniętego, wilgotnego pomieszczenia. I żeby skrzynie były w ruchu. Mogły podróżować wielkim, krytym wozem.

 ...

Nie, jednak nie mogły. Za dużo ich. :)



Data powstania: 2011

Nuty zapachowe: 
jabłko, czarna wiśnia, bylica, pieprz, owoce granatu, czarna herbata, paczula, drewno tekowe, metaliczne nuty


Ilustracje do tekstu:
  • Pudło herbaty wprost ze sklepu z herbatą Jing
  • Kliper herbaciany z ilustracji nr 2 pochodzi z artykułu o imporcie herbaty z Chin, którego autorem jest Sascha Matuszak. Niestety, nie podano, kto jest autorem obrazu.
  • Herbaciane wspaniałości z artykułu o czarnej herbacie w internetowym magazynie poświęconym kulturze i sztuce Japonii: Kateigaho

23 komentarze:

  1. Jestem nałogowym mlekopijcą, mięsa nie jadam, w diety dopasowane do układu antygenów krwinek nie wierzę ale przeczytawszy Twój opis dochodzę do wniosku, że w dopasowaniu zapachu do grupy krwi coś może być na rzeczy.
    Herbatę uwielbiam pić i wąchać, miłość do morza i morskich włóczęg mam w genach (i w nicku)a wspomniana Paczula Micallefa na fali (sic!)świeżo odkrytej paczulofilii dopełniła czary ciekawości.
    Trzy Ryby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem nałogowym mlekopijcą (i serożercą), też mięsa nie jadam, zapach herbaty uwielbiam, włóczęgi lubię wszelkie, w wodzie czuję się "jak ryba w wodzie" (ale tu morza nie ma, uprzedzam) i też nie wierzę w dopasowanie zapachów do grupy krwi. Bo ja nie mam grupy B. :)

      Usuń
  2. Mmm, brzmi obiecująco.. Taka herbatka mogłaby mi dziś towarzyszyć

    OdpowiedzUsuń
  3. Sabb, jesteś niesamowita :) Nie można pozostać obojętnym wobec zapachów, które opisujesz. Dzięki Tobie zapachy stają się namacalne, dzięki Twoim recenzjom zapachy nabierają jeszcze większego znaczenia w moim małym świecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Kiedyś na Wizażu dziewczyny pisały, że nie potrafią sobie wyobrazić zapachu na podstawie opisu nut. Że nawet jeśli wiedzą, jak któryś składnik pachnie, nie mają pojęcia, jak wypadnie ich kilka razem. I wtedy wpadłam na pomysł malowania obrazków. Moja wyobraźnia często maluje mi obrazki do zapachów. :)

      Usuń
  4. Moja grupa krwi! :)
    Jestem mlekopijką, serojadką i - mimo wielokrotnie podejmowanych prób 'przejścia' chociaż na semiwegetarianizm - mięsożerczynią. Kocham podróże, zapach wiatru we włosach, a teoria o pochodzeniu wprost od stepowych myśliwych napawa mnie dumą. ;D Morze lubiłabym także, gdybym mogła przebywać nad nim dłużej, jak przez kilka dni (nadmiar jodu bywa morderczy ;)) ). Herbata to mój ulubiony trunek, dobry zawsze i na wszystko. W paczuli czuję się jak ryba w wodzie (nomen omen). Ergo: must niuch. :)
    Aha: wspominałam Ci kiedyś, że jesteś okropna? ;) Prze-, przeokropna. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wspomniałaś! :)))
      Wiedźmo, powiedz mi, Ty naprawdę masz B? Bo jeśli tak, to yyy... Dalej nie wierzę w dopasowanie zapachu do grupy krwi, ale przyznam Ci, że skojarzyli Cię pięknie. :)))

      Usuń
    2. Hai, Sabbath-san! ;)
      Mamusia z tatusiem mieli nawet o mnie konflikt (serologiczny :) ), więc co do własnej grupy krwi nie mam wątpliwości.
      Chociaż w tego typu dopasowanie także nie wierzę (podobnie, jak w horoskopy), więc pozostaje tylko jedno: zweryfikować teorię na własnej skórze. ;)

      Usuń
    3. No to masz farta, rzeknę raz jeszcze. Ja już po globalnych testach AB i powiem uczciwie: wredota ze mnie. W tym kontekście. :/

      Usuń
  5. Czarna herbata powiadasz? Nie wiem jak to jest ale jak na razie żadne perfumy z tą nutą nie podeszły mi, ale poznałam ich też pewnie zbyt mało, żeby skreślać tę propozycję. W każdym razie mój must niuch to nie będzie ale jak się zdarzy kiedyś okazja też nie będę wybrzydzać :D obwącham koczowników. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam, że nawet jeśli coś nie wydaje się pewnym kandydatem na zapachową miłość, to okazji do powąchania nie przepuszczę. :)))
      Ja mogę Ci obiecać, że zapach jest ciekawy - niebanalny. A to już coś. :)

      Usuń
  6. Coś dla mnie!!! Wiem, bo jak Ciebie czytam, to ilekroć opisujesz zapach który mi sie podoba łapię sie na tym, że czytając mimowolnie zaczynam wciągać nosem powietrze, jakbym miała poczuć te wspaniałe zapachy. A w tym przypadku po prostu "wciągałam" jak szalona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kat, Twoje komentarze są po prostu niesamowite. "Wciągałam jak szalona" spowodowało, że parsknęłam śmiechem w kubek kawy. Publicznie, bo podczytywałam na maratonie filmowym. :)
      Dzięki! :*

      Usuń
  7. Cofam komentarze pod poprzednimi zapachami z tej serii i stawiam na B :) Polubiłam go od pierwszego zdania tej recki. Aż do ostatniej literki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi! Myszo: ja polubiłam od pierwszej nutki do ostatniego powidoku na skórze. Ale zapach jest zdecydowanie przeznaczony dla paczulofilnych. :)

      Usuń
  8. - Mrrrrr... To trzeba powąchać!
    Powiedziała, po czym poszła dopisać co nieco do listy mustniuchów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz listę? Ja kiedyś robiłam, ostatnio zaniedbałam uzupełnianie. Ale przyznaję, że sporo dawnych marzeń udało mi się zrealizować. I takie odkreślanie poznanych rarytasów daje sporo radości.

      Usuń
  9. zapach jest obłędny ludzie nie mogą powstrzymać się od wąchania mnie, tym zapachom trzeba dać chwile żeby się ułożyły na skórze
    cudowne
    ja jestem fanem 0 B i AB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapachy Blood Concept rzeczywiście są zaskakująco ciekawe. Przyznaję, spodziewałam się kompozycji bardziej "pop", bardziej obliczonych na masowego odbiorcę. A u proszę: sztuka. :)

      Usuń
  10. Dziś w pracy towarzyszy mi blotter nasączony wczoraj i Blood Concept B. :)

    Piękny opis. I piękny zapach.

    OdpowiedzUsuń
  11. J mam B. Mleka nie piję, serami objadam się do nieprzytomności, mięso też lubię. Koczownikiem jestem jak najbardziej ;) Ale nie wierzę w diety dla grup krwi ani żadne inne "co dana grupa krwi powinna" itp.
    A w ogóle własnie pachnę sobie B :)
    I bardzo podoba mi się ta recenzja :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...