poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Yves Saint Laurent M7

.
Siódmy wspaniały
 

M7 to siódmy męski zapach wypuszczony przez dom mody Yves Saint Laurenta.
Tajemnicza nazwa okazuje się prosta do granic możliwości. Mnie to nie przeszkadza, ale zastanawiam się, czy gdyby nadano mu bardziej intrygujące imię, na przykład Don Juan, to nie byłby odbierany inaczej, a co za tym idzie nie zyskałby większej popularności...?

Zabierałam się do niego z entuzjazmem, z jakim pies zabiera się do marchewki. Nie wiem dlaczego. Teoretycznie zawartość drewna agarowego powinna od razu wywołać u mnie niepohamowaną żądzę testów. Praktycznie jakoś zawsze miałam coś ciekawszego do wąchania.

Niby testowałam kiedyś tam, ale wówczas przeszkadzały mi cytrusy i w ogóle jakoś niemrawo się M7 zachowywały na mojej skórze.
Tym razem postanowiłam skorzystać z tego, że ostatnio moja chemia wydobywa z perfum nuty drzewne i przy okazji małych zakupów w Sephorze zażyczyłam sobie zrobienia próbki. Bardzo miła pani konsultantka nie potrafiła przeboleć, że wybieram taki dziwny zapach i na osłodę przewidywanego rozczarowania dorzuciła mi jeszcze próbki zapachów damskich i kawę. To mogłoby świadczyć o tym, że czasem robię jednak wrażenie osoby względnie normalnej. Ale ja nie o tym miałam...

Siedzę więc sobie i wącham. W jednym zgięciu łokcia mam w pełni zadomowione M7 zaaplikowane o poranku, w zgięciu drugiego łokcia panoszy się ten sam zapach świeżo wylany na skórę.
Pozwolę sobie zaśpiewać na znaną melodię:
"Moje łokcie pachną cudnie
Rano, wieczór i w południe." ;-)

Po pierwsze i najważniejsze: w M7 naprawdę jest oud! Pięknie złagodzona dodatkiem wetiweru i gwajakowca (a może także wenge) nuta ciemnego, gładkiego agaru. Zwarta, z nieco syntetycznym błyskiem i tym niesamowitym klimatem wiekowej szlachetności.
Bywa, że ludzie odbierają ten zapach jako "lekarstwiany" ale to chyba zdarza się wszystkim wcieleniom agaru. Ja śladu żadnych lekarstw nie stwierdzam.

Cytrusy w otwarciu są tym razem ledwo wyczuwalne, a i ta krztyna świeżości szybko znika, najpierw przyrzucona gałązkami gorzkawego rozmarynu, a potem zupełnie zagłuszona cudnymi nutami drzewnymi. Z drugiej strony, wyczuwany jedynie podprogowo ślad matowej goryczki cytrusowych skórek przydaje zapachowi niejednoznaczności. Budzi zmysły.
Pięknie wyważone połączenie drewna i pozbawionego gryzącej ostrości dymku ujawniające się w pełnej krasie mniej - więcej po dwóch kwadransach układania się na skórze przypomina nieco Cashmere for Men Cristiano Fissore wzbogacony dosłownie kroplą miodowej słodyczy zaczerpniętą z Gaiac Micallef. Jednak dzięki dodatkowi oud M7 jest bardziej mroczny - zmierza w stronę Dark Rose Czech & Speake, tyle, że bez dodatku rose. Czyli ideał.

Temat korzenia mandragory w nutach litościwie pominę, bo wiadomo, że korzeń mandragory nie pachnie. Ale robi wrażenie, co? ;-)

M7 to zapach niezwykły jak głos uwodziciela w mroku: głęboki, dźwięczny, wibrujący nie tylko w głowie, ale i gdzieś w okolicy splotu słonecznego. Kiedy cicho mówi Ci, że wcale nie zamierza Cię zwieść i że wcale nie chodzi o ciało, lecz o porozumienie dusz - wiesz, że łże jak najęty, a jednak słuchasz i nie cofasz ręki, którą właśnie musnął ustami.


Data powstania: 2002
Twórca: Alberto Morillas i Jacques Cavallier

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, mandarynka, rozmaryn
Nuty serca: wetiwer, drewno agarowe
Nuty bazy: ambra, piżmo, korzeń mandragory

* Na ilustracjach Adam Hanuszkiewicz w tytułowej roli Don Juana w przedstawieniu Teatru Powszechnego w Warszawie

16 komentarzy:

  1. We Francji rodzą się piękne perfumy, u nas piękni mężczyźni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Madzik, zastanawiałam się, czy będzie wystarczająco niszowy, by sprostać Twoim wymaganiom. Tym razem mi się udało. :-)

    Mitsouko, w sumie we Francji rodzi się także sporo pięknych mężczyzn. Fajnie by było, gdyby proporcje w kwestii perfum były równie dobre. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A potem się dziwisz, że mnie "wzięło"! ;) Zamiast się dziwić, przestań pisać tak zachęcająco :) bo moja lista zapachów do przetestowania robi się długa. Chociaż jakby się zastanowić, to wystarczy tylko "wymówić" przy mnie magiczne słowo oud (i jego kombinacje), żebym przepadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Escorito, tu przynajmniej sprawa jest prosta. M7 jest dostępny i w Sephorach, i w Douglasach.

    Nie jest to oudowy ekstremista, więc gwałtownej namiętności może w Tobie nie wzbudzić. Ja też raczej nie kupię. Właśnie dlatego, że za mało ekstremalny.

    I proszę nie bić za kuszenie. Niezachęcająco tez piszę. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ożesz #$%^&*! Że też ja, sierota bezdenna, nie przetestowałam go naskórnie w trakcie naszego ostatniego "maratonu wąchaczek", abuu... :-( Mogłam choć otwór obwąchać, no niech to szlag... :/ ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Kasiu, przynajmniej mamy pretekst, by powtórzyć maraton. ;)
    A w razie czego, mam próbkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. powiedz mi czy ten zapach różni się od tego nowego po reformulacji?
    Gdzie ewentualnie moge kupić ten stary lub jak rozpoznać stary i nowy? gdyż zawsze te pierwsze wersje są zawsze lepsze)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Jarku,
    zapachowo to jest tak, że nowy M7 jest bardziej cytrusowy w otwarciu, lżejszy i zawiera wyraźnie mniej agaru. Rozróżnić je można po flakonie: stara wersja ma całą butelkę z barwionego na brązowo szkła, nowa ma tylko nalepką brązową z przodu. Szkło jest (z tego, co pamiętam) bezbarwne.

    Gdzie kupić? Można próbować na Allegro, można próbować w mniej popularnych perfumeriach. Wówczas trzeba jednak domagać się otworzenia pudełka i zademonstrowania flaszki, bo pudełka obu wersji są, wedle mojej wiedzy, identyczne.

    A co do pierwszych wersji - rzeczywiście. Dotyczy to wielu zapachów, ostatnio zaś przytrafiło się cudownemu Encre Noire. :(

    OdpowiedzUsuń
  9. dzieki za wyjaśnienie.
    jutro ide buszować po perfumeriach.choć czuję że nie będzie mi łatwo,gdyż sprzedawcy z reguły nie są skłonni otwierać oryginalnego opakowania.
    pozdro
    J

    OdpowiedzUsuń
  10. co się tak naprawdę przytrafiło Encre Noire?.
    ja nic o tym nie wiem :0

    OdpowiedzUsuń
  11. Jarku, otwierają, otwierają. Tyle, że robią to od dołu. ;-)
    W sprawie Encre Noire odpisałam na maila. Zostały złagodzone i odświeżone podobnie jak M7. Więcej cytrusów, mniej drewna, mniej czerni. Szkoda. Naprawdę szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  12. Klaudio bardzo dziekuję za info.
    bardzo się przydały :)
    pozdrawiam.
    J

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam,
    używam na co dzień Opium, czy spodoba mi się M7? Niestety nie mogę dorwać próbki.
    Czy te "odświeżone" wersje zapachów są faktycznie takie beznadziejne? W najbliższej przyszłości chciałem sobie sprawić właśnie Encre Noir, ten zapach mnie powalił ale teraz nie wiem czy to była już nowsza czy starsza wersja.

    OdpowiedzUsuń
  14. mam nowy M7 Oud Absolu - czeka na wręczenie mężowi w charakterze prezentu na rocznicę ślubu :-) O północy wręczę, wąchnę... ach, wciąż mam nadzieję na powrót starego dobrego M7
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję Wam obojgu. :)
      Ogromnie jestem go ciekawa. Niestety, wciąż nie udało mi się ustrzelić próbki. Ale nie tracę nadziei.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...