środa, 11 stycznia 2012

"Perfumy - Instrukcja obsługi" - recenzja książki


Książka Stanisława Krajskiego "Perfumy - Instrukcja obsługi" zapowiadana jest nie tylko jako poradnik perfumeryjnego savoir vivre'u, lecz jako zbiór "wszystkich praktycznych informacji potrzebnych do właściwego wyboru i stosowania perfum".

Znajdziemy w niej rozdział poświęcony składnikom perfumeryjnym i ich ekstrakcji, opisy poszczególnych grup zapachowych, wskazówki dotyczące sposobów przechowywania i używania perfum. Autor odpowiada także na pytania dotyczące doboru perfum odpowiadnich dla poszczególnych typów osobowości, temperamentu, wieku, pory dnia, okazji i stanowiska.

W pewien szczególny sposób wszystko, co napisałam powyżej jest prawdą, jednak z przykrością stwierdzić muszę, że bogaty spis treści nie wystarczy, by książkę można było uznać za wartościową.


Pierwszym warunkiem przyswajalności jakiejkolwiek lektury jest sposób jej napisania. Minimum to schludny język i dobra redakcja. Potoczysty, żywy styl pisania to cecha, która czyni lekturę nie tylko pożyteczną, lecz także przyjemną. Tutaj żaden z warunków spełniony nie został.

W stopce wydanej przez Agencję SGK pozycji nie podano nazwiska redaktora. I ten brak redakcji, niestety, bardzo mocno rzuca się w oczy. 

 

Autor posługuje się językiem, który w mowie potocznej uznałabym za dopuszczalny, jednak na piśmie jest po prostu rażący. 
Liczne sformułowania charakterystyczne dla języka nieformalnego, brak kontroli nad składnią, utrudniająca zrozumienie tekstu ilość zbędnych nawiasów i wtrąceń w rodzaju wszechobecnego "jakoś", brak lingwistycznej intuicji i dość obcesowy, nieżyczliwy sposób wyrażania się o potencjalnym czytelniku powodują, że lektura "Perfum - Instrukcji obsługi" przyjemnością nie jest. 
Jeśli dodamy do tego mnogość błędów interpunkcyjnych, nieco mniej ortograficznych oraz uchybienia w rodzaju 5th avenue czy baldessarini pisane z małej litery - obraz nędzy i rozpaczy wciąż nie będzie kompletny.

Życzą sobie Państwo przykładów?
Poniżej zamieszam zdjęcie dwóch stron książki, na których zaznaczyłam błędy i uchybienia, które rzuciły mi się w oczy. Są to strony wybrane losowo - dokładnie w tym momencie poczułam, że nie jestem w stanie kontynuować lektury. Choć druk jest duży i czytelny.


Mamy tu więc, poza interpunkcyjną wolną Amerykanką, "wytworzyć harmonijną całość" zamiast "stworzyć harmonijną całość", "musi mieć świadomość wynikającą ze znajomości składu perfum" zamiast zręczniejszego "powinna mieć, wynikającą ze składu perfum, świadomość", "Takie perfumy, choć podobają się, ze względów estetycznych, samej kobiecie..." zamiast czytelniejszego "Takie perfumy, choć ze względów estetycznych podobają się kobiecie", potoczne "Jeśli będzie próbowała z większą ilością perfum" i parę innych drobnych, lecz wpływających na komfort czytania niezręczności.

Na zdjęciu owym pozwoliłam sobie także zakreślić kolorem ulubiony zwrot autora: "kobieta powinna". Stwierdzenie "kobieta powinna" jest znamienne dla stylu pisania Krajskiego i jego stosunku do czytelniczki. A może jego opinii o kobietach ogólnie.

 

 Dowiadujemy się bowiem z lektury poradnika Krajskiego, że "Jeśli kobieta spotyka się z mężczyzną i planuje go natychmiast uwieść zakłada krótką spódniczkę i prześwitującą bluzkę z dużym dekoldem" (brak przecinka i pisownia wyrazu "dekolt" oryginalna), co dla skromnie piszącej tu recenzje  (też) kobiety jest dowodem na to, że owa hipotetyczna pani nie posiada za grosz stylu i wyczucia. Tego, że nie odsłania się wszystkiego nosząc jednocześnie mini, dekolt i przejrzyste bluzki przeciętna kobieta uczy się koło szesnastego roku życia.

Autor oświadcza również arbitralnie, że "Prawdziwa kobieta ma zmienne nastroje i postawy wobec świata", oraz objawia nam wiele prawd ogólnych, które niekoniecznie zgodne są z moim pojęciem kobiecości i człowieczeństwa.

Kolejna strona także zaczyna się od "Kobieta powinna". Można sprawdzić. :)


Z prawdziwą przykrością, choć bez zdziwienia stwierdzam, że w kwestiach merytorycznych, związanych z zapachami, składnikami i perfumami poziom wiedzy prezentowany przez autora także pozostawia wiele do życzenia.

Rozdział 1. Zapachy pochodzenia roślinnego, podrozdział 1. Kwiaty, płatki, zawiązki i pączki. W drugiej linijce tekstu wymieniona konwalia. Konwalia, jak wiadomo, jest kwiatem niemym: pozyskanie z niej esencji zapachowej jest awykonalne. Wszelkie zapachy konwalii w perfumach to albo kompozycje innych składników, albo syntetyki.

 

Z lektury dowiemy się również, że cedr jest drzewem liściastym ("liście cedru" wymienione w podrozdziale "Liście", niewymienione w podrozdziale "Igły i gałęzie"), cechą charakterystyczną aldehydów jest przyjemny zapach (ciekawe, czy autor wąchał kiedyś formaldehyd albo akroleinę), grejpfrut stanowi stały składnik perfum cytrusowych, paczula nadaje perfumom piżmową, egzotyczną nutę, tangerynka ma ostry, gryzący, gorzki zapach (w przeciwieństwie do cybetu, którego zapach  opisany jest jako zmysłowy, ciepły, ostry, słodkawy, przypominający piżmo), a aromat dającego perfumom "bardzo słodkie, apetycznie owocowe akordy" osmantusa najlepiej wyczujemy w Eau du Fier Annick Goutal.

 

Przyznaję, że po lekturze rozdziałów poświęconych sztuce perfumiarskiej nabrałam przekonania, że autor większości opisywanych substancji nie wąchał.

W tym kontekście wskazane byłoby skrócenie tej części książki. Z korzyścią dla rozdziałów poświęconych zasadom dobrego wychowania i stylu.

Lecz czy aby na pewno?


Pierwszą i podstawową tezą, której broni autor w rozdziale drugim jest stwierdzenie, że perfumy są "czymś, co ma znaczenie i oddziałuje w wielu płaszczyznach - posiada różnorodne cele". (?!)

Najważniejszy dla użytkowniczki perfum jest zamysł kreatora. Kreator bowiem dokładnie i szczegółowo określa, dla kogo i na jaką okazję przeznaczone są perfumy. Zupełnie różne są perfumy dla "młodych kobiet, kobiet w średnim wieku, lub starszych kobiet", inne "pasują do kobiet o określonym charakterze, typie urody czy osobowości, przyjmujących taką, a nie inną postawę wobec ludzi czy życia itp."
"Gdy dobieramy perfumy dla siebie musimy brać pod uwagę charakter perfum wynikający z zamysłów kreatorów. Jeżeli tego nie robimy postępujemy jak kobiety zakładające kolorowe wdzianka na pogrzeb, ciemne żałobne stroje na plażę czy futra w środku lata, jak mężczyźni, którzy idą w krótkich spodenkach do opery czy zakładający do gry w piłkę nożną smoking".

Autor radzi, by kierować się reklamą. Pomysł w pewnym zakresie przydatny, lecz  dla miłośnika niszy, który nie otrzymuje od kreatora żadnych właściwie wskazówek nieco frustrujący. Pozostaje nam zakładać, że poradnik Krajskiego dla miłośników perfum niszowych przeznaczony nie jest. Skąd w nim Eau du Fier?


Intrygująco prezentują się portrety poszczególnych typów kobiecości krótko i ze swadą naszkicowane przez Krajskiego.

Podrozdział "Nowoczesna i wyzwolona kobieta sukcesu" rozpoczyna zdanie: "Kobieta, która jednak nie odrzuca tradycji, ale, w istocie, ją kontynuuje". Czy tylko ja dostrzegam niekonsekwencję? 
Nowoczesna kobieta sukcesu używa Chanel No. 5. Dojrzała kobieta o silnej osobowości Chanel Allure, wyrafinowana kobieta sukcesu "5th avenue Elizabeth Arden", Królowa - "Kobieta elegancka, ale zmysłowa, jakoś królewsko niedostępna, ale pociągająca" Joy Jean Patou, "Romantyczna, zmysłowa, trzymająca dystans" opisana jako "Jakoś niedostępna, ale pełna obietnic tajemnicza brunetka o ciekawej i bogatej osobowości" - Amour Amour, a (to najlepsze!) "Kobieta - szef i matrona" winna używać Eau de Soir. Dowiedziałam się również, że "Dior wyprodukował Dune dla "kobiet, które nie są głupie" oraz że bycie szatynką to cecha sprzyjająca lekceważeniu i poufałości.

Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że autor podręczników savoir vivre powinien być bardziej rozważny w swych sądach?



W kolejnych rozdziałach otrzymujemy przejrzystą charakterystykę grup zapachowych i kobiet wybierających perfumy do tych grup należące. 

Perfumy złożone z zapachu wielu kwiatów są zbyt poważne dla młodych kobiet, perfumy drzewno - kwiatowe nie są zbyt intelektualne, perfum drzewnych używają kobiety, które chcą być "bardziej ludzkie niż kobiece", zapachów fougere (w książce "fugere", co oznacza po łacinie "uciekać") kobiety nie używają, "chyba, że bardzo chcą się upodobnić do mężczyzn", a zapachów orientalnych "nie wolno nanosić na siebie, jeśli w najbliższym planie jest obiad".

W rozdziale  19 dowiadujemy się, że optymalny zestaw dla "aktywnej, dbającej o wizerunek i wygląd, bywającej "w świecie kobiety" to "przynajmniej 36 flakonów perfum" z wszystkich grup polecanych przez autora kobietom. Posiadanie perfum w jednym typie jest niedopuszczalne.

Opinia Stanisława Krajskiego o kobietach, które znalazły swój signature scent lub typ zapachu, któremu pozostają wierne jest następująca:
"Gdy kobieta używa wyłącznie jednego gatunku perfum zachowuje się tak jakby chodziła tylko w jednej kreacji - zawsze np. w tych samych spodniach, tej samej bluzce, tych samych butach itd. (...) Wciąż takie same ubranie, wciąż ta sama biżuteria, wciąż te same perfumy, to kobieta nieciekawa i nudna, bez głębi, pozbawiona tajemniczości, całkowicie przewidywalna o prostej, nieskomplikowanej "płaskiej" osobowości"*.
To o mnie. Dziękuję. :)

 

Część dla panów ma trzy strony dużym drukiem. Autor dzieli w niej mężczyzn na "sześć typów mężczyzn - sześć podstawowych wizerunków, z których kobieta może wybrać jeden dla "swojego" mężczyzny, które mężczyzna może rozważyć, by stwierdzić, który z nich najbardziej mu odpowiada".

Cytując P. Jellinka podpowiada autor, że kulturalnemu panu "nie wolno pachnieć tak, jak gdyby był wyperfumowany" i że "nigdy nie wolno mu użyć perfum w charakterze perfum". I jeszcze  cytuje A. Hurton: "Prawdziwy mężczyzna pachnie tytoniem, skórą, alkoholem i praca fizyczną".

 

Krajski kończy swą publikację apelem, by decyzję o tym, czy mężczyźni mają sięgać po perfumy, czy nie, zostawić kobietom.
I wybór zapachów także.

***


Proszę, wybaczcie mi sarkastyczny ton recenzji, w który wbrew początkowym intencjom, wpadłam. Przeczytałam całość jednym tchem. Pierwsze kilkadziesiąt stron budziło moją wesołość. Później czułam się już tylko znużona.


Bardzo chciałabym móc polecić tę książkę, ale niestety, nie mogę.

Jako poradnik dobrych obyczajów jakąś pozytywną rolę być może spełnia - mimo uproszczeń, błędów merytorycznych i prezentowania skrajnie konserwatywnego spojrzenia na kobiecość, jednak język publikacji i sposób wyrażania się o kobietach, jaki prezentuje nam Stanisław Krajski daleki jest od stylu, którego oczekuję po człowieku mieniącym się arbitrem w dziedzinie elegancji i kultury.

Kultura wymaga także szacunku dla czytelnika. Ten szacunek objawia się przede wszystkim oddawaniem w jego ręce książki napisanej starannym językiem i poddanej równie starannej redakcji.


Jeśli moja poprzednia notka poświęcona tej pozycji skłoniła kogoś z Was do zakupu w ciemno - najserdeczniej przepraszam. 
Postaram się zrehabilitować i zamieszczać na łamach Sabbath of Senses także recenzje innych książek poświęconych szeroko pojętemu perfumiarstwu.




*Abstrakcyjna interpunkcja i "takie same ubranie" zamiast "takie samo ubranie" oczywiście oryginalne, jak wszystkie kwiatki w cytatach.


Zdjęć sypnęłam suto na osłodę. :)
  • Czytający kocurek ze strony 1funny.com
  • Na zdjęciu nr 3 - wiadomo.
  • Kot nr 2 z  HubPages.com 
  • Rozbawiony kociak wprost z  Destop Nexus
    Na zdjęciu nr 6 gałązki libańskiego i japońskiego cedru. Zdjęcie ze strony The Bonsai Primer
    Drugie kocię w dobrym humorze sfotografowała Charlotte Lowrie, na której stronę zapraszam tutaj: KLIK
    Kocię w doniczce z galerii na Pixdaus.com.
  • Kot numer 7 znaleziony na blogu Stop and Laugh.
    Sfrustrowany kot z zasobów The Blue Grotto.
  • Na kolejnym zdjęciu Kermit z Muppetów.
  • Dalej kadr ze "Star Trek Generations".
  • Ostatnie zdjęcie z Business Insider War Room.


85 komentarzy:

  1. kooootttkiiii *.* ;-)

    Tyle do powiedzenia ;D Jakiś koszmar te opinie, czuję się taka "o płaskiej osobowości" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. No kotki. Nawet pratchetowski Śmierć zapytany, czy nie ma na świecie nic, co by lubił odparł: Koty. Koty są miłe. :)
    Podaj rękę. My "płaskie" musimy trzymać się razem. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ileż się o sobie dowiedziałam! Chyba muszę się gdzieś zaszyć w mysią dziurę i wszystko to przemyśleć. Na razie nie wiem co z tą wiedzą począć. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Zatrważające jest to, że ktoś to COŚ wydał! Błagam nie kupujcie tej książki nawet jeśli będzie Was pchała niezdrowa ciekawość - w ten sposób autor zarobi na tym gniocie.. a zarobić powinien najwyżej w łeb! Hmm przepraszam, że tak brutalnie, ale się zirytowałam:)Nie dość na tym że język jest niestaranny, że pod względem merytorycznym też nie jest najlepiej to jeszcze autor jest BUFONIASTYM IDIOTĄ! Chyba pozwoliłam sobie na słowotwórstwo...cóż czuję się usprawiedliwiona w obliczu uzewnętrznień pana Krajskiego na temat kobiecej natury.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skutecznie zniechęciłaś mnie nie tylko do zakupu książki ale także do sięgnięcia po nią w ogóle.

    Marek

    OdpowiedzUsuń
  6. Dajmy plusik, czy możne plusiczek, za wspomnienie Eau du Fier :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kropko, chyba nikt nie wie.
    Ja najpierw, czytając, czułam się dotknięta faktem, że wydałam na to moje własne pieniądze. Teraz czuję smutek. Tak się cieszyłam... Czemu ten człowiek mnie polecił? Czy czytał cokowiek poza pierwszym wpisem w FAQ i wyrywkami indeksu składników?


    Ancynamonko, zgadzam się. Nie kupować. Ten człowiek wydał wcześniej inne książki. Jak? Jak, skoro nie potrafi pisać po polsku?
    I jak ktoś tak traktujący ludzi może uczyć zasad dobrego wychowania? M.A. Miała rację...


    Marku, no niestety, takie "żarty" bawią krótko. Potem jest przykro.


    FF, sodomia i gomoria, jak mawiała babcia mojego kolegi. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piotrze, ale jak on o nich wspomniał?! "Bardzo słodkie, apetycznie owocowe akordy" osmantusa? Tylko śmiać się pozostaje.
    Ogólnie wybór perfum, których używa jako przykładów jest bardzo, bardzo wąski. Zauważył istnienie A*Men Pure Havane i użył go jako przykładu w przypadku wielu składników, ale innych A*Menów nie zauważył. Myślę, ze byłabym w stanie policzyć zapachy, które wymienia. Jest ich naprawdę bardzo, bardzo mało. Pojęcia nie mam, skąd on tę Butną Wodę wziął. Może ją z czymś pomylił?

    OdpowiedzUsuń
  9. ha! a myslałam, że coś z tego będzie... No cóż - pisze do merlina, że odwołuję zamówienie :)
    za 24 zł kupię sobie 2 ksiązki Jane Austen w promocji - tam są prawdziwe damy, kawalerowie, dworska etykieta i savoir vivre :) a bohaterki wbrew pozorom bardziej wyzwolone niż pani w mini i dekolcie z recenzowanej ksiązki :)
    pzdr serdecznie - dzięki Sabb za moje 24 pln! :)
    M.A.

    OdpowiedzUsuń
  10. sabbath - przepraszam ale pierwszy raz piszę komentarz pod notką której nie doczytałam do końca. Po "kobieta powinna..." zirytowałam się dostatecznie :P. Że też całe życie człowiekowi gębę dorabiają.
    Poza tym jak bym brała przy wyborze perfum zamysł kreatora pod uwagę siedziała bym jak panie w reklamach "naperumowana", goła, półnaga w najlepszym wypadku ubrana z durnym wyrazem twarzy wyrażającym nadzieje na wieczną miłość/ nadzieję na dobry sexs/ - niepotrzebne skreślić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jako licencjat dziennikarstwa i magister politologii, mam panu doktorowi filozofii do powiedzenia tylko "WTFuuuuu ?!" Takich poglądów spodziewałabym się po osobie o dwa pokolenia starszej, ale nigdy od kogoś w wieku moich rodziców. Jestem doprawdy zaskoczona! Przeczytałam skan, który dołączyłaś powyżej i wywołał on u mnie głęboką niechęć do osoby autora. Obraz Krajskiego nieco wyklarowała mi jedna informacja - na Wikipedii jest link prowadzący do rzekomo prywatnej strony pana K. a tam... tysiąc pięćset sto dziewięćset wersji modlitw maryjnych.
    Nie jestem obiektywna w tym komentarzu, jednak na osoby roszczące sobie prawa do rozstawiania ludzi po kątach "bo są kobietami i winy wiedzieć, co powinny", reaguję alergicznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. "Ugryzłem się w język" i usunąłem post. Jednak nie mogę się powstrzymać, przed napisaniem, co rozbawiło mnie najbardziej: "paczula nadaje perfumom piżmową, egzotyczną nutę". Na szczęście nie kupiłem tej książki:)Widząc tak laickie podejście ludzi piszących książki pozostaje mi tylko podziękować Sabbath za prowadzenie tego bloga i prośba, żebyś kontynuowała tą "działalność":)))

    OdpowiedzUsuń
  14. M.A. - pisałam już wyżej w odpowiedzi na komentarz Ancynamonki, że miałaś rację. Z recenzją spieszyłam się, żeby przypadkiem ktoś nie kupił zachęcony moim poprzednim wpisem.
    Twoja pointa - wymiana świetna! :D



    Polu, potraktuj to jak żart. Wypisałam całą furę smaczków. Sporo mi jeszcze zostało, ale już nie miałam sumienia bardziej rozciągać posta.
    Ja tam nie wiem, czy zrozumiałabym zamysł kreatora perfum. Jako "kobieta nieciekawa i nudna, bez głębi, pozbawiona tajemniczości, całkowicie przewidywalna o prostej, nieskomplikowanej "płaskiej" osobowości" mogę nie załapać, czemu one tam tak siedzą półnagie. Może czekają na Godota? :>

    OdpowiedzUsuń
  15. Katalino, a ja, jako bądź co bądź kolega po fachu pana autora takiego braku taktu i takiej nieznajomości zasad gramatyki, ortografii i interpunkcji nie spodziewałabym się po osobie w wieku dowolnym. A już na pewno nie po osobie piszącej książki.



    Majkelu, tę charakterystykę zapachu paczuli aż wypisałam. Cudna. :)
    Dziękuję Ci za komentarz. Bardzo jest od dla mnie miły.

    OdpowiedzUsuń
  16. O matko, to jakaś masakra totalna! Dzięki Ci za ten tekst. Momentalnie odechciało mi się tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG ręce mi opadły... co to ma być?? dobrze, że poczekałam na Twoją recenzję :))

    "kobieta powinna" działa na mnie jak płachta na byka wrrr

    pff znawca kobiet, savoir vivre'u i perfum się znalazł eh...

    OdpowiedzUsuń
  18. Viollet, ja miałam nadzieję, że ktoś będzie się śmiał. to w sumie śmieszne jest. :]
    Ale mnie tez się odechciało.


    Reniukiciu, wyznaję, iż postawione przez Ciebie pytanie o ontologiczną istotę rzeczonej rozprawy towarzyszyło mi podczas całego procesu poznawczego. Niestety, zmysły mamią, zmuszona więc byłam uznać swą epistemologiczną ułomność i przyznać się do porażki. Nie w mocy mej wyjawić Tobie i światu "co to ma być". :)
    Ale jam jest "kobieta nieciekawa i nudna, bez głębi, pozbawiona tajemniczości, całkowicie przewidywalna o prostej, nieskomplikowanej "płaskiej" osobowości". Czegóż się spodziewać? :DDD

    OdpowiedzUsuń
  19. KOTKI :D Uwielbaim kotki :))))

    I w sumie tyle miało być w temacie "dzieła", ale zafascynowało mnie stwierdzenie dotyczące mężczyzn, że "nigdy nie wolno mu użyć perfum w charakterze perfum". Fakt, że na studiach mój przyjaciel na mocno zakrapianej imprezie próbował wypić koleżance perfumy "no, bo też mają procenty, prawda?", ale chyba nie o to chodziło autorowi książki... Mam nadzije, że nie...
    Sabbath, czy jest tam może rozwinięcie tej złotej myśli? W charakterze czego Panowie mają używac perfum???

    OdpowiedzUsuń
  20. Książki oczywiście nie kupię, ani nawet przeczytać nie zamierzam, ale warto było zajrzeć tutaj, by dowiedzieć się rzeczy fascynujących o sobie!!! Otóż właśnie wróciłam z pracy i nie zdążyłam jeszcze wziąć prysznica, zatem siedzę tu w charakterze prawdziwego mężczyzny - pachnąc tytoniem, skórą, alkoholem i praca fizyczną! (ten alkohol to z piwa, w którym umoczyłam rękaw niechcący). Za moment zaś pobiegnę do łazienki, by, wyszedłszy z niej, przeobrazić się w kobietę nieciekawą i nudną, bez głębi, pozbawioną tajemniczości, całkowicie przewidywalną, o prostej, nieskomplikowanej, płaskiej osobowości!
    Gratuluję Ci Sabbath, że zostałaś wymieniona w tej książce :)
    Idę zatem zniszczyć zamysły kreatora wobec mnie, chichocząc przy tym złośliwie.
    (Kotom wolno złośliwie chichotać, bo i tak "KOTY SĄ MIŁE") ;)
    kot z cheshire

    OdpowiedzUsuń
  21. Koto, do usług.
    To niestety koniec cytatu. Ale wczesniej jest tak (wklepię całość, aby nie umknął nam zamysł autora:
    Kulturalny pan może - i nawet, być może, powinien - pachnieć przyjemnie, nie wolno mu natomiast pachnieć tak, jak gdyby był wyperfumowany. Zapach, którym się wyróżnia, ma być w pewnym sensie jedynie przypadkowym zjawiskiem towarzyszącym jego toalecie, nigdy natomiast nie wolno mu użyć perfum w charakterze perfum".
    Cytat wybrany jest z Jellinka, ale mam przekonanie, że tłumaczył pan Krajski.

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocie, ależ Ty zarobisz (do spółki z panem Krajskim) miliony na tym patencie. Wiesz, jaki drogi, bolesny i długotrwały jest proces zmiany płci? A Ty proszę - jedna wizyta w łazience.
    I... Wiem kim jesteś, Kotku. :p

    OdpowiedzUsuń
  23. Już wiem dlaczego Dune nie zostały u mnie na dłużej haha... Zbyt intelektualne!! Uśmiałam się i przeczytałam dwa razy. Dzięki Ci - i za kotki też ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jasne, że wiesz kim jestem. Kobietę nieciekawą i nudną, bez głębi, pozbawioną tajemniczości, całkowicie przewidywalną, o prostej, nieskomplikowanej, płaskiej osobowości! To łatwo wyczuć (nomen omen, skoro o zapachach mowa) nawet...przez ścianę, czyż nie?
    A miliony się przydadzą, nawet jeśli zarabiać mam je wspólnie z panem Krajskim. Wydawać zaś mogę wspólnie z... na przykład z sąsiadką o płaskiej osobowości ..? Która, jako znawczyni tematów olfaktorycznych wie zapewne, że pieniądze nie śmierdzą.. :D
    kot z cheshire

    OdpowiedzUsuń
  25. OMG! Moja redaktorska dusza wyje, kobieca załamuje ręce nad opinią pana Krajskiego o połowie rodzaju ludzkiego, a paczulofilna turla się ze śmiechu.
    Swoją drogą wychodzi na to, że autor jest jednocześnie wydawcą. Oraz że jest głęboko przekonany o własnych kompetencjach językowych i nie tylko...

    OdpowiedzUsuń
  26. Nader smutne są tu także spostrzeżenia natury socjologicznej. Okazuje się bowiem, że Prawdziwy Mężczyzna i Kulturalny Pan, to dwie sprzeczności.Jednego otacza rodzaj fetorku, drugi używa perfum, nie w charakterze perfum, ale czegoś, czego autor boi się nawet sprecyzować.
    KOBIETA POWINNA ... się chyba powiesić.
    kot z cheshire

    OdpowiedzUsuń
  27. No to wyjdzie ze mnie prawdziwy charakter...
    niestety mam swój SS, więc nie dziwota,że nudnej i nieciekawej istocie, z "płaską osobowością", etc.. fragment cytowanej wypowiedzi
    "Zapach, którym się wyróżnia, ma być w pewnym sensie jedynie przypadkowym zjawiskiem towarzyszącym jego toalecie"
    kojarzy się może prymitywnie, ale jednoznacznie, mocno fizjologicznie i zdecydowanie nieatrakcyjnie :/

    To mówiłam ja, Kota plaskata...

    OdpowiedzUsuń
  28. Dżizas! Aż ciężko uwierzyć! Wszystko puste, głupie, prostackie wręcz, ledwo przeczytałam te dwie strony ze zdjęcia. Napisane tragicznie, że o poglądach nie wspomnę. Ehhh, pomyśleć że ktoś to wydał, a tylu utalentowanych pisarzy musi naprawdę ciężko walczyć, żeby się przebić. Co za marnotrawstwo :(

    OdpowiedzUsuń
  29. A czyli on sam to wydał? Ręce opadają...

    BTW koty na fotach boskie!

    OdpowiedzUsuń
  30. do: kota : Ja też zwróciłam uwagę, że "zjawisko towarzyszące toalecie" można różnie rozumieć... Zwłaszcza, jeśli zjawisko owo jest zapachem :)
    A jeśli w dodatku jest ono czymś, czym ów Pan się wyróżnia....
    kot z cheshire

    OdpowiedzUsuń
  31. Ojojoj!
    Az przykro sie czyta recenzje takiego bubla. Nie znałam autora zanim wzmianka o nim nie pojawiła sie na Twoim blogu, ale spodziewałam sie czegoś więcej po specjaliście od SV...zapewne jak kazdy.

    Z ciekawosci zerknęłam na tag "zapachy" na blogu szanownego autora i znalazłam interesujący ;P wpis pt. "Kiedy kobiecie przystoją męskie zapachy?". I czegóż to drogie panie sie dowiadujemy? Ano np., że chcemy sie upodobnić do mężczyzn hłe hłe hłe.

    Zawsze myślałam, że moje zamiłowanie do zapachów dzikiej przyrody wynika z zamiłowanie do samej dzikiej przyrody. Ale najwyraźniej sie myliłam i chce podświadomie upodobnić sie do facetów, najlepiej silnych i konserwatywnych ;)
    No cóż wygląda na to, że nie tylko brak mi taktu i dobrych manier (ale o tym akurat wiedziałam :P), ale na dodatek jestem płytka, płaska, nietajemnicza i bez osobowości. No i chce byc mężczyzną!
    Chyba czas udać sie na terapie?

    OdpowiedzUsuń
  32. Coz za recenzja, dziękuję!

    Polecam jeszcze blogową recenzję paczuli w kontekście Guerlain Idylle, z której się dowiadujemy:

    "Dlaczego w Idylle pozostaje sama paczula, a jej piżmowa nuta jest zwielokrotniona przez samo piżmo?
    Najbardziej prawdopodobna hipoteza jaka się tu nasuwa jest następująca – są to perfumy o wymowie również ideologicznej, związanej z lewicą."

    Samsara nie jest gorsza- uważajmy na światopogląd! Więcej takich kwiatków na:
    http://krajski.wordpress.com/category/perfumy/


    Pozdrawiam, J.

    OdpowiedzUsuń
  33. sorawa kochani, zaoszczędziłam 27 pln :) tym bardziej dzięki Sabb :)
    lewicowa paczula, lewicowe Idylle (taaa... szczególnie, że Guerlain jest w portfolio koncernu LVMH, ha ha! kawiorowa lewica - już wiemy co to znaczy :) )
    lov u guys, serio :)
    M.A.
    P.S. aż mi głupio i wstyd się tak znęcać nad autorem, ale kurczę... szmira niezła...

    OdpowiedzUsuń
  34. sorry, że post pod postem, ale nie mogłam się powstrzymać. link do bloga autora:
    http://krajski.wordpress.com/proletaryzacja-plaszcze-i-futra/
    Dedykuję go miłośniczce naszych braci mniejszych - Wiedźmie z Podgórza, której blog również z przyjemnością czytuję.
    M.A.

    OdpowiedzUsuń
  35. czy ja, pszempaniom, mogę szczerze?
    jeśli mogę, to o:
    >Fronczewski voice mode on<
    "Panie dy-rektorze, przecież to jest KY-RETYN!"
    >Fronczewski voice mode off<

    książeczka w stylu "jak mały Kazio wyobraża sobie kobiety/perfumy". Kocham, a wręcz uwielbiam takich, co to uzurpują sobie prawo do wszystkowiedźmizmu..
    "kobieta nieciekawa i nudna, bez głębi, pozbawiona tajemniczości, całkowicie przewidywalna o prostej, nieskomplikowanej "płaskiej" osobowości" - no to dołączyłam do grona wybrańców, he, he. Chociaż może nie do końca, bo używając zamiennie trzech zapachów, wyłamuję się z płaskiej konwencji - ale z drugiej strony, one wszystkie mają podobną wymowę, więc jednak jestem nudna ^^
    Co za cep...

    OdpowiedzUsuń
  36. Genialnie mi się czytało Twoją recenzję tej książki, razem z obrazkami. Serio, świetny tekst :) A co do samej książki, to aż dziw bierze, że ktoś pozwala, żeby coś takiego poszło do druku :/

    OdpowiedzUsuń
  37. Ło matko! Najpierw się podśmiechiwałam, czytając recenzję, ale pod koniec to już mocną irytację poczułam - na autora książki, oczywiście :-/ Dobrze, że wstawiłaś tę recenzję, bo i ja, zaciekawiona poprzednim wpisem, planowałam zakup. PS. Wygląda na to, że ten pan sam pisze i sam sobie wydaje książki.

    OdpowiedzUsuń
  38. buhahaah zamiast pisać tutaj warto byłoby napisać to samo autorowi na blogu gdzie ją sprzedaje. choć nie wiem z drugiej strony czy ujrzałyby światło dzienne....

    OdpowiedzUsuń
  39. Cześć !
    Jakie to szczęście, że mamy w Polsce TAKICH ekspertów, jak monsieur Krajski. I wydawnictwa, które - zapewne w poczuciu misji co by ciemny naród edukować - takie pozycje wydają. Napawa mnie to entuzjazmem, a przytoczony passus, iż " paczula nadaje perfumom piżmową, egzotyczną aurę ", jako bon mot wydrukuję sobie na koszulce. Z tego co piszesz wnioskuję, że generalnie ta zacna kniga bon motem stoi. A tak na poważnie, to może chociaż jeden będzie z niej pożytek; POWINNO się ją pokazywać studentom polonistyki jako kuriozum i jaskrawą egzemplifikację, jak książek nie pisać.

    Serdecznie pozdrawiam -
    Cookie

    OdpowiedzUsuń
  40. Yolu, ja w ogóle nie miałam Dune. Ty to przynajmniej okresowo miałaś dowód swej mądrości. :)


    Kocie, podzielicie się z panem Stanisławem. On będzie wydawał ksiązki ratujące świat przed zgnilizną moralną, a Ty, żyjąc w rozpuście, będziesz dbała, by miał motywację do wydawania kolejnych.
    A kobieta powiesić się nie powinna. To nieeleganckie. Chyba...



    Aileen, on ma doktorat.
    Nie jestem redaktorem, choć przyznałam się już, że trochę w słowie dłubię, wiem więc, jak trudno jest zrobić redakcję własnego tekstu. Dlatego książki mają redaktorów zwykle. O tym powinno się TRĄBIĆ.
    Inna kwestia, ze tu nie tylko brak redakcji w zębach zgrzyta. Ale to podstawa - wymóg związany z kulturą. Słowa i nie tylko.



    Koto! Zabiłaś mnie! Toaletą mnie zabiłaś. Po tym wpisie już nic nie będzie takie, jak było. Przypadkowe zjawisko towarzyszące _toalecie_ mnie rozwaliło. :)))

    OdpowiedzUsuń
  41. Domi, poważnie pisząc, to ja zdaję sobie sprawę z tego, ze ludzie miewają różne poglądy. Zdaję sobie sprawę z istnienia ludzi (płci obojga), którzy postrzegają kobiety jako istoty niezrównoważone i pozbawione wyrazistej osobowości, zdaję sobie sprawę, że ktoś może uważać, że kobieta wybierająca zapach fougere (nie "uciekać" na litość) usiłuje udawać faceta, bo zazdrości mu penisa czy inne takie... Niekoniecznie czuję się tymi opiniami zaszczycona, ale ogólnie "nie robi mi to".
    Za skandaliczne uważam wydanie książki zawierającej tyle błędów językowych i merytorycznych. To jest brak kultury właśnie: kazać czytelnikowi płacić 30 zł za coś... Takiego.



    Zaczarowany Pierniczku, ja teraz dopiero zajarzyłam, że ten pan jest autorem
    Metanoi", z której kiedyś boki zrywał cały fandom.
    Stwierdzenie, że używając męskich zapachów kobiety chcą upodobnić się do mężczyzn wyłapałam. W tym kontekście perfumeryjna nizsa to jakaś sodomia i gomoria. I transseksualizm. Bo przecież w niszy gros zapachów to uniseksy albo uniseksy ze wskazaniem.
    No a ja bezwzględnie porady psychologicznej wymagam. Taki jestem dziś nieupudrowany... :]



    J - piękny cytat. Muszę zweryfikować swoje poglądy na politykę.
    Dumam, skąd mu się to wzięło. Może stąd, że niegdyś zapach paczuli kojarzony był z ruchem dzieci kwiatów? Hippisi to rozpusta i lewactwo. ;)


    M.A. - mnie też trochę głupio. Ale tak, jak pisałam Domi: nie szydzę z jego poglądów (choć sposób w jaki opisuje kobiety nie jest uprzejmy) lecz oburzam się na szmatławość języka, brak redakcji i ogólną nieznajomość tematu, na który ten pan napisał (i wydał) książkę.
    Cieszę się, ze zaoszczędziłas pieniądze. Po to pisałam - żeby nikomu, kto tu zagląda nie przyszło do głowy, ze to dobra książka.
    I... My tu wszyscy miłośnicy braci mniejszych. :)


    Tiganzo, w kontekście powyższych wpisów typ okreslany jako "kobieta nieciekawa i nudna, bez głębi, pozbawiona tajemniczości, całkowicie przewidywalna o prostej, nieskomplikowanej "płaskiej" osobowości" staje się moim ulubionym typem kobiet! :)))

    OdpowiedzUsuń
  42. Szymonie, dziękuję. liczyłam na to, ze ktoś się uśmiechnie. :) W kwestii wydawcy: sporo wyjaśnia nazwisko właścicielki wydawnictwa: Ewa Jadwiga Krajska. Jestem przekonana, że nie jest to zbieżność przypadkowa.



    Zacisze Wyśnione - czytając książkę reagowałam podobnie. najpierw niedowierzanie, potem śmiech, wreszcie irytacja. na końcu byłam już tylko znużona i zniechęcona.



    Polu, warto byłoby. Dla potencjalnego nabywcy. Niech sam zdecyduje, czy chce kupić coś takiego. :]

    OdpowiedzUsuń
  43. Cookie, zaiste, Twoje obserwacje celne są. "Zacna kniga" roi się od fragmentów, które aż proszą się o cytowanie. Dla oświecenia ciemnego narodu, rzecz jasna. :)
    W kwestii "poważnie": napisałabym, że studenci polonistyki nie potrzebują tak podstawowej edukacji, ale... Skoro doktorzy filozofii potrzebują. To mój świat leży w gruzach. :/

    OdpowiedzUsuń
  44. Sprawdziłam coż to ta Metanoja. Pomijając rozbrajającą fabulę, zarzuty o fatalny język i ogólnie grafomanie powtarzają sie w recenzjach. Widać Pan Autor nie wziął sobie tego do serca.

    Kiedyś trzeba bedzie sie podszyc pod zagubiona owieczkę i zapytac Pana Autora czy i kiedy wypada używac kobiecie perfum niszowych, które przecie są gł. unisexami (co niezmiernie konfunduje ową owieczkę) i jaki przekaz ideologiczno-psychologiczny taki czyn ze sobą niesie. O tak!

    OdpowiedzUsuń
  45. Eeeeeeeeee, yyyyyyyy, teegoooo, coo ja miaałaaamm...?????
    Aaa, pierdzielnięte to wszystko w *uj!

    Właśnie poznaliście prawdziwą mnie. <- Oto, do czego prowadzi "zakładanie kolorowych wdzianek na pogrzeb, ciemnych żałobnych strojów na plażę czy futer w środku lata, jak mężczyźni, którzy idą w krótkich spodenkach do opery czy zakładający do gry w piłkę nożną smoking". Niniejszym składam samokrytykę. Brzydzę się dawną sobą i nienawidzę takich podżegaczy, jak wszyscy tutaj komentujący .
    Co do słów Mistrza savoir-vivre'u: nic dodać, nic ująć. Sama prawda i tylko prawda. Może Wam się to nie podobać, ale tak po prostu jest. Żadne paczulowe lewactwo nie będzie mącić mi w głowie! Same Żydy i masony od Guerlaina [http://krajski.wordpress.com/2011/12/09/czy-guerlain-to-guerlain/], cholera jassna!
    ;>

    I jak? :D Myślicie, że teraz dostanę pracę w Naszym Dzienniku? ;))

    A poważnie, to... nie chcę być poważna. Mam wrażenie, że powaga takiej pracy tylko pomoże. Zawsze to rozgłos.
    I Sabbath, czuję się teraz cokolwiek nie bardzo. Taka reklama to niedźwiedzia przysługa w sumie.
    Łapy mnie opadły. Nawet straciłam chęć pisania. Choć nie: "kobieta powinna" wznieść się ponad wszystko, by poczucie obowiązku zatriumfowało. ;)) Nawet w blogowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  46. Aha. Błąd ortograficzny w ocenzurowanym wyrazie był zamierzony.

    OdpowiedzUsuń
  47. Przepraszam za trzeci post z rzędu, ale wcześniej - jak to kobieta - zagapiłam się.
    M.A., dzięki za miłe słowo oraz link. Cóż począć, takie z nas snobujące się na żulerię i nieekologiczne istoty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Zaczarowany Pierniczku, kuszące wydaje mi się zadawanie panu Krajskiemu pytań związanych z etykietą, na które odpowiedzieć nie jest w stanie.
    Z drugiej strony, on nie odpowiada na niewygodne pytania. W rzyci je ma. Ma tak dobre samopoczucie, że osoba wyrażająca inną opinię jest automatycznie proletariuszem i lewakiem. Z trzecie strony (stron jest dużo) czy warto dyskutować z kimś tak odpornym na realia?




    Wiedźmo, futra... Gościu kobiety traktuje jak zwierzęta wymagające tresury, zwierzęta jak rzeczy, rzeczy jak wyznacznik tego, kim jesteśmy.

    To pisałam ja - kobieta sproletaryzowana przez fakt, ze nie domagam się, by kupowano mi naturalne futra. I wyglądająca jak bezrobotna sprzątaczka.

    OdpowiedzUsuń
  49. Matko..."kobieta powinna" :D:D. Bardzo nie lubię zwrotów w stylu "powinno się to i tamto", nie wydaje mi się żeby ktokolwiek mógł to oceniać, irytujące!
    I faktycznie "jakoś" też się rzuca w oczy, nawet w tych kilku linijkach, które przytoczyłas:)

    OdpowiedzUsuń
  50. Kleopatre, ano jakoś się jakoś rzuca. Jakość się nie rzuca. A przynajmniej nie jest to jakość dobra. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  51. Kochana, ty tak zawsze ładnie piszesz, tyle wiesz, i nawet potrafisz wyłapać błędy na jakie i ja bym nie zwróciła uwagi. Nie myślałaś by napisać taką zamiast tego pana?

    OdpowiedzUsuń
  52. boooziesz ty mój Oo
    padłam, kto temu komuś dał klawiaturę/pióro i papier?!
    pomijając tragiczny sposób wypowiedzi, przecież to książka dla idiotów. można się po niej poczuć jako niekobieta, niemężczyzna, nieczłowiek.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  54. A nie wiem, czy wchodziliście na bloga p.Krajskiego? Ja kiedyś przeglądałem raz, a może dwa i nawet zauważyłem informację o tej publikacji (z czym od razu pobiegłem, tzn. zamailowałem do Wiedźmy).
    http://krajski.wordpress.com/
    Na blogu też trochę o perfumach i p.Krajski odpowiada swoim czytelnikom na pytania i w ogóle.

    Pamiętam, że poleca mężczyznom związanym z kobietami, które są nieświadome s-v, zapisać się wspólnie na kurs u siebie (tj. u Krajskiego). Ja próbowałem wchodzić pierwszy do windy (przed narzeczoną), ale prawie dostałem po łbie, więc o kursach już w ogóle nie wspominałem : )

    OdpowiedzUsuń
  55. Buuuuuhahahaha. Niby nigdy nie mów nigdy, ale jakieś takie dziwne i nieokreślone przeczucie miałam, że nie należy tej książki czytać. Oszczędziłam chyba nawet nie tyle czas, ile nerwy. Nie jestem feministką - no dobra, pewnie jestem - ale się nie poczuwam. Jednak za cytowane teksty chętnie bym tego pana w pupę kopnęła, gdyż istnieją granice głupoty w pisaniu o ludziach (w tym przypadku o kobietach) i ów pan wszelkie granice przekroczył. W jako sposób to, co napisał, się ma do dobrych obyczajów?
    Sab, a w kwestii recencji - to super pomysł. Kibicuję. Jeśli mogę coś nieśmiało podsunąć - Co wnosi nos? (autor Avery Gilbert). Czytam, mam świetną zabawę i dowiaduję się mnóstwa fajnych rzeczy. Np. że niektóe dawne metody badania przepłwu powietrza w nosie polegały na wykonywaniu przekrojów głów nieboszczyków.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  56. LittleLinkinQuar, nie myślałam. Jeszcze... :)


    Pralko, można, ale nie należy. Ten człowiek jest po prostu nieuprzejmy. I niedouczony. Niestety.



    Anonimowy, Wiedźma pisała mi, ze została o książce poinformowana przez czytelnika pana Krajskiego. :)
    Co do wchodzenia przodem: czytane przeze mnie podręczniki savoir vivre'u zalecają, by męzczyzna wchodził pierwszy do lokalu typu kawiarnie, klub restauracja, ewentualnie z miejsca bardzo zatłoczone. Ma sens. Winda niby też... Ale tylko jeśli nie ma w niej światła.


    Myszo, już nie musisz odpowiadać na moje pytanie z ostatniego komentarza. Już wiem, jaki nos. Zamówiłam sobie i tę lekturę. A co. :)
    Podobnie jak ty odniosłam wrażenie, że pan Krajski o dobrych obyczajach ledwie czytał. O uprzejmości zaś pojęcia nie ma. Podobnie jak o szacunku dla czytelnika czy drugiego człowieka ogólnie. Ja poważnie czuję się zbulwersowana, ze ktoś ma tupet wymagać zapłacenia trzydziestu złotych za książkę tak niedbale napisaną. To jest tak, jak gdyby w restauracji wymagano zapłacenia za niedogotowane ochłapy rzucone do brudnej michy. Nie godzi się.

    OdpowiedzUsuń
  57. mężczyzna, który wchodzi pierwszy do publicznego lokalu, wchodzi pierwszy bo:
    a) może być tłoczno, a on utoruje drogę kobiecie (jako że z natury zazwyczaj silniejszy i postawniejszy).
    b) jeśli wyszynk jest podejrzanej proweniencji - on dostanie pierwszy w łeb.
    (serio, ten zwyczaj stąd się wziął :) )
    pzdr.
    M.A.

    OdpowiedzUsuń
  58. "kobieta powinna" - to jest dobre, pan powinien napisać również poradniki z innych dziedzin, a "kobieta powinna" winien nadać jako tytuł tejże serii ;)

    Ale ja o czym innym, lingwistka ze mnie żadna, ale trochę do czynienia z interpuncją miałam ;) i tak, na przykładzie Twojego zdania:

    "Krajski kończy swą publikację apelem, by decyzję o tym, czy mężczyźni mają sięgać po perfumy, czy nie zostawić kobietom."

    Przed pierwszym "czy" przecinek jest uzasadniony - jest to zdanie podrzędne, w drugim przypadku już nie - to wyliczenie. Stąd też w na zeskanowanej przez Ciebie stronie pierwszy błąd interpunkcyjny, który zaznaczyłaś, błędem nie jest.
    Za to w Twoim zdaniu przecinek powinniem być przed "zostawić kobietom", bo to kontynuacja zdania nadrzędnego, tj:
    "Krajski kończy swą publikację apelem, by decyzję o tym (czy mężczyźni mają sięgać po perfumy czy nie) zostawić kobietom."

    Tak, jak pisząc: "Lubie leżeć na hamaku, drapać się po tyłku i czytać książkę czy też słuchać myzyki."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Canelo. Chciałabym, żebyś zauważyła, że SoS to blog, nie książka. Teksty nie mają redakcji. Czasem zdarzają mi się literówki (zdecydowanie zbyt często), czasem (rzadko na szczęście) błędy... Niestety. Ale zawsze doceniam pomoc w ich usunięciu.
      Ba! zdarza mi się czytać swoje stare teksty i wyłapywać w nich błędy i niezręczności stylistyczne wynikające z pracy nad tekstem i zmieniania form zdań. Niestety, człowiek nie jest w stanie zrobić redakcji swojego własnego tekstu.
      Jako blog jest SoS pisany dla prywatnej przyjemności i udostępniony w sieci ZA DARMO. Aby przeczytać moje wypociny, nie trzeba ich kupować za 30 zł.

      Druga kwestia: Twoje zastrzeżenia dotyczące przecinka przed _czy_.
      Zasada obowiązująca w tym przypadku jest taka, że wyraz czy łączy elementy współrzędne − najczęściej takie, które się wzajemnie wykluczają, przecinka nie stawiamy.
      Przykład: Skrzydełko czy nóżka. :)
      Jednakże, jeśli wyraz _czy_ się powtarza, stawiamy przecinek przed drugim (i każdym kolejnym) _czy_.
      Moje oznaczenie błędu u Krajskiego jest więc prawidłowe i także przecinek przed moim _czy_ jest na miejscu.
      Natomiast przecinek zamykający wtrącenie rzeczywiście mi umknął. Zaraz poprawiam. Dziękuję. :)

      Usuń
  59. zrobiłam mały wywiad środowiskowy tj spytałam koleżankę po filozofii co to za jeden, taką odpowiedź otrzymałam: " Bo to moja Mała, jest właśnie ten typ intelektu, który już dawno powinien był wyewoluować w trakcie ewolucji ale niestety stało sie zgoła inaczej..." Podobno pan ów znany jest z tego, że wyznaje swoje niesamowite wartości. Uwielbia publikować, mówić, występować i kompromitować się. Chyba wydalili go już z UKSW. No cóż mi takich ludzi żal. Jak ktoś wierzy, że zapach paczuli ma negatywny wpływ na człowieka a produkowanie perfum z wyraźną jej nutą to jakiś spisek ( najpewniej masoński), to na prawdę jest w pewnym sensie ułomny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polu, ja go zidentyfikowałam, kiedy znajoma zaczęła pokpiwać, ze poleca mnie sam autor "Metanoi" - książki, z której środowisko fantastyczne śmiało się do łez parę lat temu.
      Wpis o paczuli zlokalizowałam. FANTASTYCZNA koncepcja. Dosłownie fantastyczna. :)))
      Dziwny pan. Bardzo dziwny. Żal mi tylko osób, które mu ufają i mogą próbować kierować się jego radami. Wyobrażam sobie młodych ludzi z ortodoksyjnie katolickich środowisk, którzy będą chłonąc jego nauki. Szkoda ludzi...

      Usuń
  60. Litości dla autora! Intencje były na pewno dobre. Tylko konserwa wyszła z autora. Fajnie, że wziął on się za coś takiego niekonkretnego, jak perfumy. Nabrał wiatru w żagle, a Wy go ganicie! Niech pisze, niech ma wieczorki autorskie! Sami napiszcie swoje wyraziste książki :-)
    Przybij piątaka, autor!
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, ja mam litość dla ludzi, którzy piszą blogi. Natomiast jeśli ktoś wydaje swoje dzieła i domaga się za kiepsko wydaną na kiepskim papierze, drukowaną wielkim drukiem (a co za tym idzie zawierającą niewiele znaków na stronę, a więc niewiele treści), pełną błędów książkę trzydziestu złotych... To uważam za dowód braku szacunku dla czytelnika i... Noe nie wiem... Naciąganie? Przecież ta książka nie jest warta 10 zł.
      Z resztą nasze ganienie nie ma znaczenia. Pan autor, jak zauważyłeś, pławi się w sławie, zbija kasę, ma wieczorki autorskie i czuje się wyrocznią. Ma, czego chce, prawda? A my mamy swoją opinię. :)

      Usuń
    2. Zgadzam się napiszcie swoja ksiażke. Zobaczycie co z Waszej ksiżaki zrobi redaktor.

      Usuń
  61. echh... a czego spodziewac sie po kolesiu, ktory sam wyglada jak marian koniuszko ze "zmiennikow"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marian Koniuszko jest spoko. :D A w wykonaniu Ewy Błaszczyk nawet całkiem słodki. :)))

      Usuń
  62. Swietna recenzja. Rozweselilas mnie, Sabbath :-). Pan Krajski chyba nie zatrudnil redaktora do wydania tej ksiazki. Redaktor moglby wychwycic wiele bledow stylistycznych czy gramatycznych zauwazonych przez Ciebie.
    Pozdrawiam cieplutko, bo mrozy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosiu, niestety, prawdopodobnie nie zatrudnił. Gdyby wydawał swoją książkę komercyjnie, w profesjonalnym wydawnictwie, pewnie by tak nie poszła. Poza redaktorem przydałby się także konsultant merytoryczny. I ktoś kto zwróciłby6 uwagę na to, że dobry obyczaj nakazuje zwracać się z szacunkiem do czytelnika.
      Pozdrawiam wzajemnie. Cieplutko. :)

      Usuń
  63. Przerażające!! :D Koty świetnie to zilustrowały! Moje reakcje w trakcie czytania Twojej recenzji były podobne.
    Pozdrawiam!
    Maria.

    OdpowiedzUsuń
  64. Książka "przerażająco-wstrząsająca" :D Koty fantastycznie zilustrowały moje reakcje w trakcie czytania. :)

    Pozdrawiam!
    Maria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też. :) Dodałam koty na osłodę, na zasadzie "Koty są miłe".

      Pozdrawiam wzajemnie

      Usuń
  65. Zaczelam sie gotowac jak przeczytalam " Kobieta powinna..." jeszcze gdyby bylo " Kobieta musi..." to juz calkowicie by ksiazka byla dla mnie stracona.
    Osobiscie po twojej recenzji nie mam ochoty nawet po nia siegac, a na prawde poczytalabym sobie o perfumach " na papierze".
    Z drugiej strony jestem ciekawa czy znalazlby sie ktos kto potrafi dopasowac perfumy do mnie bo ja siebie samej nie umiem nigdy zakwalifikowac do konkretnego " typu kobiety"

    Nastepna sprawa... mezczyzna pachnacy tytoniem.... u mnie sprawa niestety przegrana, za to bardzo lubie zapach metalu w meskich wlosach. Np. Opilki metalu we wlosach spawacza....

    Ps. Przepraszam za brak polskich liter cos mi sie popsulo i nie umiem tego naprawic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farizah, zapachu nie dobieraj do typu kobiety, tylko do gustu, ewentualnie typu wrażliwości, tego, co Cię porywa. kolor włosów, wiek czy zawód nie mają tu żadnego znaczenia.
      Zaglądaj do mnie, może Cię wkrótce zaskoczę. ;)

      Usuń
  66. No to mi sprawę ułatwił, nie ma co szukać, idę prosto po Joy Jean Patou. A nie, przecież według tego pana nie mogę używać jednych perfum... Co za straszna książka. Styl pisania razi (to "jakoś" jest niczym ostrze noża przeciągane po szklanym talerzu), podejście do czytelnika burackie, wiedzę o samym perfumach mam póki co małą, ale i tak widzę, że jest źle.

    Swoją drogą chętnie sięgnęłabym po dobrze napisany podręcznik na temat perfum. Na razie edukuję się online, ale mam słabość do dzieł książkowych. Znasz może takie pozycje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemną gawędą o perfumach jest "Erotyka perfum" Hurton. Niestety, po pierwsze książka (choć niestara) okropnie trąci ramotą, po drugie i w niej sa błędy merytoryczne. Ale jako opowieść obyczajowa na temat zapachów sprawdza się doskonale. Możesz zerknąć też w "Co wnosi nos". Niestety, to wiedza podstawowa. Inna kwestia, ze nawet rzekomo perfumeryjne podręczniki w typie "Sensoryki i podstaw perfumerii" czy "Podstaw perfumerii" autorstwa małżeństwa Brudów obejmują raczej materiał podstawowy. Przystępnie przedstawiony, bardzo fajnie usystematyzowany, ale dla maniaka.... Niewystarczający. Chyba powinnam się leczyć. ;)

      Usuń
    2. Myślę, że na początek to wystarczy. Dziękuję!

      Usuń
    3. Podstawy "perfumerii"- czyli sklepu sprzedającego perfumy :P

      Usuń
    4. Polecam trzy książki rodzimej autorki Agaty Wasilenko. Leksykon perfum publikacja encyklopedyczna, porzadkujaca. Czekamy na aktualizacje. Świat perfum - doskonały nowoczesny poradnik, napisany prostym stylem bez zadęcia. I na koniec najlepsza książka "Tajemnice pachnidła". lekka wędrówka po motywach i tematach zwartych w Pachnidle Suskinda. Maestria. Widac, ze autorka bawi się tematem. Uważam, ze ten autor to klasyk. Pracuję w "branzy". Często jestem za granica i tam jej ksiazki są znane. Zwłaszcza w Stanach. Niektórzy mówia, ze to autorka biblii. Choć sam nie lubie tego okreslenia, gdyz jestem czlowiekiem wierzacym.
      Potem jest Cathy Newman. Sa tez piszący perfumiarze, ale to jest kolejny etap, powiedzmy dla koneserów. Jellinek opisuje starocie typu Aigner, a Ellena zainteresuje miłośników perfum drzewnych i herbacianych. Polskie ksiazki o "perfumerii" zawieraja bład w tytule. Bo perfumeria to sklep. Eksperymenty językowe mnie nie interesuje.
      Luca Turin pisze zawile, za duzo osobistych wstawek. Ciągle jest blogerem, to niestey widac. Wiem, ze się narazam, ale jestm zapracowany i mam konkretne oczekiwania wobec publikacji branzowych. Edwards robi indeks, zreszta nie wierze czlowiekowi, który mówi o sobie "ekspert ekspertów" .
      Chciałbym powiedzieć,ze polecam jakiegoś francuskiego czy amerykańskiego autora, ale niestety polecm ksiażke Pani Agaty. Sorry. Potem będzie Roja The Essence of Perfume, Pavia, Cathy Newman, Mandy Aftel,
      I na koniec chciałbym powiedziec, ze w ksiazce Beaty Hoffman jest napisane , że Guerlain byl krawcem.

      Usuń
  67. Profilaktycznie udostępniłam Twój post Sabb, by chronić potencjalnych nabywców tej "zacnej" lektury;)

    OdpowiedzUsuń
  68. Profilaktycznie udostępniłam Twój post Sabb, by chronić potencjalnych nabywców tej "zacnej" lektury;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że też masz zacięcie do pracy społecznej. :) Może je tez udostępnię. Razem uratujemy wiele dusz. ;)

      Usuń
  69. Podziwiam, że chciało Ci się przez to przebijać. Trafiłam na stronę internetową tego pana zerkając w Otchłań, i do dziś miałam nadzieję, że jednak nie wydał tej książki. Apage!

    OdpowiedzUsuń
  70. Po warsztatach musiałam znaleźć ten wpis.... ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...