środa, 10 października 2012

Crystal D'Ambre Keiko Mecheri


Keiko Mecheri jest japońską malarką i pianistką, która w pewnym momencie swojego życia postanowiła stać się amerykańską perfumiarką. Nie wiem, jak dobra była w dziedzinach sztuki, którymi zajmowała się wcześniej, ale jeśli jej kunszt porównywalny był z perfumiarskim, to jest to spora strata dla malarstwa i muzyki. Szczególnie, że w tamtych dziedzinach na chillout popyt jest spory.


Zapachy Keiko Mecheri przedstawiane są jako tłumaczone na język zapachu wspomnienia, opowieści o dalekich podróżach, tkaniny, doznania, emocje. Mówiąc o perfumach Keiko nie opowiada o składnikach, chemii, rzemiośle. Twierdzi, że intuicyjnie decyduje o tym, czym ostatecznie stanie się stworzona przez nią kompozycja decyduje intuicyjnie. Stawia sobie jeden tylko warunek: perfumy muszą "pięknie pachnieć i przyjemnie się nosić". I kiedy poznaje się i nosi perfumy Mecheri rzeczywiście są one ładne i łagodne.

Lubię jej kompozycje. Poznałam ich kilkanaście, recenzowałam dwie i żadna nie była mi ewidentnie przykra. Mam z nimi inny kłopot.

Zestaw próbek zamówiłam już naprawdę dawno. Pobieżne testy wypadły pomyślnie, ale żaden z zapachów nie uczepił się mnie, nie chodził za mną domagając się recenzji. Żaden nie siedział w głowie opowieścią domagając się jej spisania. Wielokrotnie rozkładałam przed sobą set próbek, obracałam w palcach drobne fiolki, otwierałam plik tekstowy i... brałam w ręce leżącą nieopodal książkę, włączałam film, szłam zrobić sobie herbatę i zapominałam. Tym razem jest podobnie. Trzy noce siedzę nad tymi fiolkami i nie piszę. I zaczyna mnie to frustrować.

A czemu siedzę?

Bo podczas tegorocznych targów Esxence państwo Missala prowadzili rozmowy z Keiko Mecheri właśnie. A to oznacza... Kolejną niszową markę na polskim rynku. Jestem szalenie ciekawa efektów tegorocznego pobytu zespołu perfumerii Quality na mediolańskich targach.

Uknułam więc szatański plan: nie ruszę ani Santal Majuscule, ani kolejnych orientalnych pachnideł z Yasmeen, ani niczego innego, dopóki nie napiszę czegokolwiek o Mecheri. I poniżej jest "cokolwiek".



Matowe grudki łagodności


Pierwszy akord to pozbawiony ekspansywnej eteryczności aromat starych żywic. Suchych już, matowych, poszarzałych. Dominuje benzoes, ale w moim odczuciu jego aromat złamany został opoponaksem. Zadumanym nutom żywicznym towarzyszy zapach zamszu - miękki jak zamszowa ściereczka do szkła albo jak cieniutkie zamszowe rękawiczki. 

Pojawiające się po kilku chwilach jasne, subtelne kadzidło pogłębia wrażenie matu. Crystal D'Ambre jest bowiem kryształam nieszlifowanym, ukrywającym swój blask i barwę.


Akcenty ambrowe pojawiają się dopiero po chwili. Brzmią niejednoznacznie, jak gdyby i ambra przybrała tu formę matowej grudki. Przycupnęła między jasnymi grudami benzoesu, opoponaksu i olibanum i udaje, że to nie ona. A może to naprawdę nie ona? Tylko zbite w nieregularne kulki olibanum obtoczone w zamszowych pyłkach?

Ostatnim liczącym się akordem kompozycji jest wysoko brzmiąca, miękka baza złożona z nie tylko wanilii i jasnego, czystego piżma, ale także z aromatycznego balsamu tolu i łagodnego sandałowca. Świetnie pasująca do pozostałych tworzących Crystal D'Ambre nut, uzupełniająca je i ostatecznie zaokrąglająca zapach.


Sieciowe opinie o Crystal D'Ambre są dość konsekwentne: kompozycja uznawana jest za przyjemną, łagodną i... Nudną. Albo grzeczniej: nie wywołującą wielkich emocji.

U mnie w końcu wywołała emocje. Radość. Pod koniec pisania, kiedy uświadomiłam sobie, że będę mogła się wziąć za Santal Majuscule! Ale dopiero po warsztatach ambrowych w Quality, na które wybieram się dziś.  Czy życzycie sobie relację? Taką, jak z warsztatów kadzidlanych?


Data powstania: 2009
Twórca: Keiko Mecheri

Nuty zapachowe:
benzoina, labdanum, zamsz, kadzidło, biały sandałowiec, wanilia, piżmo

Trwałość: około 6 godzin


Źródła ilustracji:
  • Pierwsze zdjęcie ze strony firmowej Keiko Mecheri.
  • Drugie z niemieckiego sklepu z artykułami indiańskimi (nie indyjskimi): Seven Arrows
  • Trzecie z opisu właściwości opoponaksu na stronie poświęconej magii roślinnej: Star Child.
  • Ostatnie zaś z serwisu z darmowymi tapetami na pulpit: wallpapers.net.

13 komentarzy:

  1. Chcemy relacji z warsztatów :)
    Jaki ładny kocurek na zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie przeczytam Twoją relację z warsztatów.

    Zielony Drań (T.M.)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako początkująca uczennica chętnie pochłonę każdy tego typu wpis:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam pytanie. Co prawda nie jest związane z tematem, ale spróbuję. Czy słyszeliście może o "szesnastce" Chanel? W powieści "Czuła jest noc" używa ich jedna z bohaterek.

    OdpowiedzUsuń
  5. życzymy sobie relację bardzo bardzo ;)

    (jak zobaczyłam jakis czas temu info na blogu missali o warsztatach, pierwszy raz żałowałam, że nie będę akurat miała delegacji)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam zapachu, ale choć nie jestem fanatyczką ambry, opis brzmi ciekawie.
    Relację z warsztatów przeczytam nader chętnie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam sobie Ciebie po cichu, więc nieśmiało mówię, że chętnie przeczytam relację z warsztatów :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję Wam za zachętę. Będzie relacja. Zdjęcia wyszły nieszczególne (nie miałam aparatu, robiłam tabletem), ale może użyczy mi swoich Michał Missala, który zwykle dokumentuje warsztaty.

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja się nie mogę doczekać recenzji Santal Majuscule:) Zauroczył mnie, ciężkawy i duszący, kojarzy mi się nieco retro - i jestem bardzo ciekawa Twojej opinii...:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...