Taste of Fragrance: limitowane, „smakowite” Muglery

Nieszczególnie interesują mnie limitowane flakoniki czy dodawane do perfum limitowane gadgety. Ale limitowane zapachy… I to takich klasyków jak Angel, Alien, Womanity i A*Men?

O! te interesują mnie jak najbardziej.

Thierry Mugler zapowiada pojawienie się czterech nader smakowitych (sic!) kompozycji bazujących na klasykach tej marki. Tym razem jest to ukłon w stronę perfum z grupy zwanej gourmand, czyli zawierających nuty spożywcze. Jak gdyby Angel czy Womanity nie były wystarczająco spożywcze i bez poprawek. 🙂

Seria Gout de Parfum składa się czterech kompozycji zapachowych pomyślanych jako muglerowskie klasyki wzbogacone o nuty spożywcze. 

Angel Taste of Fragrance osnuty będzie wokół goryczki czystego kakaowego pudru. Znajdziemy w nim również aromat borówkowego dżemu i karmelizowanych migdałów. Kompozycja zapowiadana jest jako „soczysta”.

Alien Taste of Fragrance zawierać ma nutę solonego maślanego karmelu, która, wedle opinii perfumiarzy pracujacych dla Muglera, upiększyć ma trudne, ambrowe nuty klasycznego Aliena.

Womanity Taste of Fragrance dla odmiany wzbogacone zostały o nutę pikantnego figowego sosu chutney wzmacniającą szczególny, słodko – słony akord, który czyni Womanity zapachem tak bardzo interesującym

A*Men Taste of Fragrance doprawiono podniecającą nutą czerwonego pieprzu. Poza przyprawową pikanterią odnajdziemy we flakonach limitowanego A*Mena wszystko to, co najlepsze w poprzednich wersjach: nuty drzewne, sporo paczuli, miękką wanilię i czarną kawę. 

Perfumy w pojemnościach 30 ml Angel, 30 ml Alien, 50 ml Womanity i 100 ml A*Men mają pojawić się w sprzedaży jeszcze tej jesieni. Mam nadzieję, ze dotrą do Polski! 

A co Wy myślicie o tej koncepcji?  

* Zdjęcie pochodzi z bloga Now Smell This 

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

17 komentarzy o “Taste of Fragrance: limitowane, „smakowite” Muglery”

  1. To będę z ciekawością czekać na recenzje tych wersji. Ja nawet tych podstawowych nie potrafię nosić – za bardzo są jedzeniowe. Ściskam. Mysza.

  2. wiedźma z podgórza

    O tak, tak, tak, tak, tak! :))
    I oby dotarły tutaj. Bo inaczej się zezłoszczę i przeklnę Muglera jakem wiedźma! 😉 Możemy połączyć siły na tę okoliczność. 😉

  3. Jestem za! Najbardziej intryguje mnie ten dodatkowy migdał w Angel i kawa w A*Men :))) Paradoksalnie, najgorzej będzie jeśli okaże się że zapachy są naprawdę dobre…

  4. Mnie najbardziej intrygują pikantne nuty w Womanity. To może być coś! I pieprz w A*Menie… Obawiam się, ze mogą być kuszące. I owszem, Katalino, jeśli okaże się, że są dobre, to nie będzie dobrze. 😉

  5. Kochanie!

    Muszę być źródłem Twojego zmartwienia (po raz kolejny), ale ta seria nie pojawi się w Polsce.

    Buziaczki, Marcin. 🙂

  6. Dla mnie podstawowe wersje są nie do przejścia a przynajmniej nie do noszenia. Jakby tak stało na półce to bym pewnie przepuściła przez receptory :P.
    Zainteresował mnie natomiast pikantny sos figowy chutney, smak i zapach którego chętnie bym poznała.

    1. Wróciłam do tego wpisu, z uśmiechem czytając. Przez rok przekonałam się do Angela, Aliena nigdy chyba nie polubię. Konfrontacja z Womanity jeszcze przede mną.

  7. Left Side of the Moon

    Chyba nie dla mnie te spożywcze zapachy… 😉 To znaczy wcale nie pragnę ich poznać, a już idea rozsiewania wokół siebie zapachów sosów, maślanych nut i borówkowych dżemików sprawia, że mój obraz siebie zyskuje mniej więcej 100 kg nadmiaru, nobliwe suknie i stos niepozmywanych garów ;D
    Wyobrażam sobie, że ktoś mógłby jeszcze pomyśleć, że kuchnia to moje życie ;D 😛
    Flakony jednak zupełnie nie spożywcze, ale nieco gothic-pop 😉

  8. pomysł wydaje się ciekawy,lecz wszelkie zmiany zachodzące w klasykach napawają mnie niepokojem,gdyż zazwyczaj jest gorzej:(
    edycje LIQUEURS podobały mi się,lecz nie powaliły
    zaskoczył mnie natomiast tekst:"trudne ambrowe klimaty w Alienie"
    moim zdaniem ambry tam ze świeczką szukać 😀
    dla mnie to typowy żeśki świeżak, czasami jak w edycji LUMINESCENTE podchodzodzący jaśminowymi akcentami,za to z wielką chęcią niuchnąłbym zawartość czwartego "spieprzonego" flakona:))
    pzdr

  9. Felangel, i mnie A*Men niepokoi. Bardzo…

    Polu, czemu klasyki sa dla Ciebie nie do przejścia? Z powodu mocy? Słodyczy? Bo mnie tylko Alien wali po łbie krzorem jaśminu. Resztę albo nosiłam, albo noszę, albo mogłabym nosić. 🙂

    Left Side Of the Moon, ja nie wiem, czy to sa flakony limitowanek, czy normalnych zapachów, bo wydaje mi się, ze po prawej jest B*Men, a nie A*Men. Ogólnie jednak flakony ma Mugler mistrzowskie.
    Co do spożywczych nut – moge nosić pieprz, paprykę, zioła, nawet pomidory, jak się okazuje. No i kawę! Ale nadmiar słodyczy chyba też mi nie służy…

    Jaroslavie, fragment o ambrze jest tłumaczony z opisu producenta. W ogóle całe opisy na nich bazują.
    Mnie się Likierowe Muglery nie podobały. Słoneczne też nie. Ale już limitowanki A*Mena bardzo.

    Yolu, tak, jak pisałam: mam nadzieję, ze jakoś dotrą do Polski. A jeśli nie – trzeba będzie rozebrać i obniuchać. 🙂

  10. Mnie ciekawi Angel.. Kakaowy puder zupełnie nie pasuje mi do określenia "soczysty". Szczerze mówiąc, miałam nadzieję na suchy, bardzo gorzki zapach, lekko kwaskowaty, tak jak dobra ciemna czekolada 🙂

  11. Publiczna Pralnia

    O ile uwielbiam pstrokate i ciekawe opakowa TM, to wąchać ich nie mogę, ani w perfumerii, ani w domu, a posiadam słynnego Aniołka. Jednak takie już chyba tworzy zapachy, że jedni uwielbiają, drudzy nienawidzą 🙂

    Świetny blog swoją drogą, będę stale zaglądać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Cinnamon Bun by Demeter

Domowy piernik Jest! Pierwszy „wypiek” Demeter, który mi się naprawdę podoba. Postraszona demeterowymi ciastkami, szarlotkami i innego typu syntetycznymi smakami nie zaryzykowałabym flaszki w ciemno.

Czytaj więcej »