Koncert na trzy zmysły - seria perfum Chopin od Miraculum



Dziś opowiem Wam trzy Dzieła*. Kompozycje napisane dla więcej, niż jednego zmysłu. Zapachy, które rozpoczynają się od melodii.

Rękopis Fryderyka Chopina

Fryderyk Chopin to postać dla Polaków szczególna. Nie tylko dla swego talentu, wielkości i sławy. Fryderyk Chopin to człowiek, który wybrał bycie Polakiem. Urodzony w dwujęzycznej, dwukulturowej rodzinie - swoją Polskość cenił i pielęgnował. Dla polskiej tradycji muzycznej uczynił więcej, niż ktokolwiek mógłby - na wyżyny wirtuozerii wznosząc polskie tematy muzyczne, mazurki, polonezy czy... krakowiaka (op. 14).


Pomnik Fryderyka Chopina w warszawskich Łazienkach

Nie był jedyny. Podobną drogą szli przed nim Jan z Lublina, Jan Żabczyc, Marcin Mielczewski (polonezy, mazurki, krakowiaki), Mateusz Zwierzchowski (rytm Poloneza w "Requiem"), Marcin Żebrowski (melodia krakowiaka w „Missa pastoralis”), Jacek Szczurowski (msza „Emmanuelis”), Kasper Pyrszyński („Magnificat”).

Stanisław Moniuszko

Pod koniec XVIII wieku z motywów ludowych czerpali Adam Haczewski, Antoni Milwid, Wojciech Dankowski, Franciszek Ścigalski, czy wreszcie, niedoceniany dziś, twórca pierwszych oper w języku polskim Maciej Kamieński (najpopularniejszą jest „Cud mniemany czyli Krakowiacy i Górale”).
Po nich pojawi się Karol Kurpiński (balet „Wesele krakowskie w Ojcowie” czy opera „Zabobon czyli Krakowiacy i Górale albo Nowe Krakowiaki”). A chwilę potem Stanisław Moniuszko, który - poza wykorzystywaniem motywów takich jak  mazur i polonez w „Halce”, „Strasznym dworze” i „Hrabinie”, czy krakowiaka w „Jawnucie” - wprowadził do głównego nurtu muzykę Podhala (tańce góralskie w "Halce"). I tu warto wspomnieć o Żeleńskim, Noskowskim i Szymanowskim... Ale ja ograniczę się do gorącego polecania wszystkim Czytelnikom SoS „Albumu tatrzańskiego” Ignacego Paderewskiego i już... już wracam do Chopina. Wirtuoza, którego geniusz do dziś nie pozostawia ludzi obojętnymi. Bo Chopina się kocha albo... albo przeciwnie.

Ignacy Jan Paderewski


Polska marka Miraculum z Chopinem romansuje już od lat. W 2011 roku na rynek weszły perfumy Chopin - bardzo przyzwoita męska klasyka w stylu fougere. Zapach zdominowany przez lawendę i paczulę. 


Klasyczny Chopin a 2011 roku kariery nie zrobił, a "półkowo" oscylował gdzieś w okolicach niższych. Niższych, niż zasługuje na to patron kompozycji i niższych, niż ambicje Miraculum.


Opusy to próba wskoczenia na wyższą półkę. Producent Pani Walewskiej, Być Może, Warsa i Lidera - marek rozpoznawalnych, lecz raczej mało ekskluzywnych - tym razem stawia na jakość. Ciężkie flakony, konsekwentna oprawa graficzna serii, wyższa koncentracja i przemyślana kampania marketingowa to nie wszystko.
Firma Miraculum zawarła z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina umowę licencyjną na wyłączne używanie przez spółkę unijnego znaku towarowego "Chopin" i międzynarodowego znaku towarowego "Chopin" dla produktów kosmetycznych. "Umowa została zawarta na czas oznaczony do dnia 31 lipca 2024 roku, z możliwością przedłużenia na kolejne siedmioletnie okresy. Wyłączność obejmuje rynki krajów Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Chin, Japonii i Korei Południowej" - czytamy w komunikacie Miraculum.


Tak o swej nowej propozycji dla mężczyzn (i nie tylko) pisze producent:

Wody perfumowane Chopin to olfaktoryczna interpretacja kompozycji Mistrza, z których każda opowiada własną historię i tworzy wiele różnych warstw emocji. Ta unikalna kolekcja trzech zapachów łączy atmosferę muzyki klasycznej z nowoczesnym minimalizmem, gdzie siła zapachu jest równa sile dźwięku.
Stworzone z najszlachetniejszych akordów odzwierciedlają perfekcję, mistrzostwo i magię arcydzieł Chopina. Zapraszają do wejścia w efemeryczny świat ponadczasowej męskości, tylko dla koneserów.

Luksusowe opakowania zaprojektowano łącząc rzemieślniczą finezję z kultową elegancją. Wykonany z precyzją i kunsztem flakon formą nawiązuje do architektury brutalizmu Le Corbusiera. Subtelna gra światła i cienia odzwierciedla różnorodne emocje, które towarzyszą słuchaniu muzyki Chopina.

Wszystkie wody perfumowane zostały wyprodukowane w Europie.

Przywiązujemy wielką wagę do jakości naszych składników, dlatego współpracujemy z najstarszą wytwórnią perfum w Grasse. Dostawca surowców wyselekcjonował tylko czyste i naturalne olejki eteryczne lub wysokiej jakości molekuły, respektując prawa natury i francuskie tradycje perfumeryjne.


Czy udało się Miraculum spełnić obietnice?
Czy Opusy to naprawdę dzieła sztuki perfumiarskiej?




OP. 9


Trzy nokturny op. 9 to utwory pełne tęsknoty. Ciche porywy serca. Miłości tęskne, sentymentalne, niegwałtowne.
Największą sławę zyskał nr 2 napisany w tonacji Es-dur. Zjadł on trochę w ludzkiej świadomości smutny, łagodnie tęskny, osobisty nokturn b-moll i kołyszący, pełen pogodnej nadziei nokturn H-dur. I tak sobie myślę, że właśnie Dwójka zabrzmi w głowach melomanów sięgających po Opus Dziewiąte Miraculum...


Zacznijmy od oczywistości: OP. 9 w pełni zasługuje na miano uniseksu. Od pierwszych nut wytrawna drzewność splata się w tej kompozycji z łagodną słodyczą. Początkowo lekką, subtelnie cytrusową, złamaną herbacianą goryczą; z czasem nabierającą głębi i miękkości.

Serce kompozycji to pięknie krągły akord drzewny wysłodzony aksamitną śliwką, otulony czystkiem brzmiącym jak miękka, stara skóra - akord określany w perfumiarstwie jako russian leather czyli skóra... rosyjska.

W bazie zapach przejmują nuty tytoniowe, mszyste, piżmowe. Bardzo eleganckie, "noszalne", odrobinę retro. I tu zaczyna się najciekawsza część "utworu", bo OP. 9 nie ma jednego zakończenia. W zależności od skóry, temperatury, dnia, nocy i nie wiem czego jeszcze - rozwija się dwojako.


Pierwsze dni z OP. 9 to był raj. Baza perfum Miraculum układała się na mojej wygrzanej skórze w sposób do złudzenia przypominający klasyczne Black Cashmere Donny Karan albo (też już w sumie klasyczne) Sale Perfume 01 Michała Szulca. Aksamitna śliwka, czerwone drewno, nastrojowy półmrok.

Kiedy zasiadłam do recenzji - w krótkim rękawku, nierozgrzana pędem życia - w bazie wyraźnie wybrzmiało czyste, jasne, bardzo noszalne piżmo. I ta piżmowość i noszalność nieco mnie deprymuje, bo zawraca zapach ku ostremu otwarciu. Mówiąc kolokwialnie - ku nutkom bardziej męskim. Jak gdyby kompozycja traciła krągłość. I to może być zaleta. Ba! Myślę, że na męskiej skórze to będzie zaleta.


OP. 9 to naprawdę dobre perfumy. Złożone z wyczuciem, splatające się naturalnie z ciałem i rytmem dnia. Ustawione w pół drogi między mainstreamem a niszą.
W zależności od chemii chemii skóry kłaniające się męskim szyprom albo uniseksownym drewniakom.

Jak ma się to do nokturnów Chopina? Ech... Nie wiem.
Gdybym miała szukać dla Dziewiątego Opus Miraculum patrona spośród tych trzech nokturnów, postawiłabym na H-Dur - ostatni z trójki. Ale nie jest to dla mnie siostrzana ani braterska bliskość. Może to i dobrze?


Inspiracja:
Proponuję fantastyczne wykonanie Artura Rubinsteina:

b-moll nr 1: KLIK
Es-dur nr 2: KLIK
H-dur nr 3: KLIK

Data premiery: 2019

Nuty zapachowe
Nuta serca: bergamota, śliwka, rabarbar
Nuta głowy: drzewo cedrowe, drewno agarowe, czystek (labdanum), goździk
Nuta bazy: tytoń, wetiwer, drewno gwajakowe, żywica



OP. 25


Opus 25 czyli 12 etiud o bardzo różnym charakterze - to nie jest dobry pomysł na zapach. Etiudy to fantastyczne wprawki i popisówki i tutaj to naprawdę słychać. Cykl nie ma wspólnego charakteru i, z nielicznymi wyjątkami, nie jest propozycją ani przyjemną, ani poruszającą.
Czemu osoba odpowiedzialna za marketing w Miraculum wybrała akurat tę inspirację?

Rękopis jednej z etiud Chopina

Sam zapach zauroczył mnie od pierwszego wdechu. Burza czarnego pieprzu do złudzenia przypominająca otwarcie Carbone de Balmain.
Tuż pod czarnym, eterycznym sztormem czai się wytrawna, gorzka, żywiczna zieloność elemi i cypriolu. I to jest piękne.

Po chwilce niedługiej na skórę wtacza się żółciutka, okrąglutka cytryna, która jest śliczna, ale mnie akurat nie urzekła. Właśnie dlatego, że ta śliczność przesuwa OP. 24 z niszy w klasyczny, męski mainstream. Na szczęście nie do końca.


Cytrynowe słoneczko wygląda zza pieprznych chmur tylko na krótką chwilę, rychło zachodząc za mszyste pagórki i drzewne wykroty. Pozostaje po nim przyjemne wspomnienie. Żółciutki powidok przyczajony na skraju percepcji, wyczuwalny raczej przyskórnie - podczas gdy pieprz zagarnia przestrzeń i skacze do oczu (a raczej do nosów) wszystkim wokół.

Pięknie krągłe, drzewne serce kompozycji brzmi dość generycznie, jednak trwała i pięknie bezkompromisowa nuta pieprzu daje perfumom Miraculum dualizm faktur, który sprawia, że noszą się doskonale.
OP. 25 są przyjemne, lecz nienudne. Ładne, lecz niebanalne. Komfortowe i ekscytujące zarazem. Są powody do mruczenia...


Tropiąc inspiracje i pomysł stojący za OP. 25 rozważam kilka opcji. Jedną z nich jest przypadkowa znajomość na przykład 11 etiudy cyklu i brak pogłębionego rozpoznania, ale - z czystej miłości do Chopina i pomysłu - wolę postawić na uniwersalizm tych perfum; ich dualizm i ładnie zagrane kontrasty. Oraz - bądźmy szczerzy - na cokolwiek innego. Bo to świetna rzecz jest i wcale, ale to wcale nie wykluczam, że popełnię zakup.


Inspiracja: 12 etiud OP.25 w świetnym wykonaniu Daniiła Trifonowa: KLIK

Data premiery: 2019

Nuty zapachowe:
Nuta serca: cytryna, czarny pieprz, żywica
Nuta głowy: drewno cedrowe, jaśmin, cypriol
Nuta bazy: mech, piżmo, suche drewno



OP. 28


Opus Dwudzieste Ósme to najbardziej generyczna propozycja w kolekcji. A może powinnam napisać: najbardziej generyczna dotychczas, bo przecież liczę na rozwój marki.

Ziołowe nuty otwierające kompozycję zostały z wyczuciem podkręcone pozbawionym słodyczy akcentem cytrusowym.
Tuż, tuż za akordem głowy pojawia się drugi odcień zieleni - żywiczna sosna z czasem przechodząca w kłąkowy wetiwer. Bardzo fajne, przestrzenne, wielowymiarowe złożenie.

Klasyczna, nienachalnie męska baza oparta o cedr pachnący jak sto innych cedrów w perfumach nie uwiera, ale też - powiedzmy wprost - nie zachwyca.


Pozytywnie, w tych perfumach, zaskakuje chyba tylko naprawdę dobrze oddana nuta szałwii - niestety, zbyt rachityczna, by "zrobić zapach".
Negatywem - wcale nie zaskakującym - jest kompletnie pozbawiona charakteru nuta morska brzmiąca jak tani blend ze sklepu dla początkujących amatorów mieszania perfum.

Kompozycja klasyczna, męska, niebrzydka - ale to nie wystarczy. OP. 28 mogłoby stać na półce w Rossmanie i kosztować 1/3 tego, ile woła sobie Miraculum. Szczególnie, że trwałość wcale, ale to wcale nie powala.


Inspiracja:
Kojarzycie Rafała Blechacza?
No ok, pytanie jest retoryczne. 2005 roku Rafał - jako dwudziestolatek - brawurowo i w wielkim stylu wygrał konkurs Chopinowski, a jego wykonanie Poloneza A-Dur z drugiego etapu do dziś uważane jest za jedno z najlepszych w historii. I słusznie!
Dlatego inspiracją będą dla nas Preludia OP.28 właśnie w wykonaniu Rafała Blechacza: KLIK

Data premiery: 2019

Nuty zapachowe:
Nuta serca: bergamota, grejpfrut, estragon, sosna
Nuta głowy: rozmaryn, szałwia muszkatołowa, nuta morska
Nuta bazy: drewno cedrowe, wetiwer, mech


Rozdanie:

Dla tych, którzy mają ochotę poznać nie tylko muzykę i opowieści, ale też zapachy, mam niespodziankę.


Zaprzyjaźniona z blogiem Perfumeria Greta z Żywca ufundowała dla Was aż pięć zestawów próbek muzycznych perfum Miraculum.

Op. 9, OP. 25 i OP. 28 czekają na osoby, które zgłoszą się pod postem do.... powiedzmy niedzieli włącznie.

Wystarczy wyrazić chęć, ale gdyby ktoś miał ochotę przy okazji napisać słów kilka o swoim ulubionym dziele Fryderyka Chopina albo rzucić linkę do ulubionego wykonania - docenię, bo Chopin bliski jest mojemu sercu, a mój syn nawet dostał imię po moim najulubieńszym interpretatorze dzieł Mistrza.

Miłej zabawy. :)




* Opus (łac.) - dzieło
**Zdjęcia upiększające recenzję pochodzą z filmu "Chopin - pragnienie miłości" w reżyserii Jerzego Antczaka. Dla porządku napiszę wprost, że użycie zdjęć nie jest zachętą do poświęcenia czasu na oglądanie tego filmu.

Komentarze

  1. opus nr 9 bardzo chcialabym sprobowac. wszystkie nuty sa interesujace, ale 9 jest moim faworytem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Moim też był po lekturze nut. Ale mi 25 spieprzył kolejność. :D

      Usuń
  2. Jako początkujący meloman o wrażliwym uchu i miłośnik zapachów z przyjemnością posłucham Opus 9, 25 i 28 w oparach zapachów Miraculum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że, w razie powodzenia w losowaniu, ja nie będę wiedziała, kto wygrał nagrodę. :(
      Ładnie proszę o potwierdzenie komentarza z zarejestrowanego konta. Może być tu, pod moim.

      Usuń
    2. OK, już staram się zalogować się i potwierdzić...jako początkujący komentator ;)

      Usuń
    3. Jako początkujący meloman o wrażliwym uchu i miłośnik zapachów z przyjemnością posłucham Opus 9, 25 i 28 w oparach zapachów Miraculum.

      Usuń
  3. Ja też, ja też! Z chęcią spróbuję :) a jeśli chodzi o dzieła Chopina, to utworu ulubionego nie mam, ale mogę za to polecić wykonawcę - Bartosz Skłodowski. Niestety ciężko znaleźć go na YouTubie, więc linku z Chopinem nie podrzucę, ale jakby ktoś miał ochotę na Beethovena... https://youtu.be/f26KkAVN520

    OdpowiedzUsuń
  4. O, ja też, bardzo chętnie! Z Chopinem może nie do końca mi po drodze, ale bardzo się cieszę, że Miraculum postanowiło pójść tą drogą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? To dobra droga jest, bo serio - Chopin to jest marka rozpoznawalna wszędzie na świecie. Ponoć Chopiny weszły już na chiński rynek.

      Usuń
  5. O, jak ja bym chętnie spróbowała! Zwłaszcza tej 9 i 25. Co do muzyki, mogę tylko napisać, że często słuchałam w dzieciństwie, popadając w melancholię.
    Muszę sobie odświeżyć Chopinowe smutki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście Chopin to nie tylko smutki, choć faktycznie, melancholia często pojawia się w jego kawałkach.

      Usuń
  6. O tak Pogorelich z brawurą i swoistą dzikością oraz naturalną wolnością interpretował swego czasu dzieła mistrza.

    Mimo tego ,że Chopin nie ma słabej kompozycji, to za jedną z najbardziej hipnotyzujących, trafiających w moją wrażliweą duszę uważam Fantazję Impromtu cis-moll Op.66.

    To dzieło wielowątkowe i niesamowicie wyrafinowane.
    Mam nuty do niego i samo patrzenie na nie wprowadza podziw.
    Graficznie to obłędny wzór.

    Muzycznie wykwintna uczta!

    Oczywiście chętnie poznam opisywane wyżej zapachy.

    :-)

    Nikolai Lugansky cudownie interpretuje dzieła mistrza.


    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Bingo przyjacielu! Trafiłeś bezbłędnie we właściwego Ivo. :)

      Usuń
    2. A Fantazję uwielbiam. Mam płytę z wykonaniem Rubinsteina, ale Trifonov daje radę totalnie!

      Usuń
    3. No i dwa Vladimiry.
      Pewnie wiesz które ;-)

      Usuń
  7. Zgłaszam się!
    U mnie na tapecie jest ostatnio walc a-moll, bo jest moim zasięgu. A ulubiona jest chyba etiuda op. 25 nr 11, ale jej jeszcze długo nie będę w stanie zagrać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! Granie etiud Chopina już niestety za mną. Oczywiście nr 11 też był poza moim zasięgiem, ale pamiętam te czasy...

      Usuń
  8. Dla mnie najbarwniejsze wspomnienia o Fryderyku Chopinie związane są z ciepłą i piękną Majorką. To tam Chopen z G. Sand spędził zimę 1838-1839. I tam napisał najpiękniejszych utworów 24 preludia. Klasztor Kartuzów w Valldemossie zimny, mokry był przygnębiający, a deszcz i ☔ krople były inspiracją dla Chopina. Tworzył je o ironio na bardzo kiepskim pianinie, bo jego utknął na długie miesiące w komorze celnej i trzeba je było wykupić! Teraz tam jest świetne muzeum , bo ma dużo pamiątek po artyście. Mnie na szczęście Majorka przyjęła lepiej niż artystę, słońcem i ciepłem, a przyklasztorny ogród świetnymi zapachami kwiatów i ziół. Drugie wspomnienie związane z Chopenem to Paryż.
    A zapachowo? Poznałam tylko klasyczne perfumy, podobały ki się. Chętne poznam nowości, skład jest zachęcający, podobnie jak powrót do cudnej. Valldemossy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh! ten komentarz brzmi jak gdyby napisała go pewna znana mi osoba. Piękny.

      Usuń
  9. Dla mnie tylko nokturn op. 9 nr 2. Piękny, klasyczny, niedościgniony. A próbki zawsze dobrze poznać, żeby poszerzać horyzonty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja mam nadzieję, ze OP.9 nie rozczarują Cię.

      Usuń
  10. Dostałam dzisiaj próbkę Op.9. Prawdziwa uniseksowa piękność! Też mocno kojarzy mi się z Black Cashmere Donny Karan. Jutro zrobię sobie porównanie side by side, bo dzisiaj już dziecię śpi i pilnuje sobą dostępu do zbiorów perfumowych ;)

    Szkoda, że cena taka wysoka, bo od razu bym kupiła. A tak na razie będę się cieszyć Panią Walewską :P

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty