Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Lava Nobile Mad et Len

Mad et Len to druga polska premiera, która zrobiła na mnie ostatnio wrażenie większe, niż duże. Pierwszej się pewnie domyślacie… Kiedy dotarł do mnie zestaw

Czytaj więcej »

Bowmakers D.S. & Durga

Miał być dziś wpis o Justice Bodan, ale wczoraj dotarły do mnie próbki, o których marzyłam. A pośród nich zapach, w którym pociąga mnie wszystko…

Czytaj więcej »

Mam dla Was prezent. 🙂

Zbliżamy się do 400 obserwatorów. To obłędnie dużo, jak na blog poświęcony głównie zapachom niszowym i trudnym. Bardzo Wam dziękuję, że że mną jesteście. Dziękuję

Czytaj więcej »

Interlude Woman i Man Amouage

Mam okropne, karygodne wręcz zaległości w recenzowaniu perfum Amouage. Do opisania dwóch attarów zmobilizował mnie fakt, że ich próbki są bardzo trudno dostępne i recenzji

Czytaj więcej »

Bardzo dobre wieści. 🙂

Sabbath of Senses jest blogiem o zapachach niezwykłych, nietuzinkowych, czasem dziwnych. Tak się składa, że często są to zapachy niszowe, dostępne w ograniczonej ilości punktów. 

Czytaj więcej »