Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Black Oud LM Parfums

Nie lubię marudzić. Źle się czuję jako zrzęda. Dlatego przed (ewentualnym) kolejnym pęczkiem zapachów Mad et Len postanowiłam sprawić sobie przyjemność. Przyjemność drogą, niedostępną i

Czytaj więcej »

10 pytań

Lubię tagi. Każdy odbieram jako wielkie wyróżnienie i przyjmuję ze szczerym wzruszeniem. Kiedyś okropnie się ich bałam. Obawiałam się, że zmniejszają wartość bloga, że nie

Czytaj więcej »