Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Oud Immortel Byredo

Brawo. Wreszcie udało się Byredo wypuścić coś, co nie jest „w sam raz”. Zapach wyjątkowy, z charakterem. Trwały. O mocnej projekcji. Tyle, że wyjątkowość ta

Czytaj więcej »

Accord Oud Byredo

Wracamy do agaru. Kręcę się wokół tej nuty od dawna i zupełnie mi nie wstyd. Accord Suede Otwarcie niepokoi. Zamiast anonsowanych w opisie producenta przyprawionych

Czytaj więcej »

Perfect Women

Zapraszam Was do kolejnej tagowej zabawy. Mam ich jeszcze kilka w zanadrzu. 🙂   Zasady: 1.  Wybierz idealne, Twoim zdaniem, kobiety w 3 kategoriach: –

Czytaj więcej »

Cinnabar Estee Lauder

Do zrecenzowania Cinnabaru Estee Lauder zachęcało mnie już sporo osób. Ostatnio, przy okazji mojej notki o Chanel No.5, wspomniała o tym Aileen. I wtedy pomyślałam

Czytaj więcej »

Boisé 04 Patyka

Wybaczcie kilka dni milczenia, jestem chora. Nie mam kataru, ale wsłuchując się w dobywające się z moich płuc dudnienie godne Chińskiego Niebiańskiego (ktoś kojarzy skąd

Czytaj więcej »