Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Dowody rzeczowe

. Zgodnie z obietnicą uczynioną niektórym (których to „Niektórych” pozdrawiam oczywiście serdecznie) wklejam małą aktualizację. Nowości to: 10 Corso Como A*Men T. Mugler Black Afgano

Czytaj więcej »

Keiko Mecheri Oliban

. Testowałam niegdyś Olibanum Profumum i zrobił na mnie wrażenie tan zapach, oj zrobił. Znacie smak (i zapach) lekarstwa umieszczanego przez stomatologa w zębie pod

Czytaj więcej »

Mazzolari Lei

. Dziś drugi zapach z serii „Co za dużo, to niezdrowo”. Załatwię narzekania na nadmiar dobrego w listopadzie, a w grudniu przykładnie oddam się rozpuście.

Czytaj więcej »

Byredo Gypsy Water

. Bergamotka, olejek sosnowy, drewno w tle. Pierwsze wrażenie to błysk – obraz gotowy w moim mózgu od dawna. Fińska sauna. To jest naprawdę dokładnie

Czytaj więcej »

Czyżby ńjusy? 😉

. Zwykle nie robię tego. Nie wrzucam tu postów informacyjnych typu: „W grudniu po południu firma X wypuści na rynek zapach Y o przewodniej nucie

Czytaj więcej »

Nasomatto Hindu Grass

. Znając już całkiem sporo kompozycji Alessandro Gualtieriego (właściwie wszystkie stworzone dla Nasomatto z wyjątkiem Narcotic Venus, która w składzie ma tuberozę i jaśmin więc

Czytaj więcej »