środa, 9 lipca 2008

Guerlain Mahora



Kicz posunięty do granic oryginalności

Mahora...
Nie wiem, skąd nazwa. W dosztukowanej przez firmę Guerlain do zapachu historii pojawia się kobieta z innego świata. Cóż... Bardzo możliwe, że z innego, bo raczej nie jest to ani mieszkanka Mahory w Hiszpanii, ani tej w Nowej Zelandii...


Gdzie powinna mieszkać docelowa użytkowniczka tych perfum?
Moim zdaniem w telenoweli. Takiej romantycznej, pełnej burzliwych namiętności, wielkich uczuć i grubo ciosanych schematów. To zapach dla czerwonoustej heroiny z kwiatami w czarnych włosach, wystylizowanej i wypindrzonej do granic kiczu. A nawet poza granice...
Zapach jak ckliwie romantyczna (bynajmniej nie erotyczna) scena miłosna. W tropikalnym ogrodzie, w parną, księżycową noc: dwoje (najlepiej odzianych na biało) kochanków trzymających się za ręce nad lśniącą w księżycowym blasku taflą wody...będzie gadało, gadało i gadało... Przez trzy odcinki.

Czym owa scena z telenoweli pachnie tak właściwie?

Zapach jest gorzkawy i słodki jednocześnie. Rozpoczyna go mocny akord alkoholowy. Coś między likierem migdałowym, a nalewką na gorzkich pomarańczowych skórkach.
Potem pojawia się wilgotna, nie bagnista tuberoza i upojny jaśmin. "Upojny" nie tyle dlatego, że tak piękny, lecz dlatego, że taki esencjonalny.
To wszystko jednak nic wobec niesamowitej woni neroli. Mahora najlepiej ze wszystkich znanych mi perfum oddaje ciężką, cytrusową goryczkę neroli! Ta nuta jest w Mahorze naprawdę godna uwagi.

Z czasem zapach wysładza się, robi się gęsty, na pierwszy plan wychodzą w nim nuty kwiatowe - skondensowane, nektarowe, wabiące z subtelnością aromatyzowanego lepu na owady.

Głęboka baza zapachu, owo waniliowo-drzewne dno, jest ładne. Przyjazne. Bez tego kipiącego zewsząd przesytu. Takie... zwyczajne. Tradycyjno-perfumeryjne.

Mam podsumować?
Moim zdaniem on okaże się homoseksualistą, a ona wyjdzie za bogatego właściciela plantacji, na której będzie harowała setka szczęśliwych, dobrze odkarmionych niewolników.

Data powstania: 2000
Twórca: Jean Paul Guerlain
Projekt flakonu: Robert Granai

Nuty zapachowe
Głowy: pomarańcza, kwiat migdałowca,
serca: ylang-ylang, neroli, tuberoza, jaśmin
bazy: drzewo sandałowe, wetiwer, wanilia

3 komentarze:

  1. Zatesknilam, powaznie! i to bardzo! Ciekawa jestem czy jeszcze bedzie okazja ja miec.....
    I zaskoczylo mnie, ze NIKT wiecej o niej nie pisze w komentarzach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx, popatrz z kiedy jest ten wpis. Wtedy blog dopiero raczkował. :)
      A swoją drogą, ciekawa jestem, jak odebrałabym Mahorę teraz. Na podobnej zasadzie żałuję pozbycia się Talismanu Balenciagi. To było COŚ, a ja nie zostawiłam sobie nawet kropli...

      Usuń
  2. Sabb, wiem:-) ale zaczelam sobie szperac po otchlani Twojego bloga i...troche rozczarowana faktem, ze pod etykieta Guerlain jest tylko jedna notka;) moim oczom ukazal sieb tekst o ...Mahorze:)))
    Z przyjemnoscia zatopilabym nos chocby w kropli....ojjj tak:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...