czwartek, 29 października 2009

Amouage Homage Attar

.

Dostałam ostatnio bardzo miłego maila. Jego Autor (którego serdecznie pozdrawiam) grzecznie, z humorem i polotem wypomniał mi, że ignoruję marki typu Amouage, czy Creed. No cóż... Nie ignoruję ich jakoś z premedytacją. Po prostu cała ta luksusowa otoczka nieszczególnie mnie zachęca.
Ale rzeczywiście, mam tu solidne luki w zapachowym spektrum. Obiecuję trochę się odkopać, przynajmniej z Amouage, bo sporo ich niekochanych próbek pałęta się po moich pudłach i puzderkach.
Na początek coś ewidentnie ekskluzywnego:


Homage Attar to perfumy stworzone na dwudziestopięciolecie marki Amouage. Pierwotnie miała to być jedynie krótka seria stworzona dla gości zaproszonych na jubileuszowe spotkanie w sułtanacie Omanu. Zapach zyskał jednak tak wielkie uznanie wśród koneserów, że założyciel Amouage Sayyid Badr bin Hamad bin Hamoud al Busadi (pełniący obecnie obowiązki ministra spraw zagranicznych Omanu) wraz z kierującym firmą młodszym bratem Khalidem postanowili dać szansę poznania tej kompozycji także miłośnikom perfum spoza ścisłego grona wybrańców. Zdecydowano się na wypuszczenie w świat limitowanej serii Homage Attar. W odpowiedniej cenie, oczywiście: na LuckyScent ten rarytas kosztuje 350$ za 12 ml.

Attar (ittar) to tak właściwie nazwa nośnika. Typ olejowego ekstraktu perfum o zawartości 20 do 50% czystych substancji zapachowych. Najczęściej spotykany attar to ekstrakt jaśminu, róż, czy sandałowca. Uważany za jedną z najbardziej naturalnych i cennych form występowania substancji zapachowych. Ze względu na wysoki stopień koncentracji substancji aromatycznych i naprawdę wielką moc, a także brak alkoholu w składzie, częściej spotykany w świecie arabskim, niż w perfumach tworzonych na rynek europejski (czy amerykański).

***

Homage Attar ma w założeniu być ukłonem w stronę klienta, formą uczczenia wyrafinowanego gustu (i ciężkiego trzosu) nabywcy. Czy jest? Nie mnie to oceniać. Ja z pewnością nie jestem targetem.

Pierwszy akord to cytrusy. Jeśli istnieje coś takiego, jak cytrusy ekskluzywne, to przyznaję, bardziej ekskluzywnych nie spotkałam. Połączenie świetlistej, lecz matowej nuty cytrynowej skórki (razem z białą warstwą) z jasnym, czystym jaśminem tworzy otwarcie intensywne, ekspansywne, lecz nie ostre i z pewnością nie stricte, cytrusowo świeżuchowe. Za to bardzo "zauważalne" dla otoczenia. Aplikując perfumy za pomocą umoczonego w olejku patyczka uzyskałam efekt, który utrudnił mi skoncentrowanie się na czymkolwiek. Z pisaniem tej recenzji włącznie.

Na szczęście nie trwa to wiecznie. Po pół godziny do godziny cytrusy schodzą na dalszy plan. Tkwią tam gdzieś potem przyczajone i nieszkodliwe.
W zapachu zaczyna dominować oleista, własciwie olejkowa roża i przebłyskujące przez nią gorzkawe, jasne kadzidło. Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o ostrej, w typowo arabski sposób piżmem przybranej, nucie agaru. Całość świetnie "zamieszana", spójna, jednolita.
Z czasem kompozycja łagodnieje, nie tracąc przepychu. W efekcie po paru godzinach otrzymujemy perfekcyjnie wpasowany w skórę bogaty aromat wchodniego pachnidła bazującego na nutach kwiatowych, drzewnych i fizjologicznej (nie brudnej!) ambrowo - piżmowej bazie przypominającej mi Ouarzazate Comme des Gracons. Oczywiście Ouarzazate nie jest kompozycją tak tradycyjnie perfumeryjną - chodzi mi o samo wrażenie cielesności.

Całość urodziwa, efektowna z umiarem, bogata z klasą, z wysoką "kulturą pachnienia".
Gdybym miała szukać najlepszego określenia, rzekłabym, że to perfumy dla kobiety, którą nazywamy damą. Czyli takiej, o której właśnie to i niewiele więcej można rzec.
O ludziach różnie mówimy. Możemy stwierdzić, że ktoś ma fascynującą osobowość, olśniewający intelekt, niepowtarzalny styl, porywającą pasję; możemy dostrzegać jego niezwykłą elokwencję lub nawet oryginalną urodę. Jeśli zaś mówimy o kobiecie, że jest damą, znaczy to zwykle, że niczym bardziej osobistym nas nie urzekła i tak właśnie jest z Homage Attar: zapach zwraca uwagę głównie tym, że jest, i tym, że jest ładny. Na mnie bardziej indywidualnego wrażenia nie robi. Ale też ewidentnie nie ja jestem tu grupą docelową.

Dla porządku jeszcze jedno: trwałość bardzo dobra. Nawet jak na perfumy. Słabsza niż ekstraktów perfum Fragonarda, ale lepsza niż, podobno, też ekstraktów Nasomatto.


Data powstania: 2008

Nuty zapachowe:
róża Taifi, srebrny oud, srebrne kadzidło frankońskie, jaśmin, ambra, cytrusy, sandałowiec



* Zdjęcie flakonu Natan Branch z: www.nathanbranch.com
** Druga ilustracja: Arthur Drummond: Making Attar

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...