Anfas Gold Collection - klejnoty kolekcji



Złota kolekcja Anfas to perfumy stworzone przez Asima Al Qassim we własnej osobie. O kompozytorze tych niezwykłych zapachów poczytać możecie TUTAJ.
A ja... przechodzę do meritum, bo jest o czym pisać.






Gaya





Czy ja się skarżyłam w poprzednich odcinkach, że perfumy Anfas są zbyt ładne?
Odwołuję!

Gaya jest śliczna, śliczniuteńka i zupełnie mi to nie przeszkadza!


Pierwsze nutki - te zadziorne, owocowe, pełne życia i energii - wyskakują z flaszki z uśmiechem i lekko. Ciągnąc za sobą mleczny woal i rozrzucając wokół przyprawowe konfetti.

Drugi plan kompozycji - i celowo nie piszę o, następującym po nutach głowy, sercu zapachu, bo drugi plan pojawia się na drugim planie, nie w drugiej kolejności. Lukrecja - z całą niejednoznaczną złożonością aromatu lukrecji układa się nisko przy skórze jak bardzo obcisła sukienka. Z lateksu.

Trzeci plan - tym razem rozumiany bardziej klasycznie, nadchodzący po chwilach średnio wielu, to klasycznie urodziwa drzewno ambrowa baza z subtelną, ciemniejącą z czasem nutką oud, która to baza powolutku, powoluteńku przesuwa balans kompozycji w kierunku klasycznego orientu. W opozycji do nowoczesnego otwarcia.


I jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało: ten obraz jest... ładny. I wcale nie aż tak dziwny, jak mogłoby się wydawać.
Roześmiana, owocowa panna w sukience z lateksu w kolorze dojrzałego mango (bo kolor gruszki wygląda mniej soczyście), z mlecznobiałym welonem opływającym opalone ramiona. Panna koniecznie piegowata i koniecznie złotooka. Bo ambra.

Do zdjęcia pozuje na puszystym dywanie z czystego kaszmiru. I z owieczką. Albo niech będzie, że z kózką. :)


Data premiery: 2019
Kompozytor: Asim Al Qassim

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: mango, gruszka, anyż, kardamon
Nuty serca: mleko, lukrecja, oud, cedr
Nuty bazy: bursztyn, irys, nuty drzewne, nuty słodkie



Ishq



Kolejne dziś perfumy, które są ładne i zupełnie mi to nie przeszkadza.

Tym razem kompozycja klasyczna, krągła, aksamitna. Łącząca miękki, kremowy aromat jaśminu z suchym, szeleszczącym na skórze zapachem pudru. Czy, jak chce producent, talku. Bo puder robi się z talku. Też.

Zapach wyzłocony szafranem, wyszarzony mchem. Z niezwykłą, urzekająco niejednoznaczną nutą malin.


Jedliście kiedyś liofilizowane maliny? Smak świeżych owoców połączony z chrupką strukturą. Nuta niesamowicie oryginalna sama w sobie - tu dodatkowo podbita została chłodnym, mineralnym zapachem kamienia. Czy, jak chce producent - talku. Bo talk to skała.

I to właśnie ta - dwukrotnie przeze mnie wypunktowana - nuta decyduje o niejednoznaczności i oryginalności tej kompozycji. Ten mineralny, pudrowy, chłodny aromat magicznie zmienia bardzo ładne perfumy w perfumy bardzo ładne i bardzo interesujące.


Recenzenci zgodnie wskazują na podobieństwo Ishq do Baccarat Rouge Maison Francis Kurkdjian. Nie do końca się z nimi nie zgadzam. Podobieństwo istnieje, ale raczej na poziomie pod mineralną maliną. Czyli w bazie i z jednym zastrzeżeniem. To, co w Baccarat Rouge działo się za sprawą iglastych żywic i tchnienia lawendy, tu staje się za pomocą kamienia. Ta zimna nutka - pachnąca nie wiatrem, lecz chłodnym dotykiem - czyni perfumy skomponowane przez duet Al Qassim + Carbonnel absolutnie wyjątkowymi. I tu - pomimo łatwej urody zapachu i jego miłego charakteru - nie zawaham się napisać, że to jest nisza. Nie tylko cenowa i nie tylko ze względu na ograniczoną dystrybucję marki. 

Ishq brzmi, jak gdyby u schyłku chłodnej jesieni wróciło lato.
Rozległe wrzosowiska. Kamieniste wzgórza porośnięte głównie mchem. Do skał przytulone krzewy krwawiące ściętymi pierwszym mrozem malinami. I słońce. Ciepłe, złociste, przepyszne słońce wyciskające z przerażonej nadchodzącą zimą natury ostatnią wielką pieśń aromatów. Zanim zapachy zamilkną z zimna.

Dałabym się zaprosić na ten spacer...


Data premiery: 2019
Kompozytor: Asim Al Qassim i Christian Carbonnel

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: szafran, jaśmin
Nuty serca: bursztyn, malina
Nuty bazy: mech dębowy, talk, wanilia



Sakan



Kmin z cytrusami. Duet tylko dla koneserów. Koneserów czego? Kminu z cytrusami!
Popielisty, spocony kmin złożony z aromatem cytrusów trochę zyskuje na świeżości, a trochę... właśnie traci.


Najdziwniejsze w tym arcydziwnym, choć prostym, otwarciu jest to, że ten zadziwiający, kulinarny duet nut właściwie dobrze brzmi. Oczywiście, jeśli nie przeszkadza nam kulinarność perfum. To taki specyficzny gourmand. :)

Chemia, perfum i skóry, w tym przypadku działa na korzyść perfum. Po paru kwadransach na Sakan jest już tylko piękny. Łagodne, popieliste kadzidło - miękkie, lekko zielone, świeckie - harmonijnie współbrzmi ze słodką wanilią i roślinnym akordem piżmowym.

Kiedy Sakan gaśnie na skórze w miłym cieniu paczuli - zostawia po sobie żal, że zgasł.


Data premiery: 2019
Kompozytor: Asim Al Qassim
Projekcja: umiarkowana
Trwałość: też umiarkowana. Jak na perfumy Anfas to... no szok!

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamotka, kardamon, cytryna, pomarańcza
Nuty serca: kmin, bursztyn, kawa
Nuty bazy: paczuli, wanilia, piżmo



Watan


Spójrzcie na nuty zapachowe: oud i labdanum w nutach otwarcia. Jakiż to piękny i trudny zabieg!

Watan od pierwszych sekund na skórze brzmi, jak gdyby zawsze tam był i jak gdyby tu własnie było jego miejsce. Głęboki, gęsty, nasycony olfaktoryczną barwą akord drzewny brzmi... słodko, kakaowo, miękko i... rozkosznie leniwie. Tak podany oud z labdanum? Panie Asim Al Qassim - chapeau bas!


Po kilku chwilach zaczynamy zauważać "życie wewnętrzne" kompozycji. Ożywczy promyk cypriolu. Nutka tak wyważona, że nie budzi kompozycji, nie porusza spokojnej przestrzeni tworzonej przez słodkie drewno. Zapach zamszu układający się troszkę obok spektrum zapachowego duetu oud - labdanum. Subtelny ślad nut dymnych. I wanilia - taka, jaką kochamy najbardziej - wielowymiarowa, bogata, brzmiąca dokładnie jak to, czym jest: jak dojrzewające leniwie strąki orchidei.

Połączenie nut wydaje się zupełnie nieodkrywcze, ale to złuda jest. Watan to perfumy ładne, eleganckie i ekskluzywne, ale złożone w sposób nieoczywisty. Bo nie ma w nich paczuli. Efekt cienia uzyskał kompozytor w sposób nieoczywisty - nutą wanilii i labdanum. Bo nie zdecydował się także na klasyczną orientalną bazę pozostawiając szlachetny duet nut drzewno - żywicznych w towarzystwie skóry i kakao. Bo kompozycja - pomimo iż nosi się komfortowo, miękko i łagodnie, jest prosta i nowoczesna.


Watan to perfumy wygodne jak kaszmirowy szal. Słodkie jak życie - kiedy bywa słodkie. Leniwe jak senne marzenie. I nawet jeśli z czasem marzenie rozmywa się w leniwej słodyczy - wciąż jest to leniwa słodycz najwyższej klasy.


Data premiery: 2019
Kompozytor: Asim Al Qassim

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: agar (oud),  labdanum
Nuty serca: kwiaty, cypriol
Nuty bazy: piżmo i nuty słodkie

Komentarze

  1. Owoce, kmin jakoś nie zrobiły na mnie wrażenia, co innego oud z labdanum, tu serducho szybciej zabiło :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też do Watana zabiło najmocniej, choć to straszny słodziak. Ale nie taki klasycznie upiornie karmelowy, tylko taki... niebanalny. :)
      I ta flaszka... Nie wiem, jak wychodzą na żywo, ale na zdjęciach to jest po prostu cudo.

      Usuń
    2. To prawda, flaszki są niezłe. Pierwsze co mi przyszło do głowy jak je zobaczyłam, że wyglądają jak eksponaty muzealne. I ta ich cudna niedoskonałość: pieczęć nie osiowo przyłożona jakby komuś ręka drgnęła, raz więcej laku, raz mniej, no i te kolory :D.

      Usuń
    3. Pieczęcie wyglądają, jak gdyby były prawdziwymi pieczęciami. To jest super pomysł!

      Usuń
  2. Piękne butelki (kupiłabym dla samej butelki). Kusi mnie Sakan (uwielbiam kumin). Gdzie można powąchać, zdobyć próbkę?

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty