wtorek, 30 października 2012

Odpowiedź Bartranda Duchaufoura na pytania związane ze stworzeniem perfum dla Gulnary Karimowej



W związku z moim artykułem na temat perfum skomponowanych przez Bertrandfa Duchaufoura dla córki uzbeckiego dyktatora Isloma Karimowa Gunlary czuję się w obowiązku przekazać Wam odpowiedź Bertranda, której udzielił założycielce i szefowej Ca Fleure Bon Michelyn Camen na pytania dotyczące perfum i związanej z ich promocją podróży do Uzbekistanu, które zadała mu via e-mail. 


Poniżej tłumaczenie pełnej treści maila Duchaufoura, który zamieszczony został na Ca Fleure Bon we wpisie sprzed czterech dni. 

Bardzo dziękuję Stephendedalus za podesłanie linka. Przeoczyłam go.


Witaj Michelyn, 
jest mi naprawdę przykro, że się martwisz. Nie było moją intencją szokowanie kogokolwiek. Rzeczywiście, stworzyłam perfumy dla marki Guli... Kim jest Guli? Początkowo projekt Guli był życzeniem jednego z moich francuskich klientów utrzymującego kontakt z uzbeckim klientem, który wydawał się nie mieć nic wspólnego z kimkolwiek innym... a ja po prostu realizowałam zamówienie klienta i to wszystko. 

Byłem trochę naiwny i brałam pod uwagę tylko dobrą stronę przedsięwzięcia (pieniądze) nie zdając sobie sprawy z tego, co się za nimi kryje.

Niezależnie od pierwszego, niewłaściwego aspektu tej relacji, pojechałem tam na zaproszenie pani prezes firmy Guli, właścicielki marki prezentującej te perfumy. NIGDY nie zdawałem sobie sprawy z tego, ze projekt jest dla niej tak ważny i że za nią stoi panna Karimowa... Poza tym zaproszony zostałem jako jeden z tysięcy ludzi na wielki tydzień mody. W tym natłoku efektownych przedstawień i wydarzeń czułem się anonimowy, a wszystko wydawało się idealnie zaplanowane i zorganizowane, jak na wielkiej gali. Zwiedziłem wiele miejsc w Taszkiencie i także poza Taszkientem, wszyscy i wszystko wydawało się piękne i harmonijne, jak w najbardziej idealnym układzie społecznym, o jakim moglibyśmy marzyć. I naprawdę Michelyn, naprawdę, nie wiem, co myśleć o tych ludziach, tym kraju i jego polityce... Prawdziwe tło historii odkryłem dopiero później. Nawet po czterech dniach podróży nie potrafię ocenić ja dobrym bądź jak złym jest to zdarzenie... Nie jestem w stanie ocenić, czy moja obecność tam była dobra, czy zła. Ludzie, których spotkałem wydawali się tak szczęśliwi i wdzięczni, że tam byłem. Ale którzy ludzie? Czy reprezentują oni normalną, uzbecką ludność? Nigdy się nie dowiem. 

Przykro mi, ze sprawiłem ci niemiłą niespodziankę... 
Pozdrawiam ciepło

Bertrand



Ze swojej strony dodam, że marka Guli to oficjalna marka Gulnary Karimowej (Guli to zdrobnienie od Gulnara). Guli firmuje kolekcje odzieży i biżuterii projektu Karimowej. Jest to informacja oficjalnie dostępna. 
Właśnie ze względu na osobę właścicielki marka Guli została w ubiegłym roku usunięta z harmonogramu New York Fashion Week, na którym Gulnara Karimowa zamierzała promować swoją kolekcję. 

Kim była prezes kontaktująca się z Duchaufourem? Czy możliwe, że nie wszedł na stronę tak egzotycznego zleceniodawcy? Czy genialny perfumiarz naprawdę, już po poznaniu faktów, bierze pod uwagę możliwość, że goście imprezy reprezentowali "normalną, uzbecką ludność"?

Przyznaję, że moich wątpliwości list Bertranda Duchaufoura nie rozwiał. Ale na inną odpowiedź nie mamy chyba co liczyć. 

21 komentarzy:

  1. Fakt chyba nie mamy co liczyć... dobrze że miał twarz aby odpowiedzieć na nurtujące wszystkich pytanie, chociaz i tak wiele pytań cisnie sie na usta:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Ta odpowiedź rodzi tylko kolejne wątpliwości.

      Usuń
  2. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o ... :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedź jest, ale jakaś taka nie na temat. Niedopowiedziana i calkiem nie rozwiewa nic...żadnej z wątpliwości

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm...
    Kiedy czytam tę wypowiedź, zauważam jej szerszy kontekst. Duchafour pojechał sobie do Taszkientu, myślał, że podczas tygodnia mody poznał typowych mieszkańców Uzbekistanu, obejrzał "najbardziej idealny układ społeczny, o jakim moglibyśmy marzyć" i wrócił do domu. A mnie przychodzą do głowy czytane wiele razy "relacje podróżników" europejskich z miejsca dla nich mniej lub bardziej egzotycznych, np. z Bałkanów: "Bałkan jest rzeczywiście wspaniałą górą", "Jak można robić tyle zamieszania z powodu takiego kretowiska!" - a to tylko pierwsze cytaty z rzędu. [a konkretnie z 'Przedmowy' do książki Bozidara Jezernika 'Dzika Europa. Bałkany w oczach zachodnich podróżników'. Polecam szczerze. :) ]

    Bertrand D. w istocie wpisał się w nieskończenie długi ciąg ludzi, którzy nie tyle przyjechali co przejechali, patrzyli ale nie widzieli, może czegoś się dowiedzieli ale z pewnością nie nauczyli ni tym bardziej nie zrozumieli. W gruncie rzeczy odbył podróż all inclusive; ;> z tą różnicą, że powiązaną z małym zleconkiem dla córki lokalnego satrapy. Zresztą, kogo to obchodzi? Uzbekistan, Kirgistan, Kazachstan czy Afganistan - kto by się tam w ichnich nazwach rozeznał! ;> Przecież ich mieszkańcy i tak "niczym odmienne typy teriera, mają odmienne ubarwienie i kształt ale podstawowe cechy są wspólne". :] [uwaga: to był sarkazm; co piszę na wszelki wypadek]
    Co istotne, podobne przekonania nie biorą się z rasizmu czy ksenofobii lecz ze zwykłej, ludzkiej, typowej dla każdej i każdego z nas ignorancji. Nie wynikają ze złej woli, tylko z filtrowania przez nasz umysł informacji jego zdaniem zbędnych. Coś bardzo ludzkiego... niestety.

    a tak na marginesie: zgadzam się; innych wyjaśnień już się nie doczekamy. Bo i jakim cudem? Cóż miałby zrobić? Wycofać swoje nazwisko z projektu? Teraz to se może. ;P Towar został kupiony, jego rola i tak sie skończyła a wiadomość o udziale w projekcie już poszła w świat. Rozgłosić, że przekazał Amnesty International całą kwotę od Karimowej na pomoc więźniom politycznym jej szanownego tatusia? Wówczas usłyszałby, że bez szumu w necie nigdy by tego nie zrobił, oportunista wstrętny. Zaangażować się osobiście w pomoc Uzbekom? Jeszcze gorzej.
    Chodzi o to, że obecnie jakiekolwiek działanie z jego strony spotkałoby się z krytyka i podejrzliwością.
    Zawsze może przekazać forsę AI czy innej organizacji po cichu i mieć spokojne sumienie. Albo nie zrobić tego wcale - i też spać spokojnie. :] Nie ma dobrego zakończenia tej historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma.

      Ja myślę, że on śpi spokojnie. Nie napisał, ze mu głupio, ze wziął udział w tym projekcie. napisał, że nie chciał sprawić przykrości... Nie Uzbekom przecież.

      W kontekście tej sprawy do głowy przychodzi mi jedno pytanie. JAK duże muszą być pieniądze, które sprawią, ze tacy ludzie, jak Sting czy Duchaufour, mający imię, które jest szanowaną marką, "nie pytają" o ich pochodzenie?

      Usuń
    2. Szukamy rozwiązania, bo chcemy wierzyć, że artysta, którego lubimy jest dobrym, wrażliwym człowiekiem. A przecież (niestety) jedno i drugie nie musi się łączyć.
      Zazwyczaj w takich przypadkach zapominamy o dwóch najbardziej prawdopodobnych przyczynach danego zachowania.
      1. Faceta może zupełnie nie interesować dobro/zło - ważna jest wyjątkowość danej osoby. Czy "krwawa caryca" nie sprawi, że jego nazwisko dłużej przetrwa w pamięci maluczkich i że w ogóle o nim usłyszą? Czy to nie podniecające tworzyć dla kogoś takiego? Odkryć go?
      2. Ignorancja, absolutna ignorancja. Coś jak Jay-Z, który zakłada koszulkę Che Guevar (mordercy, rasisty) i śpiewa o nim w pochlebny sposób.
      Ludzie są po prostu głupi.

      Usuń
    3. A przepraszam, że się wtrącę, ale Sting coś zrobił w tym stylu? Bo jeśli tak, to mi umknęło i chętnie się dowiem...

      Usuń
    4. Z tego co pamiętam, to swego czasu Duchaufour mógł skomponować indywidualne perfumy dla każdego, kto chciał. ;) No i był gotowy na ten cel wyłożyć bodaj 40 tys. E, bo takie D. miał wówczas stawki. Nie wiem, jak jest obecnie.
      I z tej usługi musiała skorzystać Karimowa. Watpię, żeby wobec niej zastosował jakąś specjalną taryfę. Do tego musiałby znać zleceniodawczynię. ;> I wiedzieć, że ją stać. A skoro nie miał pojęcia, z kim właściwie ma do czynienia... ;))

      Mad As Hatter, Sting dał prywatny koncert dla Gulnary K. Co jest o tyle gorsze, że wiedział świetnie, kim są osoby, które go zatrudniły.

      Usuń
  5. No cóż. To, co napisał, mam jednak wrażenie, ze było tłumaczeniem się - a tłumaczą się winni. Tę "normalną ludność", jak rozumiem, spotkał nie na pokazach mody, tylko w czasie, kiedy odwiedził, jak pisze, wiele miejsc w Taszkiencie i poza nim.
    Pisze w tonie pokory, ale mam wrażenie, że wcale się nie kwapi, żeby odkryć prawdę - kwituje to stwierdzeniem "nigdy się nie dowiem". no jasne, jak nie chce, to się nie dowie.
    Jednak, choć niedosyt pozostaje, pozytywnie odbieram tę wypowiedź. Choć nie umniejsza to w żadnym stopniu szpetoty tej "ignorancji z wyboru".

    OdpowiedzUsuń
  6. Albo jest skrajnie naiwny i leniwy (w końcu pobieżne rozejrzenie się po stronie internetowej nie kosztuje aż tak dużo wysiłku) albo... Albo po prostu kłamie w żywe oczy. Innej opcji nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mąż uważa, że z całą pewnością jest winny - dodam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta jego odpowiedź to istna "opera aperta". Może nie było pełnej premedytacji w tym, co zrobił, ale kryształowego sumienia zapewne też nie ma. Każdy, kogo ta sprawa interesuje, będzie teraz wierzył w to, co chce uwierzyć. W zasadzie to nic więcej nie można już powiedzieć. Smutniejszy od całej tej dyskusji jest tylko los Uzbeków, których prawa w dalszym ciągu będą łamane.

    OdpowiedzUsuń
  9. odetchnąłem z ulgą, bo jednak wyszło na moje... zlecenie przekazano nie imiennie, lecz przez pośrednika... a trudno oczekiwać, by człowiek o jego pozycji przed podjęciem pracy - przeprowadzał drobiazgową infiltrację każdego zleceniodawcy... ale nie wątpię że od teraz całe środowisko będzie ostrożniejsze, choć nie słyszę pomstowania na nosy komponujące dla Hugo Bossa, choć niechlubna przeszłość tego domu mody nie stanowi dla nikogo tajemnicy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piracie, nie gniewaj się, ale moim zdaniem nie wyszło na Twoje. :)
      Pisałam na Wizażu, skopiuję tutaj, , jak ja to widzę:

      Bertrand jest w pewnym sensie uczciwy - w liście podkreśla rolę pieniędzy. I sądzę, że to ine były najwazniejsze.
      Myślę, że to pewnie było tak, że ktoś postronny (czyli nie sama Guli) zaproponował mu kontrakt za jakąś kosmiczną kwotę "dla klienta". Bertrand zgodził się pewnie entuzjastycznie, bo przecież w dostawaniu dużej kasy za pracę, którą się wykonuje świetnie nie ma niczego złego.
      Kiedy doszło do finalizacji umowy, pewnie i doczytał któż zacz, ale w tej sytuacji po pierwsze głupio było mu się wycofać, skoro już się wstępnie zgodził (a może i się bał, że się robber baron wystawiona do wiatru wkurzy), a po drugie w takiej sytuacji, kiedy kwotę już sobie w głowie "zaksięgowałeś" rozpatrujesz rezygnację jak utratę tej kasy i psychologicznie jest jeszcze trudniej odmówić. Ja myślę, ze Guli to świetnie zaplanowała - może i jest nieludzko bezwzględna, ale głupia nie jest z całą pewnością.

      Ergo: gościu sam siebie potrafi usprawiedliwić i nie czuje się z źle z promowaniem złych ludzi, tylko z tym, że ktoś się o to czepia.

      Większość ludzi taka właśnie jest. Na wiele rzeczy przymknie oko dla korzyści.

      Usuń
  10. Bzdura na resorach i odwracanie kota ogonem. Facet wdepnal dobrwolnie w szambo,a teraz dziwi sie, ze zasmierdzialo.Dla mnie ta wypowiedz to smieszna farsa, poniewaz ludzie pokroju Duchafoura, obracajacych milionami,maja do dyspozycji armie agentow,asystentow,adwokatow i managerow,ktorych zadaniem jest nie tylko troska o dochody ale i kontrakty oraz wizerunek firmy.Nawet jesli dziadek Bertrand w napadzie demencji wpadlby na taki poroniony pomysl, wyjasniliby mu blad.Zrobiono to przyziemnie i dla forsy, tylko nikt sie nie liczyl z taka afera to i po malu panikuja. Koochani,artysta to taki sam glab moze byc,jak kazdy inny, szampana i kawioru w ustepie nie wydala, po wodzie nie spaceruje.Po prostu jak sep polasil sie na materialne korzysci, co w samo w sobie nie jest niczym nagannym, jedynie spodob, w jaki to zrobil.Niektorym slawnym i bogatym ciagle sie wydaje ze stoja ponad tym wdzystkim, a pozniej jecza gdy laduja dziobem w blocie.Jak to sie mowi- mozna wydostac czlowieka z szamba, ale szamba z czlowieka- nigdy. Duchafour, postaraj sie o lepsza wymowke, ta jest smieszna i zenujaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, ze innej nie będzie. Jemu naprawdę chodziło tylko o kasę i naprawdę teraz nie jest mu przykro, ze zrobił perfumy dla Karimowej, tylko dlatego, że ludzie się czepiają. Myślę, że on wie już kim jest ta kobieta i jak żyją ludzie w Uzbekistanie, ale nawet przed sobą się nie przyzna, że wie, bo byłoby mu wtedy niewygodnie.
      Baby, tak uczciwie, widzisz coś dziwnego w jego zachowaniu? Bo ja, na mniejszą skalę, oczywiście, widuję to często. Ludzie tacy są.

      Usuń
  11. Absolutnie.Juz ci mowilam,ani mnie to szokuje,ani dziwi.Tylko bezgranicznie brzydzi. Ludzi o takiej mentalnosci natychmiast usuwam ze swojego otoczenia-to popluczymy ludzkosci. Im wiecej odgryzaja,tym wiecej chca zezrec. Az kiedys-i na szczescie-sie udlawia.
    A jego " skrucha" ,funta klakow niewarta? To tak jakby zbrodniarz zalowal nie tego ze popelnol zbrodnie,tylko,ze go zlapali. Tylko o to mu chodzi. Takze zbyt czesto spotykam sie z takim postepowaniem-ale wiesz,Klaudi-to ich zakichana Karma.We wszechswiecie jest rownowaga,i predzej czy pozniej kazddy swoj rachunek placi.
    Wiec-tylko cierpliwosci. Buzka i nie smuc sie,dziad tego niewarty,zebys poswiecala mu chocby sekunde swojego cennego czasu. Ale Tyx za dobre serce masz,Krolowo!!! Sciskam mooooocno!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...