wtorek, 4 lutego 2014

Jaśmin w perfumach - kolejna cegiełka w indeksie składników i wprowadzenie do jaśminowej serii


Czy gotowi jesteście na inwazję białego kwiecia?

Cykl tuberozowy przyjęliście nader życzliwie, tuszę więc, że znajdą się wśród Was także amatorzy jaśminu, który będzie bohaterem moich opowieści przez kilka najbliższych dni.

Dlaczego?
A dlaczego nie? :)


Jaśmin w perfumach

 

Jaśmin to ikona perfumiarstwa. Kochany i nienawidzony. Zapach, który nikogo nie pozostawia obojętnym. 

Nazywany królem nut, mordercą w białych rękawiczkach, czarodziejem odbierającym zmysły, cichym zabójcą i tajną bronią uwodzicielek. 

To jaśminem pachniały chińskie napoje miłosne, to zapach jaśminu sprawił podobno, że Kleopatra z taką łatwością zawładnęła sercami (i nie tylko sercami) dwóch rzymskich cesarzy.

 

W krajach Wschodu jaśmin często bywa składnikiem bukietów i stroików ślubnych - ze względu na delikatność płatków i piękny aromat, który nie tylko skupia uwagę, ale także koi nerwy i poprawia samopoczucie. Jego odprężająca woń ułatwia podobno zestresowanym nowożeńcom konsumpcję małżeństwa.


Zacznijmy od legendy


Europejska historia jaśminu także związana jest z miłością i małżeństwem.
Podobno pierwszym Europejczykiem, który mógł radować się aromatem kwiatów jaśminu był jeden z toskańskich książąt, który pod koniec XVII wieku odkupił sadzonkę od powracającego z Chin podróżnika.

Posadzona w ogrodzie i troskliwie pielęgnowana przez książęcego ogrodnika roślina kwitła i zachwycała toskańską socjetę. Wielu wysoko urodzonych i bogatych gości starało się pozyskać sadzonki cudownego krzewu. Zazdrosny możnowładca pragnął jednak pozostać jedyną osobą będącą w jej posiadaniu - zakazał więc rozdawania i sprzedaży nie tylko jaśminowych sadzonek, ale także gałązek. Skwapliwie sprawdzano, czy opuszczający rezydencję goście nie zabierają ze sobą żadnych, poza kwiatami, części książęcego skarbu.


Sprawujący pieczę nad jaśminowym krzewem ogrodnik był osobą ubogą. W dniu swojego ślubu, nie mogąc pozwolić sobie na obdarowanie swej ukochanej żadnym wspaniałym prezentem, podarował jej pęczak jaśminowych kwiatków, aby mogła przypiąć go do skromnej sukni. Panna Młoda, już jako żona ogrodnika, zasadziła w ogrodzie uwiędłą gałązkę, która... Przyjęła się, urosła i zakwitła. Legenda mówi, że ogrodnik wraz z żoną żyli długo, szczęśliwie i dostatnio sprzedając jaśminowe sadzonki bogatym i mniej bogatym.


Gatunki jaśminu 
stosowane w perfumiarstwie

W perfumiarstwie najczęściej stosuje się dwa z prawie trzystu gatunków jaśminu: jaśmin Sambac i Jaśmin Wielkokwiatowy . Oba gatunki pochodzą z Indii, różnią się jednak zapachem.


Jaśmin Wielkolistny

 

Jaśmin Wielkolistny zwany Sambac aromat ma relatywnie lekki, ożywczy, subtelny. To on daje jaśminowym perfumom niezwykłą świetlistość.


Jaśmin Wielkokwiatowy


Jaśmin Wielkokwiatowy, zwany także Królewskim  lub Hiszpańskim (J. grandiflorum) to woń cięższego kalibru. Intensywny, kremowy aromat z charakterystycznym, zwierzęcym szczytem zapachowego spektrum daje kompozycjom zapachowym nie tylko moc, ale też zmysłową gęstość.


Jaśmin Lekarski

 

Jaśmin, który znamy jako roślinę ogrodową o drobnych, aromatycznych kwiatkach w kształcie gwiazdek to, stosowany niegdyś także w perfumiarstwie, Jaśmin Lekarski (J. officinale). Jego subtelnie słodki, upojny zapach jest naprawdę uroczy. Obecnie w perfumach niespotykany ze względu na relatywnie niewielką, w stosunku do poprzednich dwóch gatunków, zawartość olejków aromatycznych w kwiatach.


Zbiór jaśminu


Jaśmin nie jest rośliną szczególnie trudną w uprawie, jednak już zbiór kwiatów zdatnych do tego, by pozyskać z nich zapachowy olejek to proces trudny i żmudny.

 

 

Jaśminowe kwiatki są nie tylko drobne, lecz także bardzo delikatne. Zbiera się je nad ranem, zanim zaczną się rozwijać i zanim słońce wyssie z nich wilgoć i eteryczne olejki. Każdy kwiat zebrać trzeba ręcznie: ostrożnie, uważając, by nie pognieść delikatnych płatków.


 

Zebrane kwiaty jaśminu natychmiast dostarcza się do przetwórni, w której pozyskuje się jaśminowy "konkret". Każda godzina zwłoki wiąże się z ryzykiem utraty cennych zbiorów - jaśmin bowiem zaczyna fermentować właściwie natychmiast po zebraniu i następnego dnia po zbiorze jest już,  jako surowiec perfumiarski, bezwartościowy.


 Pozyskiwanie absolutu


Jeszcze sto, sto kilkadziesiąt lat temu najczęściej wykorzystywaną do pozyskiwania jaśminowego olejku metodą była pracochłonna metoda enflourage polegająca na tym, że świeże kwiaty przykleja się do pokrytych bezwonnym tłuszczem  szklanych płyt. Po kilku dniach zużyte kwiaty zbiera się, a na tłuszczu układa kolejne. I kolejne. I kolejne. Aż do całkowitego nasycenia tłuszczu eterycznymi olejkami.  

Nasycony aromatycznymi olejkami tłuszcz - tak zwaną pomadę rozpuszcza się w alkoholu w celu uwolnienia z niej wchłoniętych olejków, po czym chłodzi i filtruje aby oddzielić olejki zapachowe od zestalonego tłuszczu. Ostatnim etapem produkcji jaśminowego absolutu - najczystszej i najcenniejszej formy zapachowej esencji - jest odparowanie z tej mozolnie wyprodukowanej substancji wody.


 

Obecnie najczęściej stosowaną metodą pozyskiwania jaśminowego absolutu jest ekstrakcja solwentem czyli wytrząsanie kwiatów w kadziach zawierających substancję, która wyciąga z nich związki aromatyczne, woski i pigmenty. Najczęściej stosowanym solwentem jest heksan, który później oddziela się próżniowo od wyciągniętego z kwiatów konkretu. Dalej postępuje się analogicznie, jak w przypadku konkretu pozyskanego metodą enflaurage: rozpuszcza w alkoholu, chłodzi, filtruje.


Imponująca matematyka

 

1 gram jaśminowego absolutu powstaje z około ośmiu tysięcy ręcznie zbieranych kwiatów.  
Albo inaczej: 1 000 kilogramów kwiatów to około 16 gramów absolutu.
Robi wrażenie, prawda?



Źródła ilustracji:
  • Zdjęcie 1 pochodzi z bloga grndoordesign.wordpress.com
  • Zdjęcie nr 2 to fragment relacji z pakistańsko - hinduskiego wesela zamieszczonej na stronie www.danieltaylorphoto.com
  • Zdjęcie jaśminowego krzewu ze strony: davesgarden.com
  • Zdjęcie 5,6 i 8 z zasobów Wikimedia Commons.
  • Jaśmin lekarski ze strony www.herbsfor.net
  • Autorem zdjęć ze zbiorów jaśminu (4, 9-12, 14) oraz zdjęcia ukazującego wsypywanie kwiatów do kadzi z solwentem jest Philip Haslett - fotograf, którego piękne zdjęcia podziwiać można między innymi w jego galerii Unique Provence.
  • Zdjęcie przedstawiające proces enfleurage z oficjalnej strony muzeum perfum w Grasse:.museesdegrasse.com

15 komentarzy:

  1. Jaśmin wielkolistny wygląda jak gardenia :)
    Uwielbiam zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznaję, że o ile znam się na esencjach, o tyle na kwiatach słabo. Jaśmin łatwiej mi rozpoznać po zapachu, niż po wyglądzie. A jak wygląda gardenia, właśnie będę googlać. :)

      Usuń
  2. bardzo lubię zapach naturalnego jaśminu, z którego bukieciki sprzedają turystom na ulicy Tunezyjczycy. niestety nie mam pojęcia jaki to gatunek, nie wiedziałam że jest ich aż tak dużo.
    w perfumach niestety takiego jaśminu nie ma, ale i tak lubię jaśminowe zapachy testować :) większość co prawda przemija nie zostawiając wyraźnych śladów w mojej pamięci, ale jeszcze nie zdarzyło mi się cierpieć podczas testowania ;)
    czekam niecierpliwie, na pierwszą recenzję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza będzie ikona. Alien. Właśnie noszę. I zaraz pójdę z nim do dentysty. Hmmm...

      Usuń
  3. To ja będę wdzięczna za różaną serię w przyszłości :D Jestem ciekawa co dla mnie odkryjesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różaną? Oh... Aż dziw, ze jej jeszcze nie było.
      Zobaczę, co dam radę w tej kwestii zrobić. Nie jestem szczególnie "kwiatowa". Muszę sobie dawkować z umiarem. ;)
      Ale pomysł został zasiany i kiełkuje. :)

      Usuń
  4. Ach, uwielbiam jaśmin. Mam właśnie perfumy - mieszanka jaśminu z cytrusami- wyjątkowy zapach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak kiedyś mieszałam olejek cedrowy z melisą i wanilią. :)

      Usuń
  5. Sabbath masz może w planach cykl mirrowy ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy cykl związany z którąkolwiek z nut drzewnych ma sens na blogu, na którym głównie o tych nutach się pisze. Pierwotnie te cykle przewidziałam jako trybut dla nut, których nie lubię. Mirrę lubię. Muszę to przemyśleć. ;)

      Usuń
  6. Owszem, imponujące proporcje - to tłumaczy także ceny niektórych perfum ;) Ale warto dać więcej grosza za zapach, który jest nam bliski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z założenia, że za coś, co jest jednocześnie dziełem sztuki, ozdobą i poprawiaczem samopoczucia zapłacić warto. Oczywiście wszystko na miarę możliwości, ale jeśli mam wydać na coś kasę... Wolę na perfumy, niż na ciuchy czy kolorówkę. Może gdybym umiała zmalować takie cuda, jak Ty, kolorówka nęciłaby mnie bardziej. Ale nie umiem.

      Usuń
  7. Wspaniały wpis - chętnie zamieściłabym go przynajmniej na swojej stronie na fb...tylko nie wiem, jak to zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniały komplement. :*

      Ju, pod postem jest taki znaczek facebooka. Klikasz i otwiera Ci sie okienko z umieszczaniem. Można też normalnie - linki użyć. :)
      Albo udostępnić mój link z facebookowego SoS.

      Usuń
  8. Zawsze uwielbiałem zieloną herbatę z jaśminem za jej Chill'ujący charakter i refleksyjną głębię. Uwielbiam oblicze jaśminu w Rashy doceniam bardzo w Jasmine Musk-Forda, oraz błyskotliwie organiczne oblicze w zapachu marki Korres zbudowanym na kliku nurtach.. i to Ujęcie Jaśminowca w Caligna...mmm :)
    Cieszę się że nadchodzi na SoS era jaśminu.!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...