sobota, 22 lutego 2014

Zmiany regulacji prawnych UE dotyczących składników perfumeryjnych - zapowiedź cyklu publikacji oraz skoordynowanych działań



W związku z niepokojem wywołanym w środowisku miłośników perfum przez ogłoszoną przez Komisję Europejską propozycją zmian regulacji prawnych dotyczących składników perfumeryjnych, zamieszczam tu oświadczenie pani Ewy Starzyk - Dyrektora ds. Naukowych i Legislacyjnych  Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego.



Komisja Europejska ogłosiła konsultacje społeczne propozycji dodatkowego uregulowania szeregu składników zapachowych: LINK

Komisja proponuje: zakaz stosowania trzech substancji: o HICC (Hydroxyisohexyl 3-cyclohexene carboxaldehyde, Lyral®), o atranolu, o chloroatranolu, oraz konieczność oznakowania około 65 dodatkowych potencjalnych alergenów zapachowych, oprócz dotychczasowych 26.

Atranol i chloroatranol oczywiście nigdy nie były celowo stosowane w kosmetykach, są składnikami naturalnych surowców perfumeryjnych, jak mech dębowy, czy mech drzewny.

Dla przemysłu kosmetycznego i perfumeryjnego ta propozycja nie jest zaskoczeniem. Już w lipcu 2012 roku Komitet Naukowy ds. Bezpieczeństwa Konsumentów opublikował opinię naukową, w której zalecił podobne regulacje. Jednak wówczas była mowa o około 90 nowych składnikach (czyli razem z dotychczasowymi 130 substancji), które trzeba będzie oznakowywać na opakowaniach.

Przemysł perfumeryjny od kilku lat pracuje nad uzyskaniem składników pochodzących z mchu dębowego i zmniejszonej ilości atranolu i chloroatranolu, głównych alergenów mchu. Z kolei z dostępnych w przemyśle kosmetycznym informacji wynika, że wiele firm już od jakiegoś czasu prowadzi reformulacje swoich zapachów. Zresztą wycofywanie określonych składników z kompozycji zapachowych to proces ciągły, bo przecież IFRA wciąż wydaje nowe zalecenia, podyktowane bezpieczeństwem konsumentów. I zalecenia te muszą być wdrażane przez producentów kompozycji zapachowych.

Wycofanie wspomnianych 3 składników może więc zmienić niektóre istniejące zapachy, ale nie należy się spodziewać, że większość naszych ulubionych kompozycji zniknie z rynku lub diametralnie się zmieni.

Głównym partnerem Komisji Europejskiej w pracach legislacyjnych dotyczących składników zapachowych jest IFRA. Organizacja ta zrzesza czołowych producentów składników i kompozycji zapachowych. IFRA w dość lakonicznym oświadczeniu na stronie internetowej stwierdza, że akceptuje propozycję Komisji: LINK do oświadczenia

Natomiast bez względu na to, jak bardzo Komisja Europejska dba o nasze bezpieczeństwo, pasjonaci perfum i perfumiarstwa powinni wziąć udział w konsultacjach społecznych Komisji Europejskiej i wyrazić swoje stanowisko, a szczególnie obawy o dostępność znanych lub ulubionych zapachów.

Na ocenę sytuacji mamy jednak trochę czasu – konsultacje potrwają do 14 maja 2014.

Wkrótce postaramy się przedstawić nieco bardziej szczegółowe informacje nt. propozycji Komisji. Być może uda nam się również zebrać nieco informacji na temat możliwego tej propozycji wpływu na rynek zapachów.

Ewa Starzyk
Polski Związek Przemysłu Kosmetycznego




W imieniu Pani Dyrektor oraz własnym proszę Was o zachowanie spokoju. W marcu, gdy będziemy dysponowali większą ilością informacji przedstawimy Wam konkrety, przygotujemy akcję informacyjną oraz ułatwimy udział w konsultacjach. 


18 komentarzy:

  1. Brawo! Wszyscy narzekamy a prawda jest taka że od samego gderania nic się nie zmieni. Będę czekać na dalszy rozwój zdarzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsycanie paniki jest bez sensu. Szczególnie jeśli robi się to nie posiadając pełnych informacji. Tymczasem nawet fachowcy nie potrafią jeszcze ocenić skali zmian. IFRA czy PZPK zachowują umiar w wyrażaniu opinii nie dlatego, że mają to w nosie, tylko dlatego, że badają sprawę.
      Na przykład panika dotycząca mchu dębowego jest najprawdopodobniej niepotrzebna. Już pół roku temu prace nad absolutem mchu pozbawionym atranolu. Są szanse, że będziemy mogli cieszyć się tym zapachem bez kłopotów z alergią.


      Usuń
  2. świetna inicjatywa, dołączam się i w pełni popieram... mam już dość urojeń i hipotetycznych fobii IFRA i kuriozów UE... banda koniunkturalnych hipokrytów znów znalazła sobie niewinną ofiarę do uciskania, gdy prawdziwi truciciele (tzw. producenci żywności i koncerny tytoniowe) mogą truć nas w najlepsze i to w majestacie prawa... ręce opadają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piracie, ten cykl publikacji nie jest nawoływaniem do hejtu, wręcz przeciwnie - powinien skłonić ludzi do uspokojenia reakcji. Wnioskuję o zachowanie spokoju i unikanie generalizujących i krzywdzących sądów.

      Usuń
    2. Sabb, nie wzburzyła mnie Twoja publikacja, tylko całą ta sytuacja... IFRA za bardzo się panoszy i szuka dziury w całym, tam gdzie jej nie ma... w moim odczuciu uspakajające i wyważone teksty nie załatwią kwestii, która od dawna mąci mi (i nie tylko mi) dobre samopoczucie odnośnie kastrowania dostępnych składników i pora wreszcie wyznaczyć granicę tolerancji na absurdy i zabobony, gdy tym czasem prawdziwi truciciele i wywoływacze uczuleń mają się dobrze i wciąż bezkarnie rujnują nam zdrowie... jak to szło? kowal ukradł, a cygana powiesili? IMHO pasuje do tej sytuacji z cięciami nut jak ulał... uspokoję się dopiero gdy UE uchwali coś sensownego i rzeczywiście z korzyścią dla konsumentów - zamiast bić pianę pospołu z IFRĄ i triumfalnie ogłosić kolejne zwycięstwo nad wyimaginowanym przeciwnikiem...

      Usuń
    3. Podgrzewanie atmosfery także nie załatwi kwestii. Żeby osiągnąć coś w Komisji Europejskiej należy działać rozważnie i w nacisnąć w odpowiedni sposób.
      Komisja Europejska i IFRA to nie jest ta sama instytucja. Nie działają razem, tylko ich obszar działań czasem się pokrywa.

      Chciałabym, żeby moja współpraca z Panią Ewą zaowocowała nie tylko akcją informacyjną, ale też realnym wpływem na decyzje Komisji Europejskiej.

      Usuń
    4. ok, zatem przycupnijmy grzecznie jednym pośladkiem na krańcu ławeczki i poczekajmy cierpliwie, co nam przyniesie język i kanony dyplomacji... ;)
      p.s. nie lubię mówić "a nie mówiłem", a coś mi się wydaje, że znów będę musiał to powiedzieć... :)

      Usuń
    5. Piracie, ale IFRA to przemysł, a nie ustawodawca... To nie oni się panoszą, tylko.... głównie Skandynawowie, którzy mają fobie na punkcie alergii. Z zeszłym tygodniu będąc w schronisku w Szwecji, w intrukcji obsługi schroniska samoobsługowego zobaczyłam punkt, że z uwagi na alergików należy się powstrzymać od publicznego używania perfum.
      Faktem jest, że przemysł nie zrobi NIC co wskazywałoby na chęć pogwałcenia najważniejszej zasady: bezpieczeństwa konsumentów. A faktem jest, że składniki zapachowe to druga po niklu przyczyna alergii w UE. To jest fakt. Przemysł kosmetyczny nie może się zasłaniać swobodą wyboru konsumenckiego.
      Próbuję kanałami zawodowymi ustalić, czy faktycznie zamienniki mchu dębowego są już osiągalne. Ale niezależnie od tego - środowisko bloggerskie powinno koniecznie wyrazić swoją opinię. Natomiast stwierdzenia, że 90% zapachów przestanie istnieć są wyssane z palca. Dlatego stanowisko środowiska bloggerskiego powinno to być zdecydowane, ale nie histeryczne.
      Sab, no weź, ja nie jestem żadna Pani :)

      Usuń
  3. Jeżeli ze spokoju i wyważenia wyniknie jakikolwiek realny skutek, wtedy będzie cudownie. Bo jak na razie pachnie mi to typowym "ależ to nie jest problem na wasze piękne główki, drodzy konsumenci", czyli: nie wtrącajcie się do nieswoich spraw. :> Tak rozumiem przytoczona wypowiedź.
    Choć jednocześnie muszę wyznać, że mam głęboką i szczerą nadzieję, że się mylę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem ją inaczej. Jako przystępny wstęp do konkretnej akcji. Gdzie dokładnie masz tę część, że nie na nasze główki?

      Jeśli chodzi o propozycje regulacji - czytałaś całość dokumentacji i wszystko dokładnie rozumiesz? Bo my wciąż wczytujemy się w te propozycje zmian i usiłujemy ustalić, jakie będą ich realne konsekwencje oraz najskuteczniejszy możliwy sposób reakcji. Ale jeśli wiesz dokładnie i bez wątpliwości, gdzie jest największe ryzyko i jak najskuteczniej zareagować, to poważnie proszę, wyjaśnij nam to prosto, konkretnie i wyczerpująco. Które kwestie oprotestować, o jakie składniki walczyć, jak sformułować protest? Może faktycznie wiesz więcej, niż my?

      Dla porządku zaznaczę, że wypowiedź powyższa jest nie tylko wypowiedzią chemika i naukowca, ale także wypowiedzią perfumomaniaczki i miłośniczki mchu dębowego w perfumach. Panią Ewę miałam przyjemność poznać z okazji tego, że jest czytelniczką mojego bloga.

      Dodatkowo proszę o zwrócenie uwagi na to, że jest to wypowiedź specjalnie dla SoS, nie skopiowana przeze mnie z jakiegoś pisma. Cała akcja skierowana będzie do nas - drogich konsumentów - i jest wynikiem przekonania, ze nie tylko zrozumiemy, ale także jesteśmy na tyle ważni, by móc decydować i działać.

      Usuń
    2. Między wierszami, Droga Sabb, między wierszami. :P Na przykład w informacji, że "IFRA (...) wydaje nowe zalecenia, podyktowane bezpieczeństwem konsumentów. I zalecenia te muszą być wdrażane przez producentów kompozycji zapachowych". No tak, bo konsument głupi i tępy, konsumentowi trzeba pokażać paluszkiem, co mu grozi - a jeżeli konsument do wiadomości nie przyjmie wtedy należy zabrać mu zabawkę i umieścić wysoko poza zasięgiem jego małych rączek. ;> Pozwolę sobie skopiować swój komentarz z Perfumomanii, bo to moim zdaniem jeszcze lepiej wytłumaczy, o co mi chodzi: Istnieje założenie, że człowiek dorosły doskonale wie, co mu lub jej szkodzi i z tego rezygnuje lub szuka zastępstwa. Jeżeli jednak nie rezygnuje, to widać z kontaktu ze szkodliwą substancją/sytuacją itp. czerpie zyski innego rodzaju. poza tym.. no jest dorosły i póki nie krzywdzi innych istot, nie sposób niczego mu lub jej zabronić. To na dzieci nakłada się ograniczenia w trosce o ich zdrowie, ponieważ same nie potrafią przewidzieć konsekwencji np. nieograniczonego spożywania słodyczy popijanych colą. ;) Ani też nie jest w stanie narzucić sobie ograniczeń i konsekwentnie ich przestrzegać. Ale to dzieci, nie dojrzali i odpowiedzialni dorośli ludzie.
      Teraz pytanie za tysiąc punktów: dlaczego UE oraz IFRA w swoich obywatelach-konsumentach nie widzą dojrzałych i odpowiedzialnych dorosłych?

      Przy czym ważne jest, aby jasno została powiedziana jedna rzecz: W NICZYM nie mam pretensji do Pani Starzyk - a już zwłaszcza do jej dobrej woli oraz chęci podjęcia konstruktywnych działań. Jestem za nie szczerze wdzięczna.
      I jeżeli okaże się, że Wasze działania przyniosą wymierne efekty w postaci realnej akcji informacyjnej czy konsultacji społecznych, ochoczo włączę się w te działania - co zresztą już zadeklarowałam, jeżeli pamiętasz. Problem w tym, ze jednocześnie aż nazbyt dobrze pamiętam kilka przykładów perfumowych "akcji", które skończyły się na dymie i niczym innym, bez wymiernych konkretów, bez przedostania się do opinii publicznej. Dlatego uważam, że póki co KAŻDY sposób jest dobry, aby zwrócić uwagę na problem. Opinii publicznej a dopiero potem unijnych decydentów [to do nich piłam z tymi ślicznymi główkami; w wypowiedzi p. Ewy wyczułam jedynie konieczność grania takimi kartami, jakie dostarczył "przeciwnik"].

      I naprawdę nie musiałaś epatować sarkazmem w kwestii mojego oświecenia co do interpretacji "tekstów źródłowych". Znam swoje miejsce w szeregu, jakże dalekie od pozycji "chemika i naukowca" i jeśli koniecznie chciałaś wbić mnie w ziemię, nie było takiej potrzeby. Czy taka odpowiedź Cię zadowala czy może mam ukorzyć się jeszcze bardziej? ;P

      Usuń
    3. Uczciwie mówiąc, Twoje korzenie jest mi dokładnie obojętne. Jest nieszczere i sarkastyczne właśnie. Gdyby było szczere, pewnie byłoby mi przykro, że poczułaś się do niego zobligowana. W obecnej sytuacji pisanie o kozreniu jest tylko złośliwością. Niepotrzebną, bo nie oczekiwałam tego. Brałam natomiast pod uwagę możliwość, ze faktycznie możesz posiadać jakieś informacje z własnych źródeł.

      Co do fragmentu, który uznajesz za sugestię, że Autorka uważa konsumentów za idiotów: "IFRA (...) wydaje nowe zalecenia, podyktowane bezpieczeństwem konsumentów. I zalecenia te muszą być wdrażane przez producentów kompozycji zapachowych" - spróbuję wyjaśnić (bez sarkazmu) skąd się wziął:

      Po pierwsze to nie jest tekst dla Ciebie, ani dla mnie, tylko dla każdej osoby, która lubi pachnieć i chciałaby móc nadal pachnieć tym, co lubi. Bez względu na to, czy osoba ta interesuje się ustawodawstwem kosmetycznym, czy nie.

      Po drugie zasada pisania artykułów jest taka, że informacja musi być osadzona na jakiejś podstawie. Pisząc o IFRA i regulacjach dotyczących perfum należy wyjaśnić podstawy. Jeśli zakładamy, ze czytelnik ma pewną wiedzę, wystarczy skrótowo, jak zrobiono to tutaj.

      Po trzecie, najlepszym dowodem na to, że Pani Dyrektor szanuje konsumenta i perfumomaniaka bez względu na to, czy jest chemikiem i naukowcem, czy nie jest to, że tu dla nas pisze. Także dla mnie - ja chemikiem i naukowcem nie jestem.

      Najważniejsza kwestia: naprawdę rozumiem Twój (i Piratha i innych miłośników perfum) niepokój i wzburzenie. Sama także uważam, ze należy coś zrobić. Wiem jednak, że jesli nie zamierzamy naprawdę wychodzić na ulicę i demolować miast (co zapewne byłoby skuteczne - tu Pirath ma rację, to zawsze działa) musimy dokładnie wybrać cel i strategię działanie. musimy wiedzieć, o co trzeba zawalczyć, a gdzie można odpuścić (z wszystkiego nie zrezygnują, nawet gdybyśmy tę Brukselę z dymem puścili), co napisać i gdzie naciskać. Uwierz mi, naprawdę mnie to obchodzi. I naprawdę rozumiem zarówno twoje wzburzenie, jak i chęć podjęcia działań. Też chcę COŚ zrobić. I też najchętniej zrobiłabym to teraz, natychmiast. Tyle, że bardziej zależy mi na tym, zeby to do diaska ZADZIAŁAŁO.

      Może się mylę. Może są lepsze metody. Ale nie mam wielkich nadziei na skuteczność małych akcji i pomstowania w sieci. Po prostu nie mam. :(

      Usuń
    4. Konsultacje społeczne są otwarte dla wszystkich. Czy bloggerzy wezmę w nich udział - to zależy tylko od Was (czy od nas - tu mówię jako konsument). Jesli macie obawy - to koniecznie je wyraźcie, po to są konsultacje społeczne. Aha - konsultacje trwają do maja, więc moim zdaniem lepiej napisać stanowisko, które 1) będzie uwzględniało aktualny stan wiedzy, 2) podpisze się pod nim jak najwięcej osób, bloggerów, pasjonatów perfum itd. A nie NATYCHMIAST.

      Tekst dla Sabbath napisałam jednak nie jako konsument i od jakiegoś czasu miłośniczka perfum, ale z perspektywy zawodowej. Nie macie pojęcia (bo nie jesteście tą częścią społeczeństwa, która panicznie boi się "tej strasznej chemii"), jak bardzo napiętnowany jest przemysł kosmetyczny, jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa. I zapewniam Was, że przemysł nie zrobi i nie powie w konsultacjach społecznych NIC co wskazywałoby, że bezpieczeństwo nie jest na pierwszym miejscu. W tych konsultacjach głównie WY możecie to zrobić.

      A statystyki alergologiczne są nieubłagane i z tym na pewno przemysł kosmetyczny nie będzie walczyć.

      Usuń
  4. Moim zdaniem zamiast zarządzać reformulacje w trosce o zdrowie konsumentów (zgadzam się z Wiedźmą w kwestii traktowania dorosłych konsumentów jak dzieci), powinno się przeprowadzić kampanię informacyjną i jednocześnie nakazać umieszczać na opakowaniach perfum zawierających potencjalnie alergizujące składniki informację o tym. I wystarczy. Podejrzewam jednak, że praca komisji etc generuje dużo większe koszty - i jak zawsze kiedy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o kasę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obowiązek informowania już jest. I moim zdaniem - to powinno wystarczyć.
      Fakt, ze próbuję informować nie oznacza, że propozycje zmian mi się podobają. Oznacza to tylko, ze szukam możliwie skutecznej metody, by im zapobiec. :(

      Usuń
    2. Propozycja Komisji obejmuje PRZEDE WSZYSTKIM obowiązek oznakowania łącznie około 90 substancji (z dotychczasowymi 26).
      I ja również się zgadzam w kwestii traktowania konsumentów jak dzieci. A może inaczej - wielki brat patrzy na nas i dba o nasze bezpieczeństwo, decydując co jest dla nas zdrowe i bezpieczne. Im dłużej ptzyglądam się procesowi legislacyjnemu tym częściej myślę, że Unia Europejska na dłuższą metę nie ma racji bytu.
      Ale po to są narzędzia demokratyczne (w postaci konsultacji), żeby ich używać.
      Głównym motorem zmian zapachowych są kraje skandynawskie. Przedstawiciel jednego z tych krajów na oficjalnym spotkaniu w Komisji Europejskiej stwierdził (gdy argumenty o ochronie konsumentów, którzy jeszcze nie są uczuleni nie spotkały się ze zrozumieniem): no tak, widać, że Europa południowa ma zupełnie inne postrzeganie problemu alergii, niż Europa północna. Chyba faktycznie tak jest.

      Usuń
    3. Myszo, nie od dziś wiadomo, że Skandynawowie uchodzą za perfumofobów; obiło kiedyś mi się o uszy, że w Szwecji próbowano zabronić noszenia perfum w miejscach publicznych (!), a gdy próbowałem tam znaleźć jakieś ciekawe perfumerie, to nawet internet nie prezentował niczego sensownego. Wyjątkowo drętwi ludzie.

      Usuń
  5. Jak będzie i tak Będzie dobrze...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...