Złoto, kadzidło i miłość – Cuir Sacre Atelier des Ors

Pierwsze skojarzenie ze świętą skórą to, oczywiście, złote runo. Złoto w nazwie marki i złociste drobiny we flakonie dodatkowo wskazują drogę myślom.

Mamy więc przekazy historyczne, zgodnie z którymi baranie skóry przez wiele wieków wykorzystywane były do poławiania drobin złota z rzek. Mamy mit o Argonautach, którzy wyprawili się po runo Chrysomallosa. Mamy racjonalne wyjaśnienia źródła mitu… I wszystko to staje się bez znaczenia, kiedy naciskamy tłok atomizera i rozpylamy złoty płyn.

Złoto, kadzidło i miłość

Pierwszy wdech przenosi nas do gaju Aresa w słonecznej Kolchidzie. Otaczają nas wysokie dęby o złotych liściach i obsypane błękitnymi jagodami krzewy jałowca. Miodowe promienie wczesnojesiennego słońca splatają się z nitkami kadzidła rozczesanymi jałowcowymi kolcami jak grzebieniem. Złote runo jest rude od drobin szafranu cenniejszego, niż najcenniejsze kruszce.

Cuir Sacre to zapach kadzidła zmysłowego. Pełzającego po ozłoconej słońcem skórze, spływającego kaskadami w zgniecioną trawę pod świętymi dębami. Cuir Sacre to chłodne palce wiatru muskające rozgrzane ciała. Błękitne jagody plamiące skórę chłodną czerwienią. Hausty dymu połykane wraz z powietrzem.

Kiedy zapach wypala się na skórze, a wizja w wyobraźni…  Przychodzi czas na zadumę i czuwanie.

Na chwile, gdy odprowadzamy spojrzeniem chylące się ku zachodowi słońce, a potem śledzimy jasne kręgi pod powiekami. Na obserwowanie leniwego tańca rdzawych drobin szafranu zawieszonych w kielichu miodowego wina, które zaspokaja pragnienie kiedy już wszystkie inne pragnienia zostały zaspokojone. Na przykładanie policzka do ziemi i słuchanie jak oddycha.

Cuir Sacre to zapach namalowany błękitem i złotem. Łagodny mariaż chłodu i ciepła. Ziołowej, powściągliwej cierpkości jałowca ze słodyczą miodu. Ziemistego wetiweru z pysznym szafranem. Chłodnego kadzidła z ciepłym, mszystym aromatem skóry. Zapach nucący swą pieśń łagodnym altem. Zapach dotykający skóry nienachalnie i czule.

W olfaktorycznej baśni Marie Salamagne nie ma chciwych Argonautów, ani okrutnej Medei. Nie ma wielkich przygód, nie ma wielkich zbrodni. Jest cisza dębowego gaju pilnowanego przez sennego smoka. Gdzieś w głębokiej, wetiwerowej, przypominającej Encre Noire bazie nabieram podejrzeń, że smok może być napędzany benzynową, rzędową szóstką i jego niski pomruk wcale nie wynika z zadowolenia. Lecz paradoksalnie – dodaje to opowieści przewrotnego uroku. Bo czyż jest coś bardziej epickiego, niż pracujący na wolnych obrotach spalinowy smok pilnujący gaju, do którego wstęp mają tylko kochankowie?

Data powstania: 2015
Twórca: Marie Salamagne
Projekcja: umiarkowana
Trwałość: bardzo dobra, ale przy nader umiarkowanej, gasnącej projekcji

Nuty zapachowe:
Nuyty głowy: jałowiec, kardamon, cyprys
Nuty serca: kadzidło, szafran, cedr
Nuty bazy: skóra, wetiwer, cypriol (nagarmotha)

  • Autorem pięknych zdjęć ilustrujących tekst jest Janek Sedlar. Zachęcam, naprawdę szczerze i mocno zachęcam do odwiedzenia jego strony: www.janeksedlar.com

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

12 komentarzy o “Złoto, kadzidło i miłość – Cuir Sacre Atelier des Ors”

    1. Klaudia Heintze

      Podchodziłam do tej marki od wielu miesięcy. Niby są świeższe rzeczy do recenzowania, ale nie chcę rezygnować.Mają naprawdę fajne perfumy, a Cuir Sacre to chyba moje ulubione.

    1. Klaudia Heintze

      One są jesienne jesienią. Latem będą letnie, a zimą spokojnie będą zimowe. 🙂
      Ale kolory jesienne zdecydowanie.

    1. Uwielbiam najbardziej ze wszystkich pór roku. A do tego poranek miałem w Kato, więc wiem co czułaś. 😉

    2. Klaudia Heintze

      Początek jesieni bywa piękny (w przeciwieństwie do jej schyłku), ale i tak jest dla mnie czasem smutku po odejściu lata. I wstępem do zimowej szarugi. 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Burning Barbershop D.S. & Durga

Co powstanie w wyniku współpracy architekta i muzyka?  Jak opowiedzieć historię Ameryki Północnej zapachem? Nie tę wielką pełną polityki i wojen, lecz tę prawdziwą, codzienną? 

Czytaj więcej »