Olibere Parfums: Il Mio Segreto i Balinesque

Mam
dziś przyjemność przedstawić Wam markę, dotychczas na SoS nieobecną:
Olibere Parfums.  W krótkim cyklu recenzji zaprezentuję wszystkie
perfumy firmowane nazwiskiem
Marjorie
Olibere. A na końcu, będę miała dla Was niespodziankę, która pewnie
nikogo nie zaskoczy, ale za to będzie miła i na temat.

Zapraszam.

Olibere Parfums na rynku perfumeryjnym zadebiutowała w roku 2014. Kompozycji Il Mio Segreto towarzyszył krótki, nastrojowy film.

Zabieg
ten powtarzano przy każdej kolejnej premierze. Bo, jak powiada
założycielka marki – Marjorie Olibere: zapachy mają moc natychmiastowego
kreowania emocji i uczuć, tak samo jak filmy.

Il Mio Segreto

Znając
film stanowiący wprowadzenie do zapachu nie spodziewamy się kompozycji
rewolucyjnej. I rewolucyjnej kompozycji nie dostajemy.

Lekki,
owocowy, subtelnie słodki szczyt kompozycji bazujący na pięknie
rozświetlonej nutami cytrusowymi brzoskwini bardzo zgrabnie splata się z
wysoko w piramidzie nut brzmiącym akordem kwiatowym utkanym wokół
ylang-ylang i dihydrojaśminatu metylowego, zgrabnie podkręconym
aldehydami (od C-12 MNA począwszy,  na wanilinie i cytronelalu skończywszy).

Pod
tymi ładnymi, krągłymi lecz nie zwalistymi akordami – przyczajona
brzuchem przy ziemi tkwi żywiczna baza. Zamaszyście zmatowiona nutami
przyprawowymi i również ładna. I w równym stopniu ekscytująca.

Czyli wcale.

I co? I właściwie nic. 


Kobieta przybrana w ten zapach na randkę z pewnością zakłada ładną bieliznę, a pantofle na smukłych, choć niewyzywających obcasach wsuwa na upudrowane stopy. Jeśli ukłonimy się artystycznej etiudzie stanowiącej wizualną wizytówkę kompozycji – może sobie mieszkać w Rzymie przy Piazza Navona i dostawać od kochanków perfumy Olibere. Ale nie może tego robić w czerni i bieli. Nawet jeśli wykażemy dobrą wolę i uznamy, że baza kompozycji Amelie Bourgeois kłania się sztuce perfumiarskiej lat 90 ubiegłego wieku – to i tak nie może, bo kłania się tylko troszkę i – uczciwie mówiąc – średnio zgrabnie.

Il Mio Segreto to zapach brzoskwiniowy, okrągły, pokryty puchatą skórką. Żadnej tajemnicy w nim nie ma. O mroku nie wspominając

 

Czy ładny?

Bardzo ładny.

Data powstania: 2014

Twórca: Amelie Bourgeois

Trwałość: bardzo niespecjalna, niestety.

Nuty zapachowe:

Nuty głowy: bergamota, grejpfrut, osmantus

Nuty serca: jaśmin, brzoskwinia, ylang-ylang, kardamon

Nuty bazy: irys, benzoes

 Balinesque

Zwykle
piramida nut daje nam pewne (nie zawsze zgodne z rzeczywistością)
wyobrażenie o zapachu. Tu piramida nic mi nie mówi. Jest w niej szwarc,
mydło i powidło: nuty od Sasa (bambusa) do lasa (żywice), a pomiędzy
Sasem a lasem kwietna łąka, na której koegzystują kwiatki wszelakie
podlane morską wodą.

Za to film o pani fotograf odkrywającej, że
na Bali najbardziej interesuje ją nieogolony pan jest tym razem dość
akuratny. Z resztą, co ja Wam będę opowiadała, zobaczcie sami. 


 

Balinesque otwiera nuta bambusa. To znaczy… tak uczciwie to hexenol 3 Cis i salicylat heksylu ale złego słowa na to otwarcie nie powiem, bo lubię butną zieloność generowaną przez te molekuły.

Świeży ten, soczysty, lekko rozczochrany bambus ułożony został na miękkim, śmietankowym akordzie kwiatowym. Rozbełtanym w wodzie. Wyzłoconym nutami przyprawowymi i wysrebrzonym mydlanym piżmem.

I wszystko to razem tworzy harmonię lekką i ładną. 

Balinesque to feeria barw schwytana w zieloną sieć. Zapach pozornie prosty i pozornie banalny. I pozornie statyczny. Tymczasem w bambusowej sieci nuty pływają jak karpiki koi w zbyt ciasnym stawie.
Niespiesznie.
Aczkolwiek w stresie.

Stres karpików ujawnia się w bazie. Tak, jak Il Mio Segreto brzmią dość banalnie, lecz do końca ładnie, tak Balinesque zaczynają nieźle i brzydną z czasem. Kolońska, podejrzanie męska baza jest… nieprzytulna. Kanciasta. Nieogolona. Nie wierzę, że to piszę, bo u sterów przecież mistrz nad mistrze. A jednak.

 

Data powstania: 2015
Twórca: Bertrand Duchaufour
Trwałość: bardzo przeciętna. A jeśli weźmiemy pod uwagę to, jak ostre otwarcie ma zapache, to nieprzeciętna. Ale nie na plus.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bambus, imbir, kardamon, kmin rzymski, cynamon
Nuty serca: woda morska, jaśmin Sambak, orchidea, róża, geranium
Nuty bazy: heliotrop, piżmo, mirra, sandałowiec, wetiwer

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

14 komentarzy o “Olibere Parfums: Il Mio Segreto i Balinesque”

  1. Uwielbiam Twoje opisy 😀 ten rozczochrany bambus i zestresowane karpiki! Balsam na me schorowane członki 😀 :-* ajlofju!

    1. Klaudia Heintze

      Leny, cieszą mnie Twoje odwiedziny, ale nie cieszą schorowane członki. Dbaj o siebie. Tulę mocno.

    2. Klaudia Heintze

      Sam żeś se wybrał takie utrapienie. 😉 Miś się odwzajemni miłością. Psia miłość czasem lepiej człowiekowi robi, niż cokolwiek innego.
      Trzymaj się.
      Bardzo chętnie pomogłabym z prowadzaniem Misia (bo pieseły kocham, ale mam dziecko z alergią na nie), ale mam cholernie daleko.

  2. Izabela Cetera

    wspanialy opis, zreszta jak zawsze .Odkrywasz przede mna tajemniczy i pelen piekna zapachow świat , ktory w Twoich opisach brzmi jak baśn ….

    1. Klaudia Heintze

      Dziękuję. Bardzo dziękuję, bo staram się, żeby to właśnie były nie tylko recenzje, ale i opowieści. <3

  3. Moja intuicja podpowiada mi, że żaden z tych zapachów nie byłby w stanie mnie zauroczyć, ale cieszę się, że dzięki Twojemu wpisowi poznałam nową markę i dzięki temu już sprawdziłam inne jej kompozycje – myślę, że Escapade a Byzance oraz L`Etoile Noire mogłyby wstrzelić się w moje preferencje:).

    1. Klaudia Heintze

      Ta marka rzeczywiście startowała ostrożnie. Ale obiecuję Ci Narde, że dalej będzie lepiej. Słowo!

  4. Ars Longa Vita Brevis

    Miałam tę markę na oku od pewnego czasu, dzięki za obrazowe recenzje. Szkoda tylko, że Cię nie urzekły..

    1. Klaudia Heintze

      Daj mi jeszcze chwil kilka i zobaczysz, że jednak!
      Nowe Olibere są ciekawsze. Może mniej "ładne", ale ciekawsze. A ja to lubię ponad wszystko.
      Wygląda na to, że Marjorie nabiera odwagi. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Ceruję dziurę w sieci

Nie jest to cerowanie artystyczne, ale lepsze to, niż dziura. 😉 Jaką dziurę mam na myśli?  Brak zdjęć flakonu nowego Idole de Lubin.    Zdjęć

Czytaj więcej »