Czy to koniec perfum orientalnych?

 
Perfumy orientalne to najbogatsza i najbardziej urozmaicona kategoria perfumeryjna.
Wynika to z tego, iż świat arabski rozwinął sztukę perfumiarską i kulturę używania perfum jak żadna inna część świata.

Wiele nut zapachowych identyfikujemy jako „orientalne” właśnie. Ambra, żywice, wanilia, wiele gatunków drewna z oudem na czele, nuty przyprawowe, charakterystyczne nuty owocowe, nawet aromaty kwiatowe – takie jak jaśmin, który choć nie pochodzi z tego regionu, jest przez Arabów uprawiany od ponad tysiąca lat.

Wkładu tej części ludzkości w nasz wspólny dorobek w tej dziedzinie przecenić nie sposób. Do dziś używamy aparatury chemicznej stworzonej przez Arabów w pierwszych wiekach naszej ery i tworzymy kompozycje perfumeryjne według zasad sformułowanych przez  Jusufa Jakuba ibn Ishak al-Kindiego w dziewiątym wieku naszej ery w „Księdze chemii, perfum i destylacji”.

Kiedy prowadziłam warsztaty orientalne stawiałam tezę, że znakomita większość perfum stworzonych przez ludzkość w czasie całego jej istnienia to perfumy, które można nazwać orientalnymi.

No właśnie.

Można? 👆

Orient czyli co?

Określenie „orientalny” znaczy tyle, co „wschodni”, pochodzący ze wschodu, leżący na wschodzie. Na wschodzie od czego? Oczywiście na wschodzie od Europy.

Używając słowa Orient nie zdajemy sobie zwykle sprawy, że jest ono europocentryczne. Bo przecież mieszkańcy Orientu nie mieszkają na wschodzie, tylko u siebie.

Analogiczną niekonsekwencją jest tak zwane odkrycie Ameryki. Bo dla rdzennych mieszkańców Ameryka była odkryta od wieków. Mimo to w europocentrycznej cywilizacji nawet ludzie zamieszkujący Amerykę nie mówią od odkryciu Europy. Może dlatego, że są w większości potomkami najeźdźców z Europy, którzy najpierw nazwali mieszkańców kontynentu Indianami, bo się pomylili, potem kontynent nazwali Ameryką na cześć Europejczyka, a potem wymordowali większość rdzennej ludności, żeby zrobić sobie Lebensraum.

Kontrowersje

Kontrowersyjna geneza słowa „orientalny” jest jednym z powodów, dla których środowisko perfumeryjne zaczęło poważnie zastanawiać się nad tym, czy używanie określenia marginalizującego kulturę, której ta dziedzina sztuki tak wiele zawdzięcza jest właściwe.

Nie jest to jednak jedyny powód.
W roku 2016 rząd Stanów Zjednoczonych wydał rezolucje zakazującą używania określenie „orientalny” w stosunku do osób o azjatyckim pochodzeniu w oficjalnych dokumentach i aktach prawnych. Słowo ma być sukcesywnie zastępowane przez „Amerykanin azjatyckiego pochodzenia” (Asian American analogicznie do African American). Gorzko to brzmi, zważywszy na to, że rdzenni mieszkańcy Ameryki należeli do tej samej grupy etnicznej, co Azjaci.

Trzecim powodem, dla którego określenie „perfumy orientalne” jest nie do końca poprawne jest fakt, że jednak Orientem zwykliśmy nazywać kraje Azjatyckie, nie Afrykę i nie okolice Zatoki Arabskiej.

Wszystko to, o czym napisałam sprawiło, że podjęto dyskusję o tym, czy używanie określenia „perfumy orientalne” jest zasadne i czy jest właściwe.

Efektem są powolne zmiany.

Kolejne firmy i media deklarują chęć rezygnacji z określania perfum mianem orientalnych.

Tania Sanchez, współautorka „Perfumes: The A-Z Guide” mówi wprost:

Nie ma powodu, by trwać przy stosowaniu mylącego, europocentrycznego określania, skoro możemy zamiast tego używać prostego, opisowego języka.

Czym zastąpić Orient?

Perfumeryjny gigant CPL Aromas wraz z Michaelem Edwardsem z Fragrances of the World proponują inne rozwiązanie. Zastąpienie określenia „nuty orientalne” określeniem „nuty ambrowe” (ambery notes).

Koło zapachowe z Fragrances of the World wyglądałoby wówczas następująco:

Z argumentami przemawiającymi za zmianą trudno polemizować. Cytując Michaela Edwardsa:

W kontekście perfumerii, określenie „orientalny” nigdy nie miało być obraźliwe, jednak odbiór słów się zmienia.

Kontrowersyjna, w moim odczuciu, jest nie sama zmiana, lecz proponowana alternatywa.
Określenia „ambery” i „amber” generuje wystarczająco dużo zamieszania pojęciowego kiedy stosowane są zamiennie do opisu zapachów ambrowych (ambergris) i bursztynowych (amber). Dodawanie trzeciego znaczenia zwiększy konfuzję, bo jak wówczas określać perfumy ambrowe?

Przed nami konieczność zmierzenia się z nową terminologią. Poszukiwanie dobrej alternatywy i dążenie do konsensusu. W końcu znajdziemy satysfakcjonujące rozwiązanie i kolejny relikt europocentrycznej kultury odejdzie w niepamięć.

Rzecz w tym, że na razie wygląda na to, że po raz kolejny biali ludzie z europocentrycznego kręgu kulturowego (CPL Aromas to brytyjska firma i Edwards jest Brytyjczykiem i Australijczykiem) podejmują arbitralne decyzje dotyczące nazywania kultury, która nie jest ich kulturą.

A może warto zapytać ludzi reprezentujących ten tak (błędnie) zwany Orient?
Mamy wielu wspaniałych perfumiarzy i mecenasów tej sztuki w regionie, o którym de facto rozmawiamy. Może istnieje w języku arabskim określenie bardziej adekwatne, które moglibyśmy wprowadzić do języka, którym mówimy o perfumach?

Na razie przed nami okres przejściowy, dysputy i polemiki. Zapraszam do dyskusji. 👆

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Nasomatto Hindu Grass

. Znając już całkiem sporo kompozycji Alessandro Gualtieriego (właściwie wszystkie stworzone dla Nasomatto z wyjątkiem Narcotic Venus, która w składzie ma tuberozę i jaśmin więc

Czytaj więcej »

I Hate Perfume Burning Leaves

  Christopher Brosius to niezwykła osobowość w perfumiarskim świecie. Najpierw dał się poznać jako twórca zapachów takich jak Dirt, czy Snow będących prawdziwymi perłami w

Czytaj więcej »