Słodki luksus – Mystic Sugar Coreterno

Mam słabość do zapachu palonego cukru. Wata cukrowa to aromatyczny raj i smakowe rozczarowanie. Za każdym razem. Nie przepadam też za lepkimi strzępkami cukrowego puchu przywierającymi do ust, nosa i rąk. Oraz unikam prostych cukrów w diecie więc… no nie jadam. Na szczęście perfumy z nutą palonego cukru, albo inaczej etylomaltolu, dają mi wszystko to, co w wacie cukrowej lubię, bez niedogodności.

Oczywiście czasem rozczarowują.

Piramida nut z ananasem u szczytu i jaśminem w sercu trochę mnie zaniepokoiła, ale już pierwsze chwile z Mystic Sugar przyniosły spokój i… kakao.

Fantastycznie układa się na skórze otwarcie tych perfum!
Rozpylone na skórę Mystic Sugar przynoszą efektowną chmurkę cukrowo kakaową. Słodką, miękką, pudrową.

Pod tą apetyczną pierzynką czai się akordzik (nie akord) przyjemnie skontrastowany, wyczuwalny bliżej ciała. Ananas i pomarańcza naszkicowane lekko i bezpretensjonalnie oraz kremowe kwiaty dające akordowi owocowemu nastrój luksusowej metafory.

Dokładnie ten etap sprawił, że w House od Merlo poprosiłam o próbkę oraz (za zgodą właścicieli) wyniosłam na słońce flakon – pewna, że recenzja cukrowego dzieła Luki Maffei znajdzie się na Sabbath of Senses.

I oto, dzięki talentowi Luki i czarodziejskiej chemii aromatycznych molekuł, znajdujemy się na plaży. Pocztówkowo doskonałej, przeniesionej z folderów reklamowych najbardziej ekskluzywnych SPA zlokalizowanych na najbardziej baśniowych tropikalnych wyspach.

Biel plaży, błękit wody i nieba stanowią tu tylko tło. Imponderabilia. Nie szukajcie ich w zapachu pod postacią nut słonych czy mineralnych. Mystic Sugar nie opowiada morskiej bryzy i szumu morza. Nie ma w nim szorstkiego piasku pod stopami ani chłodnych fal.

Są miękkie kanapy, jasne tkaniny, i kwiaty we włosach. Baldachimy z prawdziwej, schnącej na złoto trawy i poruszane leniwymi powiewami ciepłego powietrza zasłony z najcieńszego muślinu. Kremowe balsamy, balsamiczne kremy i wanilia. Migdałowe mleczne drinki i kadzidełka. Nawet cielesność akordu ambrowego jest tu wyidealizowana – jak pięknie sfotografowane, lśniące kropelki potu na opalonej, gładkiej skórze. To nie pot, to cenny olejek.

Ostatni etap rozwoju Mystic Sugar to znów cisza. Kremowo sandałowa, jasna wanilia subtelnie oprószona kakao. Zbliża się zmierzch, wszystkie drinki z ananasem i palemką oraz klimaty SPA mamy za sobą. I jest to bardzo przyjemne.

Nie potrafię zająć stanowiska w stosunku do tych perfum. Są ładne, łatwe, chwytliwie niejednoznaczne u szczytu, luksusowe w sercu i super przyjemne w bazie. Niby banał, ale… to otwarcie z cukrowym pudrem i suche kakao naprawdę robią wrażenie. W sercu trochę się nudzę, ale nudzę się także na plaży i w SPA, więc jeśli ktoś lubi te klimaty – będzie mu dobrze. I dobrze mu tak… będzie. 😊

Data premiery: 2021
Kompozytor: Luka Maffei
Koncentracja: woda perfumowane (Eau de Parfum)
Projekcja: umiarkowana
Trwałość: dobra

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: pomarańcza, kwiat migdałowca, ananas
Nuty serca: kakao (absolut), kardamon, jaśmin, imbir, fasola tonka
Nuty bazy: wanilia (absolut), drewno sandałowe, ambra

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Cinnabar Estee Lauder

Do zrecenzowania Cinnabaru Estee Lauder zachęcało mnie już sporo osób. Ostatnio, przy okazji mojej notki o Chanel No.5, wspomniała o tym Aileen. I wtedy pomyślałam

Czytaj więcej »