Wolność dla zwierza! Overture Amouage

Amouage uwolniło Overture – perfumy, które dotychczas dostępne były tylko w Harrodsie. I owszem, nie opisałam jeszcze Boundless i Material, ale – zgodnie z postanowieniem, o którym pisałam recenzując Opus XI – porzucam myśl o nadążaniu za deszczem premier i spieszę opowiedzieć Wam o Overture.

Nie tylko dlatego, że przez pewien czas działała na te perfumy magia limitowanej dystrybucji. Nie tylko dlatego, że to kompozycja, którą Christopher Chong pożegnał się z Amouage. Nie dlatego, że eksploruje najmodniejszą aktualnie nutę zapachową czyli skórę.

Przyczyna, dla której Overture wskakują na Sabbath of Senses poza kolejnością, kilka dosłownie dni po dotarciu do mnie próbki z perfumerii Quality jest banalna i zarazem jedyna, która się liczy. To są po prostu świetne perfumy.

Pierwszy akord tych perfum brzmi jak wizytówka Amouage pod batutą Christophera Chonga.
Wytrawny grejpfrut blady jak czerpany papier.
Pięknie niespożywczy kardamon oprószony muszkatem i wyzłocony szafranem.
Wspaniale łagodny, lekki, balsamiczny mastyks – nuta niedoceniana, która umiejętnie złożona z akordem przyprawowym czyni cuda.

Otwarcie jest eleganckie, doskonale zbalansowane, bardzo dobre. Ale zarazem zupełnie nie przygotowuje nas na to, co nastąpi po nim.

Overture ciemnieje powoli.
Nasącza się barwą jak parząca się herbata albo dojrzewający w dębowych beczkach trunek – w ciszy, pozornym bezruchu, z tym prostym, oczywistym majestatem zjawisk nieuchronnych.

Najpierw czujemy ciepło. Łagodny, lekko przykurzony aromat mirry osiada na jasnym otwarciu prawie niezauważalnie. Bardzo, bardzo powoli zmienia się balans barwy i temperatura zapachu. I kiedy już wydaje się, że Overture przemieni się w Łagodnie balsamiczne kadzidło… zauważamy koniak.

Jeden z moich znajomych pracował kiedyś jako barman na francuskiej Rivierze. Po powrocie do Polski opowiadał anegdoty o bogatych ludziach, bo… no to trochę tak jest, że pewnego poziomu nonszalancji finansowej ludzie mniej „nonszalanccy” nie zrozumieją.

Jedna z jego anegdot dotyczyła bardzo bogatych przybyszy z Rosji, którzy z upodobaniem zamawiali pięćdziesięcioletniego Courviosiera z cytryną. I to, oczywiście, nie jest to samo, ale… głęboki aromat dojrzałego, wysokiej jakości koniaku z subtelną, wytrawną nutą cytrusową w Overture jest. I jest to duet nut zaskakująco satysfakcjonujący, więc może Ci nonszalancko do ceny trunku podchodzący ludzie wiedzieli, co robią?

No dobrze. Dość facecji. 👆

Koniak. Aromat trunku ogrzewanego dłońmi, pitego w chłodny wieczór.
Akord żywiczny – łagodnie ciepły, balsamiczny miks mirry, benzoesu i mastyksu.
Nuty przyprawowe – nienatrętne, nie dominujące kompozycji, nie drapiące w gardle. Poza wymienionym już kardamonem, muszkatem i szafranem – pojawia się rudy, drzewny, palisandrowy cynamon z wyczuciem pozbawiony eterycznego, kamforowego szczytu spektrum.
Gasnący ślad cytrusów przełamujący monochromatyczną kolorystyką kompozycji o barwie koniaku.
 
I wreszcie, pod tymi wszystkimi wspaniałościami zakwita zwierzę. Absolutnie piękna animalna skóra. Szalenie ekskluzywna, brzmiąca słodko jak doskonale wytresowane (nie oswojone) dzikie zwierzę.

I to nie świetny, smakowity, nasycony barwą koniak i nie pięknie aksamitne żywice są najlepszym akordem tych niezwykłych perfum, tylko to przyczajone nisko przy skórze zwierzę. Doskonale ułożone, doskonale wyczesane i upozowane. W absolutnej ciszy pożerające mój zachwyt.

Overture to jest kompozycyjna maestria. Perfumy pozornie statyczne, a jednak przemierzające całą tę magiczną drogę od (pozornej) lekkości otwarcia ku (pozornej) ciężkości bazy.

Perfumy cywilizowane i eleganckie, a jednak buzujące tą pierwotną mocą, która sprawia, że spokój i rezerwa, z jaką ta kompozycja prezentuje się na skórze robią tym większe wrażenie.

Perfumy, których opisywanie nie ma sensu, a testowanie na blotterze nie ma sensu jeszcze bardziej. Overture potrzebują czasu i potrzebują ciała.
Czy uda się oswoić to wspaniałe zwierzę?

Data premiery: 2019
Kompozytorka: Karine Vinchon-Spehner
Koncentracja: edp (woda perfumowana)
Projekcja: łagodna
Trwałość: dobra, ale nie aż tak, jak tego oczekiwałam

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: grejpfrut, kardamon, kmin, imbir, gałka muszkatołowa, szafran
Nuty serca: cynamon, pistacja, benzoes, labdanum, paczula, geranium, mirra
Nuty bazy: sandałowiec, dymna skóra, szałwia muszkatołowa, akord zwierzęcy, kadzidło
 

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Wstydliwe pytania

Fora i grupy perfumeryjne. Cóż to za wspaniałe miejsca! Ludzie tworzący spontaniczne, sukcesywnie organizujące się struktury służące tylko jednemu – dzieleniu się miłością do piękna.

Czytaj więcej »

Zimny pot – Imperial Wesker

Dziś bez wstępów, bo trzecie perfumy Wesker, które recenzuję postawiły mnie na baczność wiele godzin temu i wciąż tak stoję. 😮 Imperial na skórze zachowuje

Czytaj więcej »