Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Pardon Nasomatto

Czekałam na Pana, Panie P. Co prawda na samą schadzkę nieco się spóźniłam i spędził Pan smutne dwa dni w pewnym urzędzie, ale proszę przyznać,

Czytaj więcej »

Rose 31 Le Labo

Dziś podróż, którą zawdzięczam Piotrowi – pokrewnemu duchowi, który nader często obiera te same ścieżki olfaktorycznych wędrówek, co i ja. Zwykle wiele radości sprawia mi

Czytaj więcej »