Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Womanity Thierry Mugler

. Pamiętacie recenzję Kadoty? Tę z wiewiórkami? Testując figowe perfumy Michaela Storera nie potrafiłam się oprzeć przekonaniu, że z czymś mi się kojarzą. Wiem, że

Czytaj więcej »

Angel Thierry Mugler

. Na wstępie napiszę coś ważnego: Szanuję i cenię wszystkich ludzi, którzy piszą o perfumach. Nie tylko tych, oczywiście, ale o tym chciałabym dziś powiedzieć.

Czytaj więcej »

Winter Star Michael Storer

. Zamierzałam czekać w recenzją Zimowej Gwiazdy do zimy, jednak zostałam przez ofiarodawczynię próbki poproszona o zrobienie tego teraz, już, natychmiast. No ok. Swój rozum

Czytaj więcej »