Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Maria Amalia Morris

. Wstęp będzie dziwaczny, dotyczy bowiem recenzji na blogu Fragrancebouquet, którą to recenzję poznałam na długo przed zapachem i która zwróciła moją uwagę głównie ze

Czytaj więcej »

Incense Oud Kilian

. Moda na agar w perfumach trwa. Prawdę mówiąc, nie sposób już ekscytować się kolejnymi pomysłami na eksploatację tej nuty, bo właśnie dzieje się to,

Czytaj więcej »

Sezamie, otwórz się!

. Dziś na SoS nieoficjalne Święto Ekshibicjonisty. Prezentację swojej pachnącej spiżarni obiecywałam od dawna i oto wreszcie są zdjęcia.   Ostatnie osiemnaście miesięcy nie przyniosło

Czytaj więcej »

Rogate czary?

 . Dzisiejsza notka będzie dziwaczna i raczej okołoperfumeryjna, czyli mówiąc wprost: nie na temat. Ale w klimat tego bloga wpasowuje się idealnie. I tak, jak

Czytaj więcej »

Noir de Reminiscence

. Firma Reminiscence zdobyła u mnie spory kredyt zaufania, kiedy poznałam najważniejszy zapach w ich dorobku, rzekomo „uosabiającą ducha” firmy Patchouli. Wyjaśnienia dlaczego pominę, jeśli

Czytaj więcej »