Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Zwycięskie oudy

. Zapowiedzi nowych zapachów to u mnie na blogu rzadkość. Wyjątek robię zwykle dla agarów, albo wybitnie interesujących drewniaków. Tym razem będzie agarowo.    O

Czytaj więcej »

Podsumowania nie będzie 🙂

 . W poprzednich latach strasznie się starałam, żeby moje noworoczne podsumowania były rzetelne i w miarę obiektywne. Usiłowałam też objąć nimi możliwie kompletną ofertę. Skutkowało

Czytaj więcej »

Życzenia nietypowe

 . Czy wiecie, że już dwa dni temu zaczęliśmy astronomiczną podróż w stronę lata? Za nami najdłuższa noc w roku; przed nami czas nowych nadziei

Czytaj więcej »

L’Autre Diptyque

. Dziś miniaturka ledwie, ale mam uzasadnione obawy, że nie macie czasu czytać tak samo, jak ja nie mam czasu pisać… Stary dziwak L’Autre to

Czytaj więcej »