Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Annick Goutal Ninfeo Mio

. I oto mamy kolejny „ogródek” Annick Goutal. Po różanym ogródku przy plebanii, którego wspomnieniem są dopieszczone i dość nijakie Ce Soir ou Jamais, ogrodzie

Czytaj więcej »

Niespodziewana radość

Z wielką przyjemnością włączam się do jednej z licznych zabaw bloggerów. Autorka pięknych i niezwykłych fotografii publikowanych na blogu Jednym Okiem, który z przyjemnością obserwuję

Czytaj więcej »

Serge Lutens Encens et Lavande

Przy okazji malowania obrazka dla lawendowego jednonutowca Donny Karan pisałam z nieprzystojnym zdziwieniem, że lawenda może być ładna. Co więcej, już bez zdziwienia stwierdzam, że

Czytaj więcej »

To nie jest notka noworoczna

Trochę się zakałapućkałam ostatnio. Perfumeryjnie tylko, na szczęście. Tak strasznie przejęłam się tymi ekskluzywnymi Exclusivami, że finalnie nie potrafię znaleźć dobrego momentu na testy. Nie

Czytaj więcej »