Sabbath of Senses

zmysłowe opowieści o perfumach

Beaufort London Pyroclasm

Dziś wciągam na maszt perfumy, które po raz kolejny hakują system.
Najpierw Crabtree przyzwyczaił nas do ognia, dymu i wytaplanych w smole nut zwierzęcych. Potem, kiedy wydawało nam się, że znamy jego estetykę, kopnął stołek i zrzucił nas z wyżyn naszego przekonania, że wiemy, czego się spodziewać. Chlustnął nam w twarz Fathomem V i patrzył jak świat łapie oddech.

Łapaliśmy! Usiłując poukładać sobie w głowie estetykę Beaufort London bredziliśmy coś o marynistycznych inspiracjach i „pewnej konsekwencji”.

I kiedy już… już złapaliśmy oddech i prawie równowagę… wchodzi ON.

Czytaj więcej »

Pachnąca Barcelona 2: Sacrum

Architektura sakralna to często najpiękniejsze „kawałki” historii miast. Ludzie od tysiącleci czuli potrzebę budowania swym bogom i półbogom świątyń i pomników sławiących ich potęgę. I

Czytaj więcej »

Oriflame, robicie to dobrze

Wracam po najdłuższych wakacjach w życiu. Trochę trudno wdrożyć się do pisania, ale myślę, że możecie przygotować się na wysyp postów tej jesieni. Kończę właśnie

Czytaj więcej »