piątek, 1 sierpnia 2008

I Hate Perfume Russian Caravan Tea


Czym właściwie jest Russian Caravan Tea, czyli herbata rosyjskich karawan?

Otóż wedle relacji historyków i pamiętnikarzy najważniejszymi napojami w carskiej Rosji były herbata i wódka.
Z produkcją wódki radzili sobie Rosjanie we własnym zakresie (jako i radzą sobie obecnie), niestety, z herbatą sprawa jest trudniejsza. Nie sposób destylować jej z przemarzniętych kartofli w ramach sprytnego zagospodarowania tego, co do jedzenia i tak się już nie nadaje. Co więcej - nie można uzyskać jej nawet z całkiem niezepsutego żyta. Ani z buraków (choć próby takie podejmowano ponoć). Dlatego herbatę trzeba było do Rosji sprowadzać.

Czas, jakiego potrzebowała karawana na przebycie trasy z ciepłych prowincji Chin do Sankt Petersburga wynosił przeciętnie dziewiętnaście miesięcy. W tym czasie zsypana w worki herbata nasiąkała aromatem dymu z obozowych ognisk, zapachem drewna, z którego wykonano wozy i skór, którymi nakrywano worki. W skrócie - historia podobna do genezy powstania Lapsang Souchong czy Keemun Congou.


Mniej atrakcyjna (za to bardziej prawdopodobna) wersja tej opowieści mówi, że Russian Caravan to zbieranina wszelkich możliwych herbat od Sasa do lasa rosnących na trasie karawan ciągnących z Szanghaju do Moskwy, a jej wędzony smak jest wynikiem domieszania do tego śmietniska Lapsang Souchong, której dymny aromat zagłusza skutecznie wszelkie inne. Sprytni kupcy.
Bez względu na genezę powstania obecnie jest to najdelikatniejsza z wędzonych odmian herbaty i bezsprzecznie napój wart poznania. Ma miękki, dymny aromat i subtelnie słodkawy smak.

Jeśli już jesteśmy przy rosyjskiej tradycji picia herbaty - prawdziwą Rusian Caravan Tea pijano zwykle z dodatkiem mleka, a nie cytryny, czy bergamoty - jak to zaproponował nam Christopher Brosius.

Ale pora chyba zakończyć tę herbacianą dygresję i zająć się zapachem perfum.

Russian Caravan Tea w interpretacji I Hate Perfume to świeżo zaparzone listki czarnej herbaty wzbogacone potężną dawką cytrusów: olejek bergamotowy występuje tu w towarzystwie gniecionej skórki z cytryny i wytrawnego zapachu białych, cytrusowych "koszulek". Napar nie jest przesłodzony lecz ledwie słodkawy. Nie skupia też naszej uwagi ani wrażenie gorąca, ani chłodu, jak gdyby herbatka ta miała temperaturę pokojową.

W tle tego miłego, ale wcale nie powalającego zapachu zaczynamy po chwili rozpoznawać nutki dymne. Wędzarnicza słodycz rodem wprost z innego zapachu IHP Burning Leaves dodatkowo dopełniona aksamitnym aromatem drewna różanego i sandałowego. I to jest najlepszy składnik tej herbaty.

W miarę dojrzewania perfum na skórze ekspansywne cytrusy tracą swą moc, a napar herbaciany dla odmiany nieco mocy zyskuje. Najważniejsze jest jednak to, że wychodzące do przodu dymne i drzewne nuty zaczynają przesuwać zapach od jasnej świeżości w stronę głębokiego półcienia. I ta wyczuwalna po godzinie dymna baza sprawia, że warto dać się panu Brosiusowi poczęstować jego nietypową herbatką.

Data powstania: 2005
Twórca: Christopher Brosius

Nuty zapachowe:
czarna herbata indyjska, bergamota, nuty dymne

2 komentarze:

  1. Sabbath dziękuję za opis. teraz wiem,że dobrze wybrałam. pozdrawiam,
    Agaa13

    OdpowiedzUsuń
  2. Agoo, przyznaję, że częściowo właśnie z powodu Twoich pytań starałam się możliwie szybko wrzucić te opisy. Jeśli choć trochę pomogłam, cieszę się bardzo.
    Szkoda, że za późno było na wysłanie próbek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...