Jesteś zwycięzcą! Sloth Zoologist Perfumes

 
W najnowszej transzy Zoologistów, które przywiozłam sobie z Lulua Perfumeria został mi jeszcze Leniwiec. I dziś oplotkujemy go na blogu, choć zabierałam się do tego bez entuzjazmu, bo trochę tracę serce do tej marki.


Pomysł, oprawa graficzna i pierwsze kompozycje naprawdę mnie zauroczyły. Od początku nie była to głęboka nisza, ale nie obiecywał tego Victor Wong i ja nie takie miałam oczekiwania. Od debiutu Pandy, Boberka i Nosorożca w roku 2014 minęło trochę czasu. Zoologist Perfumes rzuciło na rynek 24 kompozycje zapachowe, niektóre wspaniałe, inne ładne, jeszcze inne... no ładne. 😐 Kilka kompozycji zostało wycofanych, jeszcze kilka lada moment zniknie zastąpionych innymi - o tych samych nazwach i tych samych etykietkach, za to z dwójką dopisaną małym druczkiem na dnie pudełka.

I może wyjdę na marudę, ale jak dla mnie - szczytowym momentem kariery artystycznej Zoologist Perfumes był rok 2018. Trzy premiery, czyli mniej niż rok wcześniej i rok później, ale za to były to premiery wielkie: Moth, Tyrannosaurus Rex i Hyrax to perfumy odważne, oryginalne i naprawdę, naprawdę dobre.
Od tego czasu powitaliśmy Kameleona, Pszczołę, Dodo, Kałamarnicę, Koalę i Nowego Nietoperka. I naszego dzisiejszego bohatera. Oraz czekamy na Jelenia Piżmowego. Jeszcze dwa lata temu szalałabym z ekscytacji spodziewając się animalnego killera... Ale kredyt zaufania już mi się wyczerpał i nie szaleję. Szczególnie, że pierwszy, pobieżny test Jelonka mnie nie zachwycił.


Przechodząc do meritum.

Leniwiec wcale nie jest leniwy. Błyskawiczne metamorfozy, które przechodzi w pierwszych kilku minutach trwania na skórze to jest prawdziwa frajda. Żaden test blotterowy nie daje pojęcia o tym, czym jest Sloth.

Pierwsze sekundy: lawenda. Lekko kadzidlana, lekko popielista, wietrzna. I rumianek: rozczulająco rumiankowy.

Chwilka, zbliżenie nosa do skóry i wyskakuje jatamansi, czyli mitologiczny szpikander. Zmysłowy, ziemisty, uwalany kminkiem i anyżem. Brzmiący animalnie - pod warunkiem, że uznamy, że człowiek to zwierzę.

Pod tymi dwoma kontrastowymi, dziwnie satysfakcjonująco współbrzmiącymi nutami migoczą kwiatowe nuty zielone i zielone nuty kwiatowe.

I to tylko pierwsze minuty.



Drugi - albo raczej dwunasty - oddech zmienia kompozycję ponownie. Lawenda opada z sił, a rumianek znajduje nowe towarzystwo. Sianko!

Sianko i rumianek to power couple tej kompozycji. Łagodne, spokojne, blade nuty, miękkim kokonem otulające wszystkie pozostałe, ekspansywne, intensywne, wyraziste składniki tych perfum. Działają jak złocisty, magiczny klosz, pod którym dzieją się... rzeczy.

Nuty ziemiste, mszyste, grzybowe - przez siankowy pryzmat wyglądają na prawie ładne.
Nuty przyprawowe, wyraźnie pikantne i zadziorne - tracą bolesną ostrość.
Akord żywiczny wysłodzony niedosłownym i niedosadnym miodkiem zdecydował się na stylistykę wpół drogi między drwalem, a Szeherezadą.
Bagienna zielenina wygląda jak zmutowany fioł z bardzo dziwnej baśni - groźnie i pięknie.

I przypominam: wszystkie te cuda wyczuwalne w zbliżeniu, a nad nimi rozpostarty siankowo - rumiankowy klosz. No to jest fantastyczna sprawa!


Prin Lomros jest artystą niesamowicie, obłędnie wręcz płodnym. W ramach marek Prin, Prissana, Pryn Parfum i Strangers Parfumerie utrzepał 68 kompozycji w niespełna cztery lata. Plus dodatkowo dwie dla The Fragrance Engineers i dwie dla Zoologist. Na Sabbath of Senses pojawił się przy okazji Różanego Tryptyku ze swoją świetną Lava Rose.

Poskładany przez Lomrosa Sloth to jest ultymatywny zwycięzca we wszystkich kategoriach i konkurencjach. 👍👍👍

Z dystansu brzmi jak "normalne perfumy" - cytując postronnego obniuchatora moich dzisiejszych eksperymentów.

Z bliska satysfakcjonuje najbardziej zblazowanego miłośnika niszy - czyli mnie.
Daje się nosić na miękko - aplikowany delikatnie, oszczędnie, rozproszoną chmurką. I daje się nosić na twardo - polany szczodrze, z bliska, bez popitki.

I w każdej konfiguracji brzmi. Po prostu brzmi!


Data premiery: 2020
Kompozytor: Prin Lomros
Trwałość: kilka godzin. Solidna, niszowa norma.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: rumianek, jagody acai, lawenda, liść fiołka
Nuty serca: nagietek, naturalny wosk pszczeli, anyż, jatamansi, jaśmin, kminek
Nuty bazy: siano, kadzidło, mirra, nakord grzybowy, dąb, wanilia, fasola tonka

Komentarze

  1. Ałć! Kolejny Zoologist dzisiaj :) Obdarza nas Pani szczodrze recenzjami jak, nie przymierzając, Prin Lomros zapachami. Czuję, że nie ma już odwrotu i muszę obniuchać ten cały zwierzyniec... Czytam i czytam i mam wrażenie, że w mojej głowie dzieje się "Pachnidło"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuję, że jestem zupełnie niegroźna i nie mam zbrodniczych planów.
      Mawia się o ludziach, ze muchy by nie skrzywdzili. Ja muchę owszem. Komara też. Ale poza tym dla ludzi i zwierzątek jestem nieszkodliwa.
      A Leniwca warto poznać, bo to perfumy w rozkroku między tym, co nazywamy niszą, a tym, co nazywamy perfumeryjnym mainstreamem.

      Usuń
  2. Leniwiec to ja jestem. Jak to mówią "my spirit animal" Muszę koniecznie powąchać, zwłaszcza, że przedstawia się całkiem dobrze w Twym opisie pomimo utraty serca dla całego zwierzyńca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem jestem leniwcem, a czasem wiewiórką na spidzie. To co dla mnie charakterystyczne, to brak stadiów pośrednich. Albo albo. Cokolwiek robię, to na całego. :)

      Usuń
  3. "Bagienna zielenina wygląda jak zmutowany fioł z bardzo dziwnej baśni - groźnie i pięknie." O tak, jako zapamiętały druid z bagien zaprawdę bym naszał :-D I lawendę, i rumianek, i sianko, i drwala bardzo chętnie przyjmę ;-)
    W sumie zamiast krasnoludzkim forge cleric powinienem grać wysokim elfem i druidem ;-) do rozważenia przy kolejnej kampanii D&D :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzucasz mi tu czasem kawałki tekstu, ja je czytam i myślę: ja coś takiego napisałam??? :D :D :D

      Usuń
    2. Taka przypadłość, nie minęło przez tyle lat, więc trzeba się pogodzić ;-P

      Usuń
  4. no patrz, ja go dziś wąchałom na bloterze! Iiiii oczywiście wyszłom bez próbki. Za to z Tyranozaurem <3
    oraz ĆMA, bogi w niebiesiach, TA ĆMA.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty