sobota, 16 lutego 2013

O czym szepcą wiedźmy - Oud Imperial Perris


Gdy tylko dowiedziałam się o istnieniu marki Perris Monte Carlo, poczułam żądzę poznania. I nie tylko wiązane dotychczas z marką Houbrigant nazwisko Perris to sprawiło. Chodzi, przede wszystkim, o zapachy. Marka, która w pierwszej "partii" wprowadza na rynek dwa zapachy z Oud w tytule, paczulę, piżmo i ambrę po prostu musi zwrócić moją uwagę. I zwróciła. Szczególnie, że od niedawna jest dostępna w Polsce, a to zawsze cieszy.

Pierwszym (i raczej nie ostatnim) zapachem Perris, jaki pojawi się na SoS musiał być któryś z Oudów. To tak oczywiste, że wręcz niewarte kolejnego zdania...

Zacznę jednak od odrobiny dydaktyki. Pro publico bono. I trochę dlatego, żem purystka. :)

Zwykle, kiedy poszukuję listy nut - sięgam do źródła, czyli na stronę producenta. A ta zazwyczaj jest anglojęzyczna. Zdarza się, że porównuję listę nut producenta z tym, co pisze się na innych stronach. Tym razem przypadkiem w sumie, znalazłam się na stronie polskiej Fragrantiki (nie potrafię przestawić się z angielskiej, którą czytuję od dawna, ale mam zamiar w końcu się zmobilizować) i mile zaskoczyło mnie, że perfumy Perris są już opisane w polskiej wersji. Redaktorzy naprawdę odwalają kawał solidnej roboty - polska Fragrantika rośnie w tempie imponującym.

 

Rzecz w tym, że wedle spisu nut jednym ze składników zapachu będącego moim dzisiejszym bohaterem jest ciemne drewno. W sumie słusznie - to jest ciemne drewno. Tyle, że istnieje więcej, niż jeden gatunek drzewa o ciemnym drewnie. I w tym przypadku to jest konkretny gatunek, istotny dla kompozycji i doskonale wyczuwalny.

Na stronie Perris Monte Carlo i na angielskojęzycznej Fragrantice w opisie perfum Perris figuruje słowo blackwood. Blackwood to nazwa własna.

Dalbergia szerokolistna zwana także indyjskim palisandrem to drzewo o wyjątkowo pięknym drewnie: głęboka, ciepła barwa i wyraźnie widoczne słoje sprawiają, że rosnąca we wschodnich Indiach Dalbergia szerokolistna jest jednym z bardziej poszukiwanych surowców w meblarstwie. A zapach... Zapach trudno przecenić. Nie na darmo drewno dalbergii nazywa się drewnem różanym.
Same delbergie z różami niewiele mają wspólnego - drzewa osiągają nawet 40 metrów wysokości, ich kwiaty są drobne i białe. Swoją nazwę zawdzięczają głębokiemu, miękkiemu aromatowi, który nie do końca pasuje do tego, co w perfumach zwykle określa się jako ciemne drewno.


Kusi mnie zarejestrowanie się i zaproponowanie redakcji pomocy w tłumaczeniach, bo błędów widzę więcej. Może ktoś z Was ma konto na polskiej Fragrantice i da radę to ciemne drewno poprawić?


O czym szepcą wiedźmy?


Oud Imperial Perris od pierwszych chwil formułuje swoje status quo: nie będę ładny, nie będę miły, wypraszam sobie podejrzenia o takie rzeczy.

Fantastycznie apteczne otwarcie: ziołowe, suche, pełne drobnych, czepliwych rzepów przyjemnie drażniących nos i wyobraźnię. Idealnie opowiedziany zapachem dom wiedźmy. Wiedźmy, czyli tej, która WIE. Nie jakiejś zabobonnej czarownicy z zabitej dechami wiochy, lecz porządnej, biegłej w sztuce (a nawet w wielu sztukach) wiedźmy, która wie także to, że brud szkodzi.

Jej pracownia jest ciemna, pełna wiąch ziół i słojów wypełnionych sproszkowanymi nasionami, korzeniami i... I innymi rzeczami, których prawdziwej natury wolimy nie znać. Możemy tylko podejrzewać, że nie wszystkie substancje mają pochodzenie roślinne - przez intensywne ziołowe aromaty przebijają się bowiem wonie zwierzęce: skórzaste, ambrowe, cielesne. 


Jeśli ktoś z Was podejrzewał, że te skórzaste, cielesne wonie w ciemnym pokoju to będzie oud, to miał rację. Tuż pod otwierającym kompozycję wytrawnym bukietem aptecznych woni czai się potężny akord drzewny złożony wokół agaru. Przy czym bardziej, niż słowo "złożony" pasuje tu określenie "zbity". Jak buda, beczka albo stołek. 
Na bazę w postaci utytłanego w ambrze, poczerniałego aloesowego kloca nabito kawałki drew, sztywne płaty skóry i zdrewniałe kłącza wetiweru.

Pokraczna z pozoru konstrukcja oświetlona blaskiem płonącego na otwartym palenisku ognia rzuca cień. I ten ruchliwy, zmiennokształtny cień opowiada nam zapach: skupiony profil pogrążonej w lekturze wiedźmy, jej smukłe dłonie ugniatające w moździerzach ziarna, popiół i zioła, opadające na kark kosmyki czarnych jak skrzydło kruka włosów, samotne godziny spędzane na zgłębianiu tajników zielarskiej sztuki, dni i noce zabrane młodemu ciału przez żądny wiedzy umysł.


Imperial Oud jest "imperial" tylko przez swoją potęgę. Nie ma w nim zbytku, blasku klejnotów, dźwięku fanfar. Wymieniony w nutach jaśmin na mnie w ogóle się nie ujawnia. Kminek, którego podstępnej fizjologiczności się obawiałam zostaje doskonale wchłonięty przez akord ziołowy, a potem płynnie przejęty przez pięknie brzmiące labdanum i popielisty akord kadzidlany. Całość przepięknie uzupełniają bogate, aksamitne aromaty drzewne: oud, palisander oraz mieszanka zwana drewnem kaszmirowym stanowiąca akcent zmiękczający tę piękną, lecz gorzką jak całkowite poświęcenie się największej nawet pasji, kompozycję.

Wrażenie tajemnego, wewnętrznego życia daje tej pachnącej opowieści cieniste, pozbawione zieloności złożenie paczuli z wetiwerem. Pięknie niejednoznaczne, mroczne, niepokojące jak szept, którego źródła nie potrafimy określić.


A gdzie wiedźma? 
Wiedźmy nie ma. 

Jeśli wytężymy wzrok, uda nam się dojrzeć przewieszoną przez oparcie krzesła sukienkę w zielone kwiaty. Wiedźma poszła tańczyć nago w świetle księżyca. Nie dla odprawiania rytuałów. Dla przyjemności.


Data powstania: 2012
Trwałość: powyżej przyzwoitej - 10 do kilkunastu godzin

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: jaśmin, kminek
Nuty serca: kadzidło, paczula, szafran, oud
Nuty bazy: sandałowiec, drewno dalbergii szerokolistnej, cedr, labdanum, wetiwer


Źródła ilustracji:

  • Zdjęcie pierwsze ze strony www.komodoor.com - firmy specjalizującej się w wyrobie drzwi i parkietów z czerwonego drewna tropikalnego.
  • Na pozostałych Famke Janssen jako czarownica Muriel w filmie "Hansel i Gretel: Łowcy czarownic".

44 komentarze:

  1. Niestety, to nadal nie jest mój oud. Przestałam wierzyć, że go kiedyś znajdę. Zapach oryginalnie brzydki, zgadzam się, ale nie pociągający. Dla mnie, oczywiście. Wąchając go i zastanawiając, czy wziąć próbkę, wreszcie wzruszyłam ramionami "Po co?".
    Może za bardzo się zafiksowałam na określony rodzaj oudu. I to mi zawęża pole widzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja czasami czuję się taka... Łatwa. Prawie każdy oud jest mój. :) No cóż ja na to poradzę, że ta nuta się na mnie tak pięknie układa?! Za Oud Imperial noszony globalnie (raz, na więcej nie starczyło próbki) zbierałam snopy komplementów.
      Jeśli jestem zafiksowana na rodzaj oudu, to ten rodzaj jest rodzajem JAKIMKOLWIEK. :)))

      Usuń
    2. W razie potrzeby służę dużą porcją. To zdecydowanie mój oud.

      Usuń
  2. Mmmmmm... Aloesowy kloc i Famke, która Wie, mniam. Miałam sobie założyć szlaban, ale skoro jest na e-scential, to przecież od jednej odlewki nie zbiednieję, no nie? :)
    Jaka to radość, że wróciłaś do pisania. Miło tak sobie zajrzeć i znaleźć nowy wpis. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszo, miło to jest mnie, kiedy widzę Twój komentarz! Choć od ostatniego pobytu w Warszawie mam nieustającą chętkę na powtórkę. Rozważam zorganizowanie zlotu. U Was. Bo u Was jesteś Ty. :)

      Usuń
    2. Więc Sabb, to jest bardzo dobry pomysł. Towarzystwo u nas tak trudne jest do skrzyknięcia (umawiamy się od spotkania z Tobą po warsztatach ambrowych, już ze 4 terminy upadły), że chyba tylko Ty możesz dokonać tego cudu - żeby się ludziska zeszli.

      Usuń
    3. Hehe. Chciałam napisać "i Ju", ale pomyślałam, że nie dam rady wymienić wszystkich dziewczyn, które w Warszawie lubię i w którymi miałabym ochotę się spotkać, więc nic nie napiszę, bo jeszcze o kimś zapomnę i poczuje się urażony...

      Usuń
    4. Łoł, Sab, to brzmi jak poważna propozycja. A przynajmniej za takąż ją uznaję :) To będzie COŚ!
      To kiedy?
      Oczywiście serdecznie zapraszam do mnie na Wandę, choć biorąc pod uwagę potencjalną liczbę zainteresowanych możemy potrzebować większego lokalu :)
      Lece czytać bo widzę, że znów nowa recka!

      Usuń
    5. Myszo, ju, macie może pomysł na lokal? Jakąś kawiarnię, która można by wynająć na kilka godzin. najlepiej w centrum, przytulną i dobrze wentylowaną?
      Potem można się przenieść na domówkę w małym gronie, ale samo spotkanie fajnie byłoby zrobić otwarte dla dziewczyn i chłopaków, których znamy słabiej. Albo takich spoza ścisłego środowiska.

      Usuń
    6. Odezwę się na maila i zaczniemy myśleć/szukać.

      Usuń
    7. Sabbath, jeżeli spotkanie będzie otwarte dla szerszego grona, to z przyjemnością się z Tobą, z Wami, zobaczę i odstąpię Ci swoje próbki Montale Aoud Ever & Aoud Purple Rose, Gold Rose Oudh Tiziana Terenzi, Memo Luxor Oud. Ostatecznie przegrały z Midnight Oud.
      Dla dziewczyn będę miała Black Tourmaline i Hunter.
      pozdrawiam,
      Lu (mój adres mailowy masz u siebie w skrzynce, militaryred założyłam tylko po to, żeby móc tutaj komentować:)

      Usuń
    8. Oto kolejny powód, by zorganizować zlot! :)))

      Usuń
  3. Ja jestem zakochana w tym oudzie wprawdzie odu samego tam nieiwele czuję ale za to apteka plus palone grudy bursztynu ( bo mi głównie ten obraz staje przed oczami czy może raczej nosem) zachwyciły mnie na tyle, że mam ochotę zdecydowanie na więcej niż tylko próbkę.
    Recenzja piękna. To zaskakujące że w takiej mnogości nut i akordów ja widzę w mojej głowie głównie apteczną miksturę oraz eksperymenty z lat dziecinnych polegające na wrzucaniu małych bursztynków na rozgrzaną blachę pieca kuchennego. No nic grunt że zachwyca.

    Konto na Fragrantice polskiej mam ale zdaje się że, żeby coś tam poprawić trzeba być conajmniej redaktorem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrażenie, że mój nos jest radarem wyczulonym na nuty drzewne. To one mnie interesują i to je właśnie czuję najlepiej. A może tylko na nich się skupiam? Ale apteka i palone żywice są tam niewątpliwie. Choć nie wiem, czy to bursztyn, bo topiłam bursztyn, ale go nie paliłam. Muszę spróbować!

      Usuń
  4. Jak już gdzieś wspominałam, życia mi nie starczy na testowanie oudów. Ale nie powiem, chciałabym, żeby dzięki, nie wiem, magii może znalazły się u mnie na kolanach próbki wszystkich oudów świata :))) Raj!
    Ale zanim to nastąpi - kolejny oud na listę do "spróbowania" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U schyłku oudomanii zginęłabys pod tymi próbkami. :) I nie byłaby to godna śmierć. O ileż piękniej jest powoli poznawać, delektując się każdym nowym doznaniem, smakując nuty, poddając się pieszczocie miękkich akordów i naporowi potężnych fal.
      Smakujmy życie. I miejmy nadzieję, że zawsze zostanie coś do posmakowania. :)))

      Usuń
  5. O czym szepcą wiedźmy. To prawie, jak "O czym szumią wierzby". ;)
    A o czym szepcą. Cii, to straszliwa i mrożąca krew w żyłach tajemnica - ale to pewnie sama wiesz najlepiej.
    Mnie swego czasu też to "blackwood" zaintrygowało. Choć do polskiej wersji portalu F. jakoś jeszcze nie dotarłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadam! Kolejny medal za celność skojarzeń i ogólną błyskotliwość dla tej Pani!
      DOKŁADNIE TO mnie inspirowało. I zastanawiałam się, czy ktoś na to wpadnie. I ktoś wpadł. Któż, jak nie Wiedźma. Przecież one WIEDZĄ. Te Wiedźmy. :)))

      Usuń
  6. ciężko mi się oswaja oudy, większość mi się nie podoba, za to jak już jakiś się podoba to bardzo bardzo :) ciekawią mnie tutaj te zioła.

    na fragrantice polskiej jest co prawda "ciemne drewno", ale kiedy klikniesz na informacje o składniku, to podana jest poprawna łacińska nazwa, więc nie jest tak źle.
    ciężko będzie polskiej wersji się przebić, angielska ma tyle wyczerpujących recenzji, ocen itd., że pl może na razie służyć co najwyżej jako uzupełnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie w sytuacji, kiedy właściwie wszyscy już znają angielski.

      Co do oudów - ja mam łatwo. Mnie oud urzekł od pierwszego kontaktu. Podobnie jak kadzidło. Mnie ciężko oswaja się nuty uznawane za łatwe: kwiaty, owoce, słodycze. Róża to mój jedyny sukces w tej dziedzinie. zaczynam się jej uczyć. No, może jeszcze śliwka. Ale ogólnie, moje drugie imię powinno brzmieć Pinokio. :)))

      Usuń
  7. Do mojego ucha szepcą upierdliwie i nachalnie, że posiadanie większej ilości Oud Imperial to niezły pomysł. Staram się ich nie słuchać, ale skoro to wiedźmy, to może wiedzą lepiej...? ;)

    A Ty tylko jak zwykle utwierdzasz mnie Swoją recenzją, że za tym zapachem faktycznie kryje się piękna opowieść ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądre te wiedźmy. Bardzo mądre. Te same odwiedzają i mnie. Na razie jednak większą siłę przebicia mają te od Black Oud LM Parfums.

      A opowieść... JEST. ^^

      Usuń
    2. Ha, tamte wiedźmy od Black Oud też poznałam, zatruły mój umysł skutecznie ;P Na razie zdobyłam maleńki zapas z wizażowych rozbiórek i wymiany - ma status nieomalże skarbu ;) Lecz flakonu niestety nadal pożądam...

      Usuń
    3. Bo piękny... Lubię takie wiedźmowate piękno. :)

      Usuń
  8. Martwię się że ten zapach mógłby się okazać odrobinę zbyt gorzki i ziołowy jak dla mnie. Ale wspomniane przez Ciebie skórzasto-ambrowe nuty sprawiają, że mam ochotę go poznać. Może kiedyś nadarzy się okazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że możesz mieć rację. I nawet nie o gorycz mi chodzi, tylko o brak aksamitności. Kojarzysz mi się z kompozycjami szlachetnymi i miękkimi jak aksamit. Ta taka nie jest.
      Ale przyznać muszę, że jedno noszenie "do ludzi" zaowocowało naręczami komplementów. Tylko nie wiem, czy to kwestia zapachu, czy to jest tak, że moi znajomi chwalą już wszystko, co noszę. ;)

      Usuń
    2. Myślę że Twoi znajomi mimowolnie się przy Tobie dokształcają w zakresie zapachów ;) W końcu gdzie indziej znaleźć taką skarbnicę wiedzy i zamiłowania do niszowych smakołyków?

      Usuń
    3. Ja tam podejrzewam, że oni po prostu mnie lubią. ;)))

      Usuń
    4. Jedno nie wyklucza drugiego ;)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie i tak kiedys w niedalekiej przyszlosci sprawdze ten Oud a poki co nasuwaja mi sie pewnie podejzane pytania ;) Czy to otwarcie pod wzgledem ziolowej wytrawnosci i mocy mozna porownac z Rock Cristal z przed malej refolmulacji po ktorej juz ponoc otwarcie zostalo nieco wyrownane? Jak mozna odniesc role tej kadzidlanej popielistosci w stosunku do Black Tourmaline oraz samego skojazenia z nieoczywistym pieknem zawartym jakby w brzydocie? Bo zaczynam snuc poczucie ze naturalne skojazenie z zapachami jednego z ulubionych tworcow moze oznaczac ze i ten spodoba sie wiecej niz mniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam poisać o skojarzeniach z zapachami Durbano, bo tak to już jest, że cokolwiek skojarzy się z dziełami tego pana, na to ludzie rzucą się z namiętnością i pasją. Słusznie w sumie, ale wilę unikać rozczarowywania czytelników.
      Uczciwie napisać mogę, ze jest w otwarciu RO coś, co skojarzyło mi się z Rock Crystal - ta ziołowo apteczna goryczka, którą akurat BC w nowej wersji nieco traci. Zastanawiałam się, czy o tym wspomnieć, ale z powodu wymienionego wyżej - zrezygnowałam.
      Podobieństwa do black Tourmaline nie widzę. Nie na tyle duże, by warte było wspomnienia.

      Usuń
  11. Nie wiem, czy używałabym go, ale na pewno chcę poznać ten zapach... Sa takie perfumy, których nie umiem nosić ale uwielbiam wąchać, i tylko po to chce ję mieć.

    Ten oud to kolejny na listę rzeczy, które muszę zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście jest to coraz łatwiejsze. Szczególnie jeśli bywa się w Warszawie.

      Bardzo się cieszę, że udało mi się pokusić trochę. :)

      Usuń
  12. Zapach pewnie mnie nie skusi, za to na film się wybieram :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, film jest po prostu głupi, ma momenty, kiedy akcja całkowicie rozmywa się w scenach pseudoakcji i ogólnie nie powinnam polecać, ale... Ja się bawiłam fantastycznie. Byliśmy z ekipą, która niezawodnie z najdurniejszego filmu robi komedię, więc komentarze, którymi się przerzucaliśmy uczyniły z "Jasia i Małgosi" (Bo Hansel i Gretel to po prostu Jaś i Małgosia) fantastyczną zabawę. Polecam więc, ale nie nastawiaj się na wielkie kino. :)

      Usuń
    2. Dziękuję za recenzję :)
      Pójdę w ramach relaksu, coby się nieco "odmóżdżyć".

      Usuń
  13. Dotychczas czytałem Twojego bloga nieregularnie i tzw. "po partyzancku", ale że akurat dotarłem do recenzji Oud Imperial i zauważyłem odwołanie do polskiej F, to zgłaszam się wywołany do tablicy bo akurat to ja odpowiadam za to nieszczęsne "ciemne drewno". Tak jak ktoś już zauważył, na podstronie perfum wyświetlane było ciemne drewno, a na podstronie składnika właściwa nazwa. Był to błąd, niedopatrzenie, ale ten błąd został odnotowany i naprawiony kilka miesięcy temu, więc nie muszę interweniować. A wziął się on stąd, że we wczesnej fazie F.pl tłumaczenia składników były robione masowo i bez podglądu składnika na F.com, przez co nie wiadomo było czym ten darkwood naprawdę jest. Jakiś czas później była robiona aktualizacja składników, błąd w tłumaczeniu został naprawiony, ale z jakiegoś powodu nadal na podstronach perfum wyświetlała się zła nazwa. Wychwyciliśmy to dopiero za trzecim podejściem wiosną tego roku i chyba obecna nazwa jest już właściwa.

    Staramy się, aby wszelkie informacje były solidne, ale że działamy w czasie wolnym, chałupniczo, bywają błędy, których nie potrafimy wychwycić na czas. Gdybyś Sabbath odnotowała kiedyś jakiś podobny błąd, w stopce strony głównej F.pl jest adres e-mail, możesz śmiało podrzucić hasło gdzie jest błąd, niekonieczne obtaczając to w wyjaśnienia, wystarczy tylko rzucić hasło. Pasjonaci tworzą portal dla pasjonatów, ale nie jesteśmy ekspertami, więc takie błędy bywają i będą występować. Oczywiście podobne błędy można również zgłaszać na naszym forum, ale nie wiem czy mam Cię zapraszać, aby później nie było na mnie gdybyś wciągnęła się w naszą społeczność i "straciła" z nami kolejne pokłady czasu. :)

    Na koniec jeszcze odniosę się do stwierdzenia, że F.pl nigdy nie dorówna F.com bo ma mniej recenzji. Tu się nie zgodzę, tzn. recenzji jest mniej, ale portal lokalny ma pewną przewagę nad portalem globalnym. Tą przewagą jest brak różnic kulturowych i klimatycznych związanych z recenzjami. To co ktoś mieszkający na Lazurowym Wybrzeżu uzna za zapach zimowy, wcale nie musi być zapachem zimowym w Polsce. Dla mieszkańca tropików niemal każdy zapach może być ciężki. Z kolei mieszkaniec Indii inaczej zapatruje się na przyprawy niż my. Myślę, że na polskim portalu oceny są bardziej wiarygodne, poza tym jakość recenzji jest naprawdę wysoka. Wiadomo, nie każdy potrafi pięknie pisać, ja nie potrafię, chociaż się za to biorę, ale na polskiej F mamy kilku czy kilkunastu naprawdę znakomitych recenzentów, a liczba użytkowników i ocen perfum przybywa w dobrym tempie, najpopularniejsze perfumy mają już po kilkaset głosów i po kilkanaście recenzji. Myślę, że z czasem to miejsce ma szansę stać się podstawowym źródłem informacji o perfumach, szczególnie jeśli zadbamy o treści niedostępne na F.com, jak lokalne artykuły, czy ciekawe konkursy. Na wszystko potrzeba czasu, wszystko przed nami. Pozdrawiam. :)

    Aaa, skoro już wiem jak się logować to może zacznę częściej pisać komentarze. :P

    OdpowiedzUsuń
  14. To ja pójdę grzecznie przetestować... Odrzuciłam po teście papierowym, a tu taka recenzja! Może się nauczę oudów?

    OdpowiedzUsuń
  15. Po teście papierowym-fuuu... Na nadgarstku okazał się ciekawy. Najpierw drewno-drewniane (takie aż do kwadratu) , potem skojarzenie z muzeum w Skandynawii- wielka łodź Wikingów.zapach starego drewna. Następnie koszmar- Kwaśniewski na mnie ito mnie przeraża. Żeby potem się uspokoić, pomachać kadzidłem. Końcówka przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Kwaśniewski w jakim sensie? Bo łódź rozumiem jak najbardziej, ale ta wolta mnie zaskoczyła. :DDD

      Usuń
  16. Wolta wyszła rewelacyjnie, tylko że jest ona dziełem maszyny która czasem podpowiada słowa, a nie moja ;-)). Miało być ,że kwaśnieje! Ale wyszło i tak dość zgrabnie. Hi,hi.
    Wieczorem już byłam na granicy oddania temu zapachowi duszy. Naprwawdę ciekawy. I stanowczo jeszcze raz do testu.
    I popatrz, gdyby nie Twoja recenzja to bym go odrzuciła zaraz po papierowym teście. Ha! Naprawdę masz dar pisania ido tego wiedzę , którą umiejętnie wplatasz. Dobrze ,że Cię odkryłam. To sama przyjemność - czytanie, wąchanie.
    :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandro, nawet nie wiesz, jak cieszy przeczytanie czegoś takiego!
      Samej zdarza mi się odrzucić zapach po teście bloterowym. Chyba każdemu się zdarza. Niby każdy zasługuje na uwagę, ale czasem się nie chce... Choć ja częściej odrzucam te zbyt ładnie (zbyt ładniusie), niż te brzydkie. jednak z brzydoty może narodzić się coś ciekawego... A przynajmniej ja zawsze mam taką nadzieję. :)

      Usuń
    2. Nie chce się czasem, nie chce... I tak tyle tego do przewąchania, a tak ważne żeby nie przejść na ciemną stronę mocy zwaną "muszę"...
      Oj spotkam się jeszcze z tym zapachem.

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...