niedziela, 29 września 2013

El Iksir, który działa - Lapis Philosophorum Olivier Durbano


Pamiętacie wywiad z Olivierem Durbano, który opublikowałam  w styczniu tego roku? Opowiadał w nim o swojej miłości do kamieni, o tym, jak duże mają dla niego znaczenie emocjonalne, o znaczeniu, jakie im przypisuje.

Każdy z zapachów kolekcji Bijoux de Pierres Poèmes opowiada o symbolice jednego z kamieni połączonej z symboliką liczb - bo "numer porządkowy" kompozycji także ma znaczenie. Dziś opowiem Wam o dziewiątym olfaktorycznym wierszu napisanym przez Oliviera.


Dziewiątka to symbol kresu - ostatnia liczba jednocyfrowa, ostatni z dziesięciu podstawowych znaków zapisu matematycznego w systemie arabskim. Jest jednak także symbolem dopełnienia, spełnienia, całości. A według słów Oliviera Durbano, także symbolem nowego początku - bo koniec jest odbiciem początku i każdy koniec staje się zaczątkiem czegoś nowego.

Dlatego tym razem jako inspirację dla swojej kamiennej poezji Olivier Durbano wybrał kamień... nieistniejący. W charakterystycznych flakonikach próżno szukać będziecie kolejnych kryształów do kolekcji. We flakonach Lapis Philosophorum tkwi tylko moc zapachu.

Kamień Filozoficzny Oliviera Durbano przemieniać ma dusze, nie materię. Służyć ma zamianie tego, co w nas brzydkie, słabe, podatne na duchową korozję w złoto, które naprawdę ma wartość - w blask, którym podzielimy się z innymi. Zamieniać ma nasze słabości w siłę.


Złoty Środek


Od pierwszych nut czujemy... że to Olivier Durbano. Charakterystyczne złożenie nut wyrazistych, twardych wręcz z aromatami miękkimi i otulającymi nie pozostawia wątpliwości - ojcem Kamienia Filozoficznego jest marzyciel o żelaznej woli.

Lapis Philosophorum to kompozycja, w której nuty układają się w pary przeciwieństw, tworząc akordy, które łączą się w idealnie harmonijne... pary przeciwieństw.


Pierwsze tony, które wyśpiewuje nam Kamień Filozoficzny są... Niepokojące. Lecz zarazem komfortowe. I już sam ten komfort niepokoju jest swego rodzaju paradoksem.

Zielone, przyprawowe nuty tataraku i jałowca skontrastowane zostały ze zbytkownym aromatem białych trufli. Oszczędna, ascetyczna wręcz wytrawność grejpfrutowych skórek złożona z bogatym, głębokim aromatem czerwonego wina. Charakterystyczny zapach ciemnego rumu doskonale podkreśla ambrowe akcenty wczesnego serca kompozycji.

Najbardziej fascynujące jest jednak obserwowanie, jak pikantny, pieprzowy, niespożywczy aromat mięty unosi i rozbiela, i tak przecież biały, aromat słodkiego kadzidła.


Poszukiwacze kamienia filozoficznego przez wieki zmagali się nie tylko z materią, ale też ze sobą. Bo czyż nadmiar złota nie sprawi, że stanie się ono bezwartościowe? Czy bogactwo jest w stanie wynagrodzić lata stracone na poszukiwania? Czy złoto uczyni nas lepszymi? Czy da nam miłość?

Kamień filozoficzny nie jest prostą odpowiedzią na nurtujące nas pytania. El Iksir (z arabskiego "kamień filozoficzny) Oliviera Durbano także nie. Nawet kiedy docieramy do głębokiego, złocistego bazoserca kompozycji - ciepło nut żywicznych wciąż złamane jest pikantnym, miętowym olibanum; złociste akordy ambrowe zarysowane matową nutą mszystą. W szczerozłotej kadzielnicy, z której unosi się biały, czysty dym gromadzą się popioły... A jednak to niezwykłe bogactwo pozornie nieharmonizujących ze sobą nut tworzy zapach harmonijny i komfortowy. Wytrawny, lecz niespotykanie łagodny. Na swój sposób spokojny.

 

Lapis Philosophorum nie jest manifestacją kresu. Nie ma w nim także podniosłej nerwowości nowego początku. Lapis Philosophorum to moment pomiędzy - chwila, w której trwa w nas jeszcze poczucie spełnienia i sytości, lecz zarazem tworzy się przestrzeń dla nowych idei. Idei nierealnych jeszcze; o wyidealizowanych, nieostrych konturach; utkanych z marzeń, nie doświadczeń. 

To zamknięta w symbolice aromatu chwila, kiedy jesteśmy najsilniejsi i najsłabsi zarazem. Kiedy skończone dzieło daje nam poczucie mocy, a nienarodzona idea jest jeszcze cudowną, świetlistą mrzonką marzyciela...

Trwaj chwilo. Jesteś piękna.



Data powstania: 2013
Trwałość: ok. 8 godzin
Projekcja: umiarkowana, elegancka


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: tatarak (trzcina), jałowiec, rum, grejpfrut, osad czerwonego wina, białe trufle
Nuty serca: olibanum, ambra, mięta
Nuty bazy: opoponaks, mirra, piżmo, mech dębowy


Źródła ilustracji:
  • Autorem pierwszego zdjęcia jest Michał Dagajew - dagejew.eu. Będzie więcej. :)
  • Grafika nr 2 pochodzi z zapowiedzi konferencji "Going for Gold" na stronie University of Bedfordshire.
  • Zdjęcie kamienia z artykułu na stronach Dragon Search.
  • Autorem obrazu "Alchemik poszukujący kamienia filozoficznego jest" John Wright. Obraz znajduje się w zbiorach Derby Museum and Art Gallery.
  • Na oststnim zdjęciu słońce. Zdjęcie pochodzi z jednego z testów na Popsugar Fitness.

31 komentarzy:

  1. Nie daje mi spokoju ten zapach od wczoraj.

    Żałuję, że się nie zaopatrzyłam w próbkę. Z nadmiaru wrażeń jakoś zupełnie mi to wyleciało z głowy... ;-)

    Fajnie było poznać Cię "na żywo" w końcu! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie jeszcze okazja. Do spotkania i do poznania zapachu przede wszystkim. Warto. Warto po stokroć. Noszę trzeci dzień i im dłużej niszę, tym bardziej urzeka mnie spokojna moc tej kompozycji.

      Usuń
    2. "Im dłużej niszę" - literówka bardzo sensowna. ;-)

      W końcu też napisałam relację z tego spotkania.

      Usuń
  2. Super recenzja, i jaka szybka po powrocie z Warszawy!
    Dla mnie Lapis Philosophorum to drugi ulubiony zapach od Durbano po różano-kadzidlanym Pink Quartz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz bardzo delikatny Gust. :)
      Ja nikogo nie zaskoczę swoim uwielbieniem dla Turmalina. Na drugim miejscu jade, potem Rock Crystal w nowej wersji bez kardiamidowego otwarcia. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie ciepły, łagodny Citrine.
      Ściskam Cię serdecznie. :)

      Usuń
  3. Tak mi było strasznie przykro, że nie mogłam być na warsztatach i spotkaniu potem :(
    Gratuluję niesamowitej szybkości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pachniałam Lapis Philosophorum zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Nie mogłam przestać o nim myśleć. :)

      Usuń
  4. Chciałabym kiedyś móc poznać ten zapach. Brzmi bardzo niejednoznacznie, intryguje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że poznasz. I myślę, ze Ci się spodoba. jest złożony, ale nie przeładowany, spokojny, ale daleki od zwyczajności. Bardzo dobra kompozycja.

      Usuń
  5. Próbka obnowiązkowo do nabycia :)
    Nie wiem co to jest, ale te impulsy informacji, atomy zamysłów chyba krążą i zderzając się na trajektoriach powodują, że coś się dzieje jednocześnie- po dłuższej przerwie przyjaciel sprawił, że 2 miesiące temu kupiłam do kolekcji nowy kamień, biotyt.
    Natchnęlo mnie to do stworzenia obrazu minerału ( działanie w toku). Teraz dopiero dotarło do mnie, że dotychczas nie zauważałam zapachów inspirowanych kamieniami. Pewnie tak miało być, bo teraz czuję się we właściwym miejscu i czasie.

    Dzięki, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, zapach do powąchania koniecznie. :)
      Obrazy minerałów... Kolejny etap synestezji. Bardzo do mnie to przemawia. Gratuluję. :)

      Usuń
  6. było fantastycznie, wspaniali ludzie, cudowna atmosfera i Maestro Durbano we własnej osobie... swoją drogą mógłby przyjeżdżać do polski częściej...
    p.s. widzę Sabb, że nie próżnowałaś, kiedy ja odsypiałem... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próżnowałam dzięki Tobie Piracie kochany.
      Przepraszam, że zasnęłam.

      O samum Lapis Philosophorum nie mogłam przestać myśleć. Jest coś magicznego w tym zapachu...

      Usuń
  7. Sabbath jak zawsze kusisz ;)

    Mistrza Durbano też chętnie bym poznała :) może kiedyś będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu a czego nie znasz?

      Usuń
    2. Reniu, na pewno będzie jeszcze okazja. Olivier planuje przyjechać do polski po raz kolejny. Mam nadzieję, ze nie raz jeszcze...

      Usuń
  8. Ciekawy efekt, wygląda jakby ten flakon delikatnie świecił!
    Wspaniałe wydarzenie, dużo emocji wiele pięknych ludzi. Dziękuję za piękne chwile i wspólnie spędzony czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polu, bo ten fotograf jest naprawdę świetny. :)
      Co do wydarzenia - wciąż nie potrafię wrócić do rzeczywistości. Życie bywa piękne, prawda? :)))

      Usuń
    2. Oj tak, bywa... :D i piękne i zaskakujące.

      Usuń
    3. Oby wkrótce zaskoczyło nas ponownie. :)

      Usuń
  9. Witaj. Też byłam i żałuję że Cię nie poznałam. Na razie nie jestem oszołomiona nowym, może potrzebuję gi jeszcze wypróbować. Za to zgoda , że Jade i Pink Cristal są bardzo urokliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także żałuję, że się nie poznałyśmy. Zawsze jestem poruszona, kiedy w takim miejscu spotykam kogoś, kto czyta SoS. Pozdrawiam Cię serdecznie i może do zobaczenia przy okazji innych warsztatów. :)

      Usuń
  10. O rany, to niesamowite, moje wstępne odczucia z sobotnich testów były następujące: 1. intrygujący, 2. komfortowy. Nie czuję w nim pojedynczych nut, jest to zapach skończony, pełny, zamknięty w sensie skończoności i otwarty w sensie przestrzenności. Czuję w nim dużo drewna, choć go wprost w nutach nie ma. Gdybym miała go z czymś porównać (w sensie atmosfery, a nie podobieństwa) to chyba z Chene Lutensa. Taki niepokojący spokój lasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszo, czy to znaczy, że się zgadzamy? :)

      Choć... Nie porównałabym go z Chene.

      Usuń
    2. Hmmm, no jakoś tak :)
      No i właśnie zaklepałam 10 ml w pewnej odlewkarni, w której ma się lada dzień pojawić. Flaszki nie zaryzykuję, ale zasługuje na co najmniej 10 ml.

      Usuń
    3. Zasługuje. Muszę ponosić moje 10 ml. Potem zdecyduję, co dalej... Bo to jednak nie są perfumy w typie Pinokio 2.0. :)

      Usuń
  11. Uwielbiam zapachy Oliviera i również osoboście najwyżej stawiam Tourmalina ;)
    Ten wydaje się być skomplikowany ale przejrzysty wciągający swą magnetyczną może i hipnotyzującą aurą. Kolor cieczy niezwykle bogaty. Muszę koniecznie dopaść na testy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niedawno nabylem próbkę Philosphorum imusze powiedzieć ze jestem trochę roczarowany. W porównaniu do Turmalina który jest dla mnie zapachem genialnym , Phil. wydal mi się na początku zbyt sztuczny, plastikowy. po kilku testach jakoś mi ten plastik zniknął, ale uważam zapach za jakiś taki niedokończony. Brakuje mi mocnego uderzenia. Dodatkowo z moimi ukochanymi nutami zimowymi, ostrymi przewija się jakiś zapach , coś czego nie mogę zidentyfikować, który mnie niebotycznie wkurza i zaburza cala kompozycje. Ale jak wiadomo preferencje zapachowe do sprawa wielce indywidualna. Ja jednak zostanę przy tajemniczym Turmalinie i wulgarnym Fumidusie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Turmalin i Lapis to dwie różne historie. Turmalin to perfumeryjny tytan - zapach potężny jak sztorm. Myslę, ze nie da się utrzymać firmy perfumeryjnej produkującej wyłącznie ekstrema. Większość zapachów Oliviera to przecież kompozycje spokojne, ładne, przyjemne. I Lapis do tego rypu zapachów zaliczam. Co nie sprawia, ze automatycznie jest banalny i nudny.
      I jeszcze co do Fumidusa - nie sadzę, żeby określenie "wulgarny" oddawało istotę rzeczy. To znaczy... ja będę Fumidusa bronić przed takimi określeniami, bo to bardzo dobra, bardzo sprytna, przewrotna wręcz kompozycja. I wyznam szczerze, ze mnie nie tytaniczne otwarcie zniechęca do zakupu, ale zielony schyłek. Gdyby Fumidus dymił przez cały czas trwania na skórze - byłby mój. :)

      Usuń
  13. Co do Fumidusa, określiłem go mianem "wulgarny" trochę przewrotnie ;-) nie jest to grzeczny zapach, chyba się zgodzisz ? :-) osobiście go uwielbiam ale w małych dawkach. Zgadzam się ze "firma" zajmująca się perfumami nie może produkować jedynie extremow. Choć np. w przypadku perfum Pro fumum roma mało który nie jest ekstremum, no może poza Arso. ;-) co do najnowszego zapachu durbano moglym co nosić, ale gdybym miał dostęp za darmo do perfum. Takiej kasy za niego nie dam. Nie ma siły. Ale jak powiedziałem: o gustach się nie dyskutuje. Ja zresztą mam duza tolerancje na zapachy, mało co mnie odrzuca, choć trafiły się jedne perfumy (nie pamiętam nazwy , nazwa od imienia celtyckiej wojowniczki, victorius czy jakoś tak), które musiałem z siebie zmyć proszkiem do prania. Takiej ochydy jeszcze nigdy nie czułem . Tester poleciał do kosza z miejsca. Brrrr, nigdy więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boadicea the Victorious - bardzo ciekawa marka. Choć rzeczywiście, miewają zapachy bardzo dziwne. :)
      Ja Lapisu też nie kupię. Ogólnie doceniam wiele zapachów, których nie chciałabym nosić. Bo ja także wolę ekstrema. :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...