czwartek, 7 sierpnia 2014

Letni ideał - Eau des Merveilles Hermes


Od dawna już w mojej głowie tkwił plan uczczenia ciepłego lata 2014 roku jubileuszową recenzją zapachu, który jest dla mnie ikoną letnich woni, kompozycją cudowną jak samo lato. W tym roku mija bowiem dekada od wprowadzenia na rynek Wody Cudów - jednej z najpiękniejszych, najbardziej lubianych i jednocześnie najbardziej oryginalnych letnich kompozycji na świecie.

Zastanówmy się: cóż powinno znaleźć się w letnich perfumach dla pań? Cytrusy. Kwiaty, lecz nie nazbyt ciężkie. Nutki przyprawowe dla dodania zapachowi charakteru i sex appealu. Baza... Najlepiej z marynistyczną, ambrową nutką. Jeśli zapach ma być szykowny, to nie zaszkodzi mu nutka dębowego mchu. Oto niezawodny przepis olfaktoryczną damę w letniej sukience. Cóż jednak zrobić, by dać owej damie urodę niebanalną i charakter niezwyczajny? Powierzyć to zadanie duetowi Schwieger - Feisthauer.



Wspomnienie lata


W Eau des Merveilles oczywiste esencje brzmią w sposób nieoczywisty, ograne nuty tworzą akordy nowe i odkrywcze, banalne duety wyśpiewują nowe tony, stare, dobre olfaktoryczne małżeństwa splatają się w konstelację niespotykaną i nową. Woda Cudów różni się od innych letnich evergreenów tak, jak szampan różni się od oranżady. Znacie kogoś, kto delektuje się oranżadą popijając ją małymi łyczkami z czystego szkła, ogrzewając w ustach, skupiając zmysły na smaku, aromacie i ledwo słyszalnym trzasku pękających na podniebieniu pęcherzyków gazu?



Ruchliwe, ostre zazwyczaj nuty cytrusowe tym razem złożone zostały w akord matowy i krągły jak kłębek włóczki. Jasny i nieruchomy jak zawieszony w ogrodzie wielki, papierowy lampion. Mięciutki jak kaszmir.
Krągłemu, niewyrażalnie pięknemu akordowi cytrusowemu towarzyszą nuty przyprawowe. Najbardziej niespodziewane z niespodziewanych - pieprz. Miękki, tłusty jak sadza czarny pyłek osiada na cytrusowym kłębku dając mu charakter i aksamitne wykończenie.

Domyślam się, co pomyślą Ci, którzy Wody Cudów nie poznali. Pomyślą, że o ile kaszmirowe cytrusy jeszcze można sobie wyobrazić, o tyle aksamitny pieprz to typowy oksymoron. Być może, ale tym razem tak właśnie pachnie.


Drugi plan kompozycji to kolejny genialny duet: jasna, lekka ambra złożona z urzekająco świeżym, wilgotnym akordem drzewnym. Banał? Owszem, to mógłby być banał, gdyby nie sposób, a jaki ukazano te nuty. Subtelne, słone akcenty znaczą akord ambrowy, jak zielone warkocze wypoczywających na plaży syren. Żywiczny zapach balsamu jodły wplata się w nuty morskie jak chłodne palce wiatru.

Motywem spajającym jest elemi. Cytrusowo - drzewny, eteryczny aromat żywicy kanarecznika daje Wodzie Cudów motyw przewodni. Historię. Opowiada o ukrytym źródle, w którym kąpie się Słońce.


Eau des Merveilles to idealne letnie popołudnie. Niespieszna przechadzka ścieżkami cytrusowego gaju, słońce grzejące ramiona jak ciepły szal, leniwe cienie kładące się pod stopami. Kiedy zapada wieczór spostrzegamy, że największe z owoców to zawieszone na gałęziach lampiony, wokół których jak łagodne iskierki tańczą świetliki.

W głębi ogrodu, między pomarańczowymi drzewkami znajdujemy źródło. Woda w nim jest przejrzysta, smakuje ciepłymi pomarańczami i słońcem. I jest cudem. Jak cały ten dzień. Jak lato. I jak wakacje z naszych wspomnień. Idealne.


Na koniec mam  nowinę. Z okazji dziesiątych urodzin tego olfaktorycznego cudu marka Hermes wypuści specjalną, jubileuszowa edycję Eau des Merveilles, którą mam wielką nadzieję wkrótce zaprezentować na łamach SoS.


Data powstania: 2004
Twórcy: Ralf Schwieger i Nathalie Feisthauer
Trwałość i projekcja: zadziwiająco dobre. Do 6 godzin potężnej projekcji (zalecam ostrożną aplikację) oraz kolejne 10 godzin przyskórnego, przyjemnego zapachu.

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: pomarańcza, cytryna, żywica elemi
Nuty serca: ambra, różowy pieprz, pieprz, fiołek
Nuty bazy: mech dębowy, jodła, cedr, wetiwer z Madagaskaru


 

Źródła ilustracji:
  • Obraz tytułowy - Winslow Homer "Pomarańczowe drzewka i brama" (Orange Trees and the Gate)
  • Ilustracja nr 2 z materiałów marki Hermes
  • Kolejne fotografie z galerii firmy Green Wedding Shoes organizującej niezwykłe śluby i wesela. Nawet jeśli nie planujecie ślubu - warto zajrzeć!

28 komentarzy:

  1. No cóż, mnie aż tak nie zachwyca:-) Na letnie popołudnie rzeczywiście nada się znakomicie,jednak raczej nie jest seksowny, więc randka w jego towarzystwie odpada
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seksowny? Rzeczywiście, nie użyłabym tego określenia. raczej tkliwy, czuły. i taki... wakacyjny. Wakacyjną randkę spokojnie sobie w nim wyobrażam. Taką w sukience w kwiaty, połączoną ze spacerem po łące i zbieraniem rumianku. :)

      Usuń
  2. Z opisu wnioskuję, że jest to cytrusowy zapach, a mnie lato (od tego roku) kojarzy się z zapachem siana. Ponoć Kenzo Summer tak pachnie ale niestety zniknęło z rynku. Namiastkę znalazłam w Guerlain Insolence Woman Eau de Toilette.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach siana lubię bardzo. Stąd w mojej kolekcji Bois Blonds Parfumerie Generale.
      W EdM cytrusy brzmią bardzo nietypowo. Próbowałam to opisać przez porównanie do kłębka kaszmiru, ale mam świadomość, że i tak trudno to sobie wyobrazić. Dla mnie EdM to fenom,en. może się nie podobać (czego dowodzi komentarz poniżej), ale jest niezwykły. Naprawdę.

      Usuń
    2. Dziękuję za podpowiedź :) Już wiem na co będę zbierać do następnego lata :))))

      Usuń
  3. Szczerze mówiąć, zapach dość paskudny, zakupiwszy próbkę- aż mnie cofnęło, w biurze żadan z pań nie chciała nawet tego ode mnie przejąć, ostatnia nuta odstręczna dramatycznie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisłam już na Facebooku, że naprawdę zadziwiłaś mnie tym komentarzem. Chyba nie potkałam się wczesniej z opinią, ze jest paskudny. jasne, nie wszyscy go wielbią - sama poznałam najpierw Elixir i w porównaniu z nim Eau wydawały mi się zbyt łagodne, "rozwodnione", ale paskudnością mnie zaskoczyłaś. W sumie cieszy mnie to. lubię się dziwić. :)

      Usuń
  4. Piękne zdjęcia wybrałaś. Jeszcze nie znam. Omijałam tę markę chyba niepotrzebnie. Fajnie że napisałaś, bo już tęskniło mi się . :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, ze piękne zdjęcia? Tak, jak nie przepadam za fotografiami ślubnymi, tak galerie na Green Wedding Shoes mnie zauroczyły totalnie. :)
      Co do pisania - do końca wakacji będę pisała lajtowo. Ale obiecuję rewolucję po wakacjach. :)

      Usuń
    2. Pełne zrozumienie dla czasu wakacyjnego. :-)
      Oczywiście przy okazji już zahaczyłam o perfumerię . Spotkałam 3 Hermesy (zwykły,ekstrem i ambrowy). Ale tylko testowałam z bloterków , więc może być to mylna ocena. Jakoś tak nijako wypadły. Ale buteleczki urocze.
      zaskoczyłaś mnie tym wyborem.
      Gdzie dymy, kadzidła i czarownice na miotłach ? ;-))

      Usuń
    3. To chyba był eliksir, a nie ekstrem. W każdym raxie jakiś silniejszy.

      Usuń
    4. Elixir pachnie jak czekolada z kandyzowanymi pomarańczami. Strasznie żałuję, ze puściłam w świat flakon. Mój syn je uwielbiał. :)

      W kwestii wypadania nijako - to są mainstreamowe, ładne, eleganckie perfumy. Żadne ekstrema. Wszak to Hermes. ;)

      Usuń
  5. Ciekawi mnie ten aksamitny pieprz. Niecodzienne jak dla mnie zestawienie, ale skoro zapach ten stał się dla Ciebe kwintesencją lata, to znaczy że musi mieć w sobie coś wyjątkowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma! Daję słowo, ze ma. To nie jest dzika nisza - żadne trzęsienia ziemi, żadne piekła i szatani. Tylko pięknie ciepły leniwiec. Taki wykwintny leniwiec. :D

      Usuń
  6. Należałoby dodać, że jest to w sumie uniseks. Pięknie gra na męskiej skórze. Lato w butelce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Bez problemu wyobrażam sobie go na męskiej skórze.

      Usuń
  7. Nadal mam braki jeśli o propozycje Hermesa chodzi ale czuje że nastał ich kres.. bo oto kolejne dziełko kusi niemiłosiernie :D
    Siano uwielbiam i nie znam fajnego oblicza w perfumach, dlatego jeśli w Bois Blonds jest 'odpowiednio' wyczuwalne To koniecznie muszę sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hermes to jedna z marek, którą szanuję. Jak Lalique czy Cartier - raczej poniżej pewnego poziomu nie schodzą. Ne wypuszczają totalnej popeliny. Współczesne, nowe propozycje rzeczywiście są coraz łatwiejsze ale nie trąca tandetą. Dla mnie to ma znaczenie.

      Usuń
  8. mój ulubiony i do tego jeszcze będę miała duftart do tego zapachu!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny zapach, dotychczas w lecie głównie używałam głównie dwóch ogródków Hermesa- Jardin sur le toit i Apres la mousson, ale w te wakacje króluje Elixir.
    Seksowny może nie jest, nie tego zresztą oczekuje od zapachu, dla mnie to rozgrzana słońcem skóra, do tego cytrusy, więcej nie trzeba, jest magicznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne odczucia - Eau des Merveilles jest jednocześnie perfumeryjny i urokliwie naturalny. Leży na skórze jak... druga skóra. Miękko, łagodnie. Choć ma charakter. Kurczę, to naprawdę jest DZIEŁO.

      Usuń
    2. Pani Aniu, widzę że znowu ma Pani cudowny zapach Jardin sur le toit. Mam próbkę której aż żal mi używać, tak to jest piękne. Zapach który mnie schladza w upaly i przenosi na zacieniona działkę :-) ps. Czytanie bloga SoS to czysta przyjemność, dziękuję

      Usuń
    3. To ja dziękuję. Za miłe słowa i komentarz który przypomina mi o tym, że nie tylko ja odbieram zapach wszystkimi zmysłami. Tak, zapachy chłodzą, grzeją, przenoszą w czasie i przestrzeni i, przede wszystkim, czynią życie bogatszym.

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  10. Kompozycja przepiękna, lecz na mnie niestety pięknie pachnieć nie chce:D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli biesi się jak Elixir to zaiste, rozumiem że nie chcesz nosić. Ale za to na mnie Madness się mydli. Nie można mieć wszystkiego...

      Usuń
  11. Witaj Klaudio po dłuższej przerwie. Nie masz pojęcia jak bardzo Ci dziękuję za tę recenzję. Uwielbiam Eau des Merveilles. Oczywiście głównie za schowany za resztą składników mech, ale majstersztyk tej kompozycji (którą opisałaś naprawdę czarująco) powoduje, że to jeden z moich ulubionych nie-do-końca-oczywistych-świeżaków. Za kaszmirowe cytrusy i aksamitny pieprz również dziękuję, bo choć znam ten zapach od lat, nigdy nie zdobyłam się na ujęcie w słowa tej nieoczywistości, którą w sobie ma. Zrobiłaś to niezwykle trafnie.
    A ponieważ w Birmie chwilowo odetkał mi się nos to korzystam i wącham. Pewnie nie potrwa to długo :(
    Pozdrawiam powakacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Myszo! Tęskniłam.
      Mam nadzieję, ze Twój nos nie sprawi mi zawodu. Zdecydowanie bardziej lubię blogować kiedy tu zaglądasz...

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...