sobota, 24 listopada 2018

Monster Inc. - Tyrannosaurus Rex Zoologist Perfumes


Tyrannosaurus Rex to pierwszy wymarły gatunek w menażerii Zoologist Perfumes. Zaskoczenie podobne, jak Lapis Philosophorum u Oliviera Durbano.


Co prawda ludziom udało się już prawie wymordować pandy i cztery z pięciu żyjących na naszym globie gatunków nosorożców, jednak te gatunki mieliśmy okazję poznać. Tyranozaurów nie.

Tyranozaur to jednak nie tylko gatunek wymarły. To także gatunek wyjątkowo nośny kulturowo. Częściowo za sprawą "Jurassic Park" Stephena Spielberga, ale nie tylko. Powiedzmy sobie wprost: tyranozaur ma potencjał.

Wielki, szybki, groźny i, ponoć, wyjątkowo okrutny gad działa na wyobraźnię ludzi w wieku wszelakim. Nietypowa budowa anatomiczna czyni go jednocześnie bohaterem mnóstwa zabawnych memów bezlitośnie punktujących króciutkie tyranozaurze przednie łapki.
Plasujący się w masowej wyobraźni gdzieś pomiędzy smokiem, a pokemonem tyranozaur "Śmieszy, tumani, przestrasza."

A zapach? Czy kompozycja Antonio Gardoniego godna jest legendy?

Pamiętacie film "Jurasscic Park" Stevena Spielberga? Pamiętacie scenę nadejścia tyranozaura? A raczej spodziewanego nadejścia...


Tyrannosaurus Rex Zoologist Perfumes nadchodzi podobnie.

Najpierw jest laurowa cisza. Matowa, zgaszona zieleń i spokój.

Po chwili obraz zaczyna drżeć. Łagodny mrok marszczy się jak powierzchnia wody. Jak koc, gdy kulisz się pod nim w oczekiwaniu na coś... wielkiego.

Akord przyprawowy otwiera eteryczny szczyt spektrum zapachowego czarnego pieprzu, jednak tuż, tuż pod tą chłodną smugą zapachu czai się muszkat, ziele angielskie i anyż.
Mgnienie oka później eteryczną falę wzmacnia woń iglastego lasu i chłodne, łagodnie dymne kadzidło.

Jednak nie jest Tyranozaur zapachem leśnym. Ani przyprawowym. Ani kadzidlanym. Bo wszystkie te ekspansywne, wyraziste, niszowe nuty wtopione zostały w ciepły, gęsty jak zastygający wosk zapach neroli. Krągły akord kwiatowy - początkowo blady i miękki, z czasem krzepnie i nabiera barwy brudnego różu. Do woskowego, pachnącego winylem neroli dołącza animalny, zezwierzęcony jaśmin i cierpko - słodki jałowiec.

A potem pod koc wpełza wczesna, żywiczna baza. Baza tylko nomeklaturalnie, bo to właściwie kompletna piramida woni, która powoli przejmuje kompozycję: jasne olibanum podbite nutą cytrusową przypominającą elemi; skórzaste i smoliście gęste labdanum szorstkie i lepkie zarazem; wanilia bliższa nutom balsamicznym, niż najdziwniejszej nawet orchidei. Wyraźna, fantastycznie wygodna, ciepła nuta animalna. I popiół. Popiół po nie wiadomo czym. Gorzki i cudownie brzydki. I cudownie piękny. I wreszcie słodki. Później. Kiedy już pod tym zmarszczonym kocem z gryzącej wełny przytulimy tyranozaura i opowieść o wymarłym świecie.


Gdzie jest tyranozaur w Tyranozaurze?

Może w mocy zapachu?
Może w nostalgicznej bazie?
A może w smoliście popielistym akordzie przypominającym nieco zapach asfaltu? Asfalt to przecież pozostałość po rafinacji ropy naftowej. A ropa to nic innego jak (między innymi) martwe dinozaury.

Martwe dinozaury wprawiające w ruch cały współczesny świat!


Data premiery: 2018
Kompozytor: Antonio Gardoni
Trwałość: dobrze ponad 12 godzin solidnej projekcji. Ślad zapachowy trwa na skórze ponad dobę.
Projekcja: szeroka. Tyranozaur się panoszy jak prawdziwy tyranozaur. Choć nie tupie. Bo to tyranozaur w papciach. Góralskich. Z futerkiem. :)

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: bergamota, czarny pieprz, jodła, liść lauru, neroli, gałka muszkatołowa
Nuty serca: champaca, geranium, jaśmin, osmantus, róża, ylang-ylang
Nuty bazy: żywice, jałowiec, cedr, cybet, olibanum (kadzidło frankońskie), skóra, paczula, sandałowiec, wanilia

13 komentarzy:

  1. Wow, koniecznie muszę poznać jego oblicze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Neonko, koniecznie musisz! Dla mnie cudo. Choć... chyba bardziej unikalna jest Ćma. Ale nie do końca moja.

      Usuń
  2. Dla mnie to migrenogenne monstrum, które po około godzinie doprowadziło do stanu przedzawałowego. Nie mówię, że zapach jest zły. Zły dla mojej głowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham za zmienność, nieoczywistoć oraz iście monstrualną projekcję. Nosząc ten zapach czuję taki power, jakiego żaden inny zapach mi nie dostarcza. W dodatku mam limitowaną flaszkę z T-rexem w okularkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że będę wkrótce miała T-Rexa w okularkach. :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ja mam jak noszę. Tyle się naczekałam na swoje zwierzątko i oto jest: TYRANOZAUR!

      Usuń
  5. Przepraszam, że nie odniosę się do postu, ale znalazłam Opium YSL z minimalnym ubytkiem (edp, 50ml) na jednym z serwisów aukcyjnych, które kosztują... 150zł. Czy w ogóle jest szansa żeby to był oryginał? :)
    Kod na spodzie flakonu wskazuje, że to produkcja z 2017 roku.
    Trochę boję się naciąć i pomyślałam, że może warto zasięgnąć opinii u Ekspertki, tym bardziej, że nie mam doświadczenia w kupowaniu poza perfumerią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Varyo, podeślij mi linkę na maila blog@sabbathofsenses.com. Zweryfikujemy. :)

      Usuń
  6. Dinusia planuje wraz z Hyraxem i zobaczymy jak się te testy potoczą. Chciałbym też, dać drugą szansę Ćmie, która powinna o tej porze pachnieć bardziej ludzko. A ostatnio rozważam flaszke Cywety, która wciąż najlespza. Myślę o Cameleonie, mam swoją zapachową wizję...Fajnr te zwierzątka są. :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...