Serge Lutens Miel De Bois

Nieoswojony Miód

Zapach budzi znacznie więcej kontrowersji, niż wskazywałaby nazwa. Przyznaję, że z jednej strony dziwią mnie krytyczne opinie o tym zapachu – bo czegóż można się spodziewać po zawartości flaszki z napisem „drzewny miód” jeśli nie drzewnego miodu.

Z drugiej zaś świetnie rozumiem, skąd się biorą – to zapach nieperfumeryjny i w realnie miodowy sposób ostry.

Złagodziła nam skojarzenia z miodem popkultura.

Żeby rozgryźć fenomen Miel de Bois Lutensa należy przede wszystkim dać sobie spokój z wszystkimi wyobrażeniami o tym, jak powinny pachnieć perfumy z nutą miodu. Czy też perfumy w ogóle.

Potem zaś można wyobrazić sobie głęboki, suchy, wczesnojesienny las, pełen szeleszczących liści; w tym lesie niewielką, oświetloną chylącym się ku zachodowi słońcem polankę, a na tej polance rozdartą potężnymi niedźwiedzimi pazurami barć, z której grubą, upstrzoną kawałami połamanych plastrów strugą wypływa nieoczyszczony, dziki miód.

Już?

To teraz mogę opisać zapach.

Miel de Bois zaczyna się nutą ostrą, drapiącą w gardle jak jedzony dużą łyżką ciemny miód.

Po chwilce przyzwyczajamy się to tego stężonego aromatu i zaczynamy wyczuwać nuty drzewne: czysty, okorowany dąb – dokładnie taki, jak w Chene, słoneczną, gładką słodycz gwajakowca, cierpką głębię leśnego powietrza przed deszczem.

Po kilkunastu minutach przez to drzewne sklepienie zapachu zaczynają przesączać się stróżki leśnego złota. Jak gdyby perfumy zamiast nabierać głębi i ciemnieć zachowywały się dokładnie odwrotnie: otwarcie Miel de Bois jest o wiele ostrzejsze, niż rozwinięcie. W nucie serca gęsty, słodki zapach robionego z dzikich kwiatów i żywic miodu jest tak oczywisty, tak sugestywny, że doprawdy – z tym, co zwykło się uważać za zapach perfum nie ma wiele wspólnego.

I tu właściwie mogę opis kończyć. Na mnie ta ciepła, miodowo, drzewna nuta trwa wiele godzin, czasem zmieniając nieco proporcje miodowości do drzewności, czasem zmieniając proporcje składników, z których powstał miód na korzyść kwiatów, albo żywic, ale to ciągle jest ten sam urzekająco piękny i wcale nie mdły „drzewny miód”.

Data powstania: 2005

Twórca: Christopher Sheldrake

Nuty zapachowe:

Nuta głowy: heban, drewno gwajakowe

Nuta serca: miód

Nuta bazy: wosk, irys, głóg

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

3 komentarze o “Serge Lutens Miel De Bois”

  1. Bardzo sugestywny opis 🙂
    Muszę przetestować Miel de Bois raz jeszcze – zwracajac uwage na te akordy o których piszesz. Koniecznie.

    Czy mogę liczyć na recenzję L’eau Trois wkrótce ? Odkąd dane mi było poczuć go troszkę z Twojej próbeczki – chodzi za mną wciąż – ale niestety pamięć zapachowa jest tak ulotna ….

  2. Niestety, nie mogę służyć próbką MdB, bo mój flakon powędrował w ręce pewnej Niezwykłej Osoby, która, mam wrażenie, bardziej go docenia.

    Co do L’eau Trois – masz rację. Zdecydowanie zasługuje na recenzję. Pałam do niego uczuciem gwałtownym. 😉

    Paczka dla Ciebie już zaklejona, nie mogę więc tym razem dorzucić próbki. 🙁 Ale gdybyś przyjechała na dzień chociaż (albo i dwa) – moja Pachnąca Sodoma i Gomora stoi przed Tobą otworem.

  3. Pięknie dziękuję. Próbkę MdB mam w swoim próbkowym pudełku – tylko jakoś od niej stroniłam. Ale wezmę się za nią w najbliższym czasie. A Sodoma i Gomora …. uhhhh ….. Postaram się wpaść, chociaż na chwilkę – wcale nie po to, żeby wąchać. Chociaż jest to jakiś bonus – ale najważniejsze jest samo Twoje towarzystwo. :*

    Zatem oczekuję recezji L’eT – wygladać jej będę z niecierpliwością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Co to są perfumy niszowe?

Tekst ten zamieszczam na życzenie Osób, które prosiły mnie o artykuł wprowadzający w świat perfum niszowych dla niewtajemniczonych. Proszę wybaczyć niezwykłą objętość tekstu, starałam się,

Czytaj więcej »

Cafe Rose Tom Ford

Czerń i czerwień to takie piękne, klasyczne połączenie kolorów. Także w perfumach. Tyle, że zestawienie czerwonej róży z czarnym agarem nawet największym oudomaniakom zaczyna powoli

Czytaj więcej »