Co łączy papieża i mgłę – NEBBIA by Filippo Sorcinelli

Filippo Sorcinelli znany jest głównie jako twórca szat papieskich. Projektowane przez Sorcinellego i wykonane w założonej przez niego pracowni Lavs szaty liturgiczne nosił papież Benedykt XVI i nosi aktualny papież – Franciszek.

Lavs to także nazwa pierwszych perfum wypuszczonych na rynek przez stworzoną przez ekscentrycznego Włocha markę perfumeryjną Unum. Gotyckie kompozycje Unum od dawna już czekają na swój czas na Sabbath of Senses. Tym razem postanowiłam jednak pójść inną drogą i perfumeryjny dorobek Filippo Sorcinellego przedstawić Wam od strony niezwykłej. Tak więc nie Gotyckie Unum i nie esencjonalne zapachy SAUF, lecz najmłodsza z trzech założonych przez „krawca papieży” marek perfumeryjnych będzie tematem dzisiejszego artykułu.

NEBBIA znaczy mgła

Nebbia to marka dedykowana mgle – zjawisku, które od zawsze fascynowało Sorcinellego.

Nebbia to wolność od ograniczeń i miar stymulująca dla każdego zmysłu, dla każdego człowieka; bez względu na to, czy jest sam, czy w towarzystwie przyjaciół. We mgle wszystkie bariery upadają, nasze wątpliwości rosną, a rzeczy, które zdawały się dalekie i oczywiste stają się rozmyte; przestrzeń zmienia się, odległości maleją,  chronologia zdarzeń przestaje mieć znaczenie, a to, co wydawało się zwyczajne, staje się obce i niepokojące.

A ponieważ Sorcinelli to człowiek specjalizujący się w sztukach wizualnych – na nabywców perfum Nebbia czeka miła, klimatyczna niespodzianka: w każdym flakonie, oprócz zapachu, zamknięta jest mgła. Blade, perłowe drobiny przy każdym ruchu unoszące się z dna i tworzące mgliste obłoczki. Nawet w próbkach wygląda to naprawdę dobrze. Flakony muszą być nieziemskie.

Nebbia Densa
Gęsta Mgła

Zapach gałązki, która upadła na wilgotny mech. Aromat smukłych drzew tworzących tajemniczą katedrę bez granic i horyzontu. Ulotne chmury, w których miara rzeczy nie ma znaczenia, a wszystko zmienia formę.

Pierwszy wdech i… zachwyt. Otulający, miękki sandałowiec złożony z mszystym, mokrym wetiwerem. Olfaktoryczny krajobraz o rozmytych konturach i stłumionych barwach. Błękitno – zielona wizja ze snu.

Drzewno zielonej wizji towarzyszy subtelny ozonowy powidok – krople rosy osiadające na rzęsach, rozszczepiające światło, mącące perspektywę i myśli.

Na trzecim planie pojawia się składnik u Filippo Sorcinellego archetypiczny – kadzidło. Kadzidło niesakralne. Wolne, chłodne, jasne jak promienie słońca przesączające się przez chmury.

Nierealność kompozycji „robi” spore stężenie syntetyków. Sandałowiec to w istocie sandalore – jedna z najmodniejszych ostatnio syntetycznych molekuł. Nuta piękna i krągła. Mszyste akcenty to najprawdopodobniej evernyl – molekuła o aromacie mokrej ziemi po deszczu i szarego mchu, jednak znacznie łagodniejszym, bardziej pudrowym, niż klasyczny mech dębowy. Zapach rosy – soczewka w której odbija się cała kompozycja – także nie brzmi jak naturalny składnik. Szczególnie w zetknięciu z ISO E Super, którego tu sporo.

Naturalne może być palo santo czyli bursera graveolens. Jeśli tak pachnie święte drzewo – mogę się do niego modlić.

Jakikolwiek nie byłby skład tych perfum – to przecież bez znaczenia.

Nebbia Densa jest dokładnie tak nierealna, nierzeczywista i dziwna, jak świat w gęstej mgle.

Data premiery: 2017
Projekcja: taka sobie
Trwałość: ze 4 godziny porządnej „mgły”, a potem taka… cicha, zielonkawa mgła

Nuty zapachowe:
wetiwer, sandałowiec, mech, palo santo (bursera graveolens), rosa 

Nebbia Spessa
Głęboka Mgła

Niewidzialny ocean, który przemierzamy z mieszaniną strachu i przyjemności, przesuwając granice własnego ego. Ogłuszeni dalekim dźwiękiem, który zmienia wszystko umieramy i rodzimy się na nowo zawieszeni we mgle.

Głęboka
Mgła to jedyny z zapachów Nebbia pachnący naprawdę mgłą. Tak głęboką, że
nie widać ziemi. Opis na stronie Mood Scent Baru głosi: to perfumy,
kojarzące się z uczuciem samotności, która dotyka człowieka znajdującego
się na łodzi, uświadamiającego sobie nagle ogrom oceanu pod sobą.
I
oddaje to charakter zapachu lepiej, niż jakiekolwiek inne porównanie.

Blady
błękit morza. Zimne pocałunki mgły na twarzy. Krople spływające wzdłuż
kręgosłupa – początkowo chłodne, z czasem ogrzewające się do
temperatury, w której przestajemy je czuć. Pod stopami chybotliwy pokład
z impregnowanych gorzkim syntetykiem desek. I Tygrys. Wymoczony,
zziębnięty, piżmowy tygrys przyczajony na drugim krańcu łodzi. Na drugim
krańcu zapachu. Na drugim krańcu świadomości.

Tygrys nigdy się
nie zbliża. Pozostaje na skraju pola widzenia – tak, jak piżmo pozostaje
na skraju olfaktorycznego horyzontu Głębokiej Mgły.

Może gdyby
się zbliżył, coś by się w zapachu wydarzyło. Coś ekscytującego. A tak…
samotność, woda i niebo. Być może nadchodzi burza, ale w tej opowieści
jej nie ma. Jest flauta.

Data premiery: 2017
Projekcja: rozwodniona
Trwałość: bardzo dobra, lecz cóż z tego?

Nuty zapachowe:
wodorosty, nuty wodne, rosa

Nebbia Fitta 

Deszczowa Mgła

Gdy stalowe chmury pokrywają niebo, a kamienie wzdłuż rzeki nasączone są tlenem. Nicość staje się kurzliwym bytem, podróżą do niemożliwości. Mgła dotyka twojej ręki. Zamknij oczy i wsłuchaj się we wszechobecną ciszę…

Rozpoczynając podróż w Deszczowej Mgle po raz kolejny wchodzimy w zielono – drzewny półmrok. Tym razem jednak wszystko jest bardziej mroczne i tajemnicze. Błękitno szarą zieleń wetiweru zastępuje ciemna, piwniczna zieleń paczuli. Nuta głęboka, wilgotna, lękająca się światła. Towarzyszy jej akord ziemisty – ponownie całkowicie różny od tego, co znamy z Gęstej Mgły.

Mgła Deszczowa kładzie się na ziemi brudnej, pełnej niepokojącego życia. Krople zbyt ciężkie, by utrzymać się w gęstym powietrzu osiadają na opadłych liściach, próchniejących gałązkach i pachnących mdłą zgnilizną organicznych resztkach tworzących wspaniałą, życiodajną nekropolię lasu pachnącą słodkim rozkładem i słodką nadzieją.

Deszcz to życie. Nebbia Fitta to opowieść o tym, że życie i śmierć splecione są w nierozerwalny krąg. Opowieść melancholijna i groźna, lecz zarazem w szczególny, przejmujący, niepokojący sposób piękna.

Data premiery: 2017
Projekcja: potężna
Trwałość: bardzo dobra. Zarwałam noc i poranek i w południe ciągle pachniałam na tyle mocno, że żal było się kąpać.

Nuty zapachowe:
bursztyn, paczula, drewno, wilgotna ziemia

  • Wszystkie zdjęcia z Instagrama Filippo Sorcinellego

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email

8 komentarzy o “Co łączy papieża i mgłę – NEBBIA by Filippo Sorcinelli”

    1. Na razie to ja nie mam siły się włóczyć po mieście… filtr 50+ nie daje rady :-/ co będzie w sierpniu, aż się boję myśleć…

  1. Koncepcja, teksty i cała otoczka robią wrażenie. Czuć swoisty artyzm, geniusz, lekkość bytu…bożą iskierkę 😉

    Do poznania wszystkie te mgły koniecznie.

    Lavs jest piękne, bezkomprowisowe, nasycone i potężne. Jedno z lepszych dzieł w temacie kadzideł.

    1. Klaudia Heintze

      O tak. Podchodziłam do nich jak pies do jeża, a tu taki zachwyt. Deszczowa Mgła mogłaby u mnie zagościć. Prosta paczula, ALE JAKA!

  2. Co do Paczuli, testowałem ostatnio Patchouli Elixir Reminiscence i mimo podobieństwa do wersji standardowej, nosiło się bardzo komfortowo. Ładnie i zgrabnie jak na tę nutę, chciało się wąchać… 🙂

    1. Klaudia Heintze

      Nebbia to znacznie cięższy kaliber. Ja lubię chyba wszystkie paczule Reminiscence, ale one są dla mnie za ładne. Za to Fittę mogłabym mieć… Powtarzam się. Ech…

  3. Włoskie mgły są inne od naszych, szczególnie latem , są tajemnicze, pachną ziołami, morzem i…. Espresso zmieszanym z wanilią cornetto.
    Odkrywamy tajemnice, ukrywamy uczucia , a wokół snuje się zapach kadzideł. To można odnaleźć w Nebbi zamkniętej przez Filippo w flakonach. Włoskie powiązania, sekrety i smaki, aromaty budzą wyobraźnię podbitą emocjami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Popularne wpisy

Tell Me About Yourself

Trafił do mnie kolejny łańcuszek. Tym razem zwie się „Siedem przypadkowych faktów o mnie” i nietrudno wydedukować, jakie są wymagania. Poprzednio ujawniałam wiadomości tajemnicze, tym

Czytaj więcej »
Flakon perfum Serge Lutens

Serge Lutens L’Haleine des Dieux

Oddech Bogów za 3 000?
Tylko u Mistrza Serge’a!
Oraz na blogu Sabbath of Senses, bo dziś opowiadam o historii swojej fascynacji marką i przedstawiam Wam jedne z perfum Serge Lutens z mojej kolekcji.
I od razu przyznaję: to tester. Nie zapłaciłam trzech tysięcy.

Czytaj więcej »