Najbardziej niezwykłe perfumy - Pyrit Ana Tra Olivier Durbano


Dziś przedstawiam perfumy, które zaparły mi dech w piersi. Perfumy jednego z moich ulubionych kreatorów i zarazem jednej z najbliższych mi osób w branży.

O najnowszej premierze i zarazem pierwszych perfumach nowej One Alchemy Collection specjalnie dla Was opowie sam Olivier Durbano. A potem ja opowiem o zapachu...


Olivier Durbano: Ważne dla mnie jest, żeby wyjaśnić jedną kwestię. To nie jest radykalna zmiana. To wciąż ta sama linia i ta sama droga. Mam poczucie, że zmieniła się energia wokół mnie. I nowa seria jest próbą stworzenia alchemii między trzema elementami: Pytit Ana Tra.

Pyrit to kamień. Serce zapachu, bo kamień to dla mnie zawsze pierwsza inspiracja.
Ana to, przede wszystkim, imię mojej pra prababci, która kiedyś zawędrowała z Włoch do Grasse po to, by zbierać kwiaty. Zawsze czułem, że moje przejście od kamieni do perfum nie jest przypadkowe i może to ma związek z moją pra prabancią. 
Tra to, w moim odczuciu, promień światła. Iluminacja.

Pyrit Ana Tra to dla mnie transformacja, przemiana.

Początkowo nie było dla mnie łatwe zaakceptowanie samej inspiracji. Obawiałem się, że pomysł okaże się trudny do wyjaśnienia - wcześniej przecież skupiałem się na jednym kamieniu i na związanych z nim energiach. Ale idea była tak silna, że po prostu nie mogłem się jej oprzeć. I pomyślałem, że... no zrobię to! Ale nie w ramach tej samej linii.

To dla mnie nowy rozdział. Wiesz jak to jest, kiedy czujesz coś bardzo wyraźnie, ale nie do końca wyraźnie wiesz, co to jest. To właśnie czuję teraz.

Zmiana designu flakonu jest symboliczna. Symboliczna jest też zmiana języka, w którym zapisane są nazwy. W serii Poems Stones Perfumes była to antyczna kaligrafia azjatycka, natomiast w serii alchemicznej będzie to syryjski dialekt aramejski.

Zapytałam też Oliviera o to, co dalej. Jakie będą jego kolejne działania. Odpowiedział, jak to Olivier, enigmatycznie.
Wybrałem już pierwsze nuty nowego zapachu. Rozpocząłem eksperymenty z macerowaniem nowych składników po to, żeby sprecyzować swoje oczekiwania. Myślę, że na początku grudnia zacznę tworzyć recepturę.

Podpytywany o historię, która będzie motywem przewodnim nowych perfum Olivier odpowiedział:
Znam ją częściowo, ale nie opowiem, bo nie chcę się zablokować. Zamykać sobie dróg. Zawsze zostawiam opowieść w swojej głowie dopóki nie zacznę jej spisywać. Wtedy dokonuję wyborów.

Wróćmy jednak do opowieści już napisanej: Pyrit Ana Tra.


Nową serię otwiera Olivier Durbano kompozycją kadzidlaną. Na wskroś. Jest to jednak kadzidło odmienne od archetypicznego, kultowego dziś wśród wielbicieli perfum kadzidlanych, Rock Crystal.
I tak, jak Rock Crystal był kryształem o doskonałej formie, tak Pyrit Ana Tra jest doskonałością bez formy. Nieograniczonym. Sarumanem Wszystkich Barw.



...Nie poruszając ciszy*


Otwarcie jest żywiczne i ziołowe. I popieliste zarazem.
Złote jak świeże galbanum i czarne jak zgliszcza i lukrecja.
Wilgotne i suche.
Potężne jak cisza.

Z czasem zapach nabiera drzewności. Miękki, kremowy sandałowiec - biały jak skrzydła anioła - splata się z ciemnym, smolistym oudem. Eteryczna nagarmotha wyrywa zapach ku niebu tylko po to, by wyraziściej wybrzmiały dymne, dosłowne akcenty tytoniowe. I brudny kmin.

I jeszcze... brzoza. Najbardziej niezwykły z drzewnych aromatów wygrał Olivier mistrzowsko: z pięknie gładkim, jedwabiście śliskim głównym akcentem i eterycznie dymnym niuansem dającym brzozie charakter niszowy i butny.


Słyszeliście kiedyś ciszę po wybrzmieniu gromu?
Tę przytłaczającą, ogłuszającą nicość, wypełniającą każdą komórkę ciała, przeciążającą każdy akson?
Ciszę gęstą jak marmur i ciężką jak ołów? Gęstą jak czarna dziura...

Pyrit Ana Tra jest ciszą.
Zapachem niekrzykliwym i nienatrętnym; a jednak tak wyrazistym, jak tylko cisza wyrazista być może. Pyrit Ana Tra jest skupieniem. Skoncentrowaną próżnią - doskonałą jak brak żądz i zarazem intensywną jak sama żądza.


W "Notatniku 1965–1972" Anna Kamieńska pisała, że "nie można potrącić jednej struny, nie poruszając całej ciszy". Olivier Durbano potrącił wszystkie struny, nie poruszając ciszy.


Data premiery: 2018
Twórca: Olivier Durbano
Projekcja: niejednoznaczna. Czasem wydaje się wyrazista, czasem zapach zanika.
Trwałość: przyzwoita,ale nie sa to pierwsze dzieła Durbano, które trzymały się skóry jak cyjanopan i schodziły wraz z z naskórkiem

Nuty zapachowe:
Nuty głowy: petitgrain, neroli, lukrecja, kmin rzymski
Nuty serca: pistacja, mastyks, oud (drewno aloesowe), brzoza, galbanum, cypriol (nagarmotha)
Nuty bazy: ambra, tytoń, piżmo

Komentarze

  1. ciekaw jestem tego zapachu i przyznam, że najbardziej intryguje mnie ta brzoza właśnie (taka piękna, a taka mordercza dla mnie ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja Ci powiem, że brzozę kocham miłością wielką i odwzajemnioną. Brzozę rosnącą - z tą białą, śliską, delikatna korą i jasnymi, delikatnymi, lśniącymi listeczkami. Brzozę drzewną - pachnąca jak jedwab, gładko, chłodno, świetliście. I brzozę zjaraną - w postaci eterycznego, słodko gorzkiego dziegciu.
      Brzoza maj law!

      Usuń
  2. Nie poznałem. Ale już widzę cynk, że mi podejdzie... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakochana ,fantastyczny zapach dla mnie ideał , narazie próbka, miłość od pierwszej nuty .Na pewno skuszę się na zakup . Kocham las i jego zapachy. stamtąd moje korzenie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze nie jestem sama z tym zachwytem. Lasem i Pirytem. :)

      Usuń
  4. Chyba się skuszę na próbkę, ciekawa jestem jak na mnie zapachnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie chciałabym kusić, ale nie mogę się powstrzymać. ;) Daj znać, jak Ci się podoba. Ładnie proszę. :)

      Usuń
    2. No i się skusiłam:) Dam znać na pewno.

      Usuń
    3. To ja czekam. I trzymam kciuki za pozytywne doznania zapachowe. :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz. To Wy sprawiacie, że to miejsce żyje. :)

Popularne posty